Dodaj do ulubionych

trochę humorum

21.03.11, 18:34
a trochę frustratum, czyli rzecz o ex smile
Ja już czasem siły nie mam. Pomijam złe rzeczy, które ex robi (a robi czasem paskudne, które krzywdzą małą), ale czasem robi tak głupie, że nie mogę się odnaleźć.
Z ostatnich wydarzeń:
Nauczyłam małą parę słów po hiszpańsku, coby umiała się przedstawić, jak pojedzie na ferie za granicę. Jej mama powiedziała jej, że to po grecku i że jestem głupia smile
A w ten weekend M odbierał małą i okazało się, że ma prawą rękę usztywnioną (ex nie powiadomiła wcześniej, ze dziecko miało wypadek) i trzeba jej pomóc przy myciu. Więc, ponieważ było wiadomo, ze to ja bym pomagała, ex powiedziała, że dziecko ma sie przez weekend nie myć w ogóle (z podtekstem, że M o pedofilię oskarży i ignorując moje istnienie).
dziecko się myło, oczywiście.
Wam też czasem wszystko opada?
Czekam na Wasze kurioza smile
PS. Wiem, że rzadko piszę, ale czytam często.
Obserwuj wątek
    • glasscraft Re: trochę humorum 23.03.11, 13:53
      Nasza jest czasami durna (glownie z nadopiekunczosci) raczej niz paskudna...
      Klasyk - zabieramy nasze babsko na tenisa, miejsce - Glasgow (ktore raczej nie bierze pierwszej nagrody w konkursie na najbardziej sloneczne miasto swiata), czas - pazdziernik, pogoda - taka sobie (jeszcze nie pada). Gra w tenisa ma miec miejsce na korcie wewnatrz budynku...
      Eksia - wciska mi krem do opalania z faktorem odpowiednim na Sahare (zeby sie dziecko nie spalilo na raka)... big_grin
    • ajeje Re: trochę humorum 23.03.11, 14:19
      Mi szczęka opadła jak Ex zawiadomiła M że ona nie może pojechać z synem do lekarza więc ojciec ma w określonym dniu o określonej porze spotkać się z „dzieckiem” pod domem i pojechać z nim do lekarza, tam dokładnie zanotować wszystko co lekarz powie i karteczkę z notatkami przekazać przez syna matce.
      Małe wyjaśnienie: syn miał wtedy już 19 lat, nie był obłożnie czy ciężko chory i jest normalnie rozwinięty umysłowo (co dziwne, nie?).
      • tully.makker Re: trochę humorum 25.03.11, 17:15
        Mniej bys sie dziwila, gdybys przezyla to co ja: syn moj wlasny 19 lat. Ostatnia wywiadowka w klasie maturalnej byla wlasnie wczoraj. Ja sluzbowo zagramianica, wiec ex postanowil sie rozdziewiczyc wywiadowkowo i na te jedna pojsc. Poki co cool.

        Dzwonia dzis do dziecka i pytam, co bylo na wywiadowce - bo jak kazdy normalny rodzic po wywiadowce przeprowadzam z dzieciem debriefing, w koncu jest dorosly i musi miec pojecie o wlasnych sprawach, gdyby np na wywiadowce ogloszono cos, a oczym nie wiedzial.
        Nie wie niestety, bo ex nie pofatygowal sie nawet, by do syna po wywiadowce zadzwonic, nie mowiac juz o takim horrendum jak spotkanie. Do mnie oczywiscie tez nie, ale za to jestem wdzieczna niebiosom, bo jestem w ciazy i nie zamierzam sie stresowac konwersacjami z gadem.
        No i teraz pytanie brzmi - po co ex poszedl na wywiadowke? Najwyrazniej dla poszerzenia wlasnych horyzontow wylacznie, bo nikt poza nim i tak nic nie wie.
        • kittykitty Re: trochę humorum 25.03.11, 17:54
          O ile dobrze rozumiem, to ajeje opisała nieco inną sytuację - pasierb był obecny podczas własnego badania/wizyty u lekarza i wszystko słyszał więc będąc w pełni władz umysłowych mógł potem powtórzyć matce co lekarz stwierdził i niepotrzebne było pośrednictwo ojca. U Ciebie syna na wywiadówce nie było więc rzeczywiście Twój ex poszerzył wyłącznie własne horyzonty smile

          No ja mogę posłużyć się przykładem działania matki naszej Młodej - nie wiem z jakiej kategorii, ale mnie osobiście podnoszącym włosy na głowie. Otóż dowiedziałam się, że Młoda przyjeżdża do nas BEZ możliwości wcześniejszego powrotu do domu, bo jej mama w tym czasie spotyka się w ich mieszkaniu ze swoim żonatym przyjacielem - Młoda o tym fakcie wie. Ręce mi opadły, a włosy się podniosły.
          • polifonia1983 Re: trochę humorum 25.03.11, 21:30
            Fakt poszerzył tylko swoje horyzonty smile
            Kitty, twoja przynajmniej wie, że może wrócić. Moja pasierbica zadzwoniła do mamy z prośbą, czy może zostać pół godziny dłużej i usłyszała, że w takim razie może w ogóle nie wracać.
            Byliśmy pod jej domem w kilka minut, bo dostała histerii, że ją matka z domu wyrzuciła.
            • kittykitty Re: trochę humorum 27.03.11, 10:13
              polifonia1983 napisała:

              > Moja pasierbica zadzwoniła do mamy z prośbą, czy może zostać pół godziny dłużej i usłyszała, że w takim razie może w ogóle nie wracać.
              > Byliśmy pod jej domem w kilka minut, bo dostała histerii, że ją matka z domu wy
              > rzuciła.


              No to już raczej horrorum niż frustratum...
          • tully.makker Re: trochę humorum 25.03.11, 23:16
            rzeczywiś
            > cie Twój ex poszerzył wyłącznie własne horyzonty smile

            nie zeby mu sie to nie przydalo tongue_out
        • ajeje Re: trochę humorum 28.03.11, 15:08
          Chyba czegoś nie rozumiem... czy Ty zażądałabyś od Exa by zaprowadził Twojego syna (chłopaka który właśnie będzie zdawał maturę) za rączkę do lekarza, wszedł z nim do gabinetu i zachował się jak skryba by synuś nie musiał swojej główki obciążać informacjami że dostał kierowanie na badanie (świstek w załączeniu) i skierowanie do specjalisty (świstek tamże)? Wybacz, ale nie wierzę!
          • ajeje Re: trochę humorum 28.03.11, 15:14
            Dobijające w tym wszystkim jest to że lekarz miał wypisać określone skierowania - lekarzy specjalistów już M „ugadał”. Przychodnia podobno dwie ulice od domu, w którym chłopak mieszka (a gdyby trzeba było pojechać to chłopak ma własny samochód i prawo jazdy, a M nie). Czasami się zastanawiam czy mamusia za synusiem nie chodzi na randki i jakim cudem udało mu się samemu wybrać studia.
            • polifonia1983 Re: trochę humorum 28.03.11, 15:36
              Można się cieszyć, że nie utrudnia kontaktów z Młodym i angażuje ojca w wychowanie smile)
              Nota bene, jakbym moją mamę i brata widziała...
              • softersex Re: trochę humorum 11.04.11, 12:17
                A ja się kiedyś dowiedziałam od mojego M, że według jego ex, chyba powinnam się wyprowadzać, razem z własną córką, z domu jak przychodzi Młoda, bo ona sobie nie życzy żeby ktoś obcy spał u niego jak bierze dziecko.
                • polifonia1983 Re: trochę humorum 11.04.11, 12:27
                  Ja jestem ignorowana, ex uznała, że nie istnieję i u niej w domu funkcjonuję jako ta-której-imienia-nie-można-wymieniać. smile
                • ajeje Re: trochę humorum 11.04.11, 12:40
                  Ex kiedyś miała pomysły i żądała od moich teściów by mnie do swojego domu nie wpuszczali, bo ona nie pozwoli dzieciom (ich wnukom) u nich bywać. Pomysł podobno mniej zatrwożył dziadków niż rozśmieszył wnuki (byli wtedy w wieku licealnym już).
                  • polifonia1983 Re: trochę humorum 11.04.11, 12:55
                    No wiesz, trzeba chronić dzieci przed obrzydliwymi macochami. A nuż się miła okaże.
                    • softersex Re: trochę humorum 11.04.11, 13:29
                      Ten pomysł już jej chyba przeszedł, ale później przerabialiśmy dwu letnią przerwę w wizytach Młodej. Teraz jak o mnie mówi, to nie używa innego zwrotu jak zdrobnienia mojego imienia i jest podobno przy tym tak słodka, że aż się niedobrze robiwink
                      • polifonia1983 Re: trochę humorum 11.04.11, 13:37
                        Ja jestem synonimem zła. Mała kiedyś przyszła zapłakana od ex, z błaganiem, "mama powiedziała, że mnie zabierzesz, nie zabieraj mnie, proszę".
                    • ajeje Re: trochę humorum 11.04.11, 13:36
                      Opowiadała mi moja znajoma (po rozwodzie oczywiście), że jej syn po powrocie z domu ojca zapytał ją dlaczego nigdy nie mówiła do taty tak miło jak jego nowa narzeczona. Zbulwersowana poszła pożalić się swojemu ojcu że przy ich dziecku słodzą sobie i poradzić się czy nie ograniczyć mu praw (taka mądrala!). Gdy usłyszała od ojca „gdyby twoja matka tak mówiła do mnie jak ty do swojego męża to Ciebie na świecie już by nie było” dopiero do niej zaczęło docierać że nie była zupełnie niewinna. Powiedziała mi że gdy sobie to uświadomiła to najbardziej jej było wstyd właśnie przed dzieckiem.
                      Od tego momentu jakoś mniej mnie "ruszają” pomysły Ex, łatwiej mi złapać dystans gdy sobie pomyślę że te wszystkie głupoty to może dlatego że kobieta się nie umie odnaleźć, albo zagłusza żal czy wstyd...
                      • polifonia1983 Re: trochę humorum 11.04.11, 13:43
                        Widzisz, ja nie mogę przejść do porządku dziennego, bo mi jednak żal dzieciaka i jej pomysły wpływają na nasze życie. Szkoda mi, że jej pomysły odbijają się na rozwoju dziecka i na naszych kontaktach z małą. M chciałby mieć wpływ na jej wychowanie, ale nie może niczego z ex ustalić, za każdym razem okazuje się, że jest przewrażliwionym kretynem i ma się nie wtrącać, bo to nie jego sprawa, co się z dzieckiem dzieje (dotyczy też: ocen, chorób, w tym poważnej, wymagającej kontaktu z onkologiem, pobicia w szkole, pobicia poważnego ze wstrząśnieniem mózgu poza szkołą). Dziecko jest jej, M jest zbędny, bo skoro z nią nie chciał być, to można mu zabrać dziecko, ja jestem złem wcielonym.
                        • softersex Re: trochę humorum 11.04.11, 13:51
                          Nasza ex kiedyś zabroniła chodzić mojemu M do szkoły. Było to wtedy jak nie miał kontaktu z Młodą i poszedł do szkoły żeby złożyć jej życzenia urodzinowe. Wychowawczyni zrobiła wielkie oczy, że Młoda ma ojca.
                          Albo innym razem zadzwoniła na policję jak dziecko było pod jego opieką i powiedziała, że on jest pijany. Ale ukręciła bat na siebie, bo on poprosił żeby go przebadali alkomatemwink))
                          • ajeje Re: trochę humorum 11.04.11, 13:55
                            Teraz popatrz na to z innej strony: jakimż trzeba być nieszczęśliwym, jak bardzo sumienie mieć brudne by takie rzeczy własnemu dziecku robić?
                            • softersex Re: trochę humorum 11.04.11, 14:06
                              Tylko czy tu ktokolwiek pomyślał o dziecku?
                              • polifonia1983 Re: trochę humorum 11.04.11, 14:08
                                Ale o to chodzi, że M myśli o dziecku. Dlatego nie urządza awantur, nie chodzi do sądu i rezygnuje z części swoich praw. Mała kocha matkę i się jej boi, sąd i dochodzenie praw zniszczyłyby i tak kruchy spokój i relacje między nimi.
                                • ajeje Re: trochę humorum 11.04.11, 14:35
                                  A mi chodzi o to że jeśli zdołasz nie frustrować się postępowaniem Ex (a traktowanie jej jak osoby biednej bo upośledzonej) pozwoli Ci nie wariować samej i dzięki temu nie dokładać ani M ani jego córce dodatkowych stresów.
                                  Ex nie zmienisz, ani jej nie wytłumaczysz, jedyne co to przetrwać i to najlepiej tak by nie musieć zaciskać zębów, lepiej jej współczuć bo to nie rysuje dodatkowo psychiki dziecka i nie dokłada ciężaru jego ojcu.
                            • polifonia1983 Re: trochę humorum 11.04.11, 14:06
                              Nie wiem, czy ona jest nieszczęśliwa. Ale nie chciała dziecka i go nie lubi. Myślę, że ją kocha, ale jednocześnie jej nie lubi. Kiedy M od niej odszedł, przez pół roku nie widział małej, do tej pory mówi jej, że tata odszedł bo jej (małej) nie kocha i nie chce.
                              Kiedy mała była w przedszkolu, M raz w tygodniu do niej chodził na kilka godzin, po kilku miesiącach ex dowiedziała się o tym i przedszkolanki zabroniły mu przychodzić (nagle okazało się, że przeszkadza). Do szkoły M nie chodzi, bo ex straszy małą, że jak ojciec pójdzie, to ona już nigdy nie. W szkole zrobiła mu odpowiednią opinię, więc kontakt z nauczycielami jest różny.
                              Wmówiła też małej, że ojciec nie może jej odbierać ze szkoły i młoda boi się do tego stopnia, że nie dała by się zabrać. Za to obecny partner może (nie mieszkają razem, bywa u nich czasami).
                              Strasznie mnie to męczy.
                            • edw-ina Re: trochę humorum 11.04.11, 14:08
                              moja matka miała po rozstaniu z ojcem niezłe akcje, choć raczej humorystycznie niż straszne. Np. potrafiła zadzwonić do mojego ojca, który mieszkał w innej miejscowości (tak z 20 km od niej), by właśnie TERAZ przyjechał, bo ona zrobiła pierogi i ojciec ma mi je zawieść (do jeszcze innego miasta, znowu z 25- 30 km) TERAZ, dopóki nie wystygną, bo przecież ON WIE, że ja sobie ich nie odgrzeję i będę jadła zimne smile I on przyjeżdżał, zabierał pierogi i wiózł. Choć myślę, że w jego przypadku takie pogodzenie się było po prostu wynikiem wychowania w rodzinie, w której facet powinien słuchać i po żołniersku wykonywać polecenia kobiet, bo to one odpowiadają za dom i rodzinę smile
                              • polifonia1983 Re: trochę humorum 11.04.11, 14:09
                                Przynajmniej chciała, żeby coś zrobił dla Ciebie smile Nasza ex chciałaby, żeby M zniknął, bo skoro się rozstali, to dziecko już nie jest jego.
                                • ajeje Re: trochę humorum 11.04.11, 15:00
                                  Równie dobrze może chcieć by ziemia była „znów” płaska. Ani niczego jej chcenie nie zmieni, ani nikt mądry nie będzie się tym nadmiernie przejmował - trzeba robić swoje i starać się by „odmienne stany świadomości” ludzi, z którymi zerwać całkiem kontaktów nie można, jak najmniej wpływały na prawdziwe życie.
                                • ajeje Re: trochę humorum 11.04.11, 15:03
                                  I jeszcze jedno: to nie jest „Wasza” Ex, to jest „Jego” Ex - trochę zbyt jesteś zaangażowana w nie Twoje relacje.
                                  • polifonia1983 Re: trochę humorum 11.04.11, 15:45
                                    Ajeje, to, że niczego się w tych relacjach nie zmieni, to ja wiem. Nie zmieniam.
                                    A czy moja, czy nasza, czy jego, to chyba bez znaczenia. Póki ma wpływ na moje życie, nazywam ją, jak mi wygodnie i nie zastanawiam się specjalnie nad tym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka