Dodaj do ulubionych

Kto się boi...

04.10.07, 21:38
nie, nie czarnego luda ani też Virginii Wolf. Kto się boi banków,
tak jak ja? Kto się jałowo wkurwia na banki? Kto gryzie z
bezradności pięści, kogo dławi, komu się chce rzygać?

Ja kurwaszmać już po prostu nie mogę. Moje wkurwienie sięga zenitu,
i nie wiem co z tym zrobić. To jest jak hydra, której każda odcięta
głowa odrasta dwoma innymi głowami.

Od dwóch miesięcy nie jestem w stanie zamknąć rachunku w pojebanym
citibanku, najgorszym banku świata. Bo co chwila się okazuje, że
jest na koncie jakiś debet a to 6 a to 60 złotych, a co ciekawe to
nie jest rachunek debetowy czyli teoretycznie debetu nie ma być
prawa. Ale jest i ciągle się pojawia, i ja go ciągle spłcam, ale
dalej nie można rachunku zamknać bo zaraz jest nowy debet. Men-oh-
men. Niech tu przyjdzie ten jamioł z wielką powietrzną trąbą, niech
się zadzieją rzeczy straszne, niech w piździec wywieje wszystkie
banki, rachunki otwarte, zamknięte, debety, srebety, NIECH BĘDZIEMY
KURWA W KOŃCU WOLNI. Ejment, tak nam dopomóż juniwers i spiryty.
Obserwuj wątek
    • pjd1 Re: Kto się boi... 04.10.07, 21:57
      stkrotko,

      to ty *się wkurwiasz bankami*

      my usiłowaliśmy kiedyś przez ponad rok zamknąć konto w PKO;

      jak im się coś popieprzyło w systemie komputerowym i nie mogą rozgryźć to jest
      kłopot. Ale bardziej dla nich, niż dla ciebie.

      Just relax...
      • iwannabesedated Re: Kto się boi... 04.10.07, 22:41
        Jasne, im się popieprzyło a do mnie dzwoni o 7 rano windykator i mi
        wygraża wrzeszcząc.
        W systemie im się nic nie popieprzyło, po prostu oni cali są
        popieprzonym systemem.
        I tak, wkurwiam się, bo jest naruszana moja przestrzeń osobista i
        mój spokój. Co gorsza, nie mogę się odwdzięczyć bo telefony wykonuje
        jakaś zewnętrzna infolinia zatrudniająca specjalnie przeszkolonych
        psychopatów a jak chcesz coś załatwić z prawdziwą osobą w odziale to
        oni nic nie mogą prócz wyglądać na wstrząśniętych i przepraszająco
        stękać.
        Jak masz jakąś radę, to ja chętnie posłucham, a jak przychodzisz tu
        żeby się wywyższać i nade mną wydziwiać to wypierdalaj.
        • pjd1 Re: Kto się boi... 05.10.07, 04:13
          nie było moją intencją się wywyższać,
          to oczywiste kretyństwo, ze wydzwania do Ciebie windykator,
          ale ...
          wybacz, wy...
          wybywam
          P
          • i.p.freely Re: Kto się boi... 05.10.07, 06:44
            Ja sie boje jak pomysle, ze slady naszego istnienia, tak na prawde,
            to tylko seria numerow w jakichs komputerach.
            Pomysl tylko stokrotka, ze ktoregos pieknego dnia idziesz do banku i
            o zgrozo okazuje, ze NIE ISTNIEJESZ! Jakas niewidzialna reka jednym
            stuknieciem w klawiature komputera w nieznanym ci miejscu 'zniknela'
            cie, wymazala twoja tozsamosc! Masz konto i pieniadze ale karta nie
            dziala bo ty nie istniejesz. Sprawdzaja dowodzik, twoj numer nie
            istnieje!




            • lucja7 Re: Kto się boi... 05.10.07, 17:50
              Fakt ze dzisiejsze banki to sam strach.
              Rejestruja ruchy sum, a ktos zostawiajacy im albo wyciagajacy jakies
              tam sumki przeszkadza im na dobra sprawe w ich funkcjonowaniu.
              Nalezy o tym pamietac i uzywac banki a nie zostawiac im jedynie do
              przechowywania pieniadze.
              • ewa553 Re: Kto się boi... 05.10.07, 19:45
                i tu mam okazje wyglosic pean na czesc online bankingu. Niech zyje
                nam!
                • i.p.freely Re: Kto się boi... 06.10.07, 01:33
                  ewa553 napisała:

                  > i tu mam okazje wyglosic pean na czesc online bankingu. Niech zyje
                  > nam!

                  A teraz basiu pomysl co z tymi TWOIMI pieniedzmi jak elektroniczny
                  gryd kraju szlag trafia, jakas kleska zywiolowa albo dlugotrawy
                  blackout na przyklad. Zlamanego grosza nie wyciagniesz, choc twoj
                  podobno. I co wtedy?
                  • iwannabesedated a gdzie tam zaraz całego kraju 06.10.07, 14:22
                    wystarczy, że w banku zborsuczy się jedna osoba. Jedna osoba będzie
                    miała zły dzień, jedna osoba bedzie wkurwiona, na dragach, albo w
                    nastroju żartobliwym.
                    Tak tak, JEDNA OSOBA.
                    A takich anonimowych JEDNCH OSÓB pracuje w banku kilkaset albo kilka
                    tysięcy. Nikt nigdy nie doszedłby kto, ani też, bez obawy, nikt nie
                    będzie próbował.
                    Bo łatwiej będzie powiedzieć, że skoro na koncie pieniędzy nie masz
                    to:
                    a)nigdy ich tam nie było
                    b)sama je stamtąd wzięłaś
                    A Ty nigdy nie udowodnisz, że było odwrotnie, tak jak nigdy nie
                    udowodnisz, że nie jesteś wielbłądem :)
          • iwannabesedated Re: Kto się boi... 06.10.07, 14:16
            Nie, wnie wybaczę, bo od tego to jest ksiundz albo bóg, wybaczanie
            to nie mój biznes.
            Jedynie chciałam wskazać, że pod Twoimi gładkimi frazesami i
            ogólnikowymi stwierdzeniami kryje się taka sama bezradność i
            frustracja jak u wielu z nas tutaj na jebliwym forum.
            Różnica jest taka, że ja mówię o tym wprost a nie udaję że deszcz
            pada jak mi plują na buty. Pewnie, że jak bandyta wypada na mnie
            zzakrzaka i rozkwasza mi łeb pałą to jest to manifestacja jego
            głębokiego problemu wewnętraznego. Tylko że efektem jest moja
            zakrwawiona morda, zęby na chodniku oraz brak portfela.
            Druga różnica, jest taka, że ja nie dość że to widzę i o tym mówię,
            to jeszcze się na to nie godzę. I może na razie nie wiem co
            zrobić,ale pracuję nad tym i się dowiem. Kiedyś wkrótce, może nawet
            w tym życiu :)
            • kan_z_oz Re: Kto się boi... 07.10.07, 13:09
              iwannabesedated napisała:

              > Nie, wnie wybaczę, bo od tego to jest ksiundz albo bóg, wybaczanie
              > to nie mój biznes.
              > Jedynie chciałam wskazać, że pod Twoimi gładkimi frazesami i
              > ogólnikowymi stwierdzeniami kryje się taka sama bezradność i
              > frustracja jak u wielu z nas tutaj na jebliwym forum.
              > Różnica jest taka, że ja mówię o tym wprost a nie udaję że deszcz
              > pada jak mi plują na buty. Pewnie, że jak bandyta wypada na mnie
              > zzakrzaka i rozkwasza mi łeb pałą to jest to manifestacja jego
              > głębokiego problemu wewnętraznego. Tylko że efektem jest moja
              > zakrwawiona morda, zęby na chodniku oraz brak portfela.
              > Druga różnica, jest taka, że ja nie dość że to widzę i o tym
              mówię,
              > to jeszcze się na to nie godzę. I może na razie nie wiem co
              > zrobić,ale pracuję nad tym i się dowiem. Kiedyś wkrótce, może
              nawet
              > w tym życiu :)

              ODP: Droga Stokrotko, wkurwiaj się tyle ile możesz. Hhehhehe. Nie
              zapominiaj tylko przy tym o oddychaniu...przepuszczaj całe to
              wkurwienie aż zacznie odchodzić...to rada praktyczna. Wolno i
              głęboko...

              Rada rozumowa - masz racje, tylko pozostaje kwestia do ustalenie -
              chcesz mieć rację czy spokój? Jeśli spokój to wentyluj płuca.

              Mnie osobiście banki nie wkurwiały. Za to latami przesiadywałam po
              sądach.
              Przeszłam więc wszystkie najświętojebliwsze intytucje sądowe w
              kangurzym kraju aż do punktu gdzie stałam się ekpertem i biegłym...
              Za co? bo się wkurwiaałam.

              Minie, to tylko kwestia czasu, a ten i tak podobno nie istnieje.
              hehehehe

              Pozdrawiam
              Kan


              • iwannabesedated Re: Kto się boi... 07.10.07, 15:37
                Dzięki Kanie. Szczerze mówiąc to podjęłam te działania z całą
                świadomością.
                Dlatego, że zauważyłam u siebie i całej mojej rodziny jakiś
                patologiczny lęk przed instytucjami. I postanowiłam się przyjrzeć
                temu bliżej, bo życie w strachu mnie nie interesuje.
                Na razie jestem na etapie burzy i naporu. Potem mam nadzieję nauczyć
                się jak te instytucje działają i naciskać właściwe guziki aby
                otrzymac oczekwiane efekty. Tak jak pisze Lucyfajer, używać banki.
                Na razie naciskam wszystkie guziki jak popadnie, a maszyna mnie wali
                po łbie :)
                Oddycham oczywiście i filtruję i doczekać się nie mogę co z tego
                będzie.
    • luiza-w-ogrodzie Nie boje sie bankow 08.10.07, 01:11
      Zadnych strasznych przezyc bankowych nie mialam. Nie boje sie
      bankow, uzywam ich ile wlezie, glownie elektronicznie. Co wiecej,
      bank jeszcze mi doplaca w postaci dobr i pieniedzy na jakie
      wymieniam punkty za uzywanie karty kredytowej.
      Jedyne procenty, jakie kiedykolwiek zaplacilam bankowi to pozyczka
      na dom.
      Corka zalozyla sobie wlasnie elektroniczne konto uczniowskie, na
      ktore wplywaja jej zarobki za roznoszenie gazet. Rosnie nastepne
      pokolenie klientow.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka