Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 264 :-)))

07.07.14, 17:16
Otwarte :-)
A dzisiejszych wpisów za dużo było, żeby kopiować, więc czytajta se sami :-))))))))))
Obserwuj wątek
    • jutka1 SiDżej :-D 07.07.14, 17:18
      W odpowiedzi na Twój ostatni wpis w poprzednim pierdulonie, oświadczam, żem na strajku. :-)))
      • ewa553 Re: SiDżej :-D 07.07.14, 17:28
        Ach cejocie, Ty kokiecie, wiesz bardzo dobrze, ze atrakcyjna z Was para!!!

        Jutka, skad Ty nadajesz? Mowisz ze "jak wrocisz do domu", a ja przegapilam jakis wyjazd.
        No, chyba ze siedzisz z leptokiem (ach, jak ja tesknie za Kalifornianem:)) a wiec siedzisz w ogrodze i nadajesz.
      • chris-joe Re: SiDżej :-D 07.07.14, 17:30
        Nie no, jak Aleksander Wielki z wezlem gordyjskim. Szapoba, Jutka! :)))
        • ewa553 Re: SiDżej :-D 07.07.14, 17:40
          Zapomnialam napisac, ze Wasze obozowisko nad rzeka jest wspaniale!! Wprawdzie namiot to raczej nie dla mnie, ale lokejszn jest boskie... Domyslam sie, ze myjecie sie w lodowatej wodzie?
          Ech, gdzie te czasy, gdy tez to robilismy w gorskich rzeczkach...
          • chris-joe Re: SiDżej :-D 07.07.14, 17:46
            Spiesze z rozczarowujaca errata: kapiemy sie w cieplych prysznicach :))
            Jednak, nie powiem, do rzeczki tez sie bardzo zblizamy.

            Spanie w namiocie uwielbiam i sypiam tam boskim i dlugim snem jak za lat wczesnego mlodu. Do snu zas nas kolebie dosc glosny szum rzeki. Mniam.
    • maria421 Doroty rady na Jehowych wklejam 07.07.14, 19:37
      bo to do mnie one byly :


      Apropos adenauera, to mi się przypomniało, że miałam komuś odpisać w sprawie Jehowów. Że powinni sobie zaznaczać, kto jest niereformowalny żeby z nim sobie dać siana. Otóż chyba tak z tymi Jehowami jest, że ich misja mniej jest żeby kogoś nawrócić, tylko ich misja jest sobie nie dawać siana z nawracaniem.

      Dlatego Jehowów jest łatwo wykończyć, pod warunkiem, że się trochę czasu na to poświęci. Moja Matka ten system opracowała, wykończyła też w ten sposób księdza, tylko że ksiądz się szybciej poddał i ją olał, bo widać niedawanie sobie siana jest mniej priorytetowe dla Kościoła Kat. w PL - niż owego siana zarabianie.

      Otóż uzbroiła się moja Matka w Bibliem, przeczytała przygarść popularnych basfemii w rodzaju Deschnera, jakichś Świętych Grali i Krwi, jakieś apokryfy poczytała i w ten sposób uzbrojona zaczęła zażywać Jehowych i księżula, zupełnie bezbronnych jeśli chodzi o intelekt i oczytanie. Biedni Jehowi, skoro sobie nie mogli dać siana, to przysyłali coraz to wyższych rangą tych, no, Jehowych, którzy po jakimś czasie wypadali z Matki gabinetu czerwoni, spoceni i tocząc udręczonym wzrokiem dupczonego zboczeńcem koziołka... W końcu Matka sobie dała siana, co Jehowi przyjęli z ulgą i żaden już do drzwi sam z siebie nie zapukał nigdy więcej i pewnie do tej pory facet co kupił od starych mieszkanie ma spokój i jego spadkobiercy też ten spokój pewnie będą mieli.
      • maria421 Re: Doroty rady na Jehowych wklejam 07.07.14, 19:47
        Nie mam ochoty na studiowanie Biblii a takze czytania apokryfow pod katem zaginania Jehowych.
        Wszystko mi jedno jak oni Biblie interpretuja, niech interpretuja jak chca, ich sprawa. Ja uwazam ich za niegroznych dziwakow ktorzy nikomu krzywdy nie robia, tylko sobie samym kiedy odmawiaja transfuzji nawet przy zagrozeniu zycia.

        Niech mi tylko spokoj dadza, nie mam zamiaru na starosc zmieniac mojego stylu zycia i wystawac z nimi na ulicach trzymajac w rece ich pismo, czy tez chodzic od domu do domu namawiajac ludzi zeby ze mna o Bogu rozmawiali.
        • iwannabesedated Re: Doroty rady na Jehowych wklejam 07.07.14, 21:37
          Ah, dzięki Marysiu, już właśnie sama miałam przekleić. Oczywiście, że nie chcesz, ja to tylko anegdotycznie tutaj napisałam. Jehowi genralnie dobrze reagują na spokojne i stanowcze "nie" - najlepiej się nie wdawać w żadne uzasadnienia, bo to prowadzi do zbędnych dyskusji. Nagabywania w jakiejkolwiek formie irytują, to fakt, czy to knajpiana żebranina, czy nachalny telemarketing, czy nawracacze różnych maści. Wiele lat temu uczestniczyłam w różnych warsztatach tzw. rozwojowych - a to jakieś tańce, a to medytacje, takie tam. Od dawna się tym znudziłam i tego już nie robię, ale mój email się wydaje żyć własnym życiem. Nadchodzi lato, i moja skrzynka się przelewa od zaproszeń na połączenie z wewnętrznym dzieckiem, dziadkiem, dziką kobietą, medytacje w lesie, wodzie, w masie organicznej, w przeciągu, pociągu, na drągu, nigdy z organizatorami nic do czynienia nie miałam, nigdy u nich nie byłam, a te maile płyną. W końcu się wzięłam i zaczęłam odpisywać prosząc o usunięcie z listy mailingowej, i wiecie co, ku mojemu szczeremu zdumieniu, jedno babo się zaczęło odszczekiwać. Że ono tu jedyna prawdziwa licencjonowana i namaszczona, jest w swoim prawie, bo email wzięła z listy do której jest uprawniona, sruttu tuttu. Oczywiście gówno prawda, zgodnie z prawem w PL musi mieć moją zgodę osobistą na przysyłanie mi takich ofert, dostęp do jakiejkolwiek listy nie oznacza w żadnym wypadku prawa jej użytkowania. No ale to jest arogancka i wojująca ignorancja i głupota. Co prawda jeden taki przypadek, ale o jeden IMHO za wiele.

          Generalnie rzecz natomiast biorąc, to chyba posiadanie CZEGOKOLWIEK, czyni człowieka przedmiotem nagabywań, jedni chcą tylko Twoich pieniędzy a inni - duszy chcom!!!! O ciało mnie ostatnio nikt nie nękał, ale gdybym tak powiedzmy pojechała do Egiptu, na dodatek w peruce blond, to by się mogło nawet i takie nagabywanie zdarzyć ....






          wasza stokrotka
          • jutka1 Re: Doroty rady na Jehowych wklejam 07.07.14, 22:09
            Do mnie przestali jakoś przychodzić, nie wiem, czy mam się czuć pomijana, czy co? :-)
            A tak poważnie, to - gdybym miała czas - to bym zrobiła jak mama Stokroci. A tak, dla jaj. :-)))
            • maria421 Wtorek 08.07.14, 08:26
              W nocy deszcz padal, ochlodzilo sie, jest szaro i ponuro.
              Wczoraj obejrzalam "Intouchables" w TV, slyszalam o tym filmie duzo dobrego i nie zawiodlam sie. A potem w internecie przeczytalam ogloszenie :

              "Poszukuje pana z konskim ogonem. Fryzura obojetna"

              I w tak dobrym nastroju poszlam spac i spalam snem niewiniatek do rana .

              Milego dnia:)
              • jutka1 Re: Wtorek 08.07.14, 09:22
                Tutaj ciągle słonecznie i upalnie.
                Rano podlałam rośliny w tarasowych donicach i skrzyniach, niech mają na zaś. O 10:00 mam spotkanie, potem chwila przerwy, potem manicure, a potem jadę do Wrocławia i wrócę wieczorem.
                Niby lato, a ciągle pracuję.

                Miłego dnia :-)
                • iwannabesedated Re: Wtorek 08.07.14, 13:07
                  W końcu czuję w powietrzu lato. Jest naprawdę ciepło... Jak błogo...

                  Mam przemyślenie telewizyjne. Oglądam niewiele, właściwie to seriale kryminalne, jakiś film jak się trafi niezły. Od czasu do czasu zapuszczam się na mętne wody rozrywki masowej. Czasem się zaskoczę in plus, na przykład rozmową Wojewódzkiego z Możdżerem. Onegdaj zaś do mi opadła szczęka, bo wystąpiły dwie panie - Katarzyna Piasecka, chyba najlepsza komiczka stand-up w PL, oraz gwiazdka pop - 20 letnia Margaret. To że Piasecka była inteligentna, miała fajne riposty i generalnie wysadziła Wojewódzkiego z siodła to pryszcz. Ale, że Wojewódzkiego wysadziła też ta rezolutna 20-latka, a to już kuriozum. Może, powiedzmy, artystyczny output tej młódki nie jest imponujący, ale jej sposób podejścia do tego, plus umiejętne osadzanie Wojewódzkiego mi zaimponowały. Kolejny raz stwierdzam, że dojrzałość, mądrość i klasa, to nie jest koniecznie coś co przychodzi ludziom z wiekiem. I tutaj już nie będę cytować przykładów infantylnych, kretyńskich i przaśnych wybryków starych pryków i pryczyc, bo za dużo tego.

                  Drugie przemyślenie się odnosi do mojej manii która mnie opadła, i to już naprawdę jest okropne, ze wstydem przyznaję, oglądania okropnej, żenującej siary pt. Ekipa z Warszawy (Warsaw Shore). Nie będę opisywać, to nie jest to dla osób subtelnych, tak jak my na forum tutaj. I się zastanawiałam, co mnie do licha nakłania aby to oglądać, na litośćżesz boską!

                  I doszłam do poniższych wniosków. Ponieważ skrupulatnie się otoczyłam ludźmi na poziomie, i równie skrupulatnie odcięłam od tzw. "zwykłych" ludzi - to mi się wyprodukowało przeświadczenie, że "zwykli" są tacy co ja znam. A funkcjonuję w końcu w świecie, gdzie większość stanowią jednak "zwykli" ludzie tacy jak pokazani w owym programie. O których ja kompletnie zapominam. I wiecie, idę do sklepu, gdzieś tam, między "zwykłych" ludzi, a się zachowuję i oczekuję takich zachowań jak od "swoich". Bo to się stało normą dla mnie, ale normą generalnie - nie jest. I to po prostu nie da się, jakby usiłował żeglować żaglówką po pastwisku. No, nie to w to. Po pastwisku się chodzi w gumowcach albo jeździ traktorem. Oglądam więc po to, aby a) przypomnieć sobie, że jest coś takiego jak pastwisko, gówno oraz trzoda (w niczym nie ujmując trzodzie, trzoda jest potrzebna), b) zdać sobie sprawę, że aby na przykład uzyskać mleko, lub się po prostu dostać tam gdzie się chcę dostać, muszę przejść przez pastwisko i w końcu c) aby wygodnie przebyć pastwisko i tam załatwić swoje interesy, np. dojenie lub strzyżenie trzody, muszę mieć albo kalosze albo traktor. Oraz przygotować się, że będzie śmierdziało i będą muchy.

                  HAHAHA

                  :)
                  • maria421 Re: Wtorek 08.07.14, 15:46
                    Jezeli "Ekipa z warszawy" to jest jakis reality show, to ta reality tez jest w nim wyrezyserowana, nie? Czyli ci "zwykli ludzie" moga po prostu byc dobrymi aktorami-amatorami grajacymi "zwyklych ludzi".

                    Ja lubie spotkania ze zwyklymi ludzmi, takie spotkania jak Jutka miala niedawno pod sklepem.
                    Dlatego kiedys pisalam ze lubie jak mnie w Warszawie wiezie warsiawski taksowkarz, w Rzymie rzymski tassinaro itp. Lubie, jak kupujac kwiaty i znicze przed cmentarzem w Poznaniu pani na straganie powie mi "pani, niech pani uwaza , bo tu ostatnio to taki jedyn chodzil co go sie cala wiara bala". Albo jak przy przejsciu dla pieszych ktos mi sie pyta "Juz pani nadusila"?

                    P.S. Kupilam bilet na podroz do Polski, tym razem jade pociagiem. Juz sie nie moge doczekac Warszawy.

                    • chris-joe Re: Wtorek 09.07.14, 03:13
                      Tez mialem taki budzik na "zwyklego Polaka". Przed laty, ale jednak.
                      W PL tez obcowalem i sie piescilem w miare yntelygiencko, by nie powiedziec elytarnie. Jasne, wieczorkiem w Warszawie zulia mogla na ulice wysypac, ale sie szybciutko, nie myslac o tym nawet, na druga strone ulicy przechodzilo a tam zulii juz nie bylo. I wogole sie wiedzialo, gdzie z grubsza chadzac a gdzie nie chadzac. Wiec generalnie czlowiek byl nietkniety. I przekonany, ze bardzo swiatly i kulturny ten nasz narod polski.

                      Az sie emygrowalo. Wtedy sie nagle czlowiek zaczal stykac juz nie z tym wybranym, wyluskanym i wychuchanym przez otoczenie i "klase" obywatelem, ale wlasnie z dosc przypadkowym i przecietnym Polakiem. I niekoniecznie na 20 minut w taksowce, jak u Marii, gdzie pani da kase a ja bede mily a nawet zabawny, ale na przyklad na polskiej prywatce, w dyskusji, panie, o polityce, badz nie daj bozia, o religii czy pedalach. Albo wogole na winklu, badz w vancouverskiej knajpie, dajmy na to.
                      I caly ten czar i szarm mitycznego, jak sie okazalo, Polaka- byl prysnal i sie dosc obrzydliwie sciekiem po scianie pomazal.

                      Dzis czlek nieco zmadrzal i sie postarzal, wiec znow chucha i wyluskuje. Bo wie, kto zacz. Tak z grubsza.
    • luiza-w-ogrodzie Marudna sroda :( 09.07.14, 06:35
      Wlaczylabym sie do dyskusji na temat tzw. zwyklych ludzi, ale Stokrocia i Chris powiedzieli wszystko co ja moglabym. O "Jehowcach" mam pare historii, ale mi sie nie chce. Czuje sie mdlo na ciele, wiec pomarudze...

      W piatek wyladowalam na pogotowiu z okropnymi bolami tuz pod przepona. Przeszly same z siebie po poltorej godzinie. Badania laboratoryjne plus EKG i rentgen klaty niczego nie wykazaly. Od tego czasu chodze z niemilym uczuciem ponizej zeber z prawej strony. Akupunkturzysta stwierdzil, ze obolale miejsce to pewnie jest woreczek zolciowy (czego sie i tak domyslalam) i wskazal na wynikach moich badan ze jeden z testow krwi (AST) zwiazany z funkcja watroby jest ponizej normy. Wsadzil mi 18 igiel, kazal isc do lekarza i wziac skierowanie na USG oraz dodawac do jedzenia 1 lyzke octu dziennie. Zastosowalam sie, jutro ide do przychodni.

      Do tego krolik Rupcio od tygodnia malo je i zachowuje sie jak chory, weterynarz wczoraj niczego nie znalazl. Daje biedakowi codzienna penicyline i do tego srodek przeciwapalny i przeciwbolowy, ale nic sie nie zmienia :(

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • jutka1 Re: Marudna sroda :( 09.07.14, 08:09
        Oooo... Biedna Luiza... :-(
        Ja też pojojczę w ramach solidarności: wczoraj straciłam głos i kaszlę (boleśnie), przeziębiłam się nie wiedzieć, gdzie i jak, a dzisiaj mam w Czechach spotkanie biznesowe i jak ja będę gadać? Buuuu...

        Za oknem jest słonecznie, ale zapowiadają burze. Wczoraj podczas manikjuru (zam.) walnęła taka burza z piorunami, że myślałam, że walnie w gabinet kosmetyczny ;-)
        Z punktu widzenia pogody, dziwne jest to lato. Bardzo zmienne.

        Poza tym zgadzam się w 100% z tym, co Stokroć i Chris napisali. Nic dodać, nic ująć.

        Miłego dnia :-)
        • maria421 Re: Marudna sroda :( 09.07.14, 08:17
          Deszcz leje , jest 15 stopni i ponuro, gdzie to lato?

          Nie trace nadziei ze jeszcze przyjdzie, a jak nie, to jade go poszukac- za tydzien ww Wloszech, za dwa w Polsce.

          Co do "zwyklych" ludzi jeszcze- zwykli ludzie to nie sa ani zule, ani menele, tylko po prostu zwykly, przecietny zjadacz chleba na ktory to chleb zarabia jak potrafi- sprzedajac na w sklepie czy na straganie, role orzac, krany i kible naprawiajac itd. itp.

          Zreszta, czy w nas jest cos "niezwyklego" bosmy sie wyksztalcili, wyjechali, jezyki poznali, swiata kawal zobaczyli, w inynch sferach poobracali?

          Nie wiem.

          • blues28 Re: Marudna sroda :( 09.07.14, 08:49
            Tytul mi pasuje jak ulal! Luizo, wspólczuje chorób na wszystkich frontach.
            U mnie pogodowy bliss sie skonczyl i mamy typowy lipiec, czyli upal, upal, upal .-(
            Zle spalam, powinnam miec dluzej klime ale nawet nie chcialo mi sie wstawac.
            Teraz dochodze do siebie i zaczynam maraton medyczno towarzyski. Najpierw mam wizyte lekarska ( i tak bedzie codziennie do koñca tygodnia) a potem spotkanie towarzyskie na obiedzie i sobremesie w centrum. Ciesze sie na spotkanie, ale sama mysl o centrum marszczy mi skóre na tylku (by Stokrotka). Tam bedzie spoko 40 st. Brrrr.
            Jutro powrórka tyle ze z innym gronem, ale tez w centrum.
            Czuje sie zmiachana i nie wdam sie dysputy o ludziach, bo trybiki na razie sa zaledwie w rozruchu, a potem prysznic i wychodze na caly dzieñ w ten caly skwar i zgielk.
            W porannym dzienniku pokazuja el encierro. No bo mamy sanfermines, chyba najslynniejsza fiesta w Hiszpanii. Miliony w Pampelunie swietuja San Fermina, czyli bawia sie i pija w nadmiarze, a o ósmej tlum rozstawia sie na trasie, a wielka grupa smialków rozpoczyna ucieczke przed grupa byków pedzonych starymi, waskimi uliczkami Pappeluny do Plaza de Toros. Niby bardzo stara tradycja, ale na moje oko, glupia, bezmyslna, niebezpieczna i bezsensowna. I mniejsza o Hemingwaya, Orsona Wellesa, Ave Gardner i innych, którzy kochali ten primaryjny proceder.
      • iwannabesedated Re: środa letnia i piękna 09.07.14, 15:43
        ... u mnie nastąpiła zdecydowana poprawa pogody. Opresyjna duchota się zmieniła w słoneczny upalny dzień, a jakieś wewnętrzne farfocle uległy zanikowi. Czego wszystkim zmiąchanym meteorologicznie, mentalnie czy zdrowotnie życzę :)

        Marysia tutaj podniosła ciekawą kwestię. Tak, tzw. "reality show" są oczywiście wyreżyserowane. Więc nie koniecznie pokazują "zwykłych" ludzi. Możliwe, że celowo eksponuje się ten element żenującej siary i umysłowego dna. Może uczestnicy po odbyciu tych obligatoryjnych sesji publicznego dupczenia, chlania, rzygania, demonstracji prymitywizmu i głupoty - zamykają się w sraczu i czytają tam ukradkiem Hegla????

        O tym nie pomyślałam. Pytanie jednak pozostaje, czemu jest to tak pociągające do oglądania? Czy przez kontrast pozwala się czuć lepszym, mądrzejszym, moralniejszym? A może w końcu, jest to coś o czym marzy "zwykły człowiek" - na czyjś koszt żyć w luksusie, bawić się, szaleć i za to być sławnym, fetowanym i wielbionym. Może - każdy człowiek, także ja o tym marzy, tylko moja definicja "bawienia się" i "szaleństw" jest inna. Trochę :) Natomiast, nie oszukujmy się, w młodości upijanie się do mdłości, pijackie wyczyny i pochopne dupczenie, oraz damsko-męskie podchody - kto tego nie robił, niech rzuca tutaj zgniłymi jabłkami. Albo gruszkami :)

        Podobał mi się post Krisa o przeżytej za sprawą emigracji defloracji apropos zwykłych ludzi polskich. No tak. Też tego doświadczyłam i było to doznanie diaboliczne. Wręcz taki "Warsaw Shore" w wersji super-low-life. Korzystając z wolnego czasu i braku możliwości pracy - nie, nie pisano tam wierszy, nie uprawiano chóralnego śpiewu, ludowych tańców, nie uczono się niemieckiego korzystając z okazji, lub języka kraju docelowego. Natomiast dużo chlano najtańszego alkoholu, donoszono na siebie nawzajem, urządzano sesje hejterowania (choć wtedy nie było tego słowa), gapiono w telewizor (oczywiście nic nie rozumiejąc bo było po niemiecku), kradnięto sobie dżemik z talerzy, oraz oczywiście dupczono się w różnych konfiguracjach i reprodukowano w sposób przypadkowy. Zwykli ludzie. Trochę mi głupio za porównanie z "trzodą", bo fatalnie to brzmi, a już z pewnością nie jest to politycznie poprawne. Ponieważ wszyscy ludzie są równi. No i równi z pewnością są, ale też są diametralnie inni. A mnie ta inność się albo może podobać, albo się może nie podobać. Taka więc inność, jak opisuję ww. - mnie się nie podoba. I o ile dopuszczam istnienie takich ludzi oraz uznaję ich prawo do realizowania się w wybrany i ulubiony sposób, to moja tolerancja się kończy tam gdzie się zaczyna moja strefa, sfera, mój teren. Mogą brykać, srać i się parzyć - na pastwisku :) I ani kroku dalej.

        Podsumuję moją rozlazłą wypowiedź tym oto cytatem: Że choćby nas oskarżano o arogancję, w życiu umysłowym obowiązuje zasada ścisłej hierarchii. Cz.Miłosz bo któżby :D
        • maria421 Re: środa letnia i piękna 09.07.14, 16:31
          Dorotko, kazdy z nas ma w cobie cos z podgladacza:) Wiec moze Ty ogladasz te "siare" bo masz wrazenie ze mozesz sobie popodgladac zycie na zywo innych osob, i to bez strachu ze Cie na tym podgladaniu przylapia?

          Popatrz jak teraz media dbaja o to, zeby zaspokoic ten publiczny glod podgladactwa- oprocz telewizyjnej siary masz tez mase plotek i ploteczek i zdjecia na ktorych paparazzi fortune robia. No a ostatnio masz nawet nagrania rozmow politykow z ktorych mozna sie dowiedziec, ze pan Sienkiewicz ma duzego, a pan Rostowski nie:)
          • iwannabesedated Re: środa letnia i piękna 09.07.14, 19:43
            Psiakrew, Marysia, ja tutaj się gimnastykuję aby dodać filozofię i ideologę oraz szerszy kontekst i jakieś morale, a Ty mi z kieszeni tego podglądacza wyciągasz.... no załamię się....
            Tak de poetyzować, odzierać bezpardonowo z piórek i chomąta, tak się nie robi człowieku.
            • maria421 Re: środa letnia i piękna 09.07.14, 21:33
              No widzisz, Dorotam chcialas kontakt ze "zwyklym" czlowiekiem , to masz:)
              "Zwykli" nie filozofuja tylko wala prosto z mostu :)
              • narfi Re: środa letnia i piękna 10.07.14, 03:47
                Dobry temat. Od niepamietnych lat zastanawiam sie kto oglada ten reality rubbish.W AU ta pseudo-rozrywka wypchnela wszystkie ciekawsze programy w jakies takie coraz dziwniejsze godziny, ze nijak to idzie ogladac. Dobre kryminalne serie czy dobra publicystyke, kiedys o 8.30pm, teraz pokazuja o 10pm czy 11pm. no bo czas tzw. najwyzszego ogladactwa zajely te zalosne reality shows.
                ...a co ciekawe, ze nikt, ale to absolutnie nikt, kogo o to pytam, nie przyznaje sie do nawet najbardziej powierzchownego zainteresowania tego typu programami. Klamia? Wszyscy?
                No nie wiem. Ogladaja, ale im wstyd, ze ogladaja, czyco :)
                • blues28 Re: środa letnia i piękna 10.07.14, 07:36
                  No, przeciez wszyscy indagowani ogladaja National Geographic i dobra publicyctyke :-)
                  Tak sobie mysle, komu instaluja te mierniki ogladalnosci i jak to sie ma do rzeczywistosci. Extrapolacja danych 500-1.000 (moze wiecej) miernikow na 40 milionowy naród (mimo biedy po pare telewizorów na gospodarstwo domowe)?
                  A ja prze panstwa nie mam zdrowia na reality, na talk showy, konkursy i inne (pardon) pierdoly.
                  Nawet dzinnik mnie wkurza, zatem zostaje mi tylko prognoza pogody, jakis film, czasem Castle, czasem The Mentalist i to by bylo na tyle. Po kiego grzyba mam jakies 120 kanalów?
                  • iwannabesedated Re: środa letnia i piękna 10.07.14, 13:18
                    Oczywiście. Indagowani "wszyscy" oglądają publicystykę, National Geografic, klasykę filmową, czytają dobre książki, zdrowo się odżywiają, piją do obiadu jeden kieliszek czerwonego wina i nie sikają na deskę :D
                    • maria421 Re: środa letnia i piękna 10.07.14, 14:03
                      Sa rozne "reality show" . Ja nie ogladalam zadnego odcinka "Big Brother" ani zadnych celebrytow w dzungli, ale za to kiedys ogladalam co wieczor "Das Perfekte Dinner" gdzie sie zbiera 5 osob i co wieczor jedna gotuje dla pozostalych, albo tez "Shopping Queen", gdzie 5 kobiet dostaje 500 Euro i 4 godziny czasu zeby sie ubrac odpowiednio do motta postawionego przez designera mody.

                      Z tego chociaz mozna sie czegos dowiedziec- jakies przepisy podlapac albo komentarze designera do serca sobie wziac.
    • jutka1 Czwartek, deszcz i brak głosu :-/// 10.07.14, 06:44
      Koło południa wrócę z Czech. Na razie dobudzam się z przedwczesnej pobudki :-///
      Pada deszcz, jest dość chłodno.
      Poza tym ciągle nie mam głosu. :-((( Chyba bez lekarza się nie obejdzie. :-(
      Na wszelki wypadek po powrocie do domu wskoczę w piernaty i "będę chora" - bo może to wszystko to po prostu przemęczenie.

      Miłego dnia :-)
      • blues28 Re: Czwartek, deszcz i brak głosu :-/// 10.07.14, 07:27
        Jutka, wspólczuje! I lacze sie w bólu.
        Ja za moment dyrdam do La Paz (jakzeby nie), potem klus do centrum na lunch i stosowne sobremesy.
        Goraco robi sie coraz bardziej, a ja jestem jakby coraz bardziej zmeczona przebywaniem calymi dniami poza domem. I to w upaly. To juz nie na moje zdrowie, rzekne.
        Na dodatek dzis rano (juz sie odbylo) i wieczorem odcinaja prad - dla polepszenia swiadczonej uslugi, ma sie rozumiec. Wieczór bez klimy moze byc zabawny.

        No to bawcie sie dobrze!
        • maria421 Czwartek bez deszczu... 10.07.14, 08:57
          ... narazie. Niebo jak z olowiu, tylko 15 stopni na termomentrze i to ma byc lipiec?

          Pedze do moich zajec zyczac Wam milego dnia.
        • jutka1 Re: Czwartek, deszcz i brak głosu :-/// 10.07.14, 12:11
          Na szczęście dotarłam do domu w jednym kawałku, mamę juz zawiadomiłam, że z powodu braku głosu nie odbieram telefonów, i będę się teraz spokojnie wygrzewać, kitłasić i miżotować ;-) we własnym sosie.
          Przywiozłam z Czech, z ogrodu, szałwię i będę płukać gardło, a co do reszty to nie wiem. Czuję się przebrzydle.
          I o.
          :-/
          • narfi Re: Czwartek, deszcz i brak głosu :-/// 10.07.14, 12:19
            Sprobuj plukac stezonym roztworem NaCl . Co 4 godziny po 5 minut. Powinno pomoc juz po kilkunastu godzinach.
            • jutka1 Re: Czwartek, deszcz i brak głosu :-/// 10.07.14, 12:49
              Czyli woda z solą, tak? Zimna? Letnia? Gorąca?
              Thx... :-)
              • maria421 Re: Czwartek, deszcz i brak głosu :-/// 10.07.14, 12:56
                Jutka, to jest stara domowa metoda na bol gardla: plukanie sola kuchenna rozpuszczona w letniej wodzie. Szalwia tez dobra.
                • narfi Re: Czwartek, deszcz i brak głosu :-/// 10.07.14, 13:11
                  Pol szklanki goracej wody. Jedna czubata lyzeczka do herbaty zwyklej soli. Mieszac az sie calkowicie rozpusci. Po paru minutach mieszania i sol sie rozpusci i woda ostygnie.
                  Male lyczki i plukac tak gleboko jak tylko mozesz. Jak troche polkniesz, tragedii nie bedzie, but tastes like shit:)
                  Plucz az ci sie woda w szklance skonczy, a za 4 godziny powtorka, ale juz po pierwszym razie powinna byc duza ulga.
                  • iwannabesedated Re: Czwartek, deszcz i brak głosu :-/// 10.07.14, 13:20
                    Na tym polega skuteczność (potwierdzam - działa!) kuracji. Zdegustowany do obrzydliwości organizmus pośpiesznie zdrowieje w celu uniknięcia dalszych kontaktów z rzygopędnym preparatem.....
                    • jutka1 NaCl pytanie... 10.07.14, 13:34
                      Tak sie tylko zastanawiam, a propos, bo to nie gardlo mnie boli, tylko struny głosowe wysiadły - na struny głosowe też działa?
                      Angin nie miewam, bo nie mam migdałów, stąd też i zapaleń gardła nie mam.
                      • felinecaline Nie tylko "struny" 10.07.14, 14:01
                        To krtan Ci "wysiadla", masz zapalenie krtani (laryngitis) struny spuchly jak to bywa w kazdym zapaleniu, no i masz slawetną "extinction du voix". Biedulka :(
                        Letnie chorobska drog oddechowych sa wyjatkowo nieprzyjemne. Ich przebieg jest na ogol ciezszy niz w pozostalych porach roku.
                        • jutka1 Re: Nie tylko "struny" 10.07.14, 14:31
                          Mniemam, że oskrzela takoż, bo boleśnie kaszlę i czuję je. :-(
                          No nic, już sie raz skatowałam NaCl, za 4 godziny powtórzę. A na razie nie odbieram telefonów. :-) Trzeba było widzieć minę listonosza, który mi przyniósł list polecony, jak mu wycharczałam "dziękuję". "Niedobrze", bąknął, "niedobrze". Hahahaha :-)
                    • narfi Re: Czwartek, deszcz i brak głosu :-/// 10.07.14, 13:36
                      :D
                  • jutka1 Re: Czwartek, deszcz i brak głosu :-/// 10.07.14, 13:32
                    Tak zrobię. Dzięki!
                    • narfi Re: Czwartek, deszcz i brak głosu :-/// 10.07.14, 13:46
                      Wiekszosc przypadkow bolu gardla i krtani i strun glosowych jest spowodowana infekcja bakteryjna. Stezony roztwor soli jest jednym z najsilniejszych srodkow antybakteryjnych.
                      Znane sa przypadki, ze gardlo przestaje bolec na sam widok szklanki z rozpuszczona sola :)
                      Niestety bywaja rowniez infekcje gardla pochodzenia wirusowego i sol na to nie pomoze.
                      ...ale jak znam zycie, te najupierdliwsze przypadki sa pochodzenia bakteryjnego, te wirusowe tez bola, ale nie az tak.
                      • jutka1 Re: Czwartek, deszcz i brak głosu :-/// 10.07.14, 13:51
                        Dziękuję, Narfi. Idę więc się katować. :-)
                        • blues28 Re: Czwartek, deszcz i brak głosu :-/// 10.07.14, 19:09
                          Nie próbowalam (to musi byc strasznie rzygliwe swinstwo :-), ale dla mojej siostry to pierwszy i najskuteczniejszy srodek na dolegliwosci gardla. Zatem Narfi slusznie prawi.

                          Szczesliwie powróconam do domu umeczana strasznie upalem, chodzeniem, nawet tarasowanie. Kurcze, to juz nie ten wzrok, jak mawiala moja przyjaciólka:-)
                          Skonstatowalam, ze mój ulubiony sklep Uterque z pieknymi skórzanymi torebkami i ciekawymi ciuchami padl pod moja nieobecnosc i od razu jakas chinszczyzna tam sie wpasowala. Wchodze, zdziwiona zmiana szyldu, a tu zonk! Szkoda wielka.

    • jutka1 TGIF 11.07.14, 08:51
      Znowu mam prezent powrotny od elektrowni: odciecie pradu do 16:00. QRVAMAC.
      Zeby ich pokrecilo, tyle mam dzisiaj do zrobienia, co wymaga pradu :-(((((

      Milszego dnia Wam zycze
    • blues28 Upalny piatek 11.07.14, 08:54
      I know, I know, zaraz bedzie TGIF :-))
      Ale ja, nie wiedziec czemu powstalam z loza skoro swit. A dzis jest pierwszy dzien, kiedy nie dzwoni budzik i nie musze klusowac do La Paz. Za to po poludniu mam oftalmologa, czyli w sam skwierczacy upal bede szla po stronie cienia,bo ja z uporem chadzam a nie jezdze.
      Róznica we wstawaniu dnia tutaj duza, bo dzis wschód byl o 6.50 i wciaz jeszcze jest dyskretnie jasno ale nie oslepiajaco.
      Do nas naplywa fala poteznych upalów i wlasnie umawiam sie, zeby ucic z Madrytu. W niedziele, najpózniej w poniedzialek pojade do Vera, to miescinka w prowincji Almería, polozona tuz nad morzem, z 7 kilometrami plazy. Nie to zebym plazowala, od dawna nie przewracam sie stylem nalesnikowym na lezaku, ale spacer brzegiem morza, wedrówki po parku naturalnym El Cabo de Gata i wiatr od morza to o wiele przyjemniejsze niz rozgrzane miasto. zatem na pare dni uciekne tam:
      https://d1ez3020z2uu9b.cloudfront.net/rental-homes-photos-spain/243002-13998-Vera-Playa-Apartment.jpg
      • blues28 O kurcze! 11.07.14, 09:00
        TGIF wyskoczyl jak robilam sobie przerwe na kawe :-)
        Braku pradu wspólczuwam, ja mialam wczoraj planowe odciecie, ale panowie sie popisali i trzymali dokladnie wyznaczonej godziny. Nawet po 59 minutach prad byl zurick.
      • ewa553 Re: Upalny piatek 11.07.14, 09:47
        Zapisuje sobie nazwe miasteczka Bluesie, na wypadek gdybym sie znowu wybrala w okolice.
        Brzmi ciekawie, a poniewaz jezdze poza sezonem, to i spacery po plazy powinny byc ciekawe, "bezludzkie". Jakie tam sa okolice? Jest gdzie wedrowac lub zwiedzac? Sprawdze na guglach, zanim mi to Jutka poleci:))
        • blues28 Re: Upalny piatek 11.07.14, 09:57
          Basienku, lepiej wrzuc w google Almería, bo Vera to mala miescinka nad morzem (choc napewno w googlach tez jest), a Almeria to stolica provincji. Tam naprawde jest gdzie wedrowac, a Narodowy Park Cabo de Gata jest fantastyczny.
          • ewa553 Re: Upalny piatek 11.07.14, 10:05
            dzieki. sprawdze. Wprawdzie zaplanowalysmy na przyszly rok Rosas, gdzie jest multum mozliwosci i piekny dom do wynajecia, ale kto wie...
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 264 :-))) 11.07.14, 09:45
      Kocham moj umirkowany (w miare) klimat. Dwa dni u nas lalo, wiec w pierwszy bezdeszczowy, czyli wczoraj, wybralismy sie na wycieczke. Byla pyszna. Zaparkowalismy w okolicy dawno opuszczonych ogrodow, gdzie stoja stuletnie chyba, olbrzymie drzewa czeresniowe. Co roku dozywiamy sie tam:)) Niestety, czeresnie sie skonczyly, ale pare krokow dalej stalo drzewo obwieszone sliwkami. Po stwierdzeniu ze sa pyszne, narwalismy pelne kieszenie rownoczesnie zerkajac na najblizsza okolice: chaszcze (haszcze?) pelne dojrzalych jezyn. A wiec objedlismy sie jezynami do pekniecia. Potem byl las, piekna droga wzdluz rzeczki i...krzaki pelne malin. Juz nie moglam:)) Na szczescie powstrzymalam sie, bo wycieczka szla tak, ze pod koniec bylismy w sredniowiecznym miasteczku na wzgorzu, gdzie zjedlismy kolejne pysznosci na tarasiku malenkim uroczej knajpki. Mam wrazenie, ze wiecej wczoraj bylo jedzenia jak chodzenia (zaledwie 15 km ze wzgledu na chorego "przewodnika")..
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 264 :-))) 11.07.14, 11:19
        Pogoda cudowna, chce sie zyc! Przelecialam sie juz w ten piekny poranek, zalatwilam co mialam zalatwic, po drodze spotkalam dobra znajoma , troche sobie pogadalysmy.

        Ewa, ja w czasie moich spacerow po okolicznych polach tez trafiam na rozne maliny, jezyny itp. i tez zawsze je obskubywalam. Ostatnio jednak dowiedzialam sie od Ani chlopaka, ze jezeli juz obskubuje, to tylko jak najwyzej, bo owoce znajdujace sie nizej moga byc zakazone pasozytami przenoszonymi przez lisy. Tak go zawsze uczyl jego ojciec, profesor biologii.
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 264 :-))) 11.07.14, 11:37
          Od lat o tym slysze Marysiu , od lat to olewam, nigdy jeszcze nie mialam problemow. Jesli unikam np.poziomek (niskie) rosnacych przy samej drodze to tylko ze wzgledu na sikajace psy:))
          • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 264 :-))) 11.07.14, 12:53
            Haaaa..... histeria apropos śmiercionośnych oszczanych lisami jagód to się tutaj w ubiegłym roku przetoczyła.... :) I tak już się ze strachu przed kleszczami prawie nikt do lasu nie zapuszcza. Powinni jeszcze wyperswadować dobrym ludziom kąpanie w jeziorach, pewnie też coś okropnego tam można dostać, no i zdecydowanie od piasku na plaży też. Grzyba mózgu lub coś. Najlepiej żeby ludność siedziała w centrach handlowych, tam jest bezpiecznie..... I wtedy ignoranci i osoby nieodpowiedzialne, takie jak ja, się będą z rozkoszą tytłać po zupełnie pustych lasach, jeziorach i nadmorzach. Rozmarzyłam się....

            Poza tym, dzień dzisiaj ciepły, jest lekkie zachmurzenie, bardzo przyjazna pogoda relaksowa.
            • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 264 :-))) 11.07.14, 16:26
              dokladnie tak to widze Dorotko. Histerycy ida dalej drzac (drrzonc) ze strachu i zostawiajac dla dzielnych wedrowniczkow, czyli dla mnie wszystkiego wbrud (zam). A kleszcze to ja dwa razy juz zlapalam w ogrodzie, wiec pewnie i ogrody zaczna ludzie omijac:))
              • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 264 :-))) 11.07.14, 18:27
                Jaka histeria? Zwykla rada zeby rwac z gory, a nie z dolu.
                Z kleszczem mialas szczescie. Mojej znajomej syn takiego nie mial i zlapal borelioze.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 264 :-))) 11.07.14, 16:44
      przynioslam z ogrodu kupe mangoldu i wlasnie wyszukalam przepis w internecie: chce raz inaczej zrobic, jak zwykle (zwykle to sparzone liscie, maslo, czosnek). No i znalazlam cos wielce obiecujacaego, pisza ze 30 minut przygotowania, a ja musze jeszcze dzis jechac do miasta na szkolenie:(( ale coz, sprenrzem siem:))

      PROSBA, WAZNE!!! Przygotowuje zamowienie co mi siostrzenice maja przywiezc z Polski wiec sie Was pytam: czy ktos z Was mrozil juz kiedys bob (bub)? Bo bym sobie kazala przywiezc...
      • felinecaline Re: O pierdułach -- Odc. 264 :-))) 11.07.14, 16:51
        Bobu wprawdzie nigdy nie mrozilam sama (ani w niczyim towarzystwie :D), ale regularnie kupuje mrozony "fabrycznie, jest doskonaly, mlodziutki, znacznie mlodszy niz zwyczajnie jedzony w Polsce, mniej "maczysty", kupuje w "belejakim" supermarkecie a jak nie ma to u "Picarda" w poblizu.
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 264 :-))) 11.07.14, 16:53
          skoro mozna dostac mrozony, to i mrozic mozna:))) Dzieki za wiadomosc!
      • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 264 :-))) 11.07.14, 19:49
        mroze bob
        surowy, obrany, oplukany i osuszony, zadnego blanszowania
        bdy potrzebuje wrzucam zamrozony do osolonego wrzatku
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 264 :-))) 11.07.14, 20:47
          jakto obrany? Z tej luski, z ktorej sie "wysysa"? Przeciez w stanie surowym nie da sie obrac...
          • felinecaline Re: O pierdułach -- Odc. 264 :-))) 11.07.14, 20:54
            Nieeee! obrany ze straka a w lupince zblanszowany i siuuup do zamrazarki. Potem dogotowujesz do pozadanej miekkosci.
            • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 264 :-))) 11.07.14, 20:59
              hahaha, ja jestem z miasta i na mysl mi nie przyszlo, ze bob to stronczkowiec:)))) No, teraz wszystko wyjasnione, zamowienie idzie do Polski:))
            • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 264 :-))) 11.07.14, 21:13
              Nic nie trzeba blanszować. Umyć, osuszyć, do zamrażarki - tak jak Rose napisala.
    • jutka1 Sobota, pochmurno 12.07.14, 07:59
      Chłodno, ciemno, pochmurno. Coś tam popaduje.
      Ja ciągle wygrzebuję się z tej infekcji krtani i strun głosowych. Jest nieco lepiej, ale nadal chrypię. Ograniczam kontakty werbalne, daję głosowi odpocząć.

      Dzisiaj zajmę się konfiturami z truskawek i wiśni. Taka praca, monotonna ale pachnąca latem, dobrze mi robi. :-)

      Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: Sobota, pochmurno 12.07.14, 09:06
        ktos mi mowil, ze dodaje do truskawek troche wanilii. Podobno pyszne. Nie wyprobowalam, bo moim ulubionych "dziemikiem" - jak mawial dzadek Poszepszynski, jest truskawka z rabarbarem. Jedyne co w tym jest skomplikowane: jak truskawki sa wreszcie tanie, to nie ma juz rabarbaru..
        • jutka1 Re: Sobota, pochmurno 12.07.14, 09:17
          Nie mam wanilii. Zrobię najprościej, jak się da. :-)
      • blues28 Re: Sobota, pochmurno 12.07.14, 09:17
        Moja sobota zapowiada sie bardzo upalnie i bardzo slonecznie ale tytulu zmieniac nie bede :-)
        Mam tez dzien bardzo roboczy, ale mniej pachnacy latem, bo pranie, sprzatanie, zakupy, potem - zgodnie z moim zboczeniem - prasowanie wszystkiego na deseczke, jakoze po paru godzinach wszystko bedzie suche jak pieprz.
        Wczoraj cale popoludnie spedzilam u oftalmologa, ze zrenicami rozszerzonymi jak u narkomana, wiec nawet czytanie nie szlo za dobrze. Pan profesor jest bardzo dobry, alez kurcze, tyle godzin czekania zeby eminencja zajrzala w glab oka (asystenci wpierw sprawdzaja ostrosc wzrokowa i inne drobniejsze sprawy, lataja z kroplami, itp.) jest meczaca przesada. Szkoda pól dnia, a te godziny ciagna sie jak makaron. Wrócilam po 21-szej zmeczona jakbym przezucila tone gruzu.

        Ewciu, jesli masz cos na widoku w Rosas/Roses, to ja bym sie tego trzymala. Ja jade do Very, bo tam jestem zaproszona i napewno bedzie swietnie, ale mnie osobiscie klimaty pólpustynne Almerii mniej przyciagaja niz Ampurdan i Costa Brava. Ale to jest znowuz kwestia gustu :-)

        No to ide robic kawe i brac sie do robót wszelakich. Milego weekendu!
        • blues28 PrzeRzucila!! NTX 12.07.14, 09:19
          • jutka1 Re: PrzeRzucila!! NTX 12.07.14, 09:22
            A mnie się to przeczytało ;-) "jakbym przeżuła tonę gruzu", i wcale nawet nic nie zauważyłam. :-)))
            • blues28 Re: PrzeRzucila!! NTX 12.07.14, 09:28
              Wrzuce na karba maltretowanych wczoraj zrenic :-)))
              A wiesz Ty, ze wisnie na dzialce mojej siostry szpacy zjedli?Prawie co do grosza! Zlodzieje jedne powyzerali wisnie wiekszosci dzialkowców. Ot bestyjki :-)
            • ewa553 Re: PrzeRzucila!! NTX 12.07.14, 09:28
              ja tez bledu nie zauwazylam co oznacza, ze nasze mozgi dobrze pracuja. Byl taki test kiedys w necie, krotki tekst z totalnie przekrecona pisownia. zamienione sylaby itd. i wszystko czytalo sie mimo tego prawidlowo. Gdyz nasz mozg w czasie czatania myslal za nas i czytal prawidlowo. To bylo bardzo ciekawe..
              • maria421 Re: PrzeRzucila!! NTX 12.07.14, 09:38
                A propos naszych mozgow - podobno jest to tak, ze nam sie tylko wydaje ze to my decydujemy, podczas gdy mozg decyduje za nas zanim podejmiemy decyzje. Czyli nasza swiadoma decyzja jest wtorna do tego, co juz wczesniej postanowil mozg. Nie chodzi tu tylko o to, ze gdybysmy sie zastanawiali jak mamy skoordynowac nasze zmysly i ruchy zeby zlapac pilke, to nigdy bysmy jej nie zlapali, ale tez o decyzje ktore nam samym wydaje sie przemyslane.
                Tak w kazdym razie iiedys w TV madrzy ludzie prawili.

                Jest piekna , sloneczna pogoda, czyli tak, jak powinno byc w lipcu.

                Milej soboty:)
                • iwannabesedated Re: PrzeRzucila!! NTX 12.07.14, 14:39
                  Kąfiturą Pyton będzie robił! A kto pamięta głupi dowcip o żabie co do zdjęcia jej kazano powiedzieć kąfitura (ort.zam.) aby usta się nie wydawały takie szerokie, a żaba powiedziała mermelada...

                  Bardzo mnie rozbawiła Marysia, tą opowieścią o niezawisłym i niezależnym mózgu, który za nas złośliwie poprzedza i podejmowaniu za nas decyzji. To zaiste jest straszne, jak taki parazyt, rozsiadł się w głowie i "nami" rządzi. Ciekawe gdzie wg. mądrych ludzi z tv rezyduje owo ubezwłasnowolnione przez wredny mózg "ja"???


                  Co do carskich manier medyka od ócz, o którym pisze Blues, to moja kumpela miała podobną historię z jakimś guru medycyny zielnej, niejakim Gułą. Owa Guła jest jakimś najwyższym owej medycyny autorytetem, alfalfą i omegą, i sobie dobre ludzie na forach podają jako uzasadnienie, nie to że jest skuteczny, ale że się na wizytę czeka 4 miesiące, albo miesięcy 5. I tutaj nadchodzi myk. Moja otóż fąfela zadzwoniła i jej powiedziano, że owe 4 miesiące albo 5. Fąfela zachlipała w słuchawkem, że oj, aj, że tak długo a ona ma na Gulę ciśnienie bo jest taki zajebisty ON i tylko ON. Na to chytrze Pani z recepcji rzekła jej, że może w drodze absolutnego wyjątku dla NIEJ i tylko dla NIEJ guru Gula, ON tylko ON, może mieć termin bliżej ale ma się dowiadywać dzwoniąc codziennie przez 5 dni z rzędu o 5.05 rano i pytać. Oczywiście (dla mnie, bo jestem sceptyczna i cyniczna męda) dnia piątego się znalazło CUDEM miejsce, bo PANI CHYBA JEST JAKAŚ WYJĄTKOWA, BO SIĘ GURU ZGODZIŁ. Po czym na spotkaniu, po krótkiej rozmowie gulu Gura, czy też obwieścił fąfeli że JEST ONA TYLKO ONA, wyjątkowa istota, dar boga od niebios dla gatunku ludzkiego, TYLKO tylko tyleczko, że nęka ją dziecięca trauma co wymaga dwóch tygodniowo wizyt przez następne pięć najmarniej lat, u guru Guli, po 5 paczek od wizyty, gdyż ON tylko ON jest jej pomóc możen. Cudem się powstrzymałam aby się nie poiszczać ze śmiechu, na to wszystko, takie mi się to wyreżyserowane wydało. Bezwątpliwie owe gury gule i inne profesory coś tam umieją, lepiej niż zwykły lekarz, na pewno są to utalentowani ludzie, aczkolwiek rytuały jakie są związane z tymi różnymi autorytetami często są absurdalne i no i dość męczące. Dla nas petentów, bo jestem pewna że hołdobiorca się bawi szampańsko :)
                  • ewa553 Re: PrzeRzucila!! NTX 12.07.14, 14:51
                    niezupelnie po linii Dorotki, ale tez smieszne: moja Edda dzwonila zamowic termin u strasznie dobrego ortopedy. Tez jej powiedzieli o jakichs miesiacach, zgodzila sie i zaczelo sie wypytywanie
                    o dane osobiste, kase chorych itd. Jak Edda zdradzila ze jest prywatna pacjentka, to recepcjonistka powiedziala szczesliwym tonem ze och co za przypadek, akurat jutro (czy pojutrze) zwolnil sie jeden termin, pani jakas odwolala i jesli E. tylko chce, to moze miec ten termin:)))
                    • ewa553 fajna sobota 12.07.14, 15:01
                      W Mannheim stacjonowaly ogromne hordy amerykanskich zolnierzy i to od konca wojny. Mieszkali i pracowali na terenach zamknietych, zaryglowanych i co tam jeszcze. Troche, bardzo niewiele znalam z jednych takich koszar, bo tam moj tesc pracowal i mieszkal na terenie koszar. Ale zadne zwiedzanie dokladnie oczywiscie nie bylo mozliwe. Takich koszar jest na terenie Mannheim cztery. Od paru lat, odkad Amerykanie wrocili do Stanow, opracowuje sie rozne projekty przeksztalcenia tych terenow (Konversja) na tereny cywilne. Dzis mozna bylo - po uprzednim zameldowaniu sie itd - zwiedzic jedne z tych koszar. Wiezli nas autobusem przez te ogromne koszary, tlumaczac co jest co, co bylo od 1939 (Wehrmacht) a co dobudowano po 1950. Szalenie ciekawe. Odbywaja sie - glownie na lamach prasy - walki o to co z tym fantem zrobic. W najmniejszych koszarach, w ktorych glownie mieszkali oficerowie, przebudowano bloki na bloki mieszkalne. Dostali te mieszkania socjalnie slabe rodziny. W tych dzisiejszych sa ogromne plany z ktorymi ja sie nie zgadzam, uwazam je za idiotyczne wyrzucanie pieniedzy itd. Nie bede wszystkiego opisywac, dla Was malo interesujace. Ale ciekawe bylo dla mnie zobaczyc cos co bylo miedzy nami, kolo plotow (slepych) przejezdzalam kilka razy w tygodniu i to przez 40 lat nie wiedzac jak wielkie miasto w miescie istnieje. Szalenie ciekawe. Ciekawe tez moje wewnetrzne nastawienie. Dopoki myslalam ze jade zwiedzac amerykanskie koszary, bylam tylko ciekawa. Gdy przy pierwszych budynkach padla informacja, ze byly to koszary Wehrmachtu - zmrozilo mnie i patrzalam na to wszystko innymi oczyma... Taka bedzie juz zawsze moja reakcja, jestem przeciez wychowana w Polsce..
                      Poza tym: jako ciekawostke podano nam, ze trawe tam skoszono ostatni raz 3 lata temu. A widzielismy wszystko niemilosiernie zarosniete chwastami, kwiatami, drzewkami. Natura w blyskawicznym tempie bierze opuszczone tereny w posiadanie.
                      • roseanne Re: fajna sobota 12.07.14, 15:23
                        chetnie bym sie dowiedziala, co robi sie z nieurzytkami budowlanymi, roznego pochodzenia
                        u nas np jest nadmiar kosciolow, czesc zamieniaja na apartamenty, czesc na przedszkola/ zlobki, czesc probuja sprzedac na np galerie, a czesc zwyczajnie wyburzaja


                        a, prognoza pogody : ten tydzien bardzo przyjemny, 25-28, ze znosna wilgotnoscia
                        kotka kolrzanki, ktora opiekuja sie w tym miesiacu przez pierwsze dwa dni pokazywala tylko lepek na otwieranie drzwi i nakladanie do puszki, teraz nie chce mnie odstepowac :-)

                        zamrozilam 6 kg czeresni i robie podchody na dalsze produkty- co lokalne sezonowe to lokalne, nie jakies sprowadzane sztucznosci - sorry to chyba w watek o modlitwach spozywczych :-)

                        kodeina rulez i zyc sie bez niej nie da!
                        • ewa553 Re: fajna sobota 12.07.14, 15:28
                          tez staram sie jesc owoce/jarzyny sezonu, zeby nie musialy przylatywac np.z Argentyny (czy mam to przeniesc na fifa?:))
                  • maria421 Re: PrzeRzucila!! NTX 12.07.14, 16:03
                    Dorotko, mnie ta wiadomosc ze jestesmy stwrowani przez nasz mozg nie rozsmieszyla, ona mnie przerazila!
                    Bo jezeli to mozg podejmuja za nas decyzje, to znaczy ze my nie jestesmy za nie odpowiedzialni, Czyli zlodziej nic nie moze na to ze kradnie, morderca nic nie moze na to ze morduje.

                    Wiec do lamusa twierdzenie ze czlowiek ma rozum i wolna wole i jest panem samego siebie. Czlowiek jest tylko wykonawca polecen wydawanych przez zwoje mozgowe, na szczescie tak to jest sprytnie wymyslone, ze sie czlowiekowi wydaje ze posiada jakies "ja" :-))
                    • iwannabesedated Re: PrzeRzucila!! NTX 12.07.14, 16:42
                      Przepraszam Ewuniu, ale czyj mózg jest to w takim razie, i kto nim steruje, jeśli nie Ty? No proszę Cię.... Jak byś się nagle zaczęła bać swojej nogi, że nie tam chodzi gdzie Ty chcesz, tylko noga decyduje za Ciebie, i Tobie to potem wmawia....

                      To jest dla mnie jakieś kompletnie zasmucające i całkowicie nienaukowe pierdolenie. Kiedyś było modne obwiniać rodziców i dziecięce traumy o wszystkie popełniane przez ludzi niegodziwości, a teraz jest jeszcze lepiej. Człowiek niewinien, mózg winien!
                      • maria421 Re: PrzeRzucila!! NTX 12.07.14, 17:15
                        Dorotko, to ja, nie Ewa :)

                        I nie miej pretensji do mnie za to co naukowcy opowiadaja:)

                        Jak mozna sterowac mozgiem? Mozesz nakazac mozgowi zeby myslal to co Ty chcesz? Zeby zapomnial to co chcesz zapomniec? Zeby zapamietal cala ksiazke po jednokrotnym przeczytaniu?

                        • iwannabesedated Re: PrzeRzucila!! NTX 12.07.14, 17:31
                          Ojojoj, przepraszam Marysiu. Pisząc myślałam o Ewuni, i mi jakoś w klawiaturę zlazła...

                          Ale skąd, pretensji nie mam, przeciwnie. Jestem wdzięczna za podzielenie się z nami ciekawym tematem do dyskusji. Bo chyba to pytanie, gdzie jest moje "ja", to każdego frapuje. Dużo obecnie ludzi się identyfikuje z rozumem, jako swoim "ja", narzędziem zaś rozumu jest mózg.

                          Mózgiem oczywiście można sterować, przecież to ja wymyślam myśli, jeśli mi się nie podobają to mogę sobie zakazać myślenia ich. Ja często miewam napady negatywnych przykrych myśli, i jak już uznam, że przesadzam to sobie nakazuję ich nie myśleć. Coś w rodzaju diety myślowej. Znane są też fenomeny wpierania nieprzyjemnych wspomnień. Można także sobie nakazać niewałkowanie przykrych zdarzeń z przeszłości, sama wielokrotnie pisałaś o tym. Zapamiętać całej książki zdanie po zdaniu - jest trudno, natomiast możliwe jest wyćwiczenie procesu szybkiego czytania, koncentracji i zapamiętywania.

                          Sądzę, że mózg jest frapującym narzędziem. Im więcej na ten temat wiadomo, tym lepiej jesteśmy w stanie z niego korzystać.

                          Opowiadanie natomiast przez ludzi, którzy się mienią jakimiś tam naukowcami, że człowiek jest rozdzielny od swojego organu, czyli mózgu, i ten organ nim steruje, to , wybaczcie, niemal jak owo szowinistyczne opowieści o facetach sterowanych przez kaprysy swoich kutasów.
                          • ewa553 Re: PrzeRzucila!! NTX 12.07.14, 17:48
                            a co o mnie myslalas, Dorotko? :))

                            No i stwierdzm, ze jestes fenomenem. Bo wprawdzie nie zgadzam sie z tym co naukowcy powiedzieli, a Marysia tu zapodala, ja wierze mocno w to, ze jednak mysle samodzielnie, to jednak uwazam za fenomenalna zdolnosc zakazania sobie myslenia o czymstam. Mnie czesto przesladuja rozne mysli - np. jak przeczytam cos co mna "zawladnie", obejrze jakies straszne zdjecie czytepe - glownie sa to mysli negatywne. I chocbym sie nie wiem jak wysilala, to nie wychodzi mi ten numer. Kiedys przesladowala mnie bardzo nieprzyjemna mysl. I bylo to okropne, sama sie siebie brzydzilam. Az ktoregos razu pomyslalam sobie (myslac o tym brzydkim): znowu diabel probuje mnie w to wciagnac, ale ja sie nie dam. I w duchu usmiechalam sie ironicznie do tegoz diabla. I to mi na jakis czas pomagalo. I potem juz automatycznie: mysl paskudna przychodzila, ja ironiczny usmiech do diabla i ulga natychmiastowa. Hahaha, tak naprawde bylo:)))
                            • maria421 Re: PrzeRzucila!! NTX 12.07.14, 18:17
                              To jest naprawde fascynujacy temat . Mozg jest najmniej poznanym ludzkim organem. Oprocz mozgu jest jeszcze "dusza" albo "psyche", jak kto woli, o ktorej jeszcze mniej wiadomo niz o mozgu.

                              Kiedys czytalam artykul na temat badan mozgow seryjnych mordercow. Wszyscy wykazywali jakis deficyt w mozgu, co prowadzi do konkluzji ze zamiast ich karac nalezy ich leczyc. Na szczescie jest jeszcze prawo ktore kieruje sie kryterium poczytalnosci sprawcy w momencie popelnienia czynu, czyli jezeli sprawca w momencie popelnienia czynu zdaje sobie sprawe z tego co robi, to jest poczytalny i odpowiedzialny.

                              Niesamowita sprawa sa tez ludzie z "Savant- Syndrom", jak ten facet z fotograficzna pamiecia, ktory po locie nad Rzymem potrafi namalowac wszystko co widzial, z detalami.
                              Tacy, niestety, nie sa zdolni do samodzielnego zycia.

                              Fascynujacy temat, mozemy podyskutowac ale i tak do niczego nie dojdziemy.
    • maria421 Powiedzcie mi, ze to nieprawda.... 12.07.14, 18:55
      Brytyjski instytut sponsorujacy produkcje filmowow uzaleznil przyznawanie dotacji od kryterium "roznorodnosci", czyli wsrod rol glownych musi byc przedstawiciel mniejszosci plciowej (chodzi oczywiscie o kobiety, choc te sa w procentowej wiekszosci), etnicznej lub seksualnej. Wsrod rol drugoplanowych musi byc 30% takich przedstawicieli.

      W takich warunkach wielkie filmy jak "The Great Escape" czy "Das Boot" nie mialyby szans na dotacje.

      www.dailymail.co.uk/news/article-2684301/Films-tick-boxes-diversity-win-funds-BFI-sets-targets-number-female-gay-ethnic-minority-actors-crew.html
      • chris-joe Re: Powiedzcie mi, ze to nieprawda.... 12.07.14, 20:36
        W istocie, straszne.
        W USA zas, po wymuszeniu na spoleczenstwie akcji afirmatywnej, biali znikneli z uczelni. Hurtowo zostali zepchnieci do ubogich gett inner cities. Obserwuje sie masowa analfebetyzacje i pauperyzacje bialych.
        Na uczelniach tylko czarni, w tym glownie geje, zdecydowanie jednak dominuja czarne lesbijki, zwlaszcza typu diesel dykes.
        • maria421 Re: Powiedzcie mi, ze to nieprawda.... 12.07.14, 20:44
          Chris, widze za masz jakies post-peerelowskie ciagoty do ideologizacji kultury.

          Zauwazyles ze te dyzurne mniejszosci w brytyjskich filmach subwencjonowanych przez panstwo maja byc tylko pozytywnie przedstawiane?

          No ale... moment... przeciez film to tylko fikcja! Wiec wszystko OK :)))

          • iwannabesedated Re: Powiedzcie mi, ze to nieprawda.... 12.07.14, 21:00
            ... no właśnie, bardzo dobra ilustracja obsesyjnych myśli i tematów. Chyba jest specjalny wątek założony przez Minni, gdzie się możecie wyżywać w tym temacie.

            Ja bym wolała wrócić do frapującej dyskusji o mózgu. I w dyskusji wcale nie chodzi o dochodzenie, Marysieńko, to jest przyjemność innego rodzaju. Dyskutowanie dla samej frajdy dyskutowania ;)
            • maria421 Re: Powiedzcie mi, ze to nieprawda.... 12.07.14, 21:18
              Dorotko, ja lubie dyskutowac na tematy na jakie mam jaka taka wiedze. O mozgu wiem tylko tyle ze jest i ze przypuszczalnie go posiadam:)

              Im wiecej sie nad tym zastanawiam, tym wiecej mam pytan, nie tylko dotyczacych mozgu ale calego naszego jestestwa. Co powoduje ze tylko ludzki mozg jest zdolny do abstrakcyjnego myslenia i do tworzenia? Na ile to, jakimy jestesmy, jest wynikiem ukladu komorek w naszym mozgu, a na ile jest to jeszcze cos, to cos nieuchwytnego, niezlokalizowanego zwanego dusza?
              Czym jest przeczucie i skad sie bierze? Czym jest w ogole uczucie? Reakcja chemiczna mozgu na bodzce? Wiec kocha sie czy sie nienawidzi mozgiem a nie sercem?

              Jak widzisz, same pytania, ktore zawsze pozostana pytaniami.

    • blues28 Upalna niedziela 13.07.14, 08:40
      Obudzilam sie z bólem glowy, bo goraco (klime wylaczylam o drugiej). Dzis zapowiada sie piekielko, ale nic to w porównaniu z przyszlym tygodniem gdzie bedzie królowac +38 w cieniu, czyli odczuwalna powyzej 40. Uciekam wiec nad wode.
      Ale jeszcze pójde sobie do fryzjera, bo w tym dziwnym miescie mozna sie uczesac w niedziele w stu albo wiecej miejscach. I mnie z tym dobrze.

      Gazeta postraszyla mnie pomnikiem Jana Pawla II. Dlaczego architekci przestrzenni godza sie na takie kicze do kwadratu?
      Moze jaki sponsor chcial? Bo baj mi (Stokrotne), to sponsor sponsoruje to na co ma ochote, wszak to jego forsa. A dobra sztuka winna bronic sie sama bez jakichs tam sponsorów.

      Dyskusja o mózgu ciekawa, ale ja jestem bardzo sceptyczna w stosunku do naukowców latajacych do TV, zwlaszcza jak mówia o hipotezach a nie mocno udowodnionej sprawie.
      A mózg istotnie jest mocno niezbadanym terytorium czlowieczym. Podobno wykorzystujemy od 5% do 10%%
      • maria421 Re: Upalna niedziela 13.07.14, 08:48
        Tu wcale nie upalna niedziela, raczej odwrotnie. Znow ciemno i ponuro.

        Co do mozgu i naukowcow, to wyjasniam, ze to nie byli "naukowcy latajacy do TV", ale caly film dokumentalny , chyba 1,5 godzinny , w ktorym wystepowali rozni badacze mozgu z roznych krajow, mowili o roznych badaniach, spota czesc filmu byla poswiecona osobom z syndromem Savant. Bardzo ciekawe to bylo.

        Oczywiscie sa to hipotezy , takie same jak hipotezy dotyczace powstania swiata, zycia , czarnych dziur i kosmosu w ogole. Nasz mozg to tez jest taki niezbadany kosmos.
        • jutka1 Re: Upalna niedziela 13.07.14, 09:18
          U nas może nie "upalna", ale bardzo ciepła. Ma dojść do 24C, jest słonecznie.
          Może trochę dzisiaj posiedzę w ogrodzie, trzeba naładować baterie przed dość zajętym tygodniem.

          Wczoraj zaczęłam robić konfitury z wiśni, dziś może skończę i zabiorę się za dżem truskawkowy. :-)
          Dodać do tego wysmarowanie 3 listów do FRadministracji, i wychodzi, że niedzielę mam dosyć naćkaną.

          Miłego dnia :-)
        • blues28 Re: Upalna niedziela 13.07.14, 09:20
          forum sie zbiesilo i wyslalo wpól slowa.
          Ja nie bede sie wymadrzac, nie jestem naukowcem ani latajacym do TV ani studiujacym mózg.
          Przemawia do mnie sprawdzona teza, ze mamy w przysadce mózgowej nasze prymaryjne instynkty i w ekstremalnych sytuacjach one moga zdominowac nasze dzialanie (wojna, spustoszenie, glód dlugookresowy, inne kataklizmy).W mózgu tez sa nasze emocje, uczucia, - a nie w sercu jak chce Danielle Steel, tez tam sa mysli natretne. Ale jesli nie jestesmy chorzy (wszelkie psychopatie) ani w stutacjach ekstremalnych, to odruchy odruchami, mysli i pragnienia, swoja droga, a nasze postepowanie jest nasza wolna wola a nie ukradkowa decyzja mózgu. To do mnie przemawia.
          Jak naukowcy udowodnia inaczej, to sie temu przyjze. Jesli zdaze :-) Póki co trzymam sie teorii ze mam wplyw na moje postepowania i stosunek do wydarzen, które dzieja sie w moim zyciu.

          Musze wziac w obrone spostponowanego profesora :-) Czlek lapanki nie urzadza, a ludzie ida don jak w dym. Fakt, ze kazdemu pacjentowi poswieca tyle czasu ile potrzeba i ja choc akurat w oczach nie mam jakichs powaznych problemów, to prof. wzial sobie czas nalezny, zeby gruntownie zbadac glebie oka. A to wydluza czekanie.
          Oczywiscie w poczekalni roslo napiecie i wkurw czekajacych, zaczely sie dyskusje i narzekania, wiec ucieklam w zaciszny winkiel gdzie nikogo nie bylo. Tez bylam zmaczona czekaniem, ale wiem jak jest i sama sie zglosilam a nie zostalam zgarnieta z ulicy. Próbowalam czytac pól slepymi slepiami gdy do mojej oazy wtargnela mloda dama, z telefonem i zaczela opieprzec kogos po drugiej stronie sluchawki. Oczywiscie nie znam powodu i okolicznosci, nie wiem czy zaawansowana ciaza mlodej miala cos do rzeczy, ale publiczne ruganie kogos od góry do dolu, wywlekania jakichs rodzinnych sporów w tonie imperatywnym i generalnie nieprzyjemna klótnia (raczej monolog) w poczekalni wydaje mi sie i przesada i brakiem wychowania. Ja juz pomijam, ze dawno ciepnelabym sluchawka na takie dictum dziewczyny (jakis nieborak wysluchiwal to stoicko), ale tak sie pytam: nie ma juz prywatnych spraw? Wszedezie trzeba gadac przez telefon nie zwazajac na przygodnych swiadków? Nie istnieje intymnosc, zycie osobiste, prywatnosc naszych problemów?
          To nie tylko problem telefonów uzywanych w przestrzeni publicznej, gdzie reszta osób czy chce czy nie dowaduje sie o perypetriach gadajacego/gadajacej. To tez przeniesienie zycia w wirtual, wklejanie facjaty swojej, dzieci, dziadków i pociatków na portalach spolecznych, koptowanie przyjaciól, którym w zyciu realnym klaniano by sie z daleka, opwiadanie kazdej pierdoly urbi et orbi.
          Czy to jest znak samotnosci i gwaltownej potrzeby zaistnienia, czy to ekshibicjonizm czy co??
          Tak sobie gdybam.


          • maria421 Re: Upalna niedziela 13.07.14, 09:33
            Bluesie, jezeli nasze postepowanie jest nasza wolna wola, a nie ukradkowa decyzja mozgu, to.... gdzie my mamy te "wolna wole"? Skoro nawet uczuc nie mamy w secu, a mamy je w mozgu, to gdzie mamy "wolna wole" ktora my sterujemy nasze dzialania?

            Jezeli jest ona w mozgu, tak jak uczucia, to znaczy ze nasz mozg kieruje sie sam soba...

            P.S. Bluesie, jak piszesz "prymaryjne" to masz na mysli pierwotne ? glowne?

            • jutka1 Re: Upalna niedziela 13.07.14, 09:34
              Zgaduję, że "primordial". :-)))
              • blues28 Re: Upalna niedziela 13.07.14, 09:40
                Tak, primarios czyli pierwotne :-) Pardon za hiszpañszczyzne.

                Gdzie jest wolna wola? Jest w mózgu, ale jest wypadkowa podszeptu instynktów, myslenia i decyzji, które podejmujemy. Wyjdzie na to, ze mózg nami rzadzi, ale jakos inaczej niz robi to watroba :-)
                Mój mózg to ja, ale ja to nie tylko mój mózg :-)
                • maria421 Re: Upalna niedziela 13.07.14, 09:45
                  No wiec dochodzimy wlasnie do tego, ze to mozg nami rzadzi, czyli hipoteza naukowcow sie potwierdza:)
                  Ale tak sprytnie to nasz mozg robi, ze daje nam poczucie ze to my nim rzadzimy poprzez jakies nasze "ja".

                  • iwannabesedated Re: Upalna niedziela 13.07.14, 14:20
                    Halo halo :)

                    Ludzie! Mój mózg mi dał w prezencie niedzielę! Zaczęło się od tego, że kolega miał jechać w sobotę do Holandii. Przy okazji zabrać różne nasze graty, komputery, patelnie takie tam. Ale po graty, się okazało, że przyjedzie w piątek, i ja cały piątek się mniotałam, bo jeszcze inny kolega miał coś tam poinstalować w kompie. Więc ogarniałam obu kolegów, z których jeden ma sesję, a drugi to jest ten co uprzednio go wrzucili pod tramwaj, komputer dopiero mogłam zacząć pakować jak już w nim wszystko zrobiono, walczyłam więc cały dzień na kilku frontach, w parterze i w piwnicy, i mi się jakoś dzień na dzień nałożył, siódmego dnia odpoczywał, i dzisiaj wstałam wkurwiona, więc, pewna że to poniedziałek. A tu masz! Piękna słoneczna niedziela :)

                    Profesora nie postponuję, jedynie przy okazji ten Gomóła mi się przypomniał. Pewnie, do sław zielarskich i medycznych ludzie walą, a mając problem zdrowotny, to i dużo są w stanie znieść aby odzyskać zdrowie. Niektórzy to wykorzystują tak jak ten Guła, inni, jak ów profesor - po prostu nie zwracają uwagi na taki szczegół, jak punktualność bo mają cel wyższy.

                    Ja się jakoś nie za bardzo zgadzam z pomysłem, że emocje i uczucia są w mózgu. Mózg zbiera sygnały z całego ciała, i je przetwarza w informacje. Stąd uzyskujemy świadomość emocji czy odczuć, ale czasem właśnie odmawiamy uświadamiania sobie pewnych emocji. Wtedy pomocne są sygnały z ciała - ból brzucha, albo sraczka :) Ja jako ja, istota nadrzędna, wiem o różnych ściemach i szachrajstwach mózgu. Dlatego też obserwuję reakcje mojego ciała, żeby zweryfikować czy mnie mózg nie robi w konia. Polegam też na opinii zaufanych osób. Jeśli kilka zaufanych osób twierdzi, że mi w dekiel wali, paranoja mnie memła i schiza gniecie - to jest pewna informacja, że mózg zaszwankował.

                    Może człowiek nie być naukowcem, ale każdy ma mózg. I od swojego mózgu jest specjalistą najlepszym. Mnie fascynuje mój mózg, natomiast jest kompletnie bezwątpliwe, że jest mój i ja odpowiadam za to co się tam dzieje. Oczywiście, na przykład za stany lękowe, zgryźliwość i charakter ponury - można powiedzieć, że odpowiada niedobór w mózgu dopaminy. No ale skoro ja u siebie takie objawy, to sobie powiedzmy czytam, i już wiem, że trzeba półzgniłe banany, jagody i migdały żryć. A w ekstremalnych przypadkach - brać leki. Chyba, że mi odpowiada mieć charakter ponury, to wtedy nic nie robię z tym i sobie jestem tak jak jestem, ale nie mogę wtedy zwalać na litość boską kurwa, na mózg! No ludzie! To jakby morderca zaszalał z siekierą i usiłował się bronić zwalając na rękę. Lub co gorsza na siekierę, że mu wskoczyła w rękę, no i co on miał poradzić, no rąbał, no....
                    • maria421 Re: Upalna niedziela 13.07.14, 14:44
                      Dorotko, pytanie sie pojawia co to jest to "ja, istota nadrzedna" , z czego to sie sklada i gdzie to posiada centrale sterowania :)

                      Na dnami przeszla jedna burza z ogromna ulewa, teraz jest spokojnie, ale zapowiada sie na powtorke.

                      Do kitu z taka niedziela.
                      • ewa553 Re: Upalna niedziela 13.07.14, 14:54
                        Tak, Marysiu. Co chwile grzmoty, blyskawice i ulewa. Potem godzina-dwie ciszy i caly czas 24 stopnie. A potem da capo: grzmoty, blyskawice i ulewa. W piatek jadlam piersze wlasne pomidory, kilka bylo "rozowych" i powinny dzis byc do zebrania. Ale przy tej pogodzie nigdzie mi sie wyjsc nie chce. A mialysmy takie piekne plany! Chcialam ubrac moje najpiekniejsze buciki ze Strassburga i specjalnie po raz pierwszy w tym roku polakierowalam paznokcie... Na nic, albo jak mowia Niemcy "Alles für die Katze". Czyli po ichniemu "na nic", co jest oburzajace w obliczu tego, ze ja caly czas robie wszystko "für die Katze", bo one tu som najwazniejsze!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka