Dodaj do ulubionych

horror, horror !

13.02.12, 19:04
Dziewczyny, proszę o pomoc. Forum czytam regularnie ale raczej się nie udzielam, teraz jednak błagam o pomoc.

Nakreślę sytuację, mieszkamy razem z P od czerwca, obecnie jestem w ciąży, za około 3 tygodnie mam powić dziecięcie. P po rozwodzie (poznałam go po około 4 - 5 miesięcy po całej akcji z ex więc tej Pani nie poznałam nigdy, ale chyba ona wie o moim istnieniu). P. ma syna 4 letniego z opieką naprzemienną tydzień na tydzień (co jest dosyć chore). Aha, jesteśmy w przedziale wieku 30 +

Do sedna - k... nie radzę sobie z obecną sytuacją. Mam dosyć, mam stany depresyjne.

* dziecka z pierwszego małżeństwa nie akceptuję. nie lubię. drażni mnie. fakt, że dziecko jest dość wymagające, płaczliwe, histeryczne, ciągle ma jakieś ale.

* jestem cholernie zazdrosna o czas, emocje, wspólne działania P z dzieckiem

* jestem w ciąży, na tzw. ostatnich nogach co tylko pogarsza mój nastrój psycho-fizyczny. Boję się co będzie dalej.

* dla P dzieciak z pierwszego związku jest na pierwszym miejscu.

* ja co 2 tygodnie przeżywam katusze - psychicznie obecnosć dziecka wytrzymuję 2 dni, zaczynam oddychać w poniedziałek jak P go przekazuje exi.

* kiedy jest młody nie mamy wspólnych wyjść czy aktywności - ja się czuję jak 5 koło u wozu i zadecydowałam że nie będę wychodziła nigdzie we 3

* P kocham strasznie. Wiem też że go krzywdzę swoją postawą (też bym się fatalnie czuła gdyby mój partner nie akceptował mojego dziecka), jednak nie jestem w stanie się przemóc czy nawet zmusić. Wygląda to tak że ja to dziecko ignoruję i staram się nie zauważać.

* Przez wieczne napięcie wywołuję awantury o byle g... co przeradza się zwykle w wiekszy konflit.

* Tak wiem, jestem nienormalna, nie powinnam była się wiazac z dzieciatym facetem. teraz to wiem. Kurde jedyna opcja to rozstanie ...

Nie radzę sobie, siedzę i wyję, mam dosyć wszytskiego.
Obserwuj wątek
    • glasscraft Re: horror, horror ! 13.02.12, 19:14
      Czyli P zaakceptowal ciaze i dziecko?
      • rzut_beretem Re: horror, horror ! 13.02.12, 19:21
        owszem ale z pewną trudnością - sam przyznaje że jest przerażony i on nie wie jak będzie dalej.
        Mam tez poczucie że P faworyzuje jednak dziecko starsze. Sama skompletowałam wyprawkę, meble, wózek etc dla młodego w brzuchy. Nie mówię o kwestii finansowej bo stać jest mnie na to ale o organizacyjnej. Przykro.
        • altz Re: horror, horror ! 13.02.12, 20:22
          Ciąża wszystko komplikuje, jesteś na hormonach, jak stary narkoman. wink
          Z czasem to się uspokoi. Dziecko będzie większe i mniej wymagające?
          Przeczytałem za pierwszym razem, że dziecko jest chore. To byłby dopiero problem!
          Dziecko cierpi, bo też się rozwiodło niedawno, ma prawo zachowywać się inaczej, być płaczliwe, robić awantury, dziwne by było, gdyby tak nie było. Może z czasem rodzice inaczej będą chcieli się podzielić opieką?
          Starsze dziecko już jest, a młodsze jest jeszcze w brzuchu i nie jest łatwa z nim komunikacja.
          Panowie tak mają, że się interesują bardziej narodzonym dzieckiem, a najlepiej już kontaktowym.
        • nangaparbat3 Re: horror, horror ! 13.02.12, 22:35
          > Mam tez poczucie że P faworyzuje jednak dziecko starsze.

          Żartujesz?
    • karolana Re: horror, horror ! 13.02.12, 20:33
      > P. ma syna 4 letniego z opieką naprzemienną tydzień na t
      > ydzień (co jest dosyć chore). Aha, jesteśmy w przedziale wieku 30 +

      Po pierwsze - nie rozumiem co "chorego" jest w opiece naprzemiennej??
      W cywilizowanych krajach jest to standardowy rodzaj opieki, który pozwala dziecku spędzać taką samą ilość czasu z obojgiem rodziców, co wszystkim wychodzi na dobre (mówimy o sytuacji, kiedy oboje rodzice są wydolni wychowawczo). Chore jest właśnie ustalanie miejsca zamieszkania z jednym z rodziców (czyli standardowo z matką) i traktowanie drugiego rodzica (standardowo ojca) jako rodzica drugiej kategorii, który z własnym dzieckiem ma WIDZENIA!
      Marzę o sytuacji, kiedy nasza porypana exiara zgadza się na opiekę naprzemienną uncertain

      Po drugie - dziecko ma CZTERY LATA. Oczekujesz dojrzałości od tak małego dziecka skoro sama masz problemy z zaakceptowaniem sytuacji???

      Po trzecie - kobieto! Za chwilę będziesz MATKĄ. Tak, Twój facet jest już ojcem, rozumiem, że dla Ciebie to trudne, ale wiedziałaś co robisz wiążąc się z nim. Skoncentruj się na SWOIM dziecku, SWOJEJ rodzinie.

      I na litość boską, pomyśl jak ten mały człowieczek musi się czuć...
      Dzieci (małe) są jak zwierzątka - odbierają świat mocniej zwracając uwagę na rzekaz niewerbalny niż dorośli. Tobie się wydaje, że ten maluch nie czuje Twojej niechęci?? Dzieci instynktownie odpowiadają na emocje, jakimi je obdarzamy. Czujesz niechęć - dostajesz niechęć.
      "Nasze" młode są też z tych "wymagających"... ponoć. Słyszałam, że sprawiają problemy wychowawcze... Tjaaa... Potrzebują uwagi, miłości i zaangażowania. Jak KAŻDE dziecko.
      Daj maluchowi trochę czułości, ale takiej prawdziwej. Nie traktuj go jak rywala tylko jak dziecko.
      Powodzenia.
    • plum1234 Re: horror, horror ! 13.02.12, 20:57
      Moze byc tak, ze jak urodzisz dziecko, zmieni sie Twoje podejscie do syna Twojego partnera w tym sensie, ze bedziesz chciala dla niego czegos dobrego i dla wszystkich dzieci tez... ale najpierw zostan matka...
      Czemu nie zabralas swojego partnera na zakupy? nie kupuj juz nic sama...
    • rybkka24 Re: horror, horror ! 13.02.12, 21:13
      > * dla P dzieciak z pierwszego związku jest na pierwszym miejscu.
      > * kiedy jest młody nie mamy wspólnych wyjść czy aktywności - ja się czuję jak 5
      > koło u wozu i zadecydowałam że nie będę wychodziła nigdzie we 3
      +brak zaangażowania w sprawy waszego nienarodzonego dziecka typu kompletownie wyprawki wybieranie mebelków zachwyt nad ciuszkami itp.dla ciebie wszystko nowe świeże ekscytujące pierwsze a P. już to przerabiał/choć faceci nie odbierają tego jak kobiety nie ekscytują się tak, trochę bardzie spokojnie lub na chłodno natomiast kobiety to często wulkany emocji w tym tych cięższych jak złość żal, huśtawki nastrojów.\
      warto żebyś sobie uświadomiła że za zachowanie twojego faceta nie jest odpowiedzialny ten 4-latek tylko SAM FACET.kobiety z tego co się zorientowałam szybko zrzucają winę na dziecko bo gdyby dziecka nie było to byłoby cudnie///a tak do końca nie jest,napewno byłoby w niektórych aspektach prościej/łatwiej ale to facet tworzy z Tobą związek i kształtuje waszą rzeczywistość...to facet stawia dziecko na 1 miejscu, to przez faceta czujesz się odepchnięta, odrzucona jak 5-te koło u wozu, niepotrzebna może to facet nie potrafi przeżywać z Tobą oczekiwania na wasze dziecko (choć jak wspomniała oni inaczej podchodzą do pewnych spraw) to facet może gloryfikuje starszego.ten 4-latek nie ma z tym nic wspólnego, może jak sobie to uświadomisz inaczej na niego spojrzysz, i poczujesz nić sympatii???
      porozmawiaj z facetem jak Ty to widzisz i co Ty czujesz.zobaczymy czy weźmie to pod uwagę czy oleje Twoje odczucia.jeżeli oleje to już świadczy o nim...
      • karolana Re: horror, horror ! 13.02.12, 22:20
        rybkka24 napisała:
        rybkka24 napisała:

        choć faceci nie odbierają te
        > go jak kobiety nie ekscytują się tak, trochę bardzie spokojnie lub na chłodno

        Tak odbiegając od tematu (a może właśnie w temacie) - dziewczyny, naprawdę uważacie, że facet nie czuje związku z dzieckiem, które ma się urodzić??!! Że nie obchodzą go ubranka, mebelki, itd??!!
        Mój m ma swoje biologiczne dzieci, z którymi był od samego początku, przeżywał wszystko od pierwszych chwil, zdjęć USG, pierwszego oddechu, krzyku, itd.
        Owszem, jest mi ciężko z tym, że ON TO MIAŁ Z INNĄ. Chyba dla żadnej kobiety (chcącej być mamą) nie jest to obojętne.
        Teraz wspólnie czekamy na dziecko aopcyjne.
        Kiedy powiedziałam m, że byłam w sklepie z rzeczami dla dzieci... dostałam ochrzan za to, że zrobiłam to bez niego!
        To nie będzie jego pierwsze ani nawet drugie dziecko.
        To nie będzie jego dziecko biologiczne.
        Ale czeka na nie niecierpliwie, szuka ze mną rzeczy, szpera po forach, po aukcjach, skręca meble, itd.
        I nie mogę uwierzyć, że dla Was nie ma to znaczenia lub że uważacie, że facet "ma prawo" zachowywać się inaczej.
        Tak, m podchodzi spokojniej do wszystkiego, ale jest tak samo zajarany perspektywą posiadania NASZEGO wspólnego dziecka jak ja... może nawet bardziej niż ja wink
        I tak sobie myślę, że jeśli mężczyzna zachowuje się z taką rezerwą, coś musi w związku nie grać uncertain
        M nie przestanie kochać SWOICH dzieci, ale nie oznacza to, że NASZE dziecko będzie mniej ważne.
        A młodzi już przytupują, że będą mieli nowe rodzeństwo smile
        I zgodzę się z Rybkką, że ułożenie takich relacji zależy w 99% od faceta, a dziecko, zwłaszcza 4 letnie, naprawdę nie jest problemem.
        • polifonia1983 Re: horror, horror ! 13.02.12, 23:11
          Wcale tak nie uważam smile
          I nie uważam, że posiadanie pierwszego dziecka ujmuje coś drugiemu.
      • lejla81 Re: horror, horror ! 21.02.12, 10:23
        Mój eks, chociaż nie miał żadnych innych dzieci z poprzednich związków, też całą stronę organizacyjną zwalił na mnie. Gdy ja kupowałam łóżeczko dla dziecka, on kupił sobie playstation wink
        Oczywiście że to nie jest miłe, ale wcale nie musi wynikać z tego, że facet już to kiedyś przerabiał. Niektórych takie rzeczy kompletnie nie interesują. Należało by chyba spytać byłą żonę, żeby to móc jakoś ocenić. Podejrzewam, że skoro się rozwiedli, to pewnie i w pierwszy przypadku doskonały wcale nie był.
    • polifonia1983 Re: horror, horror ! 13.02.12, 21:33
      Z tego co piszesz widać bardziej faceta z trójką dzieci, niż parę z dwójką.
      Dziecko nie jest rywalem, a ty nie jesteś małą dziewczyną, która walczy z bratem o zainteresowanie tatusia. W relacji partner-macocha-dziecko nie ma miejsca na rywalizację. Kropka. Czy jeśli P będzie zajmował się waszym wspólnym dzieckiem, też będziesz zazdrosna?

      To co piszesz, poza faktem, że hormony ci grają, to dowód dużej niedojrzałości, twojej lub was obojga.

      Dzieci, zwłaszcza rozwiedzione, są histeryczne, wymagające, smarczą, rzygają gdzie popadnie i bywają upierdliwe. Twoje też takie będzie. O ile P nie zataił przed tobą faktu, że ma dziecko, nie masz prawa czuć się oszukana.

      Albo twój partner zawalił sprawę i zrobił wszystko, żebyś nie mogła nawiązać relacji z dzieckiem, albo ty się nakręcasz i mniej lub bardziej świadomie psujesz jego więź z dzieckiem. Bo jeśli przez cały tydzień jesteś niezadowolona i okazujesz dziecku, że jest niemile widziane, to prędzej czy później odbije się to na całej rodzinie.

      Facet opiekuje się dzieckiem, dba o nie, chce je wychowywać. To wada?

      Rozumiem, że masz stany depresyjne i rozszalałe hormony. Strach przed porodem, zmiana w życiu - to wszystko jest zrozumiałe. Ale depresja wymaga kopa w tyłek, a nie klepania po pleckach. Przed tobą ciężki okres, baby blues, i czy tego chcesz, czy nie, nie będziesz miała w tej chwili spokoju. Co więcej, mały poczuje się zagrożony i dopiero wtedy pokaże, co znaczy być histerycznym.
      Zauważ, że część twoich uczuć wynika z hormonów i to nie jest dobry okres do podejmowania życiowych decyzji. A część z niedojrzałości do sytuacji.
      Twój facet ma dziecko i będzie je miał. Kocha je i wasze wspólne też będzie kochał. Wasz dom jest domem dwójki dzieci i dwójki dorosłych, twój pasierb ma takie same prawa czuć się dobrze i komfortowo jak ty.
      Potrzebujesz wsparcia męża, dużego. Być może terapii, bo depresja w ciąży i poporodowa to straszny okres i często wymaga pomocy. być może fakt, że twój partner mówi, że też już nie ogarnia sytuacji oznacza, że też potrzebuje twojego wsparcia i że się boi. Kolejne dziecko także od niego wymaga przeformułowania wszystkiego.
      jeśli pozwalasz sobie na okazywanie negatywnych uczuć w stosunku do pasierba, co będzie, jeśli twoje okaże się płaczliwe, męczliwe i nie takie, jak sobie wyobrażałaś? Na pewne uczucia po prostu nie można sobie pozwalać, bo są niszczące i dla ciebie i dla całej rodziny.
      One się pojawiają, to normalne, ale trzeba nauczyć się je przepracowywać.

      No i na koniec - opieka naprzemienna nie jest chora. Dzięki temu twój pasierb ma prawdziwego tatę, a weekendowego. A twój parter nie musi żebrać u ex o kontakt z dzieckiem, ani w sądach z wywieszonym jęzorem wykazywać, że zasługuje na łaskę pań z RODK.
    • joanpp77 Re: horror, horror ! 14.02.12, 00:24
      a ja powiem tak troche Cie rozumiem rzut_beretem... i na poczatku wchodzac w zwiazek z moim M bylam zachwycona , pozniej zaczely sie schody...niestety najgorszym czasem bylo dla mnie po urodzeniu naszego wspolnego dziecka, a mianowicie owszem jego starszy brat ze wspolnego zwiazku M z ex stal sie zazdrosny...do tego stopnia , ze mnie nie wolno bylo usiasc kolo M...wiem dzis , ze to byla strasznie stresujaca sytuacja dla 5 letniego malca, bo tracil w sumie swoja pozycje w naszym domu - musial ja dzielic ze swoim bratem. Dodatkowo doszlo do tego ze jak wrocilam ze szpitala "mlody " byl chory a tu lada chwila mial wyjsc ze szpitala jego brat , ktory byl wczesniakiem i jego odpornosc byla dosc nikla....bylam wsciekla na M , ze nie postawil sie ex , ze mlody w tym czasie powinien zostac z nia...tak wiec mialam na glowie chorego mlodego, bol po cesarce , oraz obawe o to czy moje dziecko z powrotem nie wroci do szpitala , bo zlapie cos od brata....i do tego dochodzi babe blues....no i hormony... a do tego doszla u mnie zazdrosc , bo wydawalo mi sie , ze moje potrzeby i naszego wspolnego dziecka sa nie wazne...zaczelo sie to spietrzac i doszlo do tego , ze sama ze soba nie moglam wytrzymac....zaczelam sie przygladac sama sobie skad u mnie ta chorobliwa wrecz zazdrosc o mlodego...a to tak naprawde byl moj lek i strach, dzis moge powiedziec , ze glupi i bezpodstawny, jak zaczelam sie temu przygladac stwierdzilam , ze pod tym wszystkim byla moja zazdrosc o to ze moj M kiedys wlasnie juz przezywal ten swoj pierwszy raz - chodzi mi o dziecko z inna , ze my nie jestesmy Ci pierwsi ( ja i nasz wspolny syn)...ze ta wiez miedzy nia a moim M zawsze bedzie trwala wlasnie przez mlodego...i podobnie wlasnie jak Ty zaczelam traktowac mlodego jak powietrze...Dziecko juz zupelnie bylo zdezorientowane i oglupiale, dlaczego przestalam go nagle lubic...kochac itp...doszlo do tego , ze nie moglam ze soba wytrzymac , moj M tez nie wytrzymywal tego...chcac utrzymac rodzine nadal musialam zebrac sie w sobie i przypomniec sobie dlaczego jestesmy wszyscy razem, dlaczego jest nasz wspolny syn. Zaczelam mlodego zachecac zeby mi pomagal przy jego mlodszym bracie, zabieralam ich razem jak tylko byla okazja na wspolne spacery...robilismy cos razem gdy maly spal...itp , ale musialam sie przelamac....pokonywalam w sobie niechec z dnia na dzien , dzis moge powiedziec , ze jest wspaniale dwaj bracia sie uwielbiaja choc maja inne mamy...ja zrozumialam , ze nic nie trace a wrecz przeciwnie....ale do tego trzeba checi i samozaparcia, mysle ze dasz rady powodzeniasmile
    • mamawojtuska79 Re: horror, horror ! 14.02.12, 00:35
      A ja mam do ciebie jedno pytanie; Jak przebiega organizacyjnie ten tydzień podczas którego macie młodego, czy to przypadkiem nie jest tak że twój mąż idzie sobie rano do pracy na kilka godzin a młody zostaje pod twoją opieką w tym czasie?

      Wiem że teraz przed porodem masz wahania nastrojów, ale powinnaś zaakceptować zaistniałą sytuację, w końcu z tego co zrozumiałam to Ty weszłaś w ten układ. Małe dziecko wyczuwa Twój nastrój i emocje może reagować w taki a nie inny sposób. Powinnaś zaakceptować malucha bo jakby nie było jest on krew z krwi Twojego męża. Sądzę że maluch zwłaszcza teraz czuje się zagrożony, ma pojawić się jego przyrodni brat lub siostra, dla niego to nie jest komfortowa sytuacja jak chyba dla każdego dziecka gdy na świecie pojawia się jego młodsze rodzeństwo.
    • hildebra Re: horror, horror ! 17.02.12, 21:56
      Wcale nie jesteś nienormalna. Jestem w podobnym przedziale wiekowym, mój mąż ma syna 7lat z ex. Nienawidzę go, drażni mnie, nie znoszę kiedy u nas jest. Niestety podobnie jak u Ciebie ciągle się o to kłócimy. Mały jest malkontentem, nic mu się nie podoba, ciągle jest niezadowolony, ma fochy. Odżywam jak mam świadomość, że już jutro go nie będzie i chciałabym, żeby zniknął. Mamy dziecko, malutkie i to podsyciło kłótnie. Stałam się bardziej zazdrosna o czas, poświęcenie mojego męża. Sytuacja zrobiła się patowa, prawie się rozstaliśmy. Jestem w podobnym punkcie zwrotnym, bo tak nie może być. Zrób wszystko, żeby Ci się udało to może i ja będę miała nadzieję...
      • takchce83 Re: horror, horror ! 17.02.12, 22:10
        Współczucia dla twojego pasierba.
        • hildebra Re: horror, horror ! 17.02.12, 22:25
          takchce83 napisała:

          > Współczucia dla twojego pasierba.

          Łatwo jest powiedzieć !!! Wiem, że dzieci niczemu nie są winne, ale to nie znaczy, że dorośli nie mogą mieć emocji, że zawsze muszą być tacy wspaniałomyślni, zaciskać zęby i udawać, że jest OK. Stereotypem jest matka polka tylko stereotypem !!!
          • takchce83 Re: horror, horror ! 17.02.12, 22:40
            No właśnie dzieci są niewinne.Myślisz , że dziecko nie czuje Twojej nienawiści .Ja mam -a raczej miałam macochę-bo nie spotykamy się już i zawsze czułam , że w domu ojca jestem niemile widziana.
            • anula36 Re: horror, horror ! 17.02.12, 22:50
              no coz, kazdy chcialby byc piekny, mlody, bogaty i kochany...a potem zaczyna sie zycie. Nie zawsze idealne.
              Na stosunek macochy do dziecka w duzej mierze jednak rzutuje jakosc zwiazku z ojcem tegoz dziecka, co zrobil twoj ojciec zeby poprawic wasze stosunki?
              • takchce83 Re: horror, horror ! 17.02.12, 23:11
                Anula tu masz odpowiedź .forum.gazeta.pl/forum/w,14479,132064089,132064089,Macocho_ojczymowo_dzieciowe_uklady_czterostronne_.html I nie zawsze ta macocha jest super cacy.Zresztą nie wracam już do tego okresu-przeszłam terapie i ciesze się życiem.A mojemu ojcu życze jak najlepiej z macochą i super pasierbicą.
                • anula36 Re: horror, horror ! 17.02.12, 23:25
                  Teraz kojarze.
                  ecchhh no co Ci powiem dziewczyno, zycie nie jest sprawiedliwe,ani ludzie doskonali. Moze sie kiedys dowiemy po drugiej stronie czemu tak jest , bo poki co zadnej sensownej odpowiedzi ludzkosc nie odkryla.
    • lejla81 Re: horror, horror ! 20.02.12, 16:44
      Biedne dziecko.
      Tak, najlepiej się z nim rozstań. Niech znajdzie sobie jakąś inną, która Twojego dzidziusia będzie traktowała jak wroga numer jeden.
      Sorry, ale gotuje się we mnie, jak czytam takie posty. Dziwię się i Tobie i jemu, że się ze sobą związaliście. Nigdy nie związałabym się z człowiekiem, który by nie akceptował mojego dziecka/miał dzieci, których nie lubię. Choćby to była największa miłość na świecie. Robicie piekło nie tylko sobie, ale też nic niewinnemu maluchowi. Uwierz mi, że Wasze wspólne dziecko też z pewnością niewiele skorzysta na tej przemiłej atmosferze.

      > * kiedy jest młody nie mamy wspólnych wyjść czy aktywności - ja się czuję jak 5
      > koło u wozu i zadecydowałam że nie będę wychodziła nigdzie we 3

      Halo, za moment będziecie mieli w domu niemowlę. Poza spacerkami w parku niewiele wspólnych aktywności Was czeka.

      > * jestem cholernie zazdrosna o czas, emocje, wspólne działania P z dzieckiem

      Co trzeba mieć w głowie, żeby być zazdrosnym o czterolatka?
    • rybkka24 Re: horror, horror ! 20.02.12, 18:29
      nie krytykuj tak.uczuć się nie kontroluje one po prostu są.facet też nie do końca w porządku się zachowuje jak kobieta czuje się na bocznym torze.to nie tylko kobiety rola żeby było dobrze w tym układzie. starać to się musi przede wszystkim facet żeby wszystkim było dobrze bo to jego dziecko i jego związek i jego nowe dziecko.
      • anula36 Re: horror, horror ! 20.02.12, 19:43
        Nie bylam nigdy w ciazy wystarczajaco dlugo,ale skoro juz poczatki tego stanu walnely mi rowno na dekiel, bez mojej checi, to moge sobie wyobrazic co sie w glowie przecietnej ciezarnej kotluje przez te 9 miesiecy.
      • lejla81 Re: horror, horror ! 21.02.12, 10:14
        Uczuć się nie kontroluje, owszem, dlatego czasem trzeba wyłączyć uczucia i trochę się zastanowić.
        Wyprowadziłam się od faceta, którego kochałam i kocham nadal, bo nie całkiem podobał mi się jego stosunek do mojego dziecka. A chodziło o rzeczy o wiele mniej błahe niż permanentna niechęć i ignorowanie. Po prostu interes mojego dziecka jest dla mnie nadrzędny.
        Gdybym ja się dowiedziała, że jakaś nexia mojego eksa tak traktuje moje dziecko, to albo bym im solidnie nagadała, albo ucięła z nimi wszelkie kontakty.
        Pozostaje pytanie, czy to są subiektywne odczucia autorki wątku, czy faktycznie partner ją olewa? Ale zauważcie - dziewczyna nie skarży się nigdzie, że tak jest, skarży się tylko na jakieś "wspólne aktywności", podczas których jej miejsce rzekomo zajmuje czterolatek. Nie rozumiem, co takiego można robić z czterolatkiem, żeby nie mogła się dołączyć? Przecież nie chodzi się z nim na romantyczne kolacje, czy na wieczorny seans do kina.
        Jest jeszcze inna strona medalu, nad którą autorce wątku proponuje poważnie się zastanowić. Czy P. w którymś momencie zmęczony fochami i scenami zazdrości o czterolatka, nie pomyśli sobie, że chyba nie do końca o to mu w życiu chodziło i że może poprzednia żona nie była wcale aż taka zła?
        Nad emocjami trzeba po prostu czasem panować, bo jak widać po tej sytuacji nic dla nikogo dobrego z tego nie wynika. Dla nikogo - czyli również dla autorki wątku, która zamiast cieszyć się macierzyństwem, zamartwia się z powodu wyimaginowanego wroga.
        • anula36 Re: horror, horror ! 21.02.12, 10:47
          Wiec moze i lepiej ze dziewczyna wylewa zale na forum,moze przeczyta komentarze i cos tam sobie przemysli. Jak jest naprawde w tym zwiazku to sobie mozemy tylko gdybac.
          Teraz to ja sobie tez tylko gdybam- moze nie chodzi o to,ze nie moze dolaczyc do wspolnych aktywnosci z 4 latkiem, tylko kiedy w te aktywnosci wchodza ojciec z synem, ona czuje sie na 2 planie.Byc moze nie ma zadnych romantycznych kolacji,ani wieczornych seansow, i tym bardziej to odczuwa.
          Ale jak ktos sensownie napisal powyzej nidelugo jest szansa polaczyc aktywnosci we wspolne spacery w parku we czworkewink Moze i reszta jakos sie pouklada.
          • anula36 Re: horror, horror ! 21.02.12, 10:57
            O nawet to ty napisalas leyla, a aktywnosciach parkowychsmile Teraz wrocilam do poczatku watkusmile
            • lejla81 Re: horror, horror ! 21.02.12, 11:10
              Oczywiście, że to tylko gdybanie, ale dziewczyna nie skarży się, że partner ogólnie się nią nie interesuje, tylko że podczas wspólnych wyjść z dzieckiem jest piątym kołem u wozu. Jedyny zarzut, to że zwalono na nią obowiązki organizacyjne, co na pewno nie jest fajne, ale wcale nie musi wynikać z faktu faworyzowania pierwszego dziecka.
              Miejmy nadzieję, że własne dziecko rzeczywiście zmieni nieco jej perspektywę.
              Oburzyłam się, bo sama jestem matką czterolatka i wyobraziłam sobie moje dziecko w takiej sytuacji. Nie była to miła wizja.
              • anula36 Re: horror, horror ! 21.02.12, 11:29
                zwalenie obowiazkow organizacyjnych pewnie wynika z tego, ze chlop troche leniuszek, a ona za bardzo pokazala wczesniej ze sobie swietnie radzi w kazdej sytuacjismile Wiadomo tu tez sobie poradzi.
                ja tez wierze ze wlasne dziecko troche pozwoli wyciszyc emocje i cieszyc sie swoja rodzina, bo szkoda wszystkich w tym ukladzie.
                • rzut_beretem Re: horror, horror ! 21.02.12, 18:12
                  Dziewczyny, serdecznie dziekuję za odpowiedzi. Zaraz postaram się napisać bardziej obszernie jak to wygląda. Dajcie mi z pół h proszę. Aha teraz mam tydzień z 4 latkiem niestety.
                  • lejla81 Re: horror, horror ! 22.02.12, 16:54
                    rzut_beretem, daj mu szansę.
                    Ja wiem, że czterolatki bywają uciążliwe.
                    Ktoś Cię pytał, czy przypadkiem Partner nie zwala na Ciebie obowiązków związanych z dzieckiem? Jeśli tak nie jest, to może właśnie spróbuj Ty sama coś tylko z nim zrobić, coś co stworzyłoby między Wami nic porozumienia. Poświeć mu te 15-20 minut dziennie, może też będzie wtedy mniej płaczliwy i marudzący.
                    Mój syn przyszedł kiedyś od eksa z pięknie wymalowanymi gipsowymi dinozaurami i powiedział, że zrobił je wspólnie z "ciocią". I o to właśnie chodzi. Naprawdę ciepło pomyślałam wtedy o tej dziewczynie.
    • rzut_beretem odpowiadam i dopowiadam 22.02.12, 18:28
      Przede wszystkim dziękuję Wam za odpowiedzi. Postaram się dodatkowo nakreślić jak to wszytsko wygląda.

      * IMO opieka tydzień na tydzień jest pomysłem nietrafionym, wg mnie dosć mocno zaburza funkcjonowanie dziecka. Wyobrażacie sobie mieszkanie tydzień z matką a potem tydzień z ojcem ? Ja bym dostała zaj...ba po miesiącu. Mało tego, dzieciak nie ma własnych rzeczy a cały jego dobytek przenszony jest w torbie podróżnej tzn ubrania i posciel, więc co poniedziałek któreś z nich wygląda jak indyjski sprzedawca.

      * Tak, niedługo będę matką i to implikuje wiele nowych rzeczy. M.in. tego że w życiu świetym nie poszłabym na układ opieki tydzień na tydzień. Ciąża mnie dobija, tzn. cieszę się z faktu posiadania dzieciska osobistego ale okres 9 miesięcy był najgorszym w moim życiu. Wieczne kłótnie, nieporozumienia, stres, praca na 2 etety, mało pomocny P. Gdybym mogła cofnać czas, nie zdecydowałabym się na dziecko. smutne ale szczere.

      * Mój stres i zazdrość potęguje fakt, że z opowieści a nawet tego że P. przyznaje się że ex traktował w ciąży lepiej niż mnie. Przerażające co piszę... Czuję się g... warta.

      * Dziękuję za rady odnosnie przekonywania, zmuszania, przełamywania niechęci do "pasierba". Możecie mnie zlinczować, ale ja nie mam ochoty na jakiekolwiek kontakty z tym dzieckiem i nie, nie zmusze się do wspólnych aktywnosci. Miałam taki pomysł, skończył się fiaskiem i moim rozstrojem nerwowym. Nauczka że nie wolno się zmuszać do czegokolwiek bo potem są tylko przykre konsekwencje.

      * Dziecko jest histeryczno - marudne. Fakt, przyznaje się bez bicia, że ja mam trochę staropanieńskich nawyków (sama sobie sterem, żeglarzem i okrętem w zasadzie od kiedy wyprowadziłam się od rodziców w wieku 18 lat) więc cenię ciszę, spokój, nie zawracanie dupy, organizowanie życia po swojemu, mało obowiązków. A tu k.... rano krzyki i piski, wycie, lamenty. Zaraz będzie zarzut że niedługo czeka mnie to samo z własnym potomkiem, myslę jednak że do własnego inaczej się podchodzi niż do obcego.
      Aha i teraz bardzo proszę o nakreślenie jak to będzie dalej. Będzie noworodek a starszy bedzie się wydzierał w niebogłosy bo coś tam... Ale obiektywnie i odwrotnie - starszy będzie spał a newborn będzie krzyczał ile sił w płucach ...

      * Jak organizacyjnie przebiega nasz dzień w tygodnie kiedy młody jest ? Rano P zaprowadza go do przedszkola, ja jadę do pracy, koło 17 odbiera dziecko, i w zasadzie do 20 - 21 zajmuje się nim - bawią się, oglądają bajki. Ja w tym czasie przezywam frustracje i nie mogę sobie miejsca znaleźć. Gdyby nie mój stan wychodziałabym na piwo.

      * Hildebra odpisała w tonie podobnym do mojego. Z jej postu wynika że mają wspólne malutkie dziecko i to podsyciło kłótnie. Nie chcę być złym prorokiem ale podobnie stanie się u nas. Nie wierzę w cudowne przemiany.

      * Wiele osób zwróciło uwagę na jakościową stronę naszego związku z P. Faktycznie mocno szwankuje ale to osobny temat. P. broni swojego dziecka mocno, zawsze to ja nie mam racji, ja się myle etc. Parę miesiecy temu zwróciłam uwagę dziecku na niestosowne zachowanie w sklepie - usłyszałam że stosuję gestapowskie metody... to był ostatni raz kiedy coś powiedziałam do jego dziecka.

      * P jest osobą dosć miękką, sam przyznaje że nie wie co się z nim dzieje, wg mnie może mieć stany depresyjne, wiele rzeczy go przeciąża, jest mało zaangażowany w dom i mało pomocny. Najgorsze jest to że od kilku dni coś mi się poprzestawiało w glowie - przestało mi zależeć, nawet nie mam ochoty na jakiekolwiek kontakty z nim, czuję się zmęczona i przeciażona. Chcę urodzić dziecko, zająć się soba i swoim życiem zawodowym (trochę zaniedbanym ostatnio). Wiem, że to wszytsko idzie w kierunku rozstania i chyba dla wszytskich bedzie to najlepsza opcja.

      Aha, mimo że ex nie znam, nigdy nie widziałam a znam tylko z opowieści to po pierwsze nie ma takiej opcji że do siebie wrócą bo ja jestem niedobra (któraś z forumek to insynuowała). Po drugie ex jest raczej z typu, chetnie oddam dziecko niż będę walczyć o opieke nad nim. Jej bardzo zależy na tym aby P się zajmował starszym (wtedy ma czas dla siebie) więc cesja opieki tylko na nia nie wchodzi w grę.

      Raz jeszcze dziękuję za poswięcenie mi czasu.

      • ciociacesia nie pojmuje 22.02.12, 22:57
        jak i po co wpakowałas sie w taki układ
        • lolcia-81 Re: nie pojmuje 23.02.12, 09:10
          O ile dziecko byłoby z wpadki, to jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że się bardzo chce przynajmniej spróbować zapewnić mu normalną rodzinę...

          Ale autorka gdzies tu chyba pisała o "decyzji" o dziecku...?

          Smutne to i nie zazdroszcze.
          Na pewno masz sporo do przemyslenia i bez powaznej rozmowy o przyszlosci z partnerem tez sie raczej nie obejdzie.
          • lejla81 Re: nie pojmuje 23.02.12, 10:02
            Szczerze, to nie wiem, co mam Ci więcej powiedzieć.
            Oprócz tego, że bycie samodzielną matką to nie jest jakaś największa na świecie tragedia.
            • anula36 Re: nie pojmuje 23.02.12, 11:03
              ja jedyne co moge powiedziec,ze gdybym byla na twoim miejscu chyba bym jednak zlamala sie i udala na terapie, samodzielnie czy z P,zeby troche tej zlosci upuscic z gwizdka, bo to sie w koncu odbije tylko i wylacznie na Tobie i dziecku.
      • polifonia1983 Re: odpowiadam i dopowiadam 23.02.12, 12:45
        No słuchaj, ale przecież tak się nie da.
        Kumulujesz w sobie złość, licząc na to, że po urodzeniu będziesz się czuła lepiej. Sęk w tym, że małe dziecko jest potwornie męczące i napina struny do granic możliwości, więc jest prawdopodobieństwo, że się po porodzie posypiesz. Musisz jakoś sobie pomóc lub znaleźć kogoś, kto ci pomoże. Frustracja nie mija wraz z pojawieniem się potomka, raczej się potęguje. I na maluchu też się to odbije.
    • politanczykowianeczka Re: horror, horror ! 23.02.12, 15:14
      rozumiem cię doskonale. Ja ponad 20 lat tkwię w związku z mężem, który ma 2 dawno dorosłych dzieci. Niestety mimo prawie 30-ki na karku, dzieci nie samodzielnych. Bo po co pracować jak tatuś da?
      Przez te 20 lat staram sie jak mogę zaakceptować te, jego dzieci. I nie mogę. Ale takie sytuacje są nienaturalne. To, że mąż "wynosi z gniazda" i nosi do drugiego. To nie jest zgodne z naturą. I trzeba wyjątkowo silnej, dobrej (?), anielskiej kobiety, żeby to z uśmiechem na ustach znosiła. Ja tego nie potrafię. I na wiele razy tutaj zadawane pytanie czy weszłabym w ten związek raz jeszcze, po analizie tych 20 lat, to mówię: NIGDY. I wiem, że to jest wina może nie tych dzieci bezpośrednio, ale samego faktu ich przez męża posiadania.
      Jest to też pogląd kilku koleżanek, które tworzą takie związki. Nie znam wśród nich ani jednej, która by mogła powiedzieć, że pasierba / pasierbicę pokochała.
      • glasscraft Re: horror, horror ! 23.02.12, 15:21
        politanczykowianeczka napisała:

        > Nie znam wśród nich ani jednej, która by mogła powiedzieć, że pasierba / pasierbicę pokochała.

        Wiesz, od pokochania do nienawidzenia pasiebow jest jest cala masa normalnych uczuc, ktore pewnie wiekszosc macoch/ojczymow odczuwa. Niekoniecznie trzeba albo miec ciastko, albo je zjesc.
      • polifonia1983 Re: horror, horror ! 23.02.12, 15:45
        No wiesz, gama uczuć to nie tylko miłość i nienawiść.
        I cóż, ja znam. Ani twoi znajomi, ani moi niczego tu nie dowodzą.
      • jak.z.nut Re: horror, horror ! 23.02.12, 16:29
        Wiesz, myślę ze w ogóle trudno jest pokochać nie swoje dziecko. Nikt nam nie nakazuje kochac te dzieci ale można je lubić, darzyć sympatią, przyjaźnić się a przede wszystkim szanowaćsmile bo w większości przypadków, to ze macochom nie układa się z dziećmi to albo ich wina a przede wszystkim wina rodziców.
        • ciociacesia ha 23.02.12, 16:36
          ja to mysle ze zalezy. niektorzy ludzie nie lubia dzieci i wtedy faktycznie trudno wyglada taka koegzystencja. ja jesli chodzi o dzieci to jestem kochliwa bardzo, moje instynkty szaleja od kiedy skomczylam 17 lat. a od kiedy mam wlasne to rozczulaja mnie wszelkie dzieci bo widze w nich te slodkie, denerwujace zachowania co u wlasnego...
          • glasscraft Re: ha 23.02.12, 16:38
            Zgoda, tylko jak sie dzieci nie lubi, a jednak pakuje w zwiazek z dzieciatym facetem/babka, to raczej nie mozna miec pretensji do tych dzieci, ze istnieja...
            • ciociacesia to sie dla mnie rozumumie samo przez sie 23.02.12, 16:54
              i pochylam sie z calkowitym niezrozumieniem nad sytuacja autorki ktora zwiazala sie z tym konkretnym facetem w dodatku z opieka naprzemienna. ogolnie niepojete
          • jak.z.nut Re: ha 23.02.12, 16:41
            Tak, tylko ze jak się dzieci nie lubi to człek nie pakuje się w związek z dzieciatym, wbrew zdrowemu rozsądkowi, i rozumiem ze miłość i inne szalejące hormony ale chyba jakis instynkt samozachowawczy każdy z nas posiada.
            • lejla81 Re: ha 23.02.12, 16:51
              Też mam taką macochę, co miała żal, że ja i moja matka w ogóle istniejemy. Bardzo psułyśmy jej wizję porządnej katolickiej rodziny, którą pragnęła założyć z moim ojcem. Nie znoszę babsztyla.
            • salanderr Re: ha 24.02.12, 12:38
              Nieprawdasmile Dzieci nie lubię, nie posiadam i nigdy nie zamierzam smilei I jestem macochą!!!
              Wszystko zależy od dojrzałości, szczerości wobec partnera i nade wszystko w moim przypadku faceta. Zgadzam się z którąś z dziewczyn, że w takim przypadku marudzenie,że chłop dzieci posiada i czasami sprawy się komplikują byłoby delikatnie mówiąc głupotą.
    • juka_2 Re: horror, horror ! 23.02.12, 22:38
      Podpisuję się obiema rękami pod opinią którejś z Was, że wszystko zależy od tego jak ojciec dziecka poukłada relacje i jak będzie traktowane przez niego dziecko i next.
      Jeśli dziecko jest świętą krową i wszystko mu wolno, bo tatuś ma poczucie, że nie może być tym złym, który wymaga i strofuje (jeśli trzeba oczywiście), bo dziecko jest u niego od czasu do czasu to jest to niestety zasadniczy błąd.
      Z doświadczenia wiem, że podświadomie tę złość, poirytowanie przenosi się wtedy na dziecko. Jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo do spokoju, odpoczynku. U nas na szczęście trochę się zmieniło, na korzyść ale początek był właśnie taki, że tatuś kompletnie bezkrytycznie pozwalał na wszystko, "bo oni są tu od czasu do czasu".
      Dodatkowo swoje dzieci wychowuje się inaczej, to, co jest akceptowane w 1 domu może być nie do przyjęcia w drugim. Ja długo nie mogłam oswoić się z bezsensownym wrzaskiem, krzykiem, głośnym mówieniem, ciągłym bieganiem. Mimo, że mam 2 dzieci to było dla mnie nie do wytrzymania na początku. Sytuacja się zmieniła, kiedy tatuś trochę przejrzał na oczy i zaczął też trochę wymagać, bo jemu też zaczęło to przeszkadzać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka