Dodaj do ulubionych

agresja u młodego

29.11.11, 18:31
Sprawa ma się tak.
M ma 2 synów 8 i 11 lat.Wygląda na to ,że młodszy nie radzi sobie z emocjami.
Zaczęło się od tego ,że M siedział z nim nad lekcjami i trzeba było nauczyć się 8 słówek z niemieckiego.Syn z płaczem na końcu nosa,tarzając się po podłodze wykrzyczał,że nienawidzi się uczyć,zwłaszcza niemieckiego i nie będzie tego robił.Od słowa do słowa M dowiedział się,że syn nie będzie już do nas przychodził,że on nie jest jego tatą i znajdzie sobie innego tatę.Sytuacja wyglądała tak jakby w młodego wstąpił diabeł.Mało brakowało,by ten zaczął rzucać rzeczami w domu.A właściwie to rzucił.Napisał dzień wcześniej list do św.Mikołaja,ale kiedy dostał furii porwał list na kawałki i rzucił M pod nogi.M oczywiście kazał mu to pozbierać.Było to w ostatni dzień kontaktów,młody przez następne 2 h nie odzywał się do ojca.
Raz już przeżyłam jego atak furii,zakończony płaczem na balkonie.Oczywiście poszło o naukę,a konkretnie czytanie.

Dziś M był u psychologa w związku z powyższym.1,5 H gadał o całej sytuacji w rodzinie.
Pani psycholog uważa ,że z dzieckiem trzeba rozmawiać,rozmawiać i rozmawiać.
pałujemy temat co drugą wizytę,jak widać skutki są krótkotrwałe.
Żadnej konkretnej rady jak pracować z dziećmi by problemy -stosunki matka-ojciec nie odbijały się na dzieciach.Od 4 lat eks miesza chłopakom w głowach,ale od 2 nasiliło się.
Ja jestem za jakimiś mediacjami rodzinnymi,ale eks na żadne takie nie pójdzie,nie ma mowy.
Byc może jakiś psycholog z powołaniem porozmawia z dziećmi.Jednak takiego póki co nie znaleźliśmy.To trzecie podejście w temacie psycholog.
Nie wiem jak chłopakom pomóc...
Obserwuj wątek
    • polifonia1983 Re: agresja u młodego 29.11.11, 21:35
      Optimist, my byliśmy u całkiem niezłej psycholog dziecięcej w podobnej sprawie. Poza kilkoma radami powiedziała jedno -w naszej sytuacji bez matki dziecka żadna terapia nie mam sensu. Albo matka uczestniczy, albo ona się nie podejmuje, bo i tak nic z tego nie będzie. To, jak się to dalej potoczyło, to już osobna historia uncertain
      Reszta jej rad była prosta i sensowna do bólu i stale się ich trzymamy, z bardzo dobrymi efektami. W sumie proste sprawy - jeden front, zrobienie wszystkiego, żeby czuła się bezpiecznie, odpuszczanie (tzn, przemyślenie, czy jest warto walczyć o wszystko - z tego powodu młoda nie uczy się u nas, ze wzajemnym objaśnieniem sobie dlaczego), jasne trwałe, ale jednocześnie negocjowalne zasady i tyle. No i na raz zajmowaliśmy się jednym, tzn. jak poczucie, że tata ją kocha, to nie lekcje i agresja. Udało się to, następny problem, małymi krokami. Było nam o tyle łatwiej, że M od zawsze traktuje młodą bardzo poważnie, zawsze wszystko ustalają i potrafią godzinami rozmawiać i o błahych sprawach i o bardzo ważnych.

      Młody żyje w stresie i sytuacja mu nie służy. "Nasza" w tym wieku przechodziła dokładnie to samo. Pomógł absolutny spokój, niemożność wyprowadzenia nas z równowagi (no, z wyjątkami smile i spore pokłady cierpliwości.
      • optymist75 Re: agresja u młodego 29.11.11, 22:28
        Te psycholozki powiedziały dokładnie to samo,bez matki terapia niemożliwa.
        Owszem ,można młodemu odpuścić naukę kiedy jest u nas,tyle,że będzie to następny argument dla jego matki "kontakty u ojca działają na szkodę dzieci".
        Wiem ,że chłopcy przezywają kłótnie między rodzicami.Ostatnio starszy powiedział ,że jego największym marzeniem jest to ,by mama dała wreszcie spokój tacie.
        Oboje nas zatkało.
        Jest teraz dużo spraw sądowych między nami.Do tego czekamy na badanie RODK.
        Myślę,że dla nich to po prostu za dużo.Od matki słyszą ciągle oszczerstwa o swoim ojcu ,o mnie ...nie wspomnę.I wszystko to dla dobra dzieci (słowa eks)
        Do tej pory młodszy syn był jak aniołek,tulił się 24/h smile
        Tak,cierpliwość i dużo miłości ,będzie nam potrzebna.
        • polifonia1983 Re: agresja u młodego 29.11.11, 23:43
          Nie łam się.
          My z młodą na żadną terapię nie chodzimy, ale sami jesteśmy w stałym kontakcie z psycholog, w sytuacji, gdy sobie nie radzimy lub tracimy grunt pod nogami, bardzo nam pomaga swoimi radami, czy po prostu spojrzeniem na sprawę z dystansu.
          W sytuacji, gdy matka dziecka nie zgadza się na uczestniczenie w terapii, dla dziecka jest to dodatkowy stres, "test lojalności" i nie przynosi żadnych pozytywnych efektów. Ale warto być w kontakcie ze specjalistą, dla siebie, jeśli uważacie, że może wam to pomóc.

          To, co możecie mu dać w tej sytuacji to waszą bezwarunkową miłość. Absolutną, bez względu na to, co zrobi. Agresja, płacze, awantury, to, poza wszystkim, test czy go kochacie. Sprawdza to i pewnie zajmie mu to trochę czasu.
          Jeśli boi się sprzeciwić mamie, czuje się zastraszany przez nią (bo np. wie, że mamie się nie podoba to, że jest u was szczęśliwy), nie odreaguje tego w jej domu lub zrobi to w inny sposób (pod innym pretekstem). U was robi to właśnie w taki sposób, jaki doświadczacie.
          Gdzieś cały ten stres musi wykrzyczeć.

          Nie wiem, czy to dobra rada, ale ja bym na waszym miejscu zastanowiła się nad zapisywaniem dokładnie (w zeszycie, regularnie), jak przebiegają wizyty dzieciaków u was. Być może pomoże wam to, gdy sąd będzie rozpatrywał czy faktycznie "ojciec działa na szkodę dzieci".

          Na to co robi i mówi ex nie macie wpływu. Cokolwiek mówi chłopcom, nie zmienicie tego. Wy nie mówcie źle o niej (nie gloryfikujcie, nie mówcie wcale, albo neutralnie, dobrze, gdy uważacie, że coś jest ok), dla dobra chłopaków musicie być oczko wyżej w tej zabawie.
          Jeśli zaczynają się żalić na nią, wysłuchajcie, ale nie komentujcie. Próbujcie ich nauczyć mówić w komunikacie "ja", tak by opisywali swoje uczucia i analizowali, dlaczego takie zachowanie ich zmartwiło, jak by chcieli być potraktowani w analogicznej sytuacji. Poza wszystkim pozwoli wam to także wypracować wspólne zasady odnoszenia się do siebie i funkcjonowania u was w domu.

          Dbajcie o swój związek. Czeka was kilka bardzo trudnych miesięcy.
    • animus_anima Re: agresja u młodego 29.11.11, 23:48
      znam z autopsji, identyczne mamy akcje, dosłownie, jakbym czytała o naszym młodym,

      ja myślę, że tu chodzi o problem obowiązku szkolnego, spełnianie oczekiwań, wywiązywanie się z zadań powierzonych, zahaczamy tu o różne kwestie, rodzić jest workiem treningowym, myślę, że frustrację związane ze szkołą wyładowywane są w domu, ja nie szukałabym głębiej, chodzi o szkołę, obowiązki, a tego nasze dzieci przybrane nie znają,
      nie raz młody robił histerię o lekcje, wielokrotnie mąż jeździł do domu do eks i rozwiązywał/tłumaczył...
      Proponuję iść do źródła, do wychowawczyni, to nauczanie zintegrowane jeszcze, więc ma na oku młodego cały czas, zajęcia dodatkowe, jak niemiec też warto skonsultować z germanistą,

      Znacie ocenę opisową chłopca? Co tam jest?
      • polifonia1983 Re: agresja u młodego 30.11.11, 00:33
        Anima, masz rację, pod warunkiem, ze u matki też nie chce pracować.
        Inne co mi przychodzi do głowy to (z naszego ogródka) rozdzielenie sobie w głowie, że nauka jest u mamy, a u taty się odpoczywa. I tyle. Może nie chcieć "marnować czasu" na naukę.
        • animus_anima Re: agresja u młodego 30.11.11, 08:51
          masz rację, u matki nasz młody zachowuje się identycznie,
      • optymist75 Re: agresja u młodego 30.11.11, 11:06
        animus_anima napisała:


        > Znacie ocenę opisową chłopca? Co tam jest?

        Co to takiego,ta ocena opisowa?

        Dzięki dziewczyny za sugestie wink

        Teraz M siedzi w szkole u psycholog szkolnej,gdzie młodszy chodzi raz w tygodniu.
        Co przyniesie nie wiem uncertain ,ma jeszcze porozmawiać z germanistką.

        Chłopaki u matki też nie chcą się uczyć.Starszy się opamiętał,jako tako,ale młodszy ....
        Z tego co relacjonują dzieci,gdy nie uczą się ,matka załatwia sprawę smyczą od psa...brrrr
        Sama byłam lana w dzieciństwie i na takie metody wychowawcze" otwiera mi się nóż w kieszeni"

        Co do "nauka u mamy,zabawa u taty",coś w tym jest.
        Chłopaki nigdy nie mieli podzielonego czasu dnia,w sensie,obiad,nauka,zabawa,tv,sport,spacer etc.Nie było żadnych regół,bo dzieci z rozbitego domu...Dopiero kiedy ja się pojawiłam ,zmienia się pomaaaaaluuuutkuuuu.
        Klasycznie się buntują.Ale ja nie mam zamiaru czekać ,aż wejdą nam na głowę.
        Wystarczy,że słyszę co sądzą o swojej matce i jej facecie,którego szczerze nie trawią.
    • tully.makker Re: agresja u młodego 30.11.11, 11:33
      Jak dla mnie, nomalne, acz nieprzyjemne zachowanie 8-latka. Zamiast histeryzowac, trzeba z dzieckiem rozmawiac, no i wyjasnic czemu mu nie idzie niemiecki i pomoc nadrobic ewentualne braki.
      Naprawde, nie ma o co robic afery.
      • optymist75 Re: agresja u młodego 30.11.11, 11:59
        tully.makker napisała:

        > Jak dla mnie, nomalne, acz nieprzyjemne zachowanie 8-latka. Zamiast histeryzowa
        > c, trzeba z dzieckiem rozmawiac, no i wyjasnic czemu mu nie idzie niemiecki i p
        > omoc nadrobic ewentualne braki.
        > Naprawde, nie ma o co robic afery.

        Być może powinnam inaczej sformułować np jak zachęcić dziecko męża do nauki? smile

        Młody chętnie siedzi przed kompem,dlatego tez kupiłam mu już program do nauki tego nieszczęsnego niemieckiego.Siedzimy razem(ja,gdyż M nie zna języka),rozwiązuje owszem.Raz zgaduje ,raz próbuje czytać.Większych rezultatów to nie przynosi.Na następnych kontaktach nic nie pamięta. Drugi cd-rom "czytam i piszę"-zaiteresowany jeśli jest gra lub rebus,resztę robi zgadując.O czytance nie ma mowy.Chociaż parę razy się udało.Przekonałam go do czytania po jednej linijce,raz on raz tata raz ja.Idzie do przodu.
        Rozmowy z dziećmi na temat nauki.Chłopcy wymyślili,że nie będą się uczyć,bo po co?
        zostaną śmieciarzami.....ręce opadają smile

        A co do histerii,mnie do niej daleko,to domena eksi.
        Ja tylko próbuje jakoś to ogarnąć,z gorszym lub lepszym skutkiem.
        • polifonia1983 Re: agresja u młodego 30.11.11, 12:41
          Z naszą młodą jest tak, że "ma mieć" same piątku. Czwórka to zła ocena. Żeby to osiągnąć to, ma siedzieć nad książkami, godzinami, w weekendy, jak leci. Byle mama widziała, że się uczy (praca domowa zrobiona bez mamy w domu się nie liczy, bo na pewno jest "na odwal się"). Efekt jest taki, że młoda, która jest niezwykle bystrą,kreatywną i inteligentną młodą damą, ze świetną pamięcią, zjechała do dwój i trój, nie cierpi się uczyć, a słowa "nauka" i "rozwój" traktuje jak obrazę.
          Pewnie u was jest tak samo.
          Niestety takie dzieciaki wymagają ciągłej pracy, nie da się wszystkiego wyprostować widując się co dwa tygodnie, czy co tydzień.
          Moja odpowiedź na chęć bycia śmieciarzem, to po pierwsze dłuższa rozmowa, kto zostaje śmieciarzem (i nie chodzi o niechęć do nauki, tylko problemy społeczne), a po drugie, odpowiedź, że może być kim zechce, ale powinna dać sobie możliwość wyboru, by móc zmienić, gdy postanowi zostać kimś innym. Że powinna być świetna w chociaż jednej rzeczy, miała zainteresowania, które dadzą jej powód do dumy.
          Moj tata pewnie poczekałby na dzień z wyjątkowo podłą pogodą, i wyszedłby ze mną na spacer, bym sobie przez godzinę pozbierała śmieci na osiedlu. Ale nie wiem, czy to najlepsza metoda smile
          A ocena opisowa to taka ocena, w której nauczyciel zamiast stopnia pisze uczniowi, co zrobił dobrze, z czym ma problem i jak ten problem można rozwiązać.

          No i rozważcie, czy poza buntem, młody nie ma kłopotów z czytaniem ze zrozumieniem, czytaniem poleceń, skupieniem uwagi. Tu przydaje się rozmowa z kimś sensownym ze szkoły, kto zna dziecko.
          • optymist75 Re: agresja u młodego 30.11.11, 13:16
            A więc,M wrócił ze szkoły.Rozmawiał z wychowawczynią,psychologiem.
            Młody był wczoraj u niej.Nakłamał,że ojca widzi tylko w tygodniu,a w weekendy nie,bo mu nie wolno.O co chodzi ,nie wiem.Był u nas do niedzieli,odstawił przecież w/w sytuację.
            Poza tym ,bardzo tęskni za tatą i chce z nim mieszkać. Starszy to samo.
            Na pytanie,jak pomóc dziecku,odpowiedź jedna,rozmawiać.To wiemy,wiemy....robi M

            Czego ich matka od nich wymaga,w sensie nauka tego nie wiem.Czasami przychodzą i mówią,że będą studiować.
            Jeśli chodzi o obowiązki domowe,to u mamy muszą sprzątać i to bez gatki.Za to gdy są u nas np na 2 tyg wakacji,to mają przez nią zabronione jakiegokolwiek sprzątania,po sobie,pokoju,bo przecież nie są u siebie...???
            Uzbrajamy się w cierpliwość i spokój,a będzie nam to wynagrodzone smile
            Następne kontakty za tydzień w środę.
            • optymist75 Re: agresja u młodego 30.11.11, 13:45
              Psycholog powiedziała jedno co do mnie trafia.Mianowicie pomogłyby mediacje rodzinne.
              Postępowanie eks odbija się na zachowaniu dzieci i do póki relacje matka-ojciec się nie poprawią,dzieci będą tak odreagowywać.
              Pytanie,jak zmusić eks do mediacji?Chyba tylko sąd dałby radę.Chociaż nie mogę sobie wyobrazić ,by usiąść z nią przy jednym stole mój M tez nie(ma już dość tej osoby)
              Więc nie wiem co!
            • polifonia1983 Re: agresja u młodego 30.11.11, 13:54
              Hmm, skąd ja to znam uncertain
              Rozmawiać, rozmawiać.... no bo co innego. To, czym możecie wygrać całą tę sytuację i pomóc im się ogarnąć w rzeczywistości, to popracować nad ich poczuciem bezpieczeństwa. Tak, by im się wgrało w mózgi, że wbrew temu, co mówią inni, wasz dom jest także ich domem. Że cokolwiek się nie stanie i cokolwiek głupiego zrobią, mogą zawsze do was przyjść. Czując się u was bardziej bezpiecznie, będą mniej/rzadziej agresywni.
              Jeśli mówią, że chcą mieszkać z wami, możecie się zastanowić, czy to nie jest tak, że nieuczenie się jest formą buntu przeciw matce.
              No i czy nie manipulują nauczycielem smile
              • optymist75 Re: agresja u młodego 30.11.11, 14:07
                zgadzam się zgadzam!!! Dokładnie takie rozmowy są przeprowadzane,na zasadzie łopatologicznie.

                Ale oni cały czas tzn. juz 5 rok (po wyprowadzce mamusi do wujka)mówią,że to jest ich dom.(nasz dom)Także,do tej pory tzn.ostatnie 2 lata ze mną , szło dobrze.Uwielbiali do nas przyjeżdżać wbrew oczekiwaniu i brużdżeniu matki.
    • rybkka24 Re: agresja u młodego 30.11.11, 14:21
      wiem że to trudne, sama mam problemy z rozgraniczeniem pewnych spraw,wątpliwości jak powinnam/mogę/chcę postąpić wobec całej tej sytuacji/dziecka nm-a itp.
      w końcu coś się dzieje na naszych oczach/w naszym domu/pod naszymi nosami.wpływa negatywnie na nas i naszym M lub NM-ów. często mamy okazję patrzeć na krzywdę dziecka/dzieci i to tak bezsensowną/niesprawiedliwą.bo dorośli nie mogą nie chcą się dogadać bo kierują nimi osobiste urazy/żale/złość/chęć pokazania kto tu rządzi/kto ma władzę/chęć pokazania a zrobię mu na złość a mogę tylko dzieckiem grać więc gram.
      a my musimy na to patrzeć i stwierdzam coraz bardziej że jedyne co można to zdystansować się i zająć sobą.ponieważ dziecko/ci maja rodziców a np. Ja osoba postronna właściwie nie mam żadnych formalnych praw i nie mam pływu na wieeele rzeczy.
      więc te wszystkie zmartwienie że dzieci się nie uczą/nie jedzą/chodzą źle ubrane w większości nie zależą od nas i nie my jesteśmy od tego żeby to naprawiać..można zwrócić uwagę/porozmawiać z nm-em lub m/doradzić/wyrazić swoje zdanie/w miarę możliwości kupić tę przykładową parę butów.
      ale jak widzę taki wątek że macocha tak się martwi/walczy/kupuje/wspomaga/czyta e-booki po kilka linijek i frustruje że nie daje rady to mi jej żal.bo to dla mnie oznacza że nie ma własnego życia/żyje życiem partnera i eks,a powinna sobie uświadomić nad czym i Ja pracuje że to nie jej dzieci i właściwie nie jej sprawy.i oprócz doradzenia i wsparcia to raczej taka macocha powinna zająć się sobą.pomóc jeżeli chce w tym co może a w czym nie odpuścić a posty w tym stylu świadczą że autorka przypisuje sobie więcej praw niż ma.
      żeby nie było że krytykuję.sama nad tym pracuję;;
      • optymist75 Re: agresja u młodego 30.11.11, 14:38
        Tak droga rybkko.Byc może się zapędziłam.W koncu to nie moje dzieci i nie moje będą miały skrzywiony obraz rodziny,marną pracę i ogólnie jakos tak pod górkę.
        To co robię -pomoc przy lekcjach ,gdy M jest lub pracuje,to moja inicjatywa.Jakoś trudno mi usiąść w drugim pokoju i olać wszystko,bo ich tato jest,więc ogarnie.....nie ogarnie(gotowac nie potrafi,przy lekcjach się nie rozdwoi).Chociaż mamy ustalone,że to co potrafi zrobić sam lub z dziećmi po prostu robi.A ja mam swój kram,pracę i zainteresowania.
        Być może za bardzo ich lubię i dlatego się przejmuję....sorrki
        • animus_anima Re: agresja u młodego 30.11.11, 21:22
          ocena opisowa?smile
          no świadectwo z 1 klasy, są tam zamiast ocen opisane postępy w nauce,
          teraz będzie taka na semestr, warto sobie poczytać, bo młody jest teraz w 2 klasie,
          czy 3?
          Jest też pewnie zeszyt kontaktów, są tam uwagi wpisywane,
          u nas jakiś paradoks, nasz uczeń wzorowy, w szkole uczynny, potrafi wejść w grupę, współpracować, w zeszycie kontaktów z rodzicami same pochwały, żadnych uwag...
          dobrze gra smile)) skubany

          • optymist75 Re: agresja u młodego 30.11.11, 21:48
            animus_anima napisała:

            > ocena opisowa?smile
            > no świadectwo z 1 klasy, są tam zamiast ocen opisane postępy w nauce,
            > teraz będzie taka na semestr, warto sobie poczytać, bo młody jest teraz w 2 kla
            > sie,
            > czy 3?
            > Jest też pewnie zeszyt kontaktów, są tam uwagi wpisywane,
            > u nas jakiś paradoks, nasz uczeń wzorowy, w szkole uczynny, potrafi wejść w gru
            > pę, współpracować, w zeszycie kontaktów z rodzicami same pochwały, żadnych uwag
            > ...
            > dobrze gra smile)) skubany
            >
            smile dzięki
            Młody chodzi do drugiej klasy .Świadectwa tatuś nie zobaczył,bo nie zasłużył.Zaczął się stawiać i do tego jeszcze się ożenił....+ żona właściwa nie pozwala sobie eksi wejść na głowę(właśnie się sądzimy smile)
            Na półrocze M pójdzie do szkoły,po wystawieniu ocen i się dowie .Jest w stałym kontakcie z wychowawczynią,która twierdzi,że syn nie lubi uczyć się,tłucze się z kolegami,gada na zajęciach.Dla mnie w miarę normalne zachowanie w szkole.
            Zeszyt kontaktów jest,owszem.Matka systematycznie dba ,by przed każdą wizytą u taty dziecko miało inny zeszyt(nowy),lub są powyrywane kartki.
            • animus_anima Re: agresja u młodego 30.11.11, 21:50
              najważniejsze, że mąż jest w kontakcie z wychowawcą, super!
    • rybkka24 Re: agresja u młodego 01.12.11, 21:59
      wiem o czym piszesz więc nie przepraszaj (chyba że to było ironiczne) , pomoc najbliższej osobie (w tym wypadku M przy dzieciach ), symapatia do dzieci a co za tym idzie chęć żeby było dla nich jak najlepiej..a potem odbicie od ściany że to wsumie nie nasza sprawa/problem...bo nie mamy wpływu na eks a eks jest matką i może dużo rzeczy, dużo więcej niż My.tak tutaj pisze a sama mam nm-a który ma przed sobą lata szkolne małego (obecnie zerówka), pewnie też będzie chęć pomocy z mojej str.ale nie pomomo wzystko.
      ech.to trochę daleko od tzw."zwyczajnej" tradycyjnej rodziny.;/życzę twardego tyłka:
      • optymist75 Re: agresja u młodego 02.12.11, 11:36
        Dzięki Kobitki za sugestie i dobre rady
        Bierzemy sie do jeszcze większej roboty,tzn M, z moją pomocą jako"przypominajki",
        a ja odpuszczam,gdzie mogę smile


        Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
    • optymist75 Re: agresja u młodego 08.12.11, 10:13
      Od wczoraj są dzieci. Młody zdaje się zupełnie nie pamiętać swojego zachowania.Ukochał M na wstępnie i wisiał na nim pół hsmile
      Za to doszła uwaga ze szkoły ,że dziecko zachowuje się skandalicznie.Co przeskrobał?Tego jeszcze nie wiemy.W przyszłym tyg.kolejna wizyta w szkole.
      I długa praca przed nami wszystkimi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka