sofija_biala
09.11.10, 08:07
Mam chyba jakiś jesienny kryzys. Wkurza mnie to, że wiele z nas z całą życzliwością podchodzi do dzieci swoich partnerów, a często w zamian spotyka się z zupełnie niezasłuzonymi a bardzo negatywnymi emocjami dzieci czy exi. Dzieci jeszcze w jakiś sposób usprawiedliwia wiek, nieumiejętność dojrzałej oceny sytuacji, podatność na manipulację czy potrzeba lojlaności wobec rodzica, z którym się mieszka, ale zastanawiam się, np. jak będzą wyglądać moje kontakty z pasierbem za powiedzmy 15 lat. Czy będzie doceniał dobrą atmosferę naszych spotkań, czy zwycięzy pranie mózgu robione przez exię.
Po przeczytaniu ostatnich pesymistycznych wątków zastanawiam się, czy któraś z Was zna (a może sama jest) pasierbów, którzy wyszli z wieku dziecięcego i już jako dorośli ludzie zrozumieli błędy, czasem trudne i bolesne wybory swoich rodziców?
Pasierbów, którzy, mając już swoje życie, żyją w dobrych stosunkach z macochą czy ojczymem..