i dziękuję za przyjęcie na forum

))
Moja sytuacja: niemąż, z który jestem od lat 6, w tym trzy na docieranie z
rozstaniami i powrotami (obydwoje mamy niełatwe charakterki

) i trzy lata
wspólnego mieszkania. Jego dzieci:23 i 25 lat, studiują. Na początku, jak się
o nas dowiedzieli, córka dostała lekkiego szału, nie chodziło nawet o mnie,
ale o to, że inna kobieta itd., potem się uspokoiła, miałąm wrażenie, ze
trochę się nawet polubiłyśmy. Syn od początku mnie zaakceptował.
Jak poczytałm na forum, sytacja podobna jak u niektórych z Was. Chłop narobił
długów w okresie: odejście ex - moje nastanie, z których nie możemy wyjść do
tej pory (karty kredytowe!). Na szczescie mieszkanie odziedziczył, nie
podegało podziałowi (ex ma pół domu w bardzo drogiej dzielnicy, w tej kwestii
nie została pokrzywdzona).
Mój facet dawał dzieciakom 1600 złotych niesięcznie + finansował inne ekstra
wydatki. Jak się zrobiło naprawdę ciężko, poprosił dzieci, by trochę
ograniczyły wydatki, ze przez jakiś czas będzie im dawał kasę regularnie, ale
mniej. Na co usłyszał od córki: "nic mnie nie obchodzi Twoja sytuacja, ja
swoje pieniądze chcę mieć, a jak nie, to spotkamy się w sądzie". Dzieci
przestały kontaktować się ojcem, nie odbierały nawet telefonów. Żeby odebrały
komórkę, dzwoniliśmy z automatów, komórek znajomych ... A potem jednak
spotkali się w sądzie. W pozwie umieściły taki spis wydatków, że szczęka mi
opadła (mieszkanie i jedzonko, co oczywiste, ale i wydatki na kosmetyczkę,
kluby studenckie, kino...). Sędzina uznała wydatki za zasadne, a mojemu
chłopu (choremu na jaskrę!), powiedziała, że przecież ma możliwość
dorobienia. No tak, ma ślęczec po nocy i stracić wzrok, a dorosłe, było nie
było, dzieciaki dorobić sobie nie zamierzają...... Jeszcze ex, która wykazała
w 2003 roku 800 złotych dochodu (za cały rok!!!!!). Wkopał ją syn, który
przyznał się, że mama wypłaca mu 350 zł tygodniowo...
Zaraz jak tylko dzieciaki otrzymały wyrok, poszły do komornika. W efekcie
mamy: komornika na pensji, pętla zadłużenia i kiszka totalna. A ja nie mogę
dostac pracy... Bo: za stara albo za wysokie kwalifikacje - do wyboru

((
Próbuję zarabiać tłumaczniami, ale póki nie wyrobię sobie renomy, nie za dużo
z tego bedzie. Do tego jeszcze mój facet i ex mieli mała firmę, którą ona
prowadziła. Firmy na szczęście już nie ma, ale do tej pory przychodzą nakazy
zapłaty z us i zus, bo ex okazało się, ze ex przez ostatni rok nie płaciła
jego podatków i ubezpiecznia.... Cóż, jego wina, ze się wcześniej nie raczył
zainteresować....
Nie obwiniam w 100% dzieci za ten sąd. W końcu on też miał wpływ na ich
wychowanie. Poza tym trochę go znam i wiem, jak mogła wyglądać ostatnia
rozmowa w sprawie pieniędzy, wiem, że stracił panowanie i wykrzyczał co
nieco.... Ale jest ciężko. Widzę, że tęskni za nimi. Nie rozmawiali już
prawie od roku. Z drugiej strony tak się zawziął, że już w sądzie jest
odwołanie od wyroku. Po kolejnej rozprawie już nie bedzie chyba szans na
porozumienie.
My w końcu z kłopotów finansowych wyjdziemy, pewnie w ciągu roku. A dzieci
nie ma....