jan.kran 04.11.03, 21:52 Czy jak ktos sie rozwiedzie to automatycznie jest Gorszy , bo Mu sie nie udalo podstawoej komorki utrzymac ? Z takim podejsciem spotykam sie w PL i mnie to oslabia:-PPPPP K. ( nawiedzenie trwa nadal:-)))) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ma_teusz Re: Rozwod. 04.11.03, 21:58 Ja myśle że nawet bardzo czesto są lepsi. Potrafili być odważni i przestali żyć w kłamstwie. Odpowiedz Link
akawill Re: Rozwod. 04.11.03, 22:48 jan.kran napisała: > Czy jak ktos sie rozwiedzie to automatycznie jest Gorszy , bo Mu sie nie > udalo podstawoej komorki utrzymac ? Ja bym powiedzial, ze obarczony. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Rozwod. 04.11.03, 23:34 jan.kran napisała: > Czy jak ktos sie rozwiedzie to automatycznie jest Gorszy , bo Mu sie nie > udalo podstawoej komorki utrzymac ? Z takim podejsciem spotykam sie w PL i > mnie to oslabia:-PPPPP K. ( nawiedzenie trwa nadal:-)))) Oczywiscie ze jak ktos sie rozwiedzie to automatycznie jest gorszy (a wlasciwie to gorszA, bo wiadomo ze kazdy rozwod to wina kobiety). Znajomi przestaja Ciebie zapraszac, bo mozesz uwiesc ich bogbojnych mezow (ktorzy nagle zaczynaja "przypadkiem" czesto spotykac Ciebie na miescie i czynic nieprzystojne propozycje). Dzieci znajomych przestaja sie bawic z Twoimi, ktore zreszta wracaja ze szkoly we lzach bo inne dzieci wysmiewaja sie ze nie maja tatusia albo ze mamusia kurwa. Rodzina rozpaczliwie swata coraz to nowych i zupelnie nieodpowiednich panow. Witamy w polskich realiach zycia rozwodnikow! Ciesz sie ze nie musisz zyc w Polsce. Chociaz Polonia nie lepsza. Rozwiodlam sie w OZ i wsrod Polakow mialam sytuacje jak opisane powyzej (z wyjatkiem wysmiewania sie z moich dzieci i swatania przez rodzine). Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸. .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º> Odpowiedz Link
don2 Re: Rozwod. 04.11.03, 23:55 He he he co za bzdury rodem z Radia Maryja.Ludzikowie teraz rozwod to chleb powszedni.juz w latach 70-tych ,moja corka w przedszkolu byla jednym z tych maluchow ponad polowa wszystkich dzieci,po ktore tylko mama przychodzila.Tatusiowie mieli tylko prawo do co drugiego weekendu spotykac dziecko.A pozniej w szkole zawiadomila mnie dumnie (telefonicznie) Pappa u mnie w klasie jest tylko jedno dziecko ,ktore ma mamusie i tatusia razem w domu. rozwod to wspaniala rzecz ( jak za bardzo nie kosztuje) Popatrcie jak pieknie napisane jest w kronikach towarzyskich ,kolorowej prasy : Aktorka X rozwiodla sie z panem Y i pozostaja nadal najlepszymi przyjaciolmi jak wiadomo ,bedac malzenstwem gryzli sie jak psy. Jak spiewano w kabarecie S.P. Rozwod jest dobry na wszystko...... Z rozwiedzionym uklonem D. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Rozwod. 04.11.03, 23:58 don2 napisał: > > He he he co za bzdury rodem z Radia Maryja.Ludzikowie teraz rozwod to chleb > powszedni. Mowisz o Polsce? Chyba nie? > S.P. Rozwod jest dobry na wszystko...... A tu sie zgadzam ;oD Z rozwiedzionym usmiechem Luiza-w-Ogrodzie ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸. .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º> Odpowiedz Link
jutka1 Re: Rozwod. + do Dona + konstatacje ogolne 05.11.03, 00:06 don2 napisał: > > He he he co za bzdury rodem z Radia Maryja.Ludzikowie teraz rozwod to chleb > powszedni.juz w latach 70-tych ,moja corka w przedszkolu byla jednym z tych > maluchow ponad polowa wszystkich dzieci,po ktore tylko mama > przychodzila.Tatusiowie mieli tylko prawo do co drugiego weekendu spotykac > dziecko.A pozniej w szkole zawiadomila mnie dumnie (telefonicznie) Pappa u mnie w klasie jest tylko jedno dziecko ,ktore ma mamusie i tatusia razem w domu. > rozwod to wspaniala rzecz ( jak za bardzo nie kosztuje) Popatrcie jak pieknie napisane jest w kronikach towarzyskich ,kolorowej prasy : > Aktorka X rozwiodla sie z panem Y i pozostaja nadal najlepszymi przyjaciolmi jak wiadomo ,bedac malzenstwem gryzli sie jak psy. Jak spiewano w kabarecie S.P. Rozwod jest dobry na wszystko...... Z rozwiedzionym uklonem D. ************ hahahahahahahaaaaaaa :))))) doooobreeeeeee!!!!!! jako szczesliwa rozwodka od dni pieciu, moge powiedziec jedno. rozwod jako koncowe rozwiazanie statusu prawnego jest rzecza piekna. nie ma NIC wspolnego z porazka, czymstamniewiemczym. ludzie sie kochaja, ale zdarza sie ze sie oddalaja, przestaja sie kochac. I co? siedziec razem do usr... smierci tylko dlatego, ze sie cos tam kiedys przed urzednikiem koscielnym czy cywilnym powiedzialo? eeeee tam. until further notice, zycie jest tylko jedno, i ma tyle i tyle dni, tygodni i lat. szkoda czasu na pierdoly, szkoda czasu na bycie z kims na sile. i tyle. Jutka szczesliwa rozwodka :))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Rozwod. 05.11.03, 07:59 Ani gorszy ani lepszy. Rowny. Innym sie udaje zwiazek, innym nie. Jedni potrafia cierpiec w nieudanym zwiazku w imie dzieci, w imie finansow i w imie tego, co ludzie powiedza, inni nie. Mam pare rozwiedzionych kolezanek, ktore same wziely na wlasne barki ciezar wychowania i utrzymania dzieci i mam za to dla nich ogromny szacunek. Odpowiedz Link
don2 Re: Rozwod. 05.11.03, 10:59 maria421 napisała: > Ani gorszy ani lepszy. Rowny. Innym sie udaje zwiazek, innym nie. Jedni > potrafia cierpiec w nieudanym zwiazku w imie dzieci, w imie finansow i w imie > tego, co ludzie powiedza, inni nie. > > Mam pare rozwiedzionych kolezanek, ktore same wziely na wlasne barki ciezar > wychowania i utrzymania dzieci i mam za to dla nich ogromny szacunek. >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>¤>>>>>>>>>>>>>>>>>> Szacunek dla matek ,ktore wychowuja SWOJE dzieci po rozwodzie ? No tylko bez egzaltacji.Jak nie mogly lub nie chcialy sie dogadac z ex nie maja innego wyjscia.Kazda matka i ojciec zasluguja na szacunek lub czasami na litosc.Poniewaz to wlasne dzieci i na swiat sie prosily to mowi sie trudno.Oczywiscie zawsze jest mozliwosc sprzedania lub oddania za doplata. A o tym jak " ciezkie " moze byc zycie po rozwodzie pozostajac sie z dzieckiem/mi,trzeba myslec wczesniej ! Ciekawe czy ktos zawraca sobie glowe opuszczonym mezem z dzieckiem itp. traktuje sie to najczesciej jako kuriosum !. Oczywiscie,mozna ulzyc sobie w "ciezkim " zyciu .efektem bedzie,ze przy sniadaniu maly Jasio zapyta : a ty jestes nowy tata czy taki pan co znowu naprawia pralke ? Uklony.Don tez kiedys naprawiajacy pralke :)) Odpowiedz Link
maria421 Re: Rozwod. 05.11.03, 20:34 don2 napisał: > > Mam pare rozwiedzionych kolezanek, ktore same wziely na wlasne barki cieza > r > > wychowania i utrzymania dzieci i mam za to dla nich ogromny szacunek. > Don, przeczytaj to zdanie jeszcze raz, zanim zaczniesz pisac o egzaltacji. Pisze o kobietach ktore SAME wychowuja i utrzymuja dzieci. Zeby bylo jasniej, sa to sytuacje w ktorych ex- malzonkowie nie placa alimentow, a o dzieciach sobie przypominaja dwa razy do roku. I gdzie tu egzaltacja? Odpowiedz Link
xurek Re: Rozwod. 05.11.03, 09:36 Rozwod, oprocz tego, ze trudniejszy i bardziej czasochlonny, nie rozni sie dla mnie niczym od kazdego innego rozstania. Co otoczenie o owym rozstaniu sadzi zwisalo mi juz zawsze i zwisa nadal, z tym, ze nigdy nie bylam w styuacji, w ktorej osoby trzecie (np. dzieci) bylyby owym rozstaniem a tym samym opinia otoczenia dotkniete. Dla mnie samej niektore rozstania nie sa porazka a niektore sa. Zalezy to od nadziei, jakie pokladalam w konkretnym zwiazku. Jezeli byl to zwiazek, ktory ot tak sie zaczal i ot tak sie toczyl a potem przestal dzialac, to rozstanie jest dla mnie naturalna konsekwencja. Jezeli jednak sama bylam zdania, ze ma to byc “na cale zycie” i odpwiednio do owego zwiazku podchodzilam i sie staralam a on mimo wszystko sie rozpadl, to uwazam, ze jest to porazka, nie uwazam jednak, iz nalezalo go dalej kontynuowac tylko po to, by do owej nie musiec sie przyznac. Taki zwiazek mialam jeden – bylo to moje 10-letnie malzenstwo. Wicaz uwazam, ze moglo byc pieknie, gdybysmy mogli byli wspolnie sie zestarzec, bo wspolnoty tego etapu zycia, ktory przeszlismy razem, nie bede miala w zadnym innym zwiazku. Ale jak juz gdzies pisalam, zwiazki, ktore sie koncza, nie tylko zamykaja pewne mozliwosci, lecz rowniez otwieraja nowe. Gdyby nie to rozstanie nigdy nie mialabym dziecka i nigdy nie zylabym w takiej bliskosci z taka “innoscia” co w moim wypadku okazuje sie byc wysoce stymulujacym i poprawiajacym jakosc zycia :). PS: pomijajac poczatkowy szok spowodowany “nieoczekiwanym rozpadem idealnej pary” za jaka uchodzilismy znakomita wiekszosc naszych znajomych utrzymuje nadal przyjazne stosunki zarowno ze mna jak i z exem. Tak samo moja rodzina, z jego rodzina nie mam kontaktow, bo miec nie chce, ale rowniez to “pozegnanie” odbylo sie uczciwie, szczerze i w milej atmosferze pelnej zrozumienia. Sam rozwod przebiegl zupelnie bezstresowo i bez klotni, chociaz mielismy duzo do podzielenia. Jedyne stress wynikaly z wrodzonego pesymizmu i roztrzepanstwa mojego exa i mojej niecheci do “wypelniania papierow na czas” :)). Mimo “milego rozwodu” i 9 lat naprawde udanego malzenstwa ex nie chce utrzymywac ze mna blizszych kontaktow (w przeciwienstwie do dwoch poprzednich exow :)). Dzwoni raz na rok dowiadujac sie w ramaci 10-minutowej grzecznosciowej rozmowy, “jak mi leci”. Xurek Odpowiedz Link
artur666 Temat rzeka. ntxt 05.11.03, 11:57 jan.kran napisała: > Czy jak ktos sie rozwiedzie to automatycznie jest Gorszy , bo Mu sie nie > udalo podstawoej komorki utrzymac ? Z takim podejsciem spotykam sie w PL i > mnie to oslabia:-PPPPP K. ( nawiedzenie trwa nadal:-)))) Odpowiedz Link
artur666 Re: no to napisz moze cos wiecej niz ntxt....(ntx 05.11.03, 12:52 W takich sytuacjach powstaje taki balagan, ze gdyby osoboa neutralna probowala dojsc do ladi i skladu wladowala by sie w takie labirynty i balagan tego co ktos powiedzial, przemilaczal zrobil itp. Niedomowienia rosna i tworza nowe niedomoweienia. Wreszcie ktos olewa i reszta biorac sobie prawo wiekszosci dopowiada sobie. Jednym slowem intrygi i policja obyczajowa. W takich sytuacja pan terapeuta powiedialby: zignorowac i zachowac dystans. Co z regoly sie staje, a efekty sa czesto tak jak opisalem wyzej. To tyle. Odpowiedz Link
maly.ksiaze Jak się rozważy naszą lokalną 'próbkę'... 05.11.03, 19:54 ...losowo (?) wyciągniętą z populacji to raczej tacy jak np. ja powinni się czuć nie na miejscu, nie Ty. Pozdrawiam, mk. Odpowiedz Link