14.04.04, 12:53
i dziękuję za przyjęcie na forum smile))

Moja sytuacja: niemąż, z który jestem od lat 6, w tym trzy na docieranie z
rozstaniami i powrotami (obydwoje mamy niełatwe charakterki smile) i trzy lata
wspólnego mieszkania. Jego dzieci:23 i 25 lat, studiują. Na początku, jak się
o nas dowiedzieli, córka dostała lekkiego szału, nie chodziło nawet o mnie,
ale o to, że inna kobieta itd., potem się uspokoiła, miałąm wrażenie, ze
trochę się nawet polubiłyśmy. Syn od początku mnie zaakceptował.
Jak poczytałm na forum, sytacja podobna jak u niektórych z Was. Chłop narobił
długów w okresie: odejście ex - moje nastanie, z których nie możemy wyjść do
tej pory (karty kredytowe!). Na szczescie mieszkanie odziedziczył, nie
podegało podziałowi (ex ma pół domu w bardzo drogiej dzielnicy, w tej kwestii
nie została pokrzywdzona).
Mój facet dawał dzieciakom 1600 złotych niesięcznie + finansował inne ekstra
wydatki. Jak się zrobiło naprawdę ciężko, poprosił dzieci, by trochę
ograniczyły wydatki, ze przez jakiś czas będzie im dawał kasę regularnie, ale
mniej. Na co usłyszał od córki: "nic mnie nie obchodzi Twoja sytuacja, ja
swoje pieniądze chcę mieć, a jak nie, to spotkamy się w sądzie". Dzieci
przestały kontaktować się ojcem, nie odbierały nawet telefonów. Żeby odebrały
komórkę, dzwoniliśmy z automatów, komórek znajomych ... A potem jednak
spotkali się w sądzie. W pozwie umieściły taki spis wydatków, że szczęka mi
opadła (mieszkanie i jedzonko, co oczywiste, ale i wydatki na kosmetyczkę,
kluby studenckie, kino...). Sędzina uznała wydatki za zasadne, a mojemu
chłopu (choremu na jaskrę!), powiedziała, że przecież ma możliwość
dorobienia. No tak, ma ślęczec po nocy i stracić wzrok, a dorosłe, było nie
było, dzieciaki dorobić sobie nie zamierzają...... Jeszcze ex, która wykazała
w 2003 roku 800 złotych dochodu (za cały rok!!!!!). Wkopał ją syn, który
przyznał się, że mama wypłaca mu 350 zł tygodniowo...
Zaraz jak tylko dzieciaki otrzymały wyrok, poszły do komornika. W efekcie
mamy: komornika na pensji, pętla zadłużenia i kiszka totalna. A ja nie mogę
dostac pracy... Bo: za stara albo za wysokie kwalifikacje - do wyboru sad((
Próbuję zarabiać tłumaczniami, ale póki nie wyrobię sobie renomy, nie za dużo
z tego bedzie. Do tego jeszcze mój facet i ex mieli mała firmę, którą ona
prowadziła. Firmy na szczęście już nie ma, ale do tej pory przychodzą nakazy
zapłaty z us i zus, bo ex okazało się, ze ex przez ostatni rok nie płaciła
jego podatków i ubezpiecznia.... Cóż, jego wina, ze się wcześniej nie raczył
zainteresować....
Nie obwiniam w 100% dzieci za ten sąd. W końcu on też miał wpływ na ich
wychowanie. Poza tym trochę go znam i wiem, jak mogła wyglądać ostatnia
rozmowa w sprawie pieniędzy, wiem, że stracił panowanie i wykrzyczał co
nieco.... Ale jest ciężko. Widzę, że tęskni za nimi. Nie rozmawiali już
prawie od roku. Z drugiej strony tak się zawziął, że już w sądzie jest
odwołanie od wyroku. Po kolejnej rozprawie już nie bedzie chyba szans na
porozumienie.
My w końcu z kłopotów finansowych wyjdziemy, pewnie w ciągu roku. A dzieci
nie ma....
Obserwuj wątek
    • capa_negra Re: Witam :)) 14.04.04, 13:09
      ex okazało się, ze ex przez ostatni rok nie płaciła
      > jego podatków i ubezpiecznia.... Cóż, jego wina, ze się wcześniej nie raczył
      > zainteresować....

      Ufff skad ja to znam !!!

      Witaj - sytuacje mamy troche podobna - też dorosłe dzieci , ale na własnym
      rozrachunku i tez wspólna firma ..tylko, ze eks nie płacila ZUS prze pól roku
      Mój sie nie "zainteresował" bo w umowie spólki maja zapis, ze ona od papierów
      on do techniki no i jej wierzył , że w interesach jest uczciwa.
      Reszta nie jest tak poplatana bo stosunki rodzinne dobre , a 24 kwietnia
      bierzemy slub.

      Jeszcze raz witaj i mam nadziej, ze będzie ci z nami dobrze
    • ziouta Re: Witam :)) 14.04.04, 13:12
      Witaj na forum.Ja niewiele mogę Ci doradzić, ale dziewczyny z większym stażem
      na pewno coś poradzą...
    • cz.wrona Re: Witam :)) 15.04.04, 00:02
      Witaj!

      A z jakiej racji takie- przepraszam- 'stare byki' chcą pieniędzy od ojca? No
      chyba, że się jeszcze uczą i mają zasądzone te alimenty...
      • petrea Re: Witam :)) 15.04.04, 08:56
        Studiują, więc dlatego dostały alimenty.... Z tym, ze chłopak ma 23 lata, jest
        na pierwszym roku studiów dziennych (2 lata policealnej, wieczorowej albo
        zaocznej, nie pamietam, rok studiów zaocznych, teraz na pierwszym roku
        dziennych), a dziewczyna na piatym roku, ale wzięła sobie dziekankę, bo nie
        chciało jej się wrócić na czas z wakacji. A teraz zastanawiamy się, czy nie
        zacznie nowego fakultetu, bo studia, które właśnie kończy jakoś nie za bardzo
        jej się podobały. Oczywiście, żadne z dzieci nie ma zamiaru zarabiać, chocby na
        swoje przyjemności.
        W związku z tym mam pytanie: czy ktoś wie, jak długo trwa obowiązek
        alimentacyjny???? Troche poczytałam i wyszło mi, że nie ma juz granicy 26 lat...
        • mikawi Re: Witam :)) 15.04.04, 10:39
          obowiązek alimentacyjny istnieje dopóki dziecko nie jest samodzielne czyli nie
          ma zawodu; jeśli starsza córka skończy studia i podejmie drugi fakultet jest to
          podstawa do zniesienia obowiazku bo ona bedzie miała już zawód a drugi kierunek
          to jej wybór i decyzja (i koszty); natomiast syn dopóki się uczy ma prawo do
          alimentów ale pod warunkiem że dopełnia swoich obowiązków związanych z
          zaliczaniem semestrów, jeśli będzie notorycznie olewał szkołę, nie zdawał
          egzaminów i zmieniał co chwilę uczelnie i będzie to trwało do tych 26 lat
          (czyli do momentu w którym w normalnym trybie skończyłby studia) możecie wnieść
          o zniesienie obowiązku.
          • petrea Re: Witam :)) 15.04.04, 11:03
            Dzięki wielkie!!!!!!!!!
            Ulzyło mi, bo juz widziałam przed nami koszmarną perspektywę procesów i awantur
            przez kolejne conajmniej pięc lat. Uffff.
    • ada296 witaj Pertea 15.04.04, 00:19
      mam wielu znajomych z dziećmi w wieku dwudziestu paru lat
      ci młodzi ludzie mają postawy roszczeniowe wobec rodziców
      im się wszystko należy
      a jesli nie dostają tego czego chcą obrażają się i występują na drogę sądową
      takie czasy...
      a Ty trzymaj się cieplutko i bądź dobrej myśli
      kiedyś przecież musicie wyjść na prostą
      i będzie Wam tak po prostu dobrze

      pozdrawiam
      • derena33 Re: witaj Pertea 15.04.04, 13:00
        Niestety w przypadku dorastajacych dzieci z rozbitych zwiazkow, czesto zdarza
        sie tak, ze to sami ojcowie, specjalnie nie pisze matki, bo te najczesciej sa
        obecne w zyciu dziecka,a poza tym maja mniejsze dochody, sa winni roszczeniowej
        postawie takiego dziecka..
        najpierw laduja kase, bo maja wyrzuty sumienia i w ten sposob uspokajaja je, a
        potem jak sie ich sytuacja zyciowa zmienia, nagle staraja sie odciac, co
        powoduje bunt, a niestety brak codziennego kontaktu powoduje, ze mlody czlowiek
        coraz bardziej odchodzi emocjonalnie od nieobecnego rodzica i zaczyna go
        traktowac instrumentalnie i roszczeniowo... poza tym wchodza jeszcze inne
        uczucia w gre, zazdrosc o druga kobiete, o dzieci ktore sa z ojcem na codzien (
        te nowe ojcowskie i te next)
        no i najczesciej standard zycia rodziny, ktora zaklada ojciec jest wyzszy niz
        ten w ktorym pozostaly.

        I to wszystko jest nieustannym zrodlem negatywnych emocji mlodego czlowieka..
        mowie tak bo mam okazje obserwowac mojego w tej chwili 20letniego syna..
    • justus100 Re: Witam :)) 16.04.04, 10:09
      No ale przynajmniej tatuś chyba złudzeń już nie ma, że go dzieci kochają.
      • petrea Re: Witam :)) 16.04.04, 10:32
        Nie, nie ma już żadnych złudzeń. Tak naprawdę, to niestety nie ma dzieci, a
        jedynie obowiązek alimentacyjny.
      • derena33 Re: Witam :)) 16.04.04, 10:51
        Mysle ze to nie jest takie proste z tym kochaniem lub nie... milosc na linii
        rodzice- dzieci wcale nie jest taka prosta. Tylko male dzieci kochaja
        bezwarunkowo rodzicow, bezkrytycznie, pozniej tez kochaja mimo ze wzajemne
        relacje obrastaja w pretensje, czy tez poczucie niespelnienia.. nie ma prostej
        milosci. Popatrzcie na wasze relacje z rodzicami. Czy zawsze byly, lub sa takie
        proste i czyste, pozbawione negatywnych emocji?

        "Nie sadz sam by nie byc osadzonym"
        • petrea Dereno, 16.04.04, 11:07
          oczywiście, że to nie jest proste. Przecież widze, jak ten mój chłop tęskni za
          swoimi dzieciakami....
          A mówi, ze nie ma dzieci, bo od roku nie mają z sobą kontaktu (poza rozprawą w
          sądzie). To myśmy próbowali, jeszcze przed otrzymaniem pozwu, jakoś rozwiązać
          problemy ojciec-dzieci. Nie udało się.
          Myślę, że im też jest z tym wszystkim źle, szczególnie synowi. Ale ja naprawdę
          nie wiem, co można by zrobić w sytuacji, gdy każda ze stron zacięła się w swoim
          gniewie.
          • derena33 Re: Petreo:) 16.04.04, 11:39
            Mysle ze najrozsadniej bedzie przeczekac.... jezeli sa wiezi (a pewna jestem
            ze sa) w koncu wszystko wroci do normy.. moj syn nie odzywal sie do swojego
            ojca przez pol roku.. i ojciec napisal do niego list ( zreszta za porada
            psyhologa) w ktorym powiedzial ze go kocha, ze sytuacja ktora ma miejsce go
            boli, napisal tez co chcialby od niego, jakie ma pretensje, po pol roku mlody
            zadzwonil do nioego i sie pogodzili. Ty ze swej strony, jezeli ci zalezy na
            tym, mozesz tylko tonowac swojego mezczyzne, by nie upieral sie w gniewie.
            Mysle ze to bedzie bardzo dla niego wazne, a Ty tylko zyskasz, bo nikt nie
            przyjmuje do wiadomosci, zaden normalny rodzic, ze jego dziecko jest zle i
            niewdzieczne. Jestem pewna, ze twoje stanowisko nie oskarzajace jego dzieci,
            zaprocentuje jeszcze wiekszym uczuciem do ciebie ze strony ich ojcasmile
            Wiele znam doroslych dzieci z rozbitych rodzin, gdzie przez niedelikatnosc w
            rozwiazywaniu konfliktow, wszystkie wiezi zostaly zerwane.Pozostala tylko
            niechec i zal, a przeciez tak nie musi byc.
          • justus100 Re: Dereno, 16.04.04, 12:20
            Ale jest też druga strona medalu: na starość ojciec może wystąpić do sądu o
            alimenty od dzieci na siebiesmile Pocieszające prawda? Tylko, że kochający ojciec
            nigdy tego nie zrobi. Słyszałam kiedys taką anegdotkę:

            Facet zostawił kobietę z jego dzieckiem, całe życie się nie poczuwał do roli
            ojca,a potem mu się zmieniło i jak już był niedołężny, to zażyczył sobie od
            córki alimentów. Nie wiem, jak to się skończyło ale historia jest równie
            denerwująca, jak historia dzieci faceta Petery.

            Ja tam wolałabym płacić, byle tylko nie zajmować się cudzymi dziećmi.
            • derena33 Re:Justus 16.04.04, 12:32
              Ale trzeba tez zachowac rozsadek w roszczeniach... przeciez nie chodzi o
              calkowity brak placenia, tylko liczenie sie z mozliwosciami rodzica..a one
              przeciez moga byc rozne w roznym okresie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka