Dodaj do ulubionych

Poznajecie ten schemat

21.04.13, 08:21
www.charaktery.eu/razem/312/Macocha-da-sie-lubic/

Dzieci z poprzednich związków nie zawsze chcą akceptować nowego partnera lub nową partnerkę ojca czy matki, a tym bardziej nie chcą widzieć go w roli rodzica. Macochy (ojczymowie) starają się wtedy zaskarbić sympatię dziecka, proponując mu zbyt partnerskie stosunki. Efekt? Nie mogą później wyegzekwować od pasierbów przestrzegania domowych norm.
Jednak zarówno macosze (ojczymowi), jak i biologicznemu ojcu (biologicznej matce) nie wolno – w imię świętego spokoju – tolerować obraźliwych zachowań dziecka skierowanych w stronę partnera. To nieuchronnie prowadzi do coraz większej eskalacji wrogości i narastania napięcia.
Obserwuj wątek
    • polifonia1983 Re: Poznajecie ten schemat 21.04.13, 14:18
      Z forum, nie z autopsji.
      • karolana Re: Poznajecie ten schemat 21.04.13, 19:39
        No ja też nie z autopsji.
        Kiedyś była taka wymiana zdań, nie pamiętam z kim, na temat bycia "fajną" macochą.
        Owa forumka napisała, że ona nie będzie pasierbom niczego nakazywać ani zakazywać, bo chce żeby ją lubili i woli być "fajną koleżanką" niż "macochą".
        Mam od jakiegoś czasu w nosie co powinn a co nie powinna macocha.
        Uważam, że dużo lepiej wychodzę na tym, że wychowuję dzieciary jak swoje, z nakazami i zakazami. Kiedy można podyskutować to można, ale pewne granice są.
        Dzieciary w tym się odnajdują, czasem się zagalopują mówiąc do mnie po imieniu, ale szybciutko są sprowadzane na ziemię prostym "nie jestem Twoją koleżanką" i tyle.
        Jakoś nie czuję imperatywu żeby być "fajną kumpelą" wink Za to wolę mieć spokój w domu.
    • larysa-1 Re: Poznajecie ten schemat 22.04.13, 07:53
      Znam z autopsji niechęć i obraźliwe zachowania, ale nigdy nie byłam kumpelą. Wprost przeciwnie, byłam jedyną wymagającą czegokolwiek osobą i stąd to nastawienie.
    • tully.makker Re: Poznajecie ten schemat 22.04.13, 11:37
      No coz, dla mnie wypelnianie obowiazkow matki w zakresie konsekwencji i wdrazania zasad bylo zawsze najciezsza orka, i dlatego z rozkosza wszelkie dzialania wychowawcze wobec pasierbicy pozosyawiam jej ojcu, sama zajmujac sie przyjemna strona babskiej relacji, zakupami, wyprawami w miasto, itp.

      Mam swoja 3 do wychowywania, nikt mnie nie zmusi, zebym jeszcze miala wychowywac chlopia corke, ma 2 rodzicow i to ich rola.

      Inna sprawa, ze ja jakos nawet z wygladu nie zachecam do wchodzenia sobie na glowe, a mloda to dobre dziecko jest.
      • braktalentu Re: Poznajecie ten schemat 22.04.13, 21:48
        jak wyżej.

        Mam też wrażenie, że pod "zasadami" i "normami domowymi" kryją się na ogół oczekiwania dorosłych dotyczące zachowania dzieci, a niekoniecznie efekty wspólnych rodzinnych ustaleń.
        Tam gdzie owe "zasady", "konsekwencja" i "normy" działają naprawdę i długofalowo mamy najczęściej do czynienia z najzwyklejszym szacunkiem, którego nie da się wdrożyć żadnymi regułami, a jedynie własnym przykładem i wzajemnością. Nie sądzę, żeby forma zwracania się do siebie (po imieniu, lub nie) odgrywała tu jakąkolwiek rolę.
        • karolana Re: Poznajecie ten schemat 22.04.13, 22:16
          braktalentu napisała:


          > Mam też wrażenie, że pod "zasadami" i "normami domowymi" kryją się na ogół ocz
          > ekiwania dorosłych dotyczące zachowania dzieci, a niekoniecznie efekty wspólnyc
          > h rodzinnych ustaleń.

          A na jakiej podstawie? Cóż, w sumie masz rację, że są to oczekiwania dorosłych.
          Bo ja na ten przykład zupełnie jawnie oczekuję, że dzieci będą zachowywały się w określony sposób - oczekuję mianowicie, że nie będą kłamać, a za to będą myły zęby 2 razy dziennie i co najmniej raz dziennie będą się kąpały, będą sprzątały po sobie ze stołu, zajmowały się zwierzętami, odrabiały lekcje, itd. I sądzę, że są to zupełnie normalne i zdrowe oczekiwania. Chyba, że nie... Jeśli nie, trudno, jakoś sobie z tym poradzę smile

          > Tam gdzie owe "zasady", "konsekwencja" i "normy" działają naprawdę i długofalow
          > o mamy najczęściej do czynienia z najzwyklejszym szacunkiem, którego nie da się
          > wdrożyć żadnymi regułami, a jedynie własnym przykładem i wzajemnością.

          Szacunek wzajemny to jedno i jest oczywiste, że to podstawa, jednak pewne rzeczy muszą być zwerbalizowane, zwłaszcza, jeśli w drugim domu (np. u matki) nie obowiązują te same zasady. Bo na ten przykład "nasza" mamusia nie wymaga w ogóle mycia zębów jak też zbyt restrykcyjnie nie podchodzi do odrabiania lekcji smile O ile jeszcze mogę dać przykład swoim zachowaniem w kwestii mycia zębów, o tyle odrabianie lekcji już jest mało wykonalne.

          > Nie sąd
          > zę, żeby forma zwracania się do siebie (po imieniu, lub nie) odgrywała tu jakąk
          > olwiek rolę.

          A tu się mylisz. Forma, w naszym społeczeństwie, wpływa na jakość kontaktów. Jest to przetrenowane przez wiele lat i to nie na dzieciach, ale na ludziach dorosłych, którzy z założenia powinni rozum jakowyś posiadać.
          Tzw. spoufalanie się prowokuje do lekceważenia. I trzeba sporej dojrzałości lub zwyczajnie dobrego wychowania by to sobie w głowie poukładać. Od dzieci dojrzałości ciężko wymagać, a z dobrym wychowaniem też różnie bywa smile
          • chalsia Re: Poznajecie ten schemat 22.04.13, 23:43
            > A tu się mylisz. Forma, w naszym społeczeństwie, wpływa na jakość kontaktów. Je
            > st to przetrenowane przez wiele lat i to nie na dzieciach, ale na ludziach doro
            > słych, którzy z założenia powinni rozum jakowyś posiadać.
            > Tzw. spoufalanie się prowokuje do lekceważenia. I trzeba sporej dojrzałości lub
            > zwyczajnie dobrego wychowania by to sobie w głowie poukładać. Od dzieci dojrza
            > łości ciężko wymagać, a z dobrym wychowaniem też różnie bywa smile

            zgodnie z tym pasierby powinny do Ciebie mówić per pani, ewentualnie "żono Taty" lub "macocho
            a jest tak?
            bo ciocią nie jesteś
            ponadto mówienie po imieniu NIE jest spoufalaniem się

            ja się zgadzam z Braktalentu
            • batka.makatka00 Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 05:47
              Zgadzam się z karolaną i tak jak pisze: trzeba sporej dojrzałości by to sobie w głowie poukładać.
              Mówienie po imieniu zakłada podobieństwo pomiędzy układem koleżeńskim i domowym, co niestety często powoduje u młodych utożsamianie form zachowań w tych dwóch, przecież różnych, środowiskach. Do tego potrzeba dojrzałości, nie tylko u dzieci.
              Jak powinny się zwracać do nas dzieci naszych M., no to jest niezłe pytanie.
              • polifonia1983 Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 08:02
                Wydaje się mi, że to zależy od układów w domu i wieku dzieci. Do mnie młoda mówi po imieniu, ale nie traktuje mnie jak kumpelę, tylko żonę taty. Na początku miała zapędy do posiadania "dużej siostry", np. chciała, żebyśmy się bawiły, że obie jesteśmy córkami M, ale się na to nie zgadzaliśmy. Teraz nie ma problemu.
              • chalsia Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 08:43

                > Jak powinny się zwracać do nas dzieci naszych M., no to jest niezłe pytanie.

                było na ten temat tutaj juz wiele wątków
            • karolana Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 09:01
              Chlasiu, nie, zgodnie z tym, co napisałam należy być ostrożnym w momencie zezwalania na mówienie do siebie po imieniu. Zgodnie z tym, co napisałam należy pilnować by mówienie po imieniu nie zaskutkowało układem kumpelskim z dzieckiem, bo dziecko nie potrzebuje kumpelsrwa z dorosłymi, od tego ma rówieśników.
            • karolana Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 10:57
              chalsia napisała:

              > bo ciocią nie jesteś

              Koleżanka matki czy ojca też nie jest ciocią, a jednak tak się do niej mówi, tak samo jak do kolegi rodziców mówi się wujku.
              Nie twierdzę, że to najlepsze słowo, ale nie ma w nim nic złego i jeśli macocha się zgadza, dzieci się zgadzają, to jest OK.
              • chanceelise Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 14:15
                Nie krytykuje decyzji niczyjej jak zwracać maja się do Was pasierby, ale ja nie chciałam "cioci" uznając, że głupio jakoś tak, że tata sypia, mieszka z "ciocią". Moje dzieci często są pytanie kim jest M i głupio bym się czuła gdyby mówiły: to wujek. Mówią: to przyjaciel mojej mamy. My wybraliśmy mówienie po imieniu, bo dzieci nie były maluszkami, ale ma to oczywiście swoje plusy i minusy.
                Wymagania wobec dzieci trzeba zawsze wyważyć biorąc pod uwagę całą sytuację,inaczej gdy rozwiedzeni rodzice współpracują inaczej gdy wciąż robią sobie pod górkę. Gdy dzieci są większe jasne i konsekwentne zasady zdają egzamin, nawet jeśli pilnuje ich macocha (ale musi mieć wsparcie ojca)
                • akasha78 Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 14:55
                  U mnie podobnie, pani za poważne a ciocia odpada bo nie chciałabym żeby Młoda na placu zabaw tłumacząc swoja zawiłą sytuację rodzinną mówiła " nie, to nie moja mama to ciocia , z którą sypia z tatą"a poza tym ciocia dla niej nie jestem, wiem że ciotkowanie i wujkowanie przez dzieci wszystkim dorosłym w koło jest powszechne ale mnie to jakoś razi jeśli to nie dotyczy członków danej rodziny. Na razie problemów nie mam z Młodą nawet ostatnio przyniosła mi z podwórka patyk bym miała czym grozić jej tatcie jak będzie niegrzeczny i nie bedzie mnie słuchałwink
                  • chalsia Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 15:18
                    > wiem że ciotkowanie i wujkowanie przez dzieci wszystkim dorosłym w koło jest po
                    > wszechne ale mnie to jakoś razi jeśli to nie dotyczy członków danej rodziny.

                    mam tak samo
              • chalsia Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 15:09

                > Koleżanka matki czy ojca też nie jest ciocią, a jednak tak się do niej mówi, ta
                > k samo jak do kolegi rodziców mówi się wujku.

                może w Twojej rodzinie i wśród Twoich znajomych

                wśród moich znajomych jest po imieniu lub per pani, zależy od:
                - preferencji danej osoby
                - stopnia zażyłości/znajomości między nami
                • glasscraft Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 15:16
                  U mnie dokladnie tak samo bylo - wszystkie kolezanki/koledzy rodzicow byli ciociami/wujkami. Ani po imieniu ani per pani/pan do nich nigdy nie mowilam.
                  Moj Babol mowi do mnie po imieniu, ale tylko dlatego ze tu gdzie mieszkamy tak po prostu jest (do tesciow tez sie u mnie nie mowi mamo/tato albo pani/pan tylko po imieniu). Tak samo mowi np do brata M, chociaz w opisach do otoczenia jest do wujek David.
                • karolana Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 15:18
                  chalsia napisała:

                  >
                  > > Koleżanka matki czy ojca też nie jest ciocią, a jednak tak się do niej mó
                  > wi, ta
                  > > k samo jak do kolegi rodziców mówi się wujku.
                  >
                  > może w Twojej rodzinie i wśród Twoich znajomych
                  >
                  > wśród moich znajomych jest po imieniu lub per pani, zależy od:
                  > - preferencji danej osoby
                  > - stopnia zażyłości/znajomości między nami
                  >

                  Nie tylko w mojej rodzinie i wśród moich znajomych. Spotkałam się z tym wśród zupełnie obcych mi ludzi.
                  Dodatkowo są kraje, w których mówi się "ciociu" i "wujku" do wszystkich dorosłych.
                  • chalsia Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 15:26
                    > Dodatkowo są kraje, w których mówi się "ciociu" i "wujku" do wszystkich dorosły
                    > ch.

                    są również kraje, w których lewa ręka jest nieczysta, co zmusza leworęcznych do przestawienia się na prawą
                    ale co to ma do rzeczy?
                    nic
                    ergo
                    nie jest to argument w dyskusji, bo my tu o osobach narodowości polskiej i wychowanych w Polsce się wypowiadamy
                    • karolana Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 15:30
                      chalsia napisała:

                      > > Dodatkowo są kraje, w których mówi się "ciociu" i "wujku" do wszystkich d
                      > orosły
                      > > ch.
                      >
                      > są również kraje, w których lewa ręka jest nieczysta, co zmusza leworęcznych do
                      > przestawienia się na prawą
                      > ale co to ma do rzeczy?
                      > nic
                      > ergo
                      > nie jest to argument w dyskusji, bo my tu o osobach narodowości polskiej i wych
                      > owanych w Polsce się wypowiadamy

                      O co Ci kaman? Chcesz o naszym kraju? Proszę uprzejmię. W naszym kraju dzieci do dorosłych KULTUROWO nie mówią na ty. Powszechnie zaś przyjętym zwyczajem jest mówienie "ciociu" i "wujku" do osób zaprzyjaźnionych i niespokrewnionych.
                      The end.
                      • chalsia Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 15:37
                        > O co Ci kaman? Chcesz o naszym kraju? Proszę uprzejmię. W naszym kraju dzieci d
                        > o dorosłych KULTUROWO nie mówią na ty.

                        do obcych - nie

                        >Powszechnie zaś przyjętym zwyczajem jest
                        > mówienie "ciociu" i "wujku" do osób zaprzyjaźnionych i niespokrewnionych.
                        > The end.

                        nie, nie jest POWSZECHNIE przyjętym zwyczajem. Jest zwyczajem przyjętym przez konkretnych ludzi, ewentualnie przez pewne środowiska, czy grupy ludzi. Ale nie powszechnie.

                        teraz jest the end
                        • karolana Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 15:42
                          "Gdy dziecko mówi do dorosłego „ty” To jest to oczywiście sytuacja niewłaściwa, która nie powinna się powtórzyć. Gdy dziecko powie do obcej dorosłem osoby „ty” rodzice powinni natychmiast i stanowczo oraz jednoznacznie zareagować stwierdzając: „Do pana masz mówić pan. Do każdej nieznanej ci dorosłej osoby powinieneś mówić albo „pan” albo pani”. Jeśli rodzice nie reagują na takie „tykanie” powinien zareagować ktoś inny, w tym również ten, do kogo dziecko mówi „ty”. Dziecko nie powinno oczywiście również mówić „ty” do dobrze sobie znanych dorosłych., lecz używać właściwych form takich jak „dziadek”, „ciocia” itp."

                          Zasady savoir-vivre.
                          smile
                          • chalsia Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 16:20
                            > "Gdy dziecko mówi do dorosłego „ty” To jest to oczywiście sytuacja
                            > niewłaściwa, która nie powinna się powtórzyć. Gdy dziecko powie do obcej dorosł
                            > em osoby „ty” rodzice powinni natychmiast i stanowczo oraz jednozna
                            > cznie zareagować stwierdzając: „Do pana masz mówić pan. Do każdej nieznan
                            > ej ci dorosłej osoby powinieneś mówić albo „pan” albo pani”.

                            oczywiście, że tak - w stosunku do OBCYH dorosłych

                            > Dziecko n
                            > ie powinno oczywiście również mówić „ty” do dobrze sobie znanych do
                            > rosłych., lecz używać właściwych form takich jak „dziadek”, „
                            > ciocia” itp
                            ."

                            do dobrze sobie znanych dorosłych SPOKREWNIONYCH - co wynika z kontekstu
                            nie ma słowa o tym, żeby do znanych sobie dorosłych NIESPOKREWNIONYCH mówić ciociu/dziadku
                            • karolana Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 22:03
                              od kiedy to "dobrze sobie znany" oznacza "spokrewniony" ?
                              mniejsza.
                              mowa była o kulturowym podłożu takiego a nie innego zwracania się do dorosłych w naszym polskim społeczeństwie, a nie o naszych indywidualnych upodobaniach.
                          • braktalentu Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 16:27
                            zasady savoir-vivre trzymam na tej samej półce i w tej samej zakurzonej skrzyneczce co hasła "bóg", "honor", "ojczyzna", "dobra matka", "prawdziwy polak" i "powinnaś".
                            Nad relacje oparte o konwenans towarzyski przedkładam te budowane na szacunku i zaufaniu.
                            Rozumiem jednak i akceptuję, że są środowiska, w których refleksja nad tym co "oczywiście niewłaściwe" jest kulturowo wykluczona. Tak jak są środowiska w których akceptuje się stosowanie wobec dzieci nakazów, kar, czy innej przemocy, bo brak refleksji sprzyja powielaniu wzorców bez względu na zmianę realiów (dla dobra dzieci i dorosłych oczywiście).

                            Przychodzi mi na myśl porównanie do nauki tanga. Można stosować metodę europejską, w której wszystkie ruchy tancerzy zostały podzielone na bloki. Nauczyć się ich i tańczyć tango pięknie i z satysfakcją. Można też stanąć z zasłoniętymi przepaską oczami na San Telmo w Buenos i zaufać obcemu człowiekowi. Potem też tańczy się tango pięknie i z satysfakcją, ale nie potrzeba do tego partnera, który zna te "właściwe kroki', "zasady" i "reguły". Można zatańczyć z każdym z kim ma się ochotę i wszędzie gdzie ma się ochotę.

                            I jeśli o tzw bon-tonie mowa to pragnę przypomnieć, że jeszcze nie tak dawno do tegoż dobrego tonu i "oczywistych sytuacji" należało zwracanie się do rodziców i współmałżonka poprzedzając nazwę roli społecznej formą pan / pani. Taka forma to rodzaj insygniów władzy. Ale ja w kontaktach międzyludzkich nie tylko insygniów, ale nawet samej władzy nie potrzebuję.




                            • karolana Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 22:09
                              jak do Chlasi - nie rozmawiamy o indywiduwalnych upodobaniach moich czy Waszych (przynajmniej nie ja o tym pisałam), ale o podłożu stosowania takich a nie innych form.
                              jak można przeczytać, stosowanie form "ciocia" i "wujek" nie jest moją regionalną wydumką, ale szerszym zjawiskiem.
                              do mnie dzieciary mówią po imieniu i poza ich matką nikt nie ma z tym problemu, również poza incydentalnymi sytuacjami wynikającymi raczej z okresu burzy i naporu tudzież napieprzania flaneli, nie miałam żadnych problemów z ewentualnym brakiem szacunku.
                              co nie zmienia mojego zdania, wyrobionego przez kilkanaście lat pracy z tzw młodzieżą, że mówienie do dorosłych po imieniu powinno być stosowane w kontrolowanych warunkach.
                              miłego wieczoru.
                              • braktalentu Re: Poznajecie ten schemat 24.04.13, 07:25
                                Myślę; wyobrażam sobie, że to co Tully i Chalsia piszą dotyczy powszechnej w ich środowisku liberalizacji norm obyczajowych, ogólnej tendencji do zmniejszania dupościsku w kontaktach międzyludzkich i życiu w ogóle.
                                Ale Polska nie kończy się na Jankach i oczywiście i Ty masz rację, pisząc o powszechności i niezmienności obyczajów utrwalających wzorzec sprzyjający stagnacji kulturowej.
                                Czy to dobry wzorzec? Moim zdaniem nie. To wzorzec, który w określonych środowiskach wspiera odwieczną machinę podporządkowywania sobie zależnych od nas ludzi. To ma swoje konsekwencje kulturowe. To podporządkowywanie przy pomocy języka insygniów władzy, poparte archaicznym konwenansem towarzyskim na który się Karolano powołujesz rodzi niezdrowe stosunki międzyludzkie. Coś co miało sprzyjać uporządkowaniu zachowań i przez wiele wieków spełniało swoją funkcję dziś jest bezużyteczne i wręcz szkodliwe społecznie, jeżeli naszym celem jest społeczeństwo egalitarne. Kolejnym etapem utrwalania tego fatalnego wzorca jest praca, w której sekretarka zwraca się do przełożonego Panie Prezesie, a on do niej w najlepszym wypadku Pani Zdzisiu, a całkiem powszechnie per Ty, lub złociutka, czy inszy skarbeńku (mówię o Polsce za granicami Janek).
                                Forma językowa upoważniająca dorosłych do zwracania się do dzieci po imieniu, przy jednoczesnym oczekiwaniu innej formy w stosunku do siebie budzi mój niepokój, szczególnie w polskiej szkole publicznej, w której nader często nasze dzieci są pozostawione na pastwę frustratów, dla których jedyną gratyfikacją płynącą z zawodu jest możliwość ciągłego podniecania własnego poczucia władzy.

                                I jeszcze o Twoich oczekiwaniach wobec dzieci. Nie widzę nic złego w oczekiwaniu, że dzieci będą myły zęby i będą mówiły prawdę. Sama takie oczekiwania mam. Ale kiedy nie są one realizowane przez dzieci nie zastanawiam się co takie jest w tych dzieciach, że kłamią i lubią smród z gęby. Nie odwołuję się do swojej oczywistej (choćby z przyczyn fizycznych) przewagi nad nimi i nie NAKAZUJĘ myć zębów, tylko analizuję siebie i swoje postępowanie. Szukam miejsca gdzie dałam dupy, żeby to naprawić. Bo dla dzieci naturalną radością jest naśladowanie ukochanych dorosłych (jeszcze dobrze na nogach nie stoję, ale jak mama myje zęby to ja też chcę).! A kiedy są starsze naturalną radością jest przejmowanie odpowiedzialności i coraz większe usamodzielnianie się. Jeżeli u swoich dzieci obserwuję zaburzenie w tym procesie (np. protest dotyczący utrzymywania higieny) to znaczy, że warto temat drążyć, a nie dążyć do zaspokojenia moich oczekiwań poprzez wyrobienia nawyku konsekwentnym realizowaniem znienawidzonego przez dziecko rytuału szczotkowania. Nie wierzę, że nakaz jest w stanie wyrobić w człowieku coś więcej niż odruch pawłowa.
                                • tully.makker Re: Poznajecie ten schemat 24.04.13, 09:25
                                  Jak to mowia, z niewolnika nie ma pracownika.
                            • tully.makker Re: Poznajecie ten schemat 24.04.13, 09:31
                              Bo to jest kompletne niezrozumienie, na czym polega dobre wychowanie - brak tzw kindersztuby, czyli wychowania w szacunku do siebie i do innych. Zrozumienie, ze zasady dobrego wychowania plyna wlasnie z owego szacunku powinno byc podstawa uspoleczniania dziecka, a znajomosc formulek savoir-vivrowych jest zjawiskiem wtornym, ktore w niczym nie pomoze burakowi, ktory tego szacunku do ludzi nie nauczyl sie od rodzicow i innych bliskich w pokoju dziecinnym.
                              Wtedy bedzie to tylko sztywne odbebnianie formulek, ososlonych do tego poczuciem, ze odbebniajac te formulki sprowadzamy innych do pionu i pokazujemy im, gdzie ich miejsce.
                  • polifonia1983 Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 16:20
                    W moim otoczeniu też się mówiło ciociu, wujku, teraz znajome, które mają małe dzieci, mówią do dzieci np. podaj talerzyk cioci, mając na myśli mnie, chociaż rodziną nie jesteśmy.
              • tully.makker Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 15:11
                > Koleżanka matki czy ojca też nie jest ciocią, a jednak tak się do niej mówi, ta
                > k samo jak do kolegi rodziców mówi się wujku.

                O brrrrrrrr. Na szcescie wokol mnie nie ma tego obyczaju, i moje dzieci do naszych znajomych zwracaja sie po prostu po imieniu.
    • tully.makker Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 12:19
      Ja dzieki bogu - dzieki bogu, bo mam wyjatkowo alergie na kij w dupie - obracam sie w srodowisku, w ktorym ludzie mowia sobie po imieniu, choc wielu z nich jest prawdziwymi VIPami. Zwyczaj paniowania przy kazdej okazji zaobserwowalam za to na wsi w srodowisku moich tesciow, bylaby to ostatnia rzeczy do ktorej bym aspirowala w wychowaniu swoich dzieci. Mimo tego obyczaju, tesciowie nie ciesza sie jakims specjalnym szacunkiem gdziekolwiek i u kogokolwiek, moze stad potrzeba wygenerowania sztuccznego poczucie, ze jest sie szanowanym przez formalne odnoszenie sie do msiebie nawzajem? Nie wiem, zagadka psychologiczna.
      • braktalentu Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 17:03
        Sięgam po rozwiązania formalne gdy chcę zachować dystans (najczęściej, bo kogoś nie lubię). Gdy już nie da się uniknąć sytuacji towarzyskiej (wspólne oczekiwanie na dzieci w szkole, itp.) lub biznesowej forma pan/pani ułatwia mi ustanowić sztywne granice kontaktu bez demonstrowania niechęci.
        • batka.makatka00 Re: Poznajecie ten schemat 23.04.13, 22:42
          Nie znoszę formy ciocio-wujku, ostatecznie do przyjecia w gronie bliskich przyjaciół, gdzie kontakty są równie częste jak serdeczne.
          Dość swobodnie podchodzę do stosowania ty lub pan/ni. Zdarza się, że ktoś mi nie pasuje i wtedy skracanie dystansu przez - ty, mi nie leży, to nie przechodzę. Trochę na zasadzie nie chce mi się.
          Dzieci M. mówią do mnie po imieniu.
          Mimo wszystko uważam, że znacznie łatwiej jest przekraczać "granice przyzwoitości" w kontaktach imiennych.
    • litera29 Re: Poznajecie ten schemat 30.05.14, 11:07
      batka.makatka00 napisał(a):

      > www.charaktery.eu/razem/312/Macocha-da-sie-lubic/
      >
      > Dzieci z poprzednich związków nie zawsze chcą akceptować nowego partnera lub
      > nową partnerkę ojca czy matki, a tym bardziej nie chcą widzieć go w roli rodzi
      > ca. Macochy (ojczymowie) starają się wtedy zaskarbić sympatię dziecka, proponuj
      > ąc mu zbyt partnerskie stosunki. Efekt? Nie mogą później wyegzekwować od pasier
      > bów przestrzegania domowych norm.
      > Jednak zarówno macosze (ojczymowi), jak i biologicznemu ojcu (biologicznej matc
      > e) nie wolno – w imię świętego spokoju – tolerować obraźliwych zach
      > owań dziecka skierowanych w stronę partnera. To nieuchronnie prowadzi do coraz
      > większej eskalacji wrogości i narastania napięcia.

      ..................................................
      święte słowa!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka