Dodaj do ulubionych

Depardieu w Moskwie

13.05.10, 07:58
ze śmiesznymi brwiami, w filmie "Zawiść bogów". Tak apropos reklamy banku, to
w Moskwie nikomu nie zapłacił, tylko się najadł i napił.
Film o tym, że nawet 58-letnia kobieta może być seksowna. I kilka śmiesznych
dialogów, np.:
(w łóżku)Włączę światło.-Po co?-Żeby widzieć twoje oczy.-Jutro zobaczysz.
I jeszcze ta akcja w kinie, sprawdzanie dorosłych ludzi, dlaczego nie są w pracy.
Obserwuj wątek
    • natalia_sankowska1 Re: Depardieu w Moskwie 13.05.10, 11:42
      Ależ "Zawiść bogów" to stary film z 2000r.! I Depardieu tam to
      jedynie drobny epizod. Natomiast fantastyczna Alentowa i boski
      łobocki.
    • natalia_sankowska1 Re: Depardieu w Moskwie 13.05.10, 11:49
      ruska-swolocz napisał:

      > I jeszcze ta akcja w kinie, sprawdzanie dorosłych ludzi, dlaczego
      nie są w prac
      > y.

      Nie chodzi o to, że ludzie są dorosli, lecz o znak czasu: podobne
      akcje odbywały się w okresie krótkiego kierownictwa Jurija
      Andropowa, ponieważ wiadomo było, że tak naprawdę ludzie zamiast
      pracować załatwiają swe sprawy (pod nieśmiertelnym hasłam "jak oni
      myślą, że mi placą, ja myślę, że dla nich pracuję"). No i pojawił
      się pomysł zdyscyplinwania pracujących przez tzw. łapanki - w kinie,
      sklepach, u fryzjerów.
    • ruska-swolocz Re: Depardieu w Moskwie 13.05.10, 14:25
      Jeszcze jeden tekst z filmu:
      Zapytali na lotnisku Japończyka, który opuszczał ZSRR, co mu się spodobało. Może
      nowe elektrownie, fabryki.
      -Nie, dzieci macie wspaniałe. Wszystko zrobione rękami jest złe i brzydkie.
      Dzieci, dzieci, dzieci.
    • airam.as Re: Depardieu w Moskwie 13.05.10, 14:33
      Jaki jest oryginalny tytuł tego filmu?? Bo go nie znam i zdaje sie , że nie oglądałam. a Depardieu wprost uwielbiam, w dziciństwie namiętnie biegalam na wszystkie filmy z jego udziałem i z udziałem Pierre'a Richard'a - też, kiedy w mieście
      trwal "miesiąc filmu francuskiego" (ktory się odbywał co parę miesięcy, nawiasem mówiac wink)
      • peteen Re: Depardieu w Moskwie 13.05.10, 21:01
        właśnie taki:zawiść bogów (Зависть боговwink...
        • airam.as Re: Depardieu w Moskwie 13.05.10, 21:31
          peteen napisał:

          > właśnie taki:zawiść bogów (Зависть &#
          > 1073;оговwink...


          Zapytałam, bo nieraz nazwa tłumaczona odbiega w znacznym stopniu od oryginalnej.
          Ale i tak ...nie oglądałam tego filmu.
    • airam.as Re: Depardieu w Moskwie 13.05.10, 14:43
      O, tu, jak bylam w Cannes w lutym tego roku to to nie moglam nie zrobić fotki jego "łapki".

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/rj/ed/irap/qrqmlLzrpL1SVQbREB.jpg
      • demka Re: Depardieu w Moskwie 13.05.10, 21:56
        O masz smile A ja byłam w styczniu.
        • ruska-swolocz Re: Depardieu w Moskwie 14.05.10, 08:35
          Depardieu dużo nie gra w tym filmie, może z 10 minut. Jest pretekstem do
          zawarcia znajomości przez główną parę Łobocki-Alentowa. No ale taki występ w
          rosyjskim filmie to ciekawostka, bo w pierwszy filmik polski, w którym zagrał
          Depardieu to chyba właśnie te reklamy banku.
          Inna ciekawostka - "Ostatnie tango w Paryżu" zostaje uznane przez milicję za
          film pornograficzny.
          • airam.as Re: Depardieu w Moskwie 14.05.10, 11:10
            ruska-swolocz napisał:

            > Inna ciekawostka - "Ostatnie tango w Paryżu" zostaje uznane przez milicję za
            film pornograficzny.

            Ale chyba nie tylko przez milicję. Nawet bezpruderyjne Stany miały nie lada
            problem z tym filmem.

            • ruska-swolocz Re: Depardieu w Moskwie 14.05.10, 12:32
              bezpruderyjne Stany? Co miałaś na myśli?
              • airam.as Re: Depardieu w Moskwie 14.05.10, 12:43
                Ogólnie mi chodziło, że w Stanach w kinematografii dopuszczało się (i dopuszcza) więcej erotyzmu, niż np kiedys w kinematografii ZSRR. A z tego co pamietam, to były jakies przejścia w swoim czasie z tym filmem zarówno w Europie, jaki w Stanach. Więc, tu nawiązując do tego, co powiedzialeś, że ciekawostką jest im milicja uznała ten film za pornograficzny - nie jest w zasadzie ciekawostką, biorąc pod uwagę kontekst, ktory opisałam wyżej. W sensie - nie ma w tym nic dziwnego. smile

                I tak, mi prszyszlo do glowy, kiedy w ZSRR pojawil się tak niewinny film jak Seksmisja ( tłumaczone w zsrr jako "Nowyje amazonki"), to np na Bialorusi wiele scen bylo wyciętych. A na Ukrainie juz nie. Nie wiem z kolei, jak "ocenzuroawno" (i czy w ogole) ten film w Rosji.
                • natalia_sankowska1 Re: Depardieu w Moskwie 14.05.10, 19:51
                  W Rosji nie cenzurowano. A pierwszy pokaz na terenie ZSRR (nie W
                  ZSRR) odbył się a Generalnym Konsulacie PRL w Kijowie tuz po
                  premierze w 1984r. Pokaz był niby dla pracowników konsulatu i
                  członków ich rodzin, a także studentów i doktorantów z Polski, ale
                  było dużo zaprzyjaźnionych osób z zewnątrz. Żeby wszyscy sie
                  zmieścili, dużą salę z ekranem zaadoptowano "na plażę": siedzieć
                  (nawet na podłodze) się nie dało, więc widzowie położyli się na
                  podłogę warstwami.

                  A "Ostatnie tango w Paryżu" w Stanach nadal istnieje jedynie w
                  postaci okrojonej. I ich słynnej komisji kwalifikacyjnej (członkowie
                  której nadal są w ukryciu) nikt nie kasował.
                  • ruska-swolocz Re: Depardieu w Moskwie 20.05.10, 07:52
                    Nie cenzurowano, od razu wsadzano.
                    www.kinoekran.com/kino/articleview.php?art_id=183
                    • natalia_sankowska1 "Ostatnie tango w Paryżu" 20.05.10, 23:38
                      1. Po pierwsze, proszę przeczytać uważnie mój post.
                      2. Po drugie, to samo proszę zrobić z ust.3 przytoczonego artykułu.
                      Natomiast sam artykuł dość słabiutki. Autor występuje pod
                      pseudonimem, publikacja w miejscu też niezbyt poważnym.
                      3. Proszę - o ile twierdzisz kategorycznie, że "nie cenzurowano,
                      odrazu wsadzano" - wskazać choć jeden przypadek, gdy to nastąpiło z
                      kimś, kto przywiózłby "Ostatnie tango...".
                      4. "Ostatnie tango..." nakręcono w 1972r., natomiast pierwsze
                      domowe magnetowidy zaczęto produkować w 1969r. i jeszcze długo ten
                      sprzęt nie był szeroko dostępny nawet na Zachodzie. W ZSRR domowe
                      magnetowidy produkowano od 1974r. Na dobrą sprawę w Polsce
                      magnetowidy VHS stały się popularne (za pośrednictwem Pewexów) na
                      pocz. lat 80, w ZSRR też mniej więcej w tym samym czasie. Wtedy, a
                      szczególnie w połowie lat 80., kasety zaczęto przywozić na masową
                      skalę, co celników już specjalnie nie interesowało. Wcześniej
                      magnetowidy i kasety przywozili pracujący za granicą, takich osób
                      nie było dużo. Dyplomatom NICZEGO nie przeglądano i nie zabierano,
                      więc i nie wsadzano. Sporo różnych rzeczy, w tym kaset przywozili
                      m.in. marynarze. Owszem, i "świerszczyki", i kasety zabierano, lecz
                      nie wsadzano. Wsadzano za farcowkę oraz handel walutą. Za
                      przewiezienie zabronionych wydawnictw. Więc nie
                      warto zmyślać.

                      Natomiast w artykule (wspomniany ust.3) jest niezbyt duża wzmianka o
                      istniejącej w USA komisji. Otóż skład komisji jest anonimowy, nikt z
                      oficjeli nigdy nie zdradza, kto i kiedy do niej wszedł i na jakiej
                      podstawie. Jedyne co wiadomo to to, że nie są to fachowcy -
                      teatrolodzy, filmoznawcy, literaturoznawcy, pisarze, psycholodzy.
                      Jest to zbieranina tzw. "przekroju społeczeństwa", a więc raczej
                      konserwatywni niezbyt wykształceni obywatele lubujący się raczej
                      w "kinie familijnym" i happy-endach. Dlatego w Stanach filmy
                      wyświetlane w kinach są poddawane ostrej cenzurze politycznej i
                      obyczajowej. Inaczej film nie otrzyma "kategorii" i nie będzie mógł
                      być szeroko wyświetlany. Komisja istnieje nadal w tak samo
                      tajemniczym składzie.
                      • ruska-swolocz Re: "Ostatnie tango w Paryżu" 21.05.10, 12:29
                        Marlon Brando
                        asher.ru/my/reviews/macho
                        Widocznie to legenda miejska.
                        Dostępu do radzieckich archiwów kryminalnych nie mam.
                        • natalia_sankowska1 Re: "Ostatnie tango w Paryżu" 21.05.10, 19:57
                          Dobry odnośnik do rarytasu wink wink wink
                          A tak na poważnie: nie można ufać wszystkiemu, co zostanie wklejone
                          do sieci. Bog wie jaki autor powołuje się na nie wiadomo jakie
                          źródła. Przy okazji (a jako znawca tematu akurat tu mylić się nie
                          powinien) przekręca imię bohatera filmu: zamiast prawidłowego Don
                          (to akurat nie imię, ale z szacunku pisano je w ten sposób) Korleone
                          (a raczej Corleone - "lwie serce"; nazwa wioski na Sycylii, jakże
                          symboliczna) napisał jak napisał...
                          Tak, "Ostatnie tango..." był filmem zakazanym (Gławlit nigdy nie
                          zaakceptował, aż do swej likwidacji w 1991r.), ale nikogo za wwóz do
                          ZSRR nie zaaresztowano i nie wsadzono. A tworzenie się plotek
                          (pardon, legend miejskich) ma własne reguły. Najlepszy sposób, by
                          się nie rozprzestrzeniały - nie powtarzać.
    • ruska-swolocz Re: Depardieu w Moskwie 18.05.10, 07:59
      Tak naprawdę to co innego było w tym filmie.
      Chodziło o zestrzelenie przez radzieckie wojska koreańskiego samolotu pasażerskiego.
      pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotu_Korean_Air_007
      Główny bohater wybrał prawdę, która nie przyniosła szczęścia ani jemu, ani jej
      kochance.
      Tak chyba Mieńszow - apolegota komunizmu - wielkiego kłamstwa, ale za to
      szczęśliwego, przeciwstawia smucie 90-tych.
      Zresztą, jak mógł wtedy filmy kręcić, to co tu narzekać.
      • natalia_sankowska1 No i co ty wiesz o Mieńszowie? 18.05.10, 20:16
        Słuchaj, robisz wnioski oparte na wywroconym wyobrażeniu o twórcy i
        człowieku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka