tesciowa

24.01.04, 22:07
Dziewczyny, a jk układają sie Wam stosunki z obecnymi tesciowymi? Jak sa
nastawione? U mnie jesttak, ze niby jest mi przychylna, jednocześnie pała
maxymalna niechecią do ex. Ale czasem się zastanawiam, pod jak bardzo szkłem
powiekszającym mnie oglada? Wiem, ze boi sie o syna, i wiem że tak do konca
mnienie akceptuje i moich "zbyt postępowych" pogladów na życie. Jednak jest
miła. Natomiast wkurza mnie MAXYMALNIE ta jej obawa, że ex znowu cos
wykombinuje, znowu poleci do sadu, znowu napuści policję, komornika, i bóg
wie co jeszcze! Mówię Wam oni oboje namyśl o ex dostaja gęsiej skórki; boją
sie spóźnić bodaj minutę(mama mojego M. towarzyszy z reguly w odbieraniu i
oddawaniu dziecka, bo były przypadki gdy tamta robiła jakies numery); boją
się z dziewczynką wychodzić, nawet jeje nie myją, jak kichnie to już
panikują, że ex znowu cos wymyśli, że się znęcają np; Teściowa, boi sie
straszenie rozruszyć ex. Trzymaja się sztywno "instrukcji obslugi dziecka",
które to instrukcje tamta daje na kartce przy wizytach. Naprawde to jest
paranaja! W dodatku, teściowa, nakręca mojego faceta, na zasadzie: "no ale
jak nie pojedziesz,[bo np. mamy inne plany na weekend w który przypadaja
odwiedziny] to może ona znowu pójdzie do sadu, no ale jak.... to ona znowu" I
tak jest ciągle. A on się daje nakręcać. Pls poradźcie co robić?!?!
    • cz.wrona Re: tesciowa 24.01.04, 22:58
      Nie wiem może powiedzcie "to może niech mama zaopiekuje się małą", przecież to
      są sprawy Twojego męża a nie jej. Nie może byc tak, że ex ma wpływ na
      charakter waszych stosunków.

      Moja teściowa mnie toleruje.Jak juz obgada to przynajmiej (smile) za moimi
      plecami. Na początku była mała scysja po nazwaniu mnie przez nią bardzo
      obraźliwie. Zobaczyła, że nie jestem głupia, swój honor mam i teraz mnie
      szanuje. Mnie za to denerwują takie zwroty jak "wiesz co ta twoja wymyśliła?"
      albo "żona R.... zrobiła to i to". Wrrrr
      • mmadzia1 do Cz.wrony: 25.01.04, 20:17
        Ja też to słyszę: “wiesz, a widziałam rodziców ex tu i tu…”, albo “słuchaj, a
        jak tamta znowu zrobi to i tamto…”. Napisałam trochę o tym w odp. na post
        Dynki.
        I ja wtedy zaciskam i też jest Wrrrr… Albo konferuje godzinami z moim facetem
        przez telefon i wspólnie utwierdzają się w tym, co ex może wymyślić. Jedno się
        martwi o drugiego i kółko się zamyka.
        Jednak nie chce się wtrącać i komentować, bo wiem, że mojemu M jest wtedy
        przykro.
        Ale tutaj mnie generalnie pocieszacie, że to przejdzie z czasem. Mam nadzieję J

        PS. Cz. Wrono – mam do ciebie jeszcze jedno pytanie. Czytałam Twoje posty i
        odwołanie na jakieś forum. Czy to Twój mężczyzna uzyskał rozwód kościelny?
        Wybacz, że pytam. Nie chcę być wścibska, ale od dawna szukam kogoś, kto to
        przeszedł.
        pozdr.
        mmadzia
    • dynkaa Re: tesciowa 25.01.04, 16:03
      I tu też coś dodam smile
      Moja teściowa trzyma moją stronę. Za to eks to najgorsze, co mogło mojego męża
      w życiu spotkać. I chyba też ma jakieś obawy, bo nie chce widywać swojej
      wnuczki, bo "tamta się nie zgodzi i będzie chciała wyciągnąć pieniądze". Nie
      ma chęci, by w ogóle coś zmieniać. Nie ma więć w ogóle tematu eks.
      Co do Twojej teściowej, to wydaje mi się, że to zachowywanie się wg instrukcji
      jest spowodowane obawą przed brakiem kontaktu z wnuczką. Jeśli coś będzie nie
      tak może dziecka nie zobaczyć. Wiadomo też, że sądy nie są przychylne ojcom,
      więc lepiej nie "podpadać" matce dziecka. Może dlatego też nakręca tak swojego
      syna. Rada jest jedna (najbardziej popularna): pogadaj ze swoim M. Myślę też,
      że teraz masz tego tym bardziej dosyć, że wszystkie sprawy związane z eks
      bardzo Ci dopiekły i dopóki nie minie trochę czasu, będą Cię po prostu drażnić.
      Tymczasem trzymaj się
      • mmadzia1 Re: tesciowa 25.01.04, 19:54
        Rany… akbym słyszała swoich. Hasło: “I znowu będzie chciała wyciągnąc
        pieniądze” spędza chyba sen z oczu mamie mojego faceta. Wkurza mnie ta ich
        paniczna obawa o wszystko co ex może zrobić. Czasem wydaje mi się, że ona
        bardziej niż braku kontaktu z wnuczką boi się, że “rozjuszona” ex znowu
        znajdzie jakiś powód żeby doczepić się do pieniędzy mojego narzeczonego.
        Ale masz rację, Dyko. Generalnie jak ochłonę to ich rozumiem, chozciaż nie
        podzielam tych emocji.
        W zasadzie moja teściowa jest fajna babką. Może czasem trochę niedzisiejsza,
        ale ma prawo. Jest dla mnie miła, chociaz wiem, że mnie ocenia i nie do końca
        się ze mną zgadza. Nie wtrąca się do nas, tyle tylko, że czasami wprowadza
        niepotrzebne zamieszanie i zamęt w naszych a głównie mojego M głowach. No i –
        czego Tobie zazdroszczę – często porusza się temat ex. Ale może to dlatego, że
        dotąd cały czas coś się działo; rozprawa za rozprawą, pozwy, komornik, policja…
        Z drugiej strony to jest mi jej szkoda, bo została sama (synowie się już
        wynieśli), jeden ma spore problemy, a ona nawet nie ma się z kim tym podzielić.
        Myślicie żę i jej to kiedyś minie?
        A Tobie dziękuje za pocieszające słowa J.

        Pozdr.
        madzia

        Ps. Moja teściowa nie jest jeszcze moją teściową faktycznie; planujemy że nie
        długo będzie, ale dla ułatwienia już teraz ją tak nazywam.

    • domali Re: tesciowa 25.01.04, 20:25
      Ja mam rewelacyjnie. Teściowie są ludźmi, którzy z zasady lubią ludzi. Ale jak
      ktoś im zajdzie za skórę, potrafią być niemili. Całe szczęście ja im
      przypadłam do gustu, wiedzą, że jesteśmy szczęśliwi, uwielbiają Wiktorka.
      Eks nie jest tematem rozmów, chociaż nie tak dawno skutecznie podniosła im
      ciśnienie. Ale starają się unikać rozmów, chociaż wiem, że bardzo im brakuje
      kontaktów z synkiem mojego męża.
    • pysia-2 Re: tesciowa 26.01.04, 11:07
      A moja tesciowa w ogoole nie daje mi odczuc jakbym byla druga. Jestem
      zbawieniem dla jej meza, normalna zona, ktoora stworzyla mu normalny dom. I
      normalnie chowa dziecko. I czuje sie jak pierwsza synowa... chociaz kilka razy
      zdarzylo jej sie nazwac mnie imieniem tamtej. Za kazdym razem odchorowywalysmy
      to obie :o)
      • mmadzia1 Re: tesciowa 26.01.04, 11:38
        miło z jej strony!
        a ja mam na imię niestety tak samo jak ex...
        • triss.m Re: tesciowa 26.01.04, 19:07
          mmadzia1 napisała:

          > miło z jej strony!
          > a ja mam na imię niestety tak samo jak ex...

          heh ja niestety tez wink jak ci faceci wybieraja wink a co do tesciowej, to musze
          przyznac, ze bardzo sie balam pierwszej wizyty, porownywania... ale czuje sie
          zaakceptowana. moze to dlatego, ze mamy zupelnie inne charaktery, sposob bycia
          (z ex) sadze rowniez, ze bardzo wazne byly jej obserwacje 'synka', to, co
          ktoras z dziewczyn powiedziala - zwiazek dal mu stabilizacje, zapewnil
          normalnosc. to widac, nie trzeba o tym mowic.
          • mmadzia1 Re: tesciowa 27.01.04, 14:00
            i nazwisko tez macie to samo..? bo mi krew się ścina na taką możliwość.
            • triss.m Re: tesciowa 27.01.04, 14:28
              mmadzia1 napisała:

              > i nazwisko tez macie to samo..? bo mi krew się ścina na taką możliwość.

              hehe obawiam sie, ze gdyby ex sie nie pospieszyla, mialybysmy (tzn ja
              chcialabym jednak miec podwojne), ale jak mowie, ona gna do urzedu ze swoim
              nowym facetem, wiec nie bedzie mi to grozic wink przepraszam za lekko
              sarkastyczny styl wypowiedzi jesli chodzi o ex ale niestety nie mam o niej zbyt
              dobrego zdania
              • mmadzia1 Re: tesciowa 27.01.04, 14:34
                no ja o naszej też nie! w ogóle nie wiem czy ktoś o niej ma dobre zdanie.
                obawiam się dwóch rzeczy:
                1/ ze jej już zaden facet nie zechce; niestety jakos ciagle jej sie nie udaje
                2/ ze ona ze zlosci i zlosliwosci nie wroci do swojego nazwiska; tez wie jak ja
                mam na imie i napewno ja to bawi...
                • triss.m Re: tesciowa 27.01.04, 14:44
                  mmadzia1 napisała:

                  > no ja o naszej też nie! w ogóle nie wiem czy ktoś o niej ma dobre zdanie.
                  > obawiam się dwóch rzeczy:
                  > 1/ ze jej już zaden facet nie zechce; niestety jakos ciagle jej sie nie udaje
                  > 2/ ze ona ze zlosci i zlosliwosci nie wroci do swojego nazwiska; tez wie jak
                  ja
                  >
                  > mam na imie i napewno ja to bawi...

                  wiesz co, mnie na poczatku to draznilo i to bardzo, teraz umiem juz sobie
                  zartowac (zeby bylo weselej nasze matki rowniez nosza to samo imie, a my obie
                  urodzilysmy sie w tym samym miesiacu, aczkolwiek jestesmy spod roznych znakow
                  zodiaku wink taaak, moj narzeczony tlumaczy to tak, ze za pierwszym razem sie
                  pomylil i dopiero teraz wybral wlasciwie wink prosilam tylko, zeby nie uzywal
                  takich samych zdrobnien jak kiedys do niej i z tego stara sie wywiazywac. (mam
                  nadzieje winkzreszta to on mial wiekszy problem z nazywaniem mnie po imieniu, bo
                  mu sie zle kojarzylo.. wracajac do problemu nazwiska, mozna przeciez zostawic
                  swoje panienskie, mozna miec podwojne .. najwazniejsze to, co siedzi w glowie,
                  nie porownywac sie z "byla", bo to do niczego dobrego nie prowadzi,
                  pozdrawiam smile
                  • mmadzia1 Re: tesciowa 27.01.04, 14:53
                    wiem, wiem... masz rację.
                    u mnie też mój narzeczony jakos początkowo po imieniu do mnie nie mówił; ale
                    używa zdrobnień, bo wobec niej podobno się nie dało wink

                    czasem się też już z tego śmieję, ale wkurzam też się czasem
                    zwłaszcza jak jego mama "która X..." coś tam powiedziała albo zrobiła.
                    Wtedy mi się robi brrr...
                    Nawisko pewnie mieć będę podwójne, po pierwsze bo obiecłam tacie (ma rodowód)
                    po drugie zeby się odróżnić, a po trzecie bo... ładniejsze wink
                  • mikawi Re: tesciowa 27.01.04, 14:56
                    co do nazwisk - był juz taki watek i pisałam, że eks wprawdzie nie wróciła do
                    panieńskiego ale za to moj M. zmienił swoje (to długa historia) więc nie grozi
                    mi takie samo nazwisko co eks

                    a co do imion - kiedys mi się M. wygadał, że ją do białej gorączki doprowadza
                    jak podczas wizyt u dzieci (w jej domu) zwraca się do niej z rozpędu moim
                    imieniem. Wiem że nie robi tego specjalnie, tylko mimochodem z racji
                    przyzwyczajenia i stara się jednak uważać, ale mnie to jakoś bawi, że ją to
                    wkurza; ale zła kobieta jestem wink
        • pysia-2 Re: tesciowa 27.01.04, 14:56
          No, nie przesadzajmy, milo nie bylo, ale specjalnie tego nie robila... Sila
          przyzwyczajenia... zawsze bylo jej glupio i zawsze szczerze przepraszala.
          Raz niestety przegiela z ta sila przyzwyczajenia. Przyslala nam paczke
          zaadresowana do... mojego meza i jego ex... Znaczy paczka byla dla nas, ale
          imie... A ja bylam wtedy w ciazy i mialam hustawke nastrojoow. Zryczalam sie
          jak glupia, az maz zadzwonil do niej i ja objechal. Zadzwonila do mnie i tez
          plakala, bo ona tak z rozpedu...
          Dodam, ze nie mamy takich samych, ale bardzo podobne :o)
          • cz.wrona Re: tesciowa 27.01.04, 23:58
            Teściowie generalnie mnie lubią, czuję tę sympatię. Są dumni, że się uczę
            chociaż mają chyba żal, że nie pracuję i nie zarabiam kokosów. Swoją drogą to
            po pedagogice na pewno przyniosę fortunę do domu- buahahahaha

            Madziu a co powiesz, że ja i ex urodziłysmy się w tym samym dniu i miesiącu?
            Myślałam, że padnę jak to zobaczyłam. Na szczęście babsztyl jest starszy ode
            mnie chyba o 3 lata, na pewno grubszy i brzydszy0 widziałam!

            Tak to mój mąż dostał wyrok ze stwierdzeniem nieważności małżeństwa
            kościelnego. W kościele nie ma rozwodów tylko właśnie takie stwierdzenia.
            Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja