Wiecie... mam ochotę wyrzucić z siebie troszkę emocji dotyczących tego forum.
Gdy powstało cieszyłam się, że jest w necie takie miejsce, gdzie będę mogła
od czasu do czasu napisać o tym, co mnie gryzie i przeczytać jakieś opinie na
ten temat. Ostatnio wchodzę tu coraz rzadziej. Dlaczego? Bo forum działa na
mnie depresyjnie lekko

Po prostu jest tak przygnębiające, tak nie rokujące
nadziei, takie szare jakieś... Nie wiem, czy tylko ja mam takie odczucia, ale
gdy czytam forum, to czuję się zupełnie tak, jakby jakiś kamień ciążył mi w
brzuchu

))
Skąd to się bierze, zastanawiałam się... Może dlatego, że moje problemy są
znacznie mniej poważne, niż większości osób, które tu przebywają? Może
dlatego, że jakiś czas temu stwierdziłam, że pewnych rzeczy nie zmienię, więc
trzeba je zaakceptować i cieszyć się, że nie są gorsze? A może dlatego, że
nasza sytuacja jest już w miarę klarowna?
To ostatnie chyba nie jest do końca prawdą. Wiele rzeczy mnie wkurza, czasem
mam ochotę zdzielić za jego zachowanie, bo włazi powoli w ten kretyński wiek
stawiania się... Ale jakoś nie mam ochoty o tym pisać, dołować się, a potem
czytać, że tak to już jest... że będzie coraz gorzej... że powinnam postawić
na swoim i się nie dać! Że to moje życie i wara komuś!!!
Dziewczyny, może by tak wyluzować? Może by od czasu do czasu coś fajnego
napisać? Jakieś zabawne zdarzenie, jakąś miłą historię? Jest ich troszkę, ale
jak na lekarstwo... A przede wszystkim - przestańmy tak cholernie poważnie
traktować te wszystkie problemy! To nie jest koniec świata - związać się z
facetem, który ma dziecko! Nie piszę tego do nikogo personalnie, ale po
przeczytaniu kilkunastu wątków już wyłania się obraz - uciśnionej,
nieszczęśliwej kobiety, mocno zranionej przez los, z której dziejów wynika
tylko to, że facet po rozwodzie = wielki problem, rzutujący na jej całe
przyszłe życie.
Mam nadzieję, że nie rzucicie się na mnie tak od razu

Że chwilka minie... A
przez ten czas zastanówcie się, czy nie można by atmosfery na forum jakoś
rozluźnić...