Dodaj do ulubionych

Organizacyjny

14.10.10, 11:21
Nagromadziło mi się tych problemów, bardzo się cieszę że jest to forum, gdzie można uzyskac wsparcie, doradzic się.
Na pewno część z Waszych partnerów ma dzieci, spotykają się z nimi w miare regularnie. Tak jest też u nas, Marek ma jeszcze młodszego syna który mieszka z matką, ale systematycznie nas odwiedza. Także tu na szczęście nie ma żadnych problemów.
A ja mam pytanie, czy gdy u Was są dzieci partnera to zawsze jesteście w domu, bo u nas tak, ja jestem w domu chociaż czasami chciałabym gdzieś pójśc, pojechać nie wiem natomiast czy wypada. Wówczas też nikt nas nie odwiedza, powoli taka sytuacja jest dla mnie męcząca. Ale może po prostu się czepiam?
Obserwuj wątek
    • illegal.alien Re: Organizacyjny 14.10.10, 11:33
      Teraz moj W odwiedza mala u niej, ale jak bywali u nas, to ja albo bylam, albo mnie nie bylo. Zazwyczaj bylam, bo ja po prostu lubie i lubilam z nia spedzac czas, ale jak na przyklad mialam inne plany, a wizyta mlodej byla spontaniczna, to sobie szlam tam, gdzie zaplanowalam.
      Ludzie nas odwiedzali, a i mysmy z mala chodzili do ludzi i nie bylo problemu.
      (no, raz byl, jak poszlismy do znajomych, ktorzy mieli kota - wielkiego jak mala krowa tongue_out - mala sie panicznie bala kota, wiec trzeba bylo ja oswajac i uspokajac, ze kot jej nie zje. Najlepsze bylo to, jak mala sobie spokojnie siedziala, costam robila i nie zauwazyla, jak kot wlazl do pokoju i sie wylozyl na podlodze - jak sie obrocila i go zobaczyla, to nie wiem kto szybciej spierniczal - kot, czy mala wink).
    • gracjankaonline Re: Organizacyjny 14.10.10, 11:37
      A ja własnie mam byc w domu, cały czas, co jest dla mnie trochę dziwne, czasami też kłopotliwe.
      • illegal.alien Re: Organizacyjny 14.10.10, 11:41
        Co to znaczy 'masz byc'?
        • gracjankaonline Re: Organizacyjny 14.10.10, 11:46
          To znaczy że mam byc w domu, czasami gdzies tam razem idziemy - np na mecz, chociaż zastanawiam się, czy zawsze muszę być obecna - chociażby z tego powodu, że piłka nożna nie jest moją pasją, ani też przyjemnoscią.
          • gk102 Re: Organizacyjny 14.10.10, 11:55
            Ale co partner cię zmusza żebyś była, czy jak??
            Nie czujesz się ubezwłasnowolniona przez niego? (finansowo/majtkowo/pod względem że cię zmusza do czegoś)
          • illegal.alien Re: Organizacyjny 14.10.10, 11:56
            Ale ja nadal nie rozumiem co to znaczy 'masz byc w domu' - ktos Ci kaze?
            Moim zdaniem macie w tym zwiazku jakies dziwne uklady i milion niedomowien i nieobgadanych spraw - Twoj partner cos mowi, a Ty nawet nie probujesz tego dyskutowac, albo on nie slucha co masz do powiedzenia.
            Dla mnie 'masz byc w domu' to jakis chory absurd.
    • edw-ina Re: Organizacyjny 14.10.10, 11:57
      Pisałam o tym kilka razy - wizyty chłopaków M to jego sprawa w sensie organizacyjnym i każdym innym. Tj. - on gotuje, sprząta, wymyśla i organizuje rozrywki. Jeśli mam czas i chęci - pomagam mu w tym. Wspólnie jemy posiłki, wyjdziemy gdzieś, obejrzymy film wieczorem. Ale ja żyję swoim życiem. Jeśli chcę gdzieś wyjść - wychodzę. Często specjalnie usuwam się nieco z domu, by niejako "czuli więcej swobody", a czasami robię to ze zwyczajnego wygodnictwa, bo jako bezdzietna nie jestem przyzwyczajona do nastoletniego przekrzykiwania się.
      Powtórzę z przyszłą mama Alien - dlaczego musisz być w domu w trakcie wizyt syna partnera?
    • 13monique_n Re: Organizacyjny 14.10.10, 12:02
      Dziewczyny już wyliczyły niektóre punkty. Przyznam się, że się zagotowałam na "mam być". Napiszesz nam, co miałaś na myśli?

      U nas jest tak, że najczęściej jestem, jak dziewczynki NM przyjeżdżają do nas. Ale zwykle dlatego, że moje dzieci (no, takie bardziej nastoletnie) też są w domu, bo lubimy się spotykać ze sobą.
      NM ma też sytuacje, kiedy jedzie po nie i sami, tylko we 3 gdzieś tam połażą, coś porobią. ponieważ między tymi sposobami panuje jaka taka równowaga, to mi cały ten układ pasuje.
      • gracjankaonline Re: Organizacyjny 14.10.10, 12:11
        Wydaje mi się, że jestem potrzebna w domu, czy gdzieś poza domem, by NM było wygodniej. Jestem w domu, wiadomo zajmę się dziećmi, przygotuję jedzenie, umile atmosferę, poza domem też jakby to powiedzieć jest mu łatwiej - zamiast robic cos sam z dziećmi, ma we mnie pomocnika - szybciej i wygodniej.
        Niby Marek mnie nie zmusza, bym była, ale wiadomo później ma focha.
        Jestem raczej osoba ugodowa, nie lubię kłótni, generalnie wole ustapić niż cos tam zrobic by mi było miło, gdy jednak czuję że czegoś jest już za dużo, zaczynam się buntować - nie wiem czasami czuje się jakbym była w więzieniu.
        • edw-ina Re: Organizacyjny 14.10.10, 12:18
          a na seks też się godzisz, żeby szanowny parter nie miał później focha?
          Po pierwsze jeśli ma być miło to nic na siłę. Po drugie - on odpowiada sa swoje dzieci i wyręczanie się tobą jest traktowaniem cię w kategoriach pomocy domowej.
        • illegal.alien Re: Organizacyjny 14.10.10, 12:18
          > Niby Marek mnie nie zmusza, bym była, ale wiadomo później ma focha.

          Nie, nie wiadomo.

          Dajesz sobie wejsc na glowe i tyle. Nie trzeba sie na wszystko godzic, zeby zyc bezkonfliktowo.
    • gracjankaonline Re: Organizacyjny 14.10.10, 12:31
      Chyba rzeczywiście pozwoliłam sobie wejść na głowę, niby wyrażałam swoje zdanie ale dla swiętego spokoju ustępowałam, bardzo często tak robiłam.
      Ale tak jak juz wspomniałam zaczyna mnie to meczyć, potrzebuję zmiany stąd moje pytanie jak Wy organizujecie czas, gdy jesteście wszyscy razem
    • gracjankaonline Re: Organizacyjny 14.10.10, 12:41
      Na szczęście miedzy Maćkiem a Kacprem sa tylko dwa lata różnicy, zatem dzieciaki dogadują się fajnie.
      Może powiem cos więcej o moich obawach, wiele rzeczy nie ustalonych było od poczatku, teraz zaś chcę zmian i boję się ich - boję się że nasz związek sie rozpadnie, że znowu zmuszona będę zaczynać wszystko od początku, że takie super doświadczenie zafunduję Maćkowi.
      • 13monique_n Re: Organizacyjny 14.10.10, 12:59
        Oooooo rrrrrrrrrany.

        Po kolei - we wszystkim "ugodowść" za wszelką cenę to nie jest droga, która zapewni Ci i Twemu synowi długie i szczęśliwe życie w nowej, szczęśliwej, PATCHOWORKOWEJ rodzince.
        Każdy związek wymaga komfortu i dobrostanu dla obu tworzących go osób - dorosli ludzie potrzebują mieć pewne jasne zasady. Ich brak może po cichutku, niemal niezauważalnie prowadzić do frustracji jednej ze stron. A to niemal zawsze źle się kończy. Umiesz stawiać granice?
        • gk102 Re: Organizacyjny 14.10.10, 13:11
          Tak i pora ustalić te zasady - choć partnerowi nie będzie się to podobało - bo jest rozpuszczony.
          Co do finansów - powinnaś wziąć kartkę i normalnie spisać, ile potrzebujesz na dom, opłaty, jedzenie. Założyć oddzielne konto bankowe i zażądać (nie prosić) by wpłacał tam połowę, Ty wpłacasz drugą połowę. Ustalić kto spłaca kredyt i kto jest właścicielem domu (tak na przyszłość).
          Co do dzieci - może na początek wyślij ich samych na mecz (ciebie to nie bawi) i niech partner nauczy się przebywać z chłopcami - bo zdaje się tego nie umie - dlatego potrzebuje twojej asekuracji i obsługi. Potem wyślesz ich na lody, a potem zaplanujesz wyjście z domu i może jakoś przeżyją bez ciebie?
          Co do strzelania focha - kurcze ile ona ma lat, żeby się dąsać?????
          • gracjankaonline Re: Organizacyjny 14.10.10, 13:35
            Dzisiaj kolejna rozmowa, bo choc z natury jestem uległa, to czasami, w ważnych dla mnie sprawach potrafię drążyć temat aż do ustalenia kompromisu. Boje sie tej rozmowy, wiem jednak że jest ona nieunikniona - cóż raz nad wozem raz pod wozem.
            Niestety dłużej już tak nie mogę żyć, boje się że stanę się sfrustrowaną babką.
            Szkoda, że tak późno wzięłam się za porządkowanie pewnych spraw.
            • gk102 Re: Organizacyjny 14.10.10, 13:47
              Pewnie, że nie będzie łatwo - ale im później tym będziesz się bardziej gryźć, dręczyć, męczyć...i w niedługim czasie będziesz miała partnera dość. A on będzie zdziwiony - czego od niego chcesz???? (wiesz facet się nie domyśli, jak mu nie wyartykułujesz). Przygotuj się merytorycznie do rozmowy - powiedz, usiądźmy i załóżmy TERAZ konto internetowe, ustalcie dzień wpływu pieniędzy itp - ta rozmowa ma przynieś konkrety, a nie być wodolejstwem. Nie daj się zbyć - że firma, że brak kasy, że kredyt itp... Jak przejdziesz przez to afmosfera się oczyści. Trzymam kciuki, napisz co z tego wyszło..
              • gracjankaonline Re: Organizacyjny 14.10.10, 13:51
                Dzięki ogromne, strasznie się boję.
                Ale bank już wybrałam - mbank, dzień wpływu ustalony - czas na konsultacje.
                Także - oby do przodu.
                • 13monique_n Re: Organizacyjny 14.10.10, 14:02
                  lepiej teraz przełam strach (każdy człowiek czegoś w życiu się boi) i spróbuj oczyścić ten sajgon. Im dłużej będzie ten stan trwał, tym większy bunt Pan i Władca (na krańcu wszechświata wink ) zrobi, kiedy spróbujesz coś uporządkować.
                  Wcale nie chodzi mi o policyjne nastawienie do związku, ale na litośc boską, podkulony ogon to nie jest postawa pełna godności, a taka postawa w sposób naturalny wymusza szacunek do rozmówcy.

                  A na marginesie. Nieco abstrahując od tego, że faceta możesz zwyczajnie kochać. Ty jesteś jakaś krzywa, garbata i ogólnie niewydarzona, by się obawiać tego, że "pan" Cię nie zechce, a zatem "nigdy" już sobie życia nie ułożysz?
                  Wzorem zaś dla Twego syna jest pokazywanie w codziennym życiu wzajemnego szacunku - dwukierunkowo. Maatko!
                • gk102 Re: Organizacyjny 14.10.10, 14:05
                  Z porad mediatorskich- jeśli masz tendencje do ustępstw:
                  patrz prosto w oczy,siedź wyprostowana (najlepiej wyżej niż partner np. on na kanapie, ty na krześlewink , nie daj się sprowokować podniesionym głosem, mów spokojnie ale zdecydowanie, nie dopuszczaj do filozofowania typu - firma, kredyt, brak kasy, nie pozwól by ci wmawiał że jesteś materialistką (jak powie, odpowiedz, mam złe doświadczenia związane z finansami - zresztą mnie rozumiesz... bo sam się starasz zabezpieczyć). I wiesz postawa otwarta, nie spuszczaj z niego okawink)) Na koniec mu powiedz, że to nie jest atak na niego, tylko po to, zeby uporządkować życie bo się przecież kochacie!
                  • 13monique_n Re: Organizacyjny 14.10.10, 14:45
                    Bingo, GK big_grin !
      • glasscraft Re: Organizacyjny 14.10.10, 13:31
        gracjankaonline napisała:

        > ... boję się że nasz związek sie rozpadnie, że znowu zmuszona będę zaczynać wszystko od początku, że takie super doświadczenie zafunduję Maćkowi.

        A myslisz, ze jak bedziesz za sluzaca, kucharke, opiekunke do dzieci, pania do lozka i od placenia rachunkow to bedziecie razem do grobowej deski? Za kilka lat przestaniesz dla faceta istniec (jezeli to sie juz nie stalo) jako partnerka, nie bedzie mial zadnego szacunku do Ciebie jako osoby (bo niby skad mialby miec, jak on Ci mowi "skacz", a Ty sie pytasz "jak wysoko") - o taka trwalosc zwiazku Ci chodzi? Bo ja bym wolala sama zostac (i wiem, o czym mowie bo przez to sama przecwiczylam) niz byc z kims tylko po to, zeby nie byc sama.
        • konstancja16 masz byc w domu?????!!!!!!!! 14.10.10, 13:52
          no chyba zaraz fikne. co Ty, ubezwlasnowolniona jestes? a do kolezanek wolno Ci czasem chodzic? tylko przed 22 masz wracac, tak?

          a jak kolega zawdzwoni to maz decyduje czy mozesz z nim porozmawiac?

          a jak sie umowisz do kosmetyczki albo do fryca to musisz czasem odwolac bo maz decyduje, ze masz byc w domu?

          nie, ja tego postu nie jestem w stanie skomentowac, to jakis kosmos.
    • tully.makker Re: Organizacyjny 14.10.10, 15:15
      Na ogol jestem around jak mala przyjezda, ale to dlatego ze chce. Czesto tez wypuszczamy sie we dwia na jakies zakupy czy ogladanie ciuchow, albo na romantyczny film. W weekend jade sluzbowo do miasta, gdzie Mala mieszka i mam zamiar sie z nia spotkac.

      Ale nikt mnie do tego nie zmusza (niechby sprobowal).
    • gracjankaonline Re: Organizacyjny 15.10.10, 09:09
      Rozmowa się odbyła, dyskusja była bardzo bużliwa i praktycznie nic nie wniosła. Czyli tak jak problem finansów był nierozwiązany, tak jest nadal.
      Zaproponowałam wspólne konto, gdzie przekazywane byłyby kwoty na tzw. życie. I rozpetała się burza.
      Wg partnera problemem było ustalenie jakie wydatki sa wspólne, wymieniłam opłaty plus żywnośc, ale kością niezgody stał się kredyt, bieżące inwestycje w dom (czyli jego wykańczanie gdyż dużo zostało jeszcze to zrobienia, np taras itd, nie mówię o wyposażeniu), gdyż przecież ja w nim mieszkam. A skoro mieszkam to też eksploatuję, niszczę, zatem co z remontami? Wiadomo, ze takie koszty remontów to planujemy i myslimy o terminie razem, odkładamy na to kasę, ale do NM nic nie przemawiało.
      Wyszło na to, że ja na mieszkaniu u NM chcę zarobić, bo przecież nie płacę czynszu, wynajmuję swoje mieszkanie itd.
      No własnie, i co ja mam z tym fantem zrobić, jak to dalej rozgryźć?
      • edw-ina Re: Organizacyjny 15.10.10, 09:51
        Nie wiem słonko. Przy moim temperamencie, pewnie bym już zamykała drzwi z drugiej strony i wracała do tego własnego mieszkania.
        Jeśli chcesz z nim być - wyznaczcie fundusz remontowy na rzeczy, które się zużywają w eksploatacji, partycypuj w opłach stałych, a jeśli partner zażąda czynszu wystaw mu rachunek za pranie, gotowanie i prasowanie koszul.
        Facet się dobrze ustawił. Mogę się mylić, ale mam wrażenie, że on z tych, którzy swoją pozycję w domu wymuszają krzykiem, nerwami i przekonaniem, że " to ja w końcu jestem facetem, więc należy mnie słuchać". Alergicznie reaguję na taką postawę.
        Jak widzę Tobie, podobnie jak Annjen, przydałby się kurs asertywności.
        trzymaj się
        • 13monique_n Re: Organizacyjny 15.10.10, 10:03
          Nudna będę, ale podpiszę się pod Edw-iną ponownie. I dodam, jeśli nie masz kursu asertywności, to uruchom, do licha tę swoją część kobiecości, która potrafi zrobić awanturę z wrzaskami, płaczem i tłuczeniem. No, wiem, że kulturalni i cywilizowani ludzie tak nie działają, ale Twój chłop potrzebuje przemówienia w jego języku.
          Może nie zamykałabym jeszcze drzwi z drugiej strony, jak Edwina (niektóre impulsy charakteru udaje mi się opanować wink ), ale na pewno nie popuściłabym wyjaśnienia, w wyniku którego byłby wóz, albo przewóz.
        • 333a13 Re: Organizacyjny 15.10.10, 10:33
          Jak dla mnie postawa Twojego NM-a jest bardzo niepokojąca...
          Czy jak zachorujesz albo w ciąży nie będziesz mogła pracować, to Twój partner będzie spisywał ile na co wydałaś i później będziesz mu ten dług spłacać???
          W życiu i związku jest chyba tak, że raz jest lepiej raz gorzej i wspólnie trzeba wyjść z opresjii i kryzysu... Masz syna i musisz być za Was odpowiedzialna. Nie daj sobie wmówić, że masz płacić Panu domu za czynsz, raty czy remonty skoro dom nie jest Wasz tylko jego !!! Skoro partner sobie tego życzy i masz pomnażać majątek, to niech przepisze część domu na Ciebie, albo go sprzeda i zamieni na Wasze wspólne mieszkanie bez rat, na które będziecie łożyć razem. Dlaczego Ty masz spłacać JEGO kredyty skoro nic z tego nie będziesz miała??? Przy ewentualnym rozstaniu nie podzielisz dorobku swojego życia na pół, bo przecież nie zabierzesz kawałka tarasu czy 10 letniego telewizora i wyjdziesz ze związku goła i wesoła...
          A teraz kolejna sprawa. Nie chcesz synowi fundować kolejnego rozczarowania i zmian... Ale czy dobrym rozwiązaniem jest gdy syn ogląda matkę nieszczęśliwą, zaszczutą i pewnie czasem poniżaną dla wspólnego dobra??? Jaki Młody będzie miał wzorzec życia rodzinnego???
          Nie chcę tutaj oceniać Twoich poczynań. Nie wiem czy zdecydowałabym się na mieszkanie w nieruchomości mojego partnera mając świadomość, że facet szantażuje mnie finansowo i zgrywa wielkiego Pana na włościach... Dobrze chociaż że zachowałaś sobie furtkę bezpieczeństwa i zostawiłaś sobie w zanadrzu Swoje mieszkanie.
          Co do Twojej obecności podczas wizyt dziecka, to też jakaś abstrakcja. W "normalnej" rodzinie często jest tak, że kobieta gotuje obiad, sprząta, chce odpocząć, źle się czuje, idzie do fryzjera, a facet w tym czasie zabiera pociechy jak najdalej od domu i się nimi zajmuje... Więc nie widzę powodu dla którego miałabyś być uwiązana w domu jak jest Młody albo dlaczego nie mielibyście przyjmować gości. Wiadomo dziecko w domu to napewno duża radość dla rodzica, ale niekoniecznie druga połowa musi czuć to samo... U nas jest tak, że jak jest Młody to często spędzamy czas w trójkę. M jest wtedy mega szczęśliwy mając nas wszystkich razem. Ale niestety dla utrzymania tego dobrostanu i sielanki ja muszę mieć wytchnienie od dzieciaka i mój NM to wie i na swój sposób akceptuje... Kiedyś podczas pierwszych wspólnych wakacji po całym dniu marudzenia Młodego, że za dużo schodów, znowu trzeba chodzić podczas gdy atrakcje były wybierane m.in. pod kątem dziecka bez słowa wieczorem poszłam sobie na spacer olewając moich panów, bo myślałam że ich pozabijam! Mój wtedy NM bardzo się oburzył, przestał się do mnie odzywać, że olewam jego i jego dziecko... Mieliśmy niejedną rozmowę na ten temat, że ja jako bezdzietna wolna kobieta nie jestem przyzwyczajona do dzieci, na dłuższą metę mnie męczą, denerwują mnie niektóre jego nawyki wyniesione z domu, nie mam do dziecka takiej cierpliwości bo nie jestem rodzicem itd. ale z drugiej strony bardzo go lubię i nie mam nic przeciwko niemu. Po prostu część przyzwyczajeń i zachowań należy skorygować, no i muszą mi dać od siebie odpocząć to będzie dobrze. Po prostu szczera rozmowa o uczuciach i wzajemnych oczekiwaniach rozwiązała nam sprawę. Ale się rozpisałam smile mam nadzieję, że to coś pomoże...
      • missasistant Re: Organizacyjny 15.10.10, 10:24
        > Wyszło na to, że ja na mieszkaniu u NM chcę zarobić, bo przecież nie płacę czyn
        > szu, wynajmuję swoje mieszkanie itd.

        No dobrze, a jak to jest naprawdę z Waszymi wydatkami mieszkaniowymi? Pieniądze z wynajmu swojego mieszkania wkładasz w dom, czy przeznaczasz wyłącznie dla siebie? Bo może faktycznie warto ustalić kwotę "czynszu", czyli ile miesięcznie każde z Was powinno łożyć na dom, opłaty, wspólne wydatki (mowa o wydatkach oczywiście wspólnie ustalonych)? Skoro dom jest wyłącznie na Twojego partnera, to rozumiem, że kupił go zanim się zaczęliście spotykać? Generalnie nie daj się, próbuj negocjować, nie ustępuj łatwo. Możliwe, że wybuch partnera był spowodowany męską dumą wrażliwą na dyskusje o finansach i przejdzie mu jak przemyśli na spokojnie wink
      • 13monique_n i z perspektywy dzieci 15.10.10, 14:14
        ... takiego gościa, w tym przypadku na przykładzie własnych - mogę powiedzieć jedno. Moje dzieci długo długo zabiegały o to, żeby mieć też ojca tylko dla siebie chociaż czasami. Z tym, że eks to ekstremista, bo KAŻDE spotkanie z dziećmi spędzał:
        1) u swoich rodziców
        2) u swoich znajomych

        Nawet, jeśli miał dla nich tylko 2-3 godziny. Żeby chociaż był wtedy tylko z nimi i ze swoją partnerką, to już by było super. Dlatego cięta jestem, jak tatuś z Bożej łaski poszukuje zabawiaczy poza sobą.
    • rybkka24 Re: Organizacyjny 15.10.10, 12:20
      smile jaki podobny do mojego wątek.tylko ja nie jestem tak ustępliwa i uległa i u nas iskry lecą i są spięcia wysokiego napięciasmile..
      jak to mawiaja moje autorytety, w zwiazku i życiu powinna być równowaga we wszystkim, zakłócenie równowagi w jakiejś sferze rodzi poczucie frustracji żalu a nawet odrzucenia czyli ogólnie negatywne i krzywdzące uczucia.
      więc jeżeli chodzi o sprawy domowe/prywatne/związkowe ustalcie sobie ile czasu potrzebujesz dla siebie samej, ile z dziećmi wszyscy razem, ile tylko z własnym dzieckiem bo to tez jest ważne myślę..
      i respektujcie umowę korygując ją od czasu do czasu nowymi aspektami.najważniejsza jest umiejętność komuniakcji która u was szwankuje i poszanowania potrzeb każdej ze stron czego u was brakuje.
      Finanse.
      żywność, rachunki, chemia, czynsz, bieżące remonty- to są wasze wspólne wydatki.
      kredyt, alimenty to sa jego wydatki.
      chyba że nm zgodzi się żebyś miała jakieś prawa własności do tego mieszkania.
      taras to cie raczej nie powinien obchodzić to tak jak ty byś mu kazała remontować swoje mieszkanie i płacic za coś w tym mieszkaniu.

      musicie sobie wszystko poukładać bo jeżeli będziesz robiła wszystko pod niego to za jakiś czas frustracja tak w tobie urośnie że wasz związek rozleci się z hukiem.
      uczucia trzymane pod \'ciśnieniem"eksplodują i może ni być czego zbierać.
      odwagi życzę Tobie i Sobiesmile)
    • erillzw Re: Organizacyjny 15.10.10, 12:44
      Moaj obecnosc w domu w czasie gdy Mauz przychodzi z cora jest zalezna glownie od tego jakie mamy plany na ten dzien. Jesli mam juz ustawione spotkania to mnie nie ma i juz. Nie ma musu ze byc musze bo on przyjezdza. Ale jest fajnie jak jestesmy razem smile
      jakkolwiek najczesciej jest tak, ze Mauz jedzie z corcia do babci i tam spedzaja wiekszosc czasu, bo tak bylo od samego pocztaku. Teraz powoli jest tak, ze jada i do babci a potem do Nas smile Ale jesli nie ma mnie w domu to nic sie nie dzieje takiego..

      Nie ogarniam jak partner moze Cie fochami zmuszac dod tego ze masz byc w domu gdy on ma swoje plany. Nie chodzi mi o to, ze nalezy kategorycznie oddzielac, ze to jego dzieci, jego czas i jego "problem" ale w calym tym ukladzie powinna sie pojawic mozliwosc wyboru przez partnerke czy bedzie czy nie; szczegolnie gdy cos sobie zorganizowala na ten czas. A nie ze trzeba ze wszystkiego rezygnowac bo on przychodzi z dzieckiem i Ty MUSISZ byc. Absurd komplenty! Tak sie nie postepuje w zwiazku gdzie dwoje ludzi sie szanuje.
    • gk102 Re: Organizacyjny 15.10.10, 13:49
      Zastanawiam się, czy problem tu opisywany, to nie jest czasem wierzchołek góry lodowej jakiegoś megaproblemu? Z reguły dwoje kochających ludzi, którzy planują WSPÓLNĄ przyszłość chce się ze sobą dogadać. No chyba, że jedna strona nie planuje tej przyszłości długofalowo...
      Czy partner wspominał kiedyś o ślubie...dzieciach wspólnych...o starości...o dalszej wspólnej przyszłości...???
    • luna67 Re: Organizacyjny 16.10.10, 01:59
      Gracja napisala:
      > bo u nas tak, ja jestem w domu chociaż czasami chciałabym gdzieś pójśc, pojecha
      > ć nie wiem natomiast czy wypada.

      jezeli nie wiesz...., to sie nie dziw, ze twoj NM (NIE MAZ) uzupelniatwoja twoja "nie wiedze" i ja w wtlacza w zycie codzienne..................

    • carmena74 Re: Organizacyjny 16.10.10, 11:58
      tak, ja tez bylam delikatna, nie chcialm urazic w sprawach corki M jego uczuc, odczuc itp i doszlo do tego, ze zostalam kucharka i kims(w sumie czyms) do zabawiania rozkapryszonego dziecka), ze po pojawieniu sie naszego wspolnego musialam wlczyc o jego pozycje u ojca, by zaczal je traktowac jak normalne swoje drugie dziecko, na rownych prawach i z rownymi prawami do uczuc ojca! I co? tupnelam, powiedzialam, ze dosc, ze w kwestii mlodej musi zaczac sobie radzic sam, sam dbac o jedzenie, scielenie jej lozka i cala wielka reszte i ze ja owszem moge ale nie musze bo to nie moj obowiazek, moze byc przyjemnosc jej cos pysznego zrobic ale nie obowiazek. Doszlo do tego, ze jak spoznilam sie z obiadem to byla awantura ! pol godziny tylko, zreszta po obiedzie nie mieli planow wiec moim zdaniem bez znaczenia ale mloda "umierala z glodu" i tata byl niezadowolony... Walcz o swoje, ja nie walczylam, za pozno zaczelam...teraz mamy duze problemy...opisze kiedys...musze sie wyzalic ale w innym watku...
    • gracjankaonline Re: Organizacyjny 18.10.10, 12:58
      W piątek ponownie wróciłam do rozmowy, nie tylko na temat finansów ale także na inne spekty codziennego życia. Kompromis został jako tako wypracowany, tzn miesiecznie każde z nas wpłaca jednakową kwotę na wspólne konto, wybraliśmy inny bank, ale to tylko dlatego że ma placówkę na miejscu. Termin wpłaty ustalony, rata kredytu do wspólnych wydatków na szczęście i sprawiedliwie nie wchodzi, zobaczymy jak będzie w praktyce. Dzisiaj załatwiamy formalności.
      Jeżeli atmosfera się nie oczyści, spakuję walizki i wracam na swoje. Wiem, że może brzmi to trochę niewiarygodnie, ale pzrecież jestem samodzielna, mądra, atrakcyjna i najważniejsze mam gdzie wrócić. zięki Wam wszystkim za rady.
      • edw-ina Re: Organizacyjny 18.10.10, 13:13
        Która część twojej wypowiedzi brzmi niewiarygodnie? Bo jeśli chodzi o twą inteligencję i samodzielność to nie wątpię w zdecydowaną wiarygodność tych cech.
        Trzymam kciuki. Może akurat uda się wszystko poustawić a pan i władca dojdzie do wniosku, że może być po prostu partnerem smile
        ps. tylko nie odpuszczaj!
        • 13monique_n Re: Organizacyjny 18.10.10, 16:23
          Tylko tak dalej. I nie pękaj, nawet jeśli pan i władca spróbuje nacisków. I pilnuj, żeby to było egzekwowane, bo czasem pan może zechcieć spróbować biernego oporu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka