A tak mnie jakoś naszło by napisać tutaj
Wczoraj (24.07) miałam urodziny, mąż wstał, dał buzi na do widzenia i
pojechał do pracy. Kurde chandrę miałam cały dzień. Bo zapomniał! Ciągle
dzwonili i przyjeżdżali z życzeniami a On nic!
Ale po 17stej przyszedł mój Książe i wręczył najpiękniejszą, najśliczniejszą
czerwoną dłuuuuugą różę i nogi mi się ugięły i takie tam....Pamiętał... A
może jednak mu ktoś przypomniał? hihi ale kto....
Potem pojechaliśmy na zakupy i wybrałam sobie prezent bo mój M. to z tych co
niespodzianek nie robią.
Kurcze tylko już postarzałam się o rok.....Buuuuuuuu