Dodaj do ulubionych

Ile powinny wynosić alimenty???

11.07.04, 17:22
...na jedno dziecko, tak aby wystarczyło na podstawowe i ponad podstawowe
potrzeby. Czyli podaję tu przykład:
wszystkie podstawowe rzeczy - jedzenie, ubrania, leki, szkoła (tzn. książki,
zeszyty, wycieczki szkolne), umeblowany pokój, zabawki itp.
ponadpodstawowe - rower, basen, kino, wakacje raz lub dwa w roku, komputer i
telewizor (w swoim pokoju), kieszonkowe i in.
Oczywiście trzeba tu rozgraniczyć wiek dziecka, ponieważ jak wiadomo, inne
potrzby ma pięciolatek a inne piętnastolatek oraz niepracujący(a) student(ka)
Sumę aby było sprawiedliwie podzielić na dwoje rodziców, co będzie równało
się kwocie alimentów, które płaci jedno z rodziców. Zakładamy, że oboje
rodzice pracują i obydwoje przyczyniają się do wychowania dziecka.

U nas wygląda to następująco:
dziecko 11 lat - alimenty 600zł na podstawowe i in. potrzeby +
ponadpodstawowe (kino, wakacje raz w roku, basen, komputer, rower, i.in)
Czy jest to sprawiedliwy podział?

Napiszcie jak to wygląda u Was.
Pozdrawiam
lara


Obserwuj wątek
    • asiek25 Re: Ile powinny wynosić alimenty??? 11.07.04, 22:01
      Mam wrażenie, że był tu niedawno podobny wątek, ale ponieważ go nie czytałam,
      to dopiszę się teraz.
      Na starszego syna (10 lat) - 900 zł.
      Na młodszego syna (4 lata) - 500 zł.
      Na niepracującą eksię - 700 zł.
      Razem - 2 100 zł.

      Ponieważ po wielkiej burzy, stosunki z eksią ułozyły sie wręcz wzorowo, M.
      nigdy nie opiera się, gdy ona prosi go o dodatkową kasę (z reguły na lekarstwa
      i opieke medyczną dla dzieci). W zeszłym miesiącu młodszy miała w szpitalu
      operację i trzeba było zapłacić lekarzowi "do rączki" 500 zł, więc M. dołozył
      jej połowę. W weekendy, gdy M. spedza czas z dziećmi, wydatki na ekstrasy typu
      kino, lody, pizza czy tym podobne spadają na jego głowę. Za dwa tygodnie
      jedziemy z jego dziećmi na wczasy i do głowy mu nie przyszło, aby żadać od eksi
      zwrotu połowy alimentów na dzieci, z uwagi, że bedą one przez ten czas na
      naszym wyłącznym utrzymaniu.
      Nie wiem, czy to alimenty zasądzone przez sąd są spawiedliwe czy nie. Czy są za
      duże, czy za małe. Czy w zupełności wystarczają na potrzeby dzieci, czy nie. Ja
      po prostu nie wiem, ile kosztuje utrzymanie dziecka, bo sama ich nie mam. W
      kwestie finansowania dzieci przez M. raczej się nie wtrącam, bo to są sprawy
      jego i eks - to ich dzieci i ich problem. A ponieważ ostatnio eksia zachowuje
      się naprawdę wspaniale, to tym bardziej nie widze powodów, aby się do ich spraw
      wtrącać.
      • kwiatek1974 Re: Ile powinny wynosić alimenty??? 11.07.04, 23:33
        asiek25 napisała:

        > Mam wrażenie, że był tu niedawno podobny wątek, ale ponieważ go nie czytałam,
        > to dopiszę się teraz.
        > Na starszego syna (10 lat) - 900 zł.
        > Na młodszego syna (4 lata) - 500 zł.
        > Na niepracującą eksię - 700 zł.
        > Razem - 2 100 zł.
        >
        Boże co to za kolosalne sumy chyba jakaś przesada płacić tyle kasy to ile on
        zarabia?????????????
        >


        Ponieważ po wielkiej burzy, stosunki z eksią ułozyły sie wręcz wzorowo, M.
        > nigdy nie opiera się, gdy ona prosi go o dodatkową kasę (z reguły na
        lekarstwa
        > i opieke medyczną dla dzieci). W zeszłym miesiącu młodszy miała w szpitalu
        > operację i trzeba było zapłacić lekarzowi "do rączki" 500 zł, więc M. dołozył
        > jej połowę. W weekendy, gdy M. spedza czas z dziećmi, wydatki na ekstrasy
        typu
        > kino, lody, pizza czy tym podobne spadają na jego głowę. Za dwa tygodnie
        > jedziemy z jego dziećmi na wczasy i do głowy mu nie przyszło, aby żadać od
        eksi
        >
        > zwrotu połowy alimentów na dzieci, z uwagi, że bedą one przez ten czas na
        > naszym wyłącznym utrzymaniu.
        > Nie wiem, czy to alimenty zasądzone przez sąd są spawiedliwe czy nie. Czy są
        za
        >
        > duże, czy za małe. Czy w zupełności wystarczają na potrzeby dzieci, czy nie.
        Ja
        >
        > po prostu nie wiem, ile kosztuje utrzymanie dziecka, bo sama ich nie mam. W
        > kwestie finansowania dzieci przez M. raczej się nie wtrącam, bo to są sprawy
        > jego i eks - to ich dzieci i ich problem. A ponieważ ostatnio eksia zachowuje
        > się naprawdę wspaniale, to tym bardziej nie widze powodów, aby się do ich
        spraw
        >
        > wtrącać.

        Druga kwestia to ta że dziecko nie potrzebuje oddzielnego telewizora, komputera,
        no ale tak bywa jak uczy sie dziecka wyciągania kasy.

        • bei to nie jest proste wyliczenie.... 12.07.04, 00:02
          dziecko- nie powinno tracić poziomu stópki zyciowej sprzed rozwodu
          rodziców.....mój mąż oświadcza- że nie ma pieniążków...i ja dzielnie czekam, aż
          on poradzi sobie z tym problemem- mam syna gimnazjalistę....
          Mój Aniol- z którym szcześliwie los mnie związał.......placi czesne za prywatną
          szkolę swojego synka...dziecko jest u nas przez pól miesiąca- czasami dlużej-
          och- chcialabym aby byl zawszesmilesmile )...i na pół miesiąca podwyższono alimenty z
          600 na 800pln....oczywiscie mój Aniol płaci za wszystkie dodatkowe wydatki-
          basen, korekcyjna, przyjęcie komunijne...kupuje ubranka, prezenty, płaci za
          wyjazdy- wycieczki...prazenty...zapewnia mu oczywistą opiekę lekarską....synek
          przebywa z nami najmniej połowę miesiąca- a jego Mama- postanowiła podwyższyc
          alimenty- bo chcialaby sobie odkładać pieniążki....Sad jest nastawiony na
          pensję Taty nieprzychylniesmile- nie interesują go zadłuzenia Taty i jego
          wydatki...Mama moze zrobić smutną minkę i powiedziec- że nie stać jej na
          luksusowe wczasy.....W malżenstwie jak pogarsza sie sytuacja materialna
          rodziców- to jest normalne że wszyscy domownicy ponosza konsekwencje...jak jest
          para rozwiedziona- to nawet nie można wytłumaczyć-że przed rozwodem dziecko nie
          miało kupowanych ubranek za sume 1200, że nie jeździło do Afryki na wakacje i
          nie odżywialo sie tylko kawiorem....Ciekawe- ile zarabia pani sedzina- skoro
          dla niej wydatek na dziecko 1500 albo wiecej na pół miesiąca na dziecko- jest
          poprawny i taką decyzje wydaje....Dla synka Anioła oddalibyśmy każde pieniązki-
          jesli będzie ich potrzebował- ale dlaczego ma je dostawać mama- która robi
          sobie z nich oszczednosci....kiedys była rozmowa- o tym...by wyłożyła na połowe
          czesnego- stwierdziła-że dziecko nie musi tam chodzić- czyli nie zależy jej na
          dziecku...tylko na pieniążkach...buuuu...smutnesad(((
        • asiek25 Re: Ile powinny wynosić alimenty??? 12.07.04, 23:20
          kwiatek1974 napisał:

          > Boże co to za kolosalne sumy chyba jakaś przesada płacić tyle kasy to ile on
          > zarabia?????????????
          Wydaje mi się, że alimenty płaci się stosownie do zarobków płacącego. Nie martw
          się, mojego M. jeszcze na nie stać, z głodu nie umieramy smile)) Czy kolosalne?
          Nie wiem. Wiem natomiast, że gdyby M. nadal pozostawał w związku małżeńskim to
          eks i ich dzieciom przypadałaby cała kwota jego zarobków. A tak mają tylko jej
          część. I to im się po prostu należy.

          > Druga kwestia to ta że dziecko nie potrzebuje oddzielnego telewizora,
          komputera, no ale tak bywa jak uczy sie dziecka wyciągania kasy.
          Wierz mi, że M. nie uczy swoich dzieci wyciągania od niego pieniędzy. I dzieci
          tego nie robią. Owszem, czasem proszą go o kupno jakichś zabawek, ale wydaje mi
          się, że kupuje je w granicach zdrowego rozsądku. Poza tym, skoro go na to stać,
          to czemu nie?
          Ale zgadzam się z Tobą, że oddzielny komputer czy telewizor jest już przesadnym
          wymaganiem smile))
      • carmella Re: Ile powinny wynosić alimenty??? 12.07.04, 11:08
        asiek25 napisała:

        > Mam wrażenie, że był tu niedawno podobny wątek, ale ponieważ go nie czytałam,
        > to dopiszę się teraz.
        > Na starszego syna (10 lat) - 900 zł.
        > Na młodszego syna (4 lata) - 500 zł.
        > Na niepracującą eksię - 700 zł.
        > Razem - 2 100 zł.
        >

        To ile on zarbia ????????????????????????????

        "my' placimy 500 zl na 8-latka (a zarobki netto w chwili zasadzenia alimentow
        byly troche nizsze niz 2000, teraz jest 2000) - wydaje mi sie ze to jednk sporo.
        • asiek25 Re: Ile powinny wynosić alimenty??? 12.07.04, 23:33
          carmella napisała:

          > To ile on zarbia ????????????????????????????
          >
          > "my' placimy 500 zl na 8-latka (a zarobki netto w chwili zasadzenia alimentow
          > byly troche nizsze niz 2000, teraz jest 2000) - wydaje mi sie ze to jednk
          sporo
          Zarabia dobrze smile))
          Wam zasądzono 25% pensji - wynika mi z obliczeń. Mój M. płaci trochę więcej.
          Nie wiem, jak wygląda Wasza sytuacja, ale dzieci mojego M. są barzdo chorowite,
          wciąż eksia biega z nimi po lekarzach, wydaje mnóstwo kasy na lekarstwa. Sąd
          pewnie wziął to pod uwagę. I pewnie wziął tez pod uwagę wysokość zarobków M. i
          to, że eksia nie pracuje. Również i to, aby dzieciom nie pogorszył się standart
          życia. Wszystko w sumie dało taką kwotę.
          Poza tym naprawde uważam, że im się takie pieniądze należą, a M. kiedys
          powiedział, że nawet gdyby mu sąd obnizył alimenty, to on i tak płaciłby eksi
          te 2 koła. Bo to są jego dzieci i on ma im zapewnić godziwe życie. I absolutnie
          nie zamierzam polemizować z jego decyzją.
    • kwiatek1974 Re: Ile powinny wynosić alimenty??? 11.07.04, 23:41
      lara27 napisała:

      > ...na jedno dziecko, tak aby wystarczyło na podstawowe i ponad podstawowe
      > potrzeby. Czyli podaję tu przykład:
      > wszystkie podstawowe rzeczy - jedzenie, ubrania, leki, szkoła (tzn. książki,
      > zeszyty, wycieczki szkolne), umeblowany pokój, zabawki itp.

      Co do pokoju to nie rozumiem ile razy do roku zmieniasz meble bo piszesz o
      umeblowaniu pokoju jak to by było najważniejsze

      > ponadpodstawowe - rower, basen, kino, wakacje raz lub dwa w roku, komputer i
      > telewizor (w swoim pokoju), kieszonkowe i in.

      Co do swojego telewizora to lekka przesada, a jak by ojciec nie pracował i nie
      miał by na takie dogadzanie to co byś zrobiła ??? komputer też nie jest
      najważniejszy możesz za tekie pieniądze przeżyć spokojnie 2 lub 3 miesiące
      życia skromnie. Może jeszcze każ kupić dziecku samochód i zrobić prawo jazdy ,
      kieszonkowe to chyba ty je wymyśliłaś, bo nie wszystkie dzieci mają takie
      warunki no ale jak mama bedzie też kożystać z takich przyjemności to wszystko
      jest zrozumiałe

      > Oczywiście trzeba tu rozgraniczyć wiek dziecka, ponieważ jak wiadomo, inne
      > potrzby ma pięciolatek a inne piętnastolatek oraz niepracujący(a) student(ka)
      > Sumę aby było sprawiedliwie podzielić na dwoje rodziców, co będzie równało
      > się kwocie alimentów, które płaci jedno z rodziców. Zakładamy, że oboje
      > rodzice pracują i obydwoje przyczyniają się do wychowania dziecka.
      >
      > U nas wygląda to następująco:
      > dziecko 11 lat - alimenty 600zł na podstawowe i in. potrzeby +
      > ponadpodstawowe (kino, wakacje raz w roku, basen, komputer, rower, i.in)
      > Czy jest to sprawiedliwy podział?
      Pamietaj Ze sąd przyznaje alimenty po połowie 50% ty i 50% ojciec dziecka.

      Mam nadzieję ze cie nie uraziłam, poprostu ja mam swoje zdanie na ten temat.
      >
      > Napiszcie jak to wygląda u Was.
      > Pozdrawiam
      > lara
      >
      >
    • mmadzia1 Re: Ile powinny wynosić alimenty??? 12.07.04, 09:47
      O rany... no to ja Wam serdecznie zazdroszczę takich alimentów! U nas na 5
      letnie dziecko, ktowa jest absurdalna, aż szkoda pisać, niestety sad
      Aż boje się pomyśleć, c o będzie jak będzie miało 11 lat!

    • petrea Re: Ile powinny wynosić alimenty??? 12.07.04, 10:05
      Laro, nie gniewaj się, ale wydaje mi się, że własny komputer czy telewizor w
      pokoju dziecka, to NAPRAWDĘ przesada.

      A odpowiadając na Twoje pytanie: po 1000zł na dzieci (dwójka studentów). Kwota
      wydaje mi się absurdalnie wysoka, szczególnie w kontekście ich "zapału" do
      nauki. Efekt: dzieci będą studiowały tak długo, jak się da. No bo po co
      skończyć studia i iść do pracy.
      A myślę, że alimenty są za wysokie, bo student powinien zarobić na swoje własne
      przyjemności, choćby w wakacje, a nie ciągnąć od rodziców na piwo. I naprawdę
      nie piszę tego dlatego, że rzecz dotyczy dzieci M., ale takie jest moje zdanie
      odnośnie studentów wogóle. A juz szczególnie, jesli studia nie są specjalnie
      wymagające, jak w przypadku dzieci mojego chłopa.
      Poza tym, nie jesteśmy żadnymi krezusami, i po opłaceniu alimentów, stałych
      rachunków i wykupieniu leków koniecznych przy przewlekłej chorobie M., na
      jedzenie, ubrania czy środki czystości nie zostaje nam NIC! I kombinujemy,
      dorabiamy jak mozemy, by przeżyć kolejny miesiąc. A dzieciaki wyjechały sobie
      na b. drogie wakacje.
      I gdzie tu równy standard życia????
      • domali Re: Ile powinny wynosić alimenty??? 12.07.04, 13:53
        petrea napisała:

        > A odpowiadając na Twoje pytanie: po 1000zł na dzieci (dwójka studentów).
        > Kwota wydaje mi się absurdalnie wysoka, szczególnie w kontekście ich "zapału"
        > do nauki.


        Na pierwszym roku studiów, gdy byłam na wyłącznym utrzymaniu rodziców,
        dostawałam 700zł. Z tej kwoty musiałam opłącić akademik, jedzenie, ksiązki,
        podróże i to, na co mam ochotę. Wystarczało na wszystko plus na nowy ciuch raz
        w miesiącu...
    • babe007 Re: Ile powinny wynosić alimenty??? 12.07.04, 10:06
      To coś dla kontrastu. Dwójka dzieci (6 i 10) w prywatnej szkole (starszy syn z
      problemami - teraz dzięki dobrej szkole, cudownym nauczycielom i ciężkiej pracy
      jest, można powiedzieć, OK), opiekunka, bo ja pracuję i nie mam nikogo z
      rodziny do pomocy. Wynajęte mieszkanie itd. Alimenty zasądzone na dwójkę - PLN
      500 (samo czesne to PLN 900 miesięcznie). A czemu? Bo tata oficjalnie zrabia
      niewiele, a że zawód ma świetny (czyli tzw możliwości zarobkowe ogromne - w
      jego zawodzie zarabia sie po kilkanaście tysięcy - jak się jest pracowitym i
      obrotnym)nie zostało uwzględnione (tak na marginesie to on oczywiście pracuje w
      swoim zawodzie na czarno). Pani sędzina zapytała go "no to ile może pan
      płacić?" i takie alimenty zasądziła. Dużo bym dała, żeby spotkać jedną z
      Waszych "niesprawiedliwych" sędzin wink.

      Pozdrawiam
      • bei Babe007 12.07.04, 12:51
        ja nie mam nic przeciw temu- by wydać pieniążki na dziecko- gdy Mama synka
        mojego a dostawała pieniążki do ręki- to nie wpłacała ich na czesne- więc
        lepiej jak sami płacimy....uważam...ze dziecku pieniążki sie należą!...ale
        dlaczego mamy utrzymywać jego Mamę? Przecież to ona zakochała sie w innym...to
        ona była proszona przez 3 lata o zrezygnowanie z tamtych facetówsmile- niech wiec
        poniesie konsekwencje...płacimy za połowe miesiaca 4 razy więcej niż Ty
        dostajesz na dwoje dzieci na miesiąc- już nie wspomnę o wydatkach
        ekstra......zostaje nam na 4 osoby na miesiac mniej- niż na jedno dziecko na
        pol miesiąca- to jest groteska- nie sądsmile...ale ja mogę chleb z woda jesć
        byleby byc z A....w grudniu przyjdzie na świat wspólne dziecko- też sobie
        poradzimy....a pazerna Mama- może kieeeedys będzie sprawiedliwosć?
    • domali Re: Ile powinny wynosić alimenty??? 12.07.04, 13:58
      lara27 napisała:


      > ponadpodstawowe - rower, basen, kino, wakacje raz lub dwa w roku, komputer i
      > telewizor (w swoim pokoju), kieszonkowe i in.

      Rowe i basen plus wakacje, jeśli rodziców stać - to się zgadzam. Kieszonkowe
      też, chociaż nie uważam, żeby powinno być kosmicznie duże - takie na drobne
      wydatki.
      A komputer i telewizor we własnym pokoju? Nie uważasz, że to przesada? W domu
      moich rodziców jest dwoje nastolatków i jeden telewizor, i jeden komputer. I
      nie uważam, że dzieje się komuś krzywda.

      Mój mąż płaci na dziecko (prawie 9 lat) 350 zł. Zakładając, ze matka dziecka
      dokłada tyle samo (a chyba już w ten wieku podział powinien być bliski 50 na
      50%), daje to kwotę 700 zł. Myślę, że jak na dziecko w takim wieku jest to
      kwota, z której spokojnie może zapewnić podstawowe i nie tylko potrzeby.
      A sama wiem, ile kosztuje dziecko, bo takowe mam.
    • kwiatek1974 Re: Ile powinny wynosić alimenty??? 12.07.04, 14:59
      po wejściu do UE troszkę sie to pozmienia sąd bedzie patrzył na to czy ojciec
      dziecka posiada jeszcze inne dzieci, czy ma wydatki i z czym one są związane,
      jeżeli chodzi o potrzeby dziecka to zastanówcie sie troszke nad tym jak byście
      żyły z ojcem dziecka i miałybyście ciężką sytuacje finansową czy nadal byście
      miały takie widzimisie jak telewizor czy komputer czy też, wakacje dla dziecka
      itp. nie rozumiem was ale wiem jedno że niektórym z was nie chodzi o dobro
      dziecka ale o to ile możne kasy wyskubać od ojca
    • mmadzia1 olaboga... 12.07.04, 16:02
      jestem zdołowana, naprawdę sad
      myślałam że takich przypadków jak my jest więcej; ale okazuje się, że chyba
      pobijamy rekord!
      czytam i czytam - i wybaczcie, na prawdę nie chcę Wam jakoś dokuczać, czy nic w
      tym stylu - broń boże! ale chyba wiele z Was miało szczęście mieć "tylko tak
      niestprawiedliwą sędzię".
      w naszym przypadku z zasadzonych alim. to exia możne spałacać kredyt na piękne
      mieszkanie, jezdzić po kilka razy do roku na wakacje w cieple kraje, utrzymywać
      dziecko i jak sądze-siebie również, i nie wiem co jeszcze;

      widzę, że mieliśmy sędzię schizofreniczkę sad






      • lara27 Re: olaboga... 12.07.04, 22:19
        DZIEWCZYNY!!!!
        KOMPUTER I TV W POKOJU DZIECKA to tylko PRZYKŁADY!!!! ponieważ niektórzy
        ojcowie/matki jeżeli ich na to stać, z wielkim poczuciem winy kupują różne
        rzeczy by tylko zaspokoić wyrzuty sumienia dlatego podałam takie przykłady sama
        nie uważam że dziecko powinno mieć osobisty komputer, telewizor, osobna
        łazienkę a tarasem i basen z ogodem-wink
        pozdrawiam i nie gniewam się za małe obsmarowankowink
        lara
    • odalie komputer :) i inne 12.07.04, 22:32
      Pozwolę się wtrącić smile

      Co do własnego komputera dla dziecka. Jeśli rodziców na to stać, to absolutnie
      tak. U nas stoją dwa, ale jedne jest mój, drugi faceta, i oboje na nich po
      prostu pracujemy. Młoda za rok-dwa dostanie swój prywatny, po to aby:

      - nie odrywała któregoś z nas od pracy, żeby skorzystać
      - nie gmerała nam po dyskach (zawsze mimo zabezpiczeń strach, że nasze słodkie
      dziecię coś tak zawiesi czy skopie, że już nie odzyskamy danych; back-upy
      owszem, ale wiecie o co mi chodzi)
      - nauczyła się odpowiedzialności za swój prywatny sprzęt

      Nie widzę w tym żadnego rozpieszczania. W naszym domu komputery sa narzędziem
      pracy i komunikacji (...oraz zabijania czasu przez Mamonia na eDziecku - no
      dobra, miało być z morałem, khem, khem), czemu dziecko, które zresztą doskonale
      sobie radzi z komputerem nie miałoby mieć własnego? oczywiście już od początku
      stawiamy nacisk na rozsądne wykorzystanie sprzętu. Akurat nie gramy w gry i nie
      uważamy komputerów za konsole. Młoda owszem gra, ale z umiarem. Za to wujas
      uczy ją _prawdziwej_ obsługi, tak, tak, za parę latek będziemy mieli - my stare
      dwa lamery - w domciu wizarda smile))))

      Młoda ma obecnie pięc lat i doskonale radzi sobie z obsługą komputera na
      poziomie odpalania gier, uruchamiania edytorów i zabawy w nich (grafiki,
      literki), prostego odwieszania. Ale ostatnio, ponieważ mamy nowy komputer, nie
      pozwalamy jej np. ładować płyt do napędu, a to jednak uwstecznia. Niech ma swój
      i robi z nim co chce.

      Komputer średniej klasy to dziś nie jakiś wielki majątek. Co do rodziców
      rozwiedzionych - hmm, myślę, że zakup jak raz do podziału po równo w kosztach,
      taki na Gwiazdkę na przykład. Jeśli ojca i matkę na to nie stać, trudno.

      Aha i jeszcze przy okazji o studentach. 700 złotych wystarczy, jeśli się ma
      akademik, ale przy wynajmowaniu na mieście może starczać z trudem. Generalnie
      jestem za finansowaniem studentów, pod warunkiem, że mają sukcesy w nauce (jak
      to brzmi...). Jeśli dobrze się ucza, zdają wszystko bez wrześni, czemu nie?
      gdyby ktoś wyraźnie leserował, no cóż, można by mu przykręcić kranik. Ja,
      pamiętam, dostawałam od rodziców tyle, ile na akademik, zywność i przejazdy, a
      za moje zarobione pieniądze (pracowałam od drugiego roku) kupowałam sobie
      ubrania, kosmetyki i środki czystości.

      ......................

      Przeglądam czasami Wasze forum, w ogóle nie wiem, czy to dobra chwila, aby
      teraz wyrwazić moją wdzięczność (dżizas, jak to brzmi smile)) ), no tak - jestem
      Wam wdzięczna za opokazanie mi innego, nieznanego mi sposobu widzenia świata.
      wasze problemy były mi obce, a teraz, zaczynam je rozumieć. Naprawdę jestem
      wdzięczna, bo nie wolno zamykać sie w ciasnych horyzontach.

      No i zakończenie powiem - na razie mam faceta, ale kto tam wie, czy na zawsze.
      Uważam, że alimenty powinny być procentem od zarobków, nie mniejszym niż jakaś
      minimalna kwota. A właściwie nawet nie od zarobków jako takich, ale od wolnych
      środków (po odliczeniu zaobowiązań np. na dzieci z drugiego związku, tak aby na
      _każde_ dziecko wyszedł równy procent). Wtedy sprawa byłaby o wiele jaśniejsza.
      Ale jak rozumiem, tak nie jest, niestety...
      • domali Re: komputer :) i inne 12.07.04, 22:41
        odalie napisała:

        > Co do własnego komputera dla dziecka. Jeśli rodziców na to stać, to
        > absolutnie tak.

        Odalie, nikt nie kwestionuje przydatności komputera. Ale przyznasz sama, nie
        jest to dobro pierwszej potrzeby. Jeśli stać rodziców na to, to ok. I tu się
        zgadzam. Ale nie sądzę, że jest to standard - komp w pokoju każdego dziecka.
        Komp to nie wydatek.. Wiesz, mi by się komp naprawdę przydał, ale póki co nie
        mogę sobie na własny pozwolić. Nawet ten średniej klasy.

        > Aha i jeszcze przy okazji o studentach. 700 złotych wystarczy, jeśli się ma
        > akademik, ale przy wynajmowaniu na mieście może starczać z trudem.

        Ależ oczywiście, chociaż wiem, że wynajęcie mieszkania 'studenckiego', czyli w
        większej grupie osób, kosztuje mniej więcej tyle, co akademik.
        Inna sprawa, że o akademik trzeba się postarać, niektórzy ludzie uważają, że
        akademik to coś strasznego, albo uważają, że rodzice MUSZĄ im zapewnić własne
        (a przynajmniej tylko dla nich wynajęte) mieszkanie.
        • odalie Re: komputer :) i inne 12.07.04, 23:34
          Ech, jak tylko tak na marginesie. Powtórzę moje zdanie, że alimenty powinny być
          procentem od zarobków. Jeśli na przykład (strzelam) ojciec ma jedno dziecko (z
          ex) niech płaci 30% zarobków (tak tylko strzelam z tym konkretnym procentem), a
          jeśli ma dwoje (drugie z next), niech na każde będzie po 20% zarobków, czyli
          20% zarobków jako alimenty.

          ...................

          A co do akademików, hmm, nie na każdej uczelni łatwo takowy dostać. Wystarczy,
          że uczelnia uprze się, że zarobki rodziców przekraczają jakiś tam pułap, a nie
          da się ich sztucznie zaniżyć.

          Co do wynajmowania przez rodziców kawalerek - otóż wracamy do kwestii
          procentowych alimentów. Np. moi rodzice, emeryci, mogli dać mi na miejsce w
          akademiku i ja niczego innego od niech nie oczekiwałam. Ale w dalszej rodzinie
          faceta jest dziewczyna, która po maturze dostała czterodrzwiowy samochów oraz
          mieszkanie 60m w mieście, w którym rozpoczęła studia, ot tak na dobry początek -
          ale dla jej rodziców to była naprawdę pestka. Pomijam względy wychowawcze, nie
          mnie to oceniać, po prostu ich na to było stać. Gdyby ta dziewczyna miała
          takich samych rodziców, z dochodami na tak wysokim poziomie, ale po rozwodzie,
          hmm, myślę że mogłaby oczekiwać wynajęcia kawalerki.

          Powtarzam, alimenty powinny być procentem od dochodów.
          • domali Re: komputer :) i inne 13.07.04, 12:19
            odalie napisała:

            > Ale w dalszej rodzinie faceta jest dziewczyna, która po maturze dostała
            > czterodrzwiowy samochów oraz mieszkanie 60m w mieście, w którym rozpoczęła
            studia, ot tak na dobry początek - ale dla jej rodziców to była naprawdę
            pestka.


            Odalie, ja wiem, że są takie przypadki. Tylko czym innym jest kupowanie, bo ma
            się kasę, a czym innym zażyczenie sobie czegoś i stwierdzenie, że teraz tylko
            ojciec ma się martwić, skąd wziąć na to kasę. Jak to się ładnie mówi: 'mierz
            siły na zamiary...'.
      • lideczka_27 :-) 12.07.04, 23:47
        odalie, przywracasz mi wiarę w ludzi... Dziękuję.

        pozdrawiam ciepło
        lida
      • asiek25 Re: komputer :) i inne 12.07.04, 23:51
        Odalie, przemyślałam to, co napisałam wyżej i przyznaję Ci rację. Jasne, jeżeli
        rodziców lub choćby tego alimentującego stać, to czemu nie - kazde dziecko może
        miec własny sprzet i inne bajery. Ja miałam na mysli, że w naszym przypadku
        osobne telewizory czy komp, to jednak przesada, bo M. na takie ekstrasy to
        jednak nie stać.
        Ale gdyby było, to czemu nie? Mój znajomy kupił swojej studiującej córce (na
        którą wciąż płaci alimenty) samochód. PRZESADA?! Dla takich, których na taki
        zakup nie byłoby stać, to i owszem. Ale nie dla niego. Bo świetnie zarabia
        (kilkanaście średnich krajowych) i za bardzo nie odczuł tego w portfelu.
        Myślę, że w alimentach i pozostałych wydatkach na dzieci najważniejsze są po
        prostu właściwe proporcje.
        • odalie Re: komputer :) i inne 13.07.04, 09:26
          O to mi chodziło.

          A i jeszcze, nie napisałam tego wczoraj, napisze dziś smile:

          - lista potrzeb dziecka z pierwszego postu wydaje mi się dziwna.

          Jest to lista oderwana od możliwoście finansowych rodziców, ot co.

          W ogóle po lekturze Samodzielnych oraz Macoch mam wrażenie (przepraszam, może
          się mylę), że dziecku po rozwodzie należy się szerszy zakres "usług" (tych
          materialnych, ale nie tylko), niż dzieciom z rodzin rodzice+dzieci. Ot, my na
          ten przykład, owszem stać nas na komputer, ale nie stać nas na doroczne długie
          wczasy na łonie natury, jazdy konne, basen i tak dalej. A byłoby i miło, i
          zdrowo dla młodej gdyby pojeździła regularnie na kucyku...

          Mam wrażenie, może mylne, że przy ustalaniu alimentów dobiera się wszelkie
          możliwe zajęcia dodatkowe i potrzeby, byle tylko zmieścić to w 24 godzinach
          siedmiu dni w tygodniu. W rodzinie mieszkającej razem bywa jednak tak, że
          połowa z tych zajęć nikomu do głowy nie wpadnie, bo wiadomo, brakuje funduszy.

          Dlatego wracam z obsesyjnym uporem smile choc to nie jest teraz mój interes smile -
          alimenty powinny być procentowe.

          Jeśli chodzi o podstawowe potrzeby, jak minimum żywieniowe, zdrowotne, tego się
          obejśc nie da. Ale czy będzie to soczek Kubuś z wodą, czy soczki Hippa, czy
          dojdzie ten angielski, francuski, jazda konna, to już na to standardu nie ma.
          Dlatego lista z pierwszego postu jest chybiona.

          Zanim jakaś Samodzielna zirytuje się na mnie, dodam, że według mnie nic nie
          usprawiedliwia dobrze zarabiających ojców migających się od dobrych alimentów.
          Tu też system procentowy pewnie byłby lepszy (gdyby jeszcze nie te ukrywanie
          dochodów...).
    • bei wymagania alimentacyjne powinny byc szczerze 13.07.04, 17:23
      okreslane. Jeśli dziecko wymaga opieki zdrowotnej- jest ona kosztowna, jeśli
      wcześniej zyło na wysokiej stopie, jeśli rzeczywiscie jego dieta jest kosztowna-
      to naturalne, że jego Mama powinna sie takowego pokrycia kosztów domagać. Bolą
      mnie tylko wyssane z palca opowiesci-np- że mama dziecka wydaje na jego
      wyżywienie przez pół miesiąca 400pln- gdzie znając wymagania dietetyczne
      i "apetyczne " dziecka nie jestem skłonna jej uwierzyć. Sąd to poważna
      instytucja, a my- powinniśmy dzieciom dawać przykład poprawny-np taki- że nie
      kłamiemysmileW naszym budżecie do głowy by mi nie przyszło- by zwracac uwagę na to-
      ile wydamy na jedzenie dla chlopca..JDziecko nie powinno tracić na tym, że
      jego rodzice już sie nie kochają. Jęsli wcześniej mialo komputer w pokoju- to
      powinno go mieć nadal, jeśli to był telewizor- to niech go ma- ono już odczuło
      rewolucje w swoim życiu- nie powinno byc ograbiane z "gadgetów"..tylko przez to-
      że mama już nie jest z tatą...ale powinno sie też brac sytuację finansowa
      dwóch stron- bo jeśli w normalnej rodzinie jest spadek stopy- to wszyscy
      ponoszą konsekwencje tego- jeśli brakuje pieniędzy- to nie można rządać od taty-
      by zapewniał kosztem swojego głodowego menu- ponadstandartowego poziomu
      dziecku i jego mamie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka