Dodaj do ulubionych

Znowu zjezdzam w dol :-(

28.08.13, 10:49
Bylam 9 dni w Polsce, u mojej rodziny. I po raz pierwszy chyba nie palilo mi sie do powrotu. Dziewczyny, czuje, ze znow brak mi sil, zeby dzwigac ten caly patchwork. Niby nie jest zle, ale wybilo mnie to, ze podczas mojej nieobecnosci nocowala tu czesto 12-letnia corka mojego chlopa i spali razem w naszym lozku. Brzmi absurdalnie, ale czuje sie wyrugowana z mojego azylu, tak, jakby ktos zabral mi moje miejsce, wszedl na moj teren. To nie pierwszy raz i NM wie o tym, ze mi sie to nie podoba, ale nie widzi w tym nic zlego i mowi, ze zaspokajaja w ten sposob potrzebe bliskosci. Ja pytam, czy mozna te potrzebe realizowac inaczej, np. tulac sie do siebie na kanapie podczas ogladania filmu, czy cos w tym rodzaju. Ja tez chetnie spalabym ze swoimi dziecmi (a maja 4 i 2 lata), ale nie robie tego, nawet wtedy, gdy NM jest na wyjezdzie, bo nie chce prowokowac w moich dzieciach mysli "szkoda, ze H wrocil, teraz nie mozemy spac z mama". Dla mojego faceta to tylko babskie fanaberie. Juz sama nie wiem, wiem tylko, ze nie udaje mi sie wytlumic zalu do niego. No i temat kolejnych ferii, NM musi wyczarowac tydzien urlopu, (ktorego juz nie ma), bo musi dzieci zabrac na wakacje w pazdzierniku. Co oznacza siedzenie w biurze do poznej nocy dlugo przed i dlugo po urlopie. Kosztem naszego wspolnego czasu. Oczywiscie nie ma mowy, zeby nie pojechac, tylko organizowac cos z dziecmi na miejscu. Ja z moimi dziecmi zostajemy w domu, bo oni potrzebuja czas we troje. Co jakos tez rozumiem. Ale czuje, ze mnie to wszystko przygniata. Walka z wlasnymi emocjami, ciagnace sie rozmowy i dyskusje, poszukiwania kompromisu... Bardzo duzo miejsca w naszym zyciu zajmuja ostatnio tematy zwiazane z jego dziecmi. Mam wrazenie, ze wszystko sie wokol nich kreci, a ja mam coraz mniej przestrzeni we wlasnym domu i w naszym zwiazku. Dzis jestem w takim nastroju, ze mam watpliwosci, czy uda mi sie na dluzsza mete to wytrzymac. Sa lepsze i gorsze okresy, wiadomo. Na dodatek moja psychoterapeutka (ostatnia deska ratunku w sytuacjach kryzysowych) wyjezdza wlasnie na wakacja i musze sama sobie poradzic z tym przez conajmniej 2 tygodnie. Moze Wy mnie postawicie na nogi?
Obserwuj wątek
    • larysa-1 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 28.08.13, 11:45
      Rozumiem twoje postrzeganie problemu. Mam takie samo podejście. Relacje z dzieckiem nie powinny przypominać tych z partnerką. Szczególnie u dzieci innej płci niż rodzic i powyżej jakiegoś wieku. To oczywiście moje prywatne zdanie. Miałam ten problem również u siebie, co jakiś czas nm się zapędzi, co generalnie mnie odpycha od niego, ale są to już wypadki raz na rok (i już nie w takiej formie jak u ciebie). Powiedziałam mu wprost z czym mi się kojarzą takie zachowania. Miałam to szczęście że mnie zrozumiał.
    • loco122 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 28.08.13, 15:56
      "To nie pierwszy raz i NM wie o tym, ze mi sie to nie podoba, ale nie widzi w tym nic zlego i mowi, ze zaspokajaja w ten sposob potrzebe bliskosci. J"

      Dla mnie to nie jest normalne .!2 letnia dziewczynka z ojcem w łóżku ? I w tlumaczeniu zaspokajanie potrzeby bliskosci ?Bacznie bym obserwowała takiego delikwenta !
      • violadamore Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 28.08.13, 20:09
        Spoko, nie ma obaw, jestem pewna, ze nie ma w tym nic podejrzanego. Aczkolwiek ja bedac nastolatka wolalabym chyba spac na podlodze, niz polozyc sie obok mojego ojca, i tak mi chyba zostalo do dzisiaj. Czytalam gdzies, ze bunt nastolatkow przeciwko rodzicom to jeden z przejawow reakcji obronnej organizmu przed odczuwaniem pociagu seksualnego do nich. Nie wiem czy to prawda, ale ja mam wobec mojego taty bardzo silne reakcje obronne. Co innego przytulic sie mocno i dac buziaka, a co innego spac obok siebie i narazac sie na bliski dotyk... Brrrr...ciarki mnie przechodza po grzbiecie. Jest jeszcze jedna rzecz, moj NM sam mi opowiadal, ze w jeszcze w trakcie trwania jego malzenstwa, kiedy z zona nie mieli absolutnie zadnego kontaktu fizycznego (oddzielne spanie), przenosil te potrzebe kontaktu na dzieci. Zrobilo mi sie przykro, ze jak tylko wyjechalam, on wraca do starych nawykow. Nie wiem tez, czy nie jest to lekka instrumentalizacja dzieci; ja kiedy go nie ma i tesknie za nim, nie biore sobie na zastepstwo do lozka moich maluchow. Dzieci nie sa od tego, moim zdaniem, zeby zastepowac intymnosc doroslych. Chyba nawet Zawadzka cos na ten temat pisala. I teraz rozumiem, co miala na mysli. Bo choc nie umiem dobrze ubrac tego w slowa, czuje jakos podskornie, ze cos tu jest nie tak.
        • larysa-1 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 29.08.13, 08:30
          To zapytaj go co pomyślałby o swoim koledze z pracy, gdyby zobaczył go w łóżku z 12 letnią córką? Odwracając sytuację - co pomyślałby o nim kolega z pracy gdyby go tak zobaczył? Czy uważa że na pewno takie zachowanie jest właściwe? Powiedz, że tobie kojarzy się jednoznacznie i budzi w tobie nieprzyjemne uczucia. Niekiedy trzeba użyć ciężkiej artylerii. Można się również zapytać czy w wieku 12 lat spał w łóżku ze swoją matką?

          Co do twojego azylu, chyba masz prawo powiedzieć że nie życzysz sobie aby ktokolwiek oprócz was spał w waszym łóżku.
    • proszepani13 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 29.08.13, 12:20
      Dziewczyny, nie szukajcie niczego złego w tym, że dzieci szukają kontaktu fizycznego z rodzicami, szczególnie, gdy nie mieszkają z rodzicem na stałe. Moje pasierbiątka, choć już wyrośnięte nastolatki tulą się do ojca kiedy można. Z drugiej strony rozumiem całkowicie i absolutnie wkroczenia na swój intymny teren i chyba o tym należy rozmawiać z partnerem. Ja mam to samo, mam silną potrzebę posiadania swojego miejsca, swojej intymności tylko dla siebie i dla partnera. PO przez jakiś czas nie mógł tego pojąć, ale mądry z niego chłop na szczęście. Dochodzi do tego także drugi argument, a którym wspomniałaś i który mój mądry chłop też na szczęście zrozumiał. Mianowicie nie powoduj sytuacji, w których to ja będę przedstawiana jako ta ograniczająca. To znaczy jeśli macie robić razem super rzeczy, to kiedy ja jestem, nawet gdy się w to nie bawię, ale żeby nie wyglądało tak, że te superasy robicie tylko gdy mnie nie ma. Bo przekaz robi się prosty. To są ważne rzeczy, wszyscy jesteśmy równie ważni i wszystkim nam się należy tyle samo. I nawet nadgodziny PO przerobiliśmy. Owszem nie będziesz tyle pracował, będziemy mieli mniej, ale po równo mniej. Boże mój PO to cudo wink
      • violadamore Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 29.08.13, 12:39
        Ano faktycznie cudo wink. Gratuluje i zazdraszczam, choc moj chlop zasadniczo tez nieglupi.
        • proszepani13 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 29.08.13, 13:54
          Dlatego trzeba rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać a potem jeszcze tłumaczyć i sprawdzić czy aby nasze interncje zostały właściwie zinterpretowane, bo zazwyczaj nie są. Bo często niestety takie rozmowy są/były interpretowane jako zamach na ojcostwo. To długa i nie kończąca się chyba nigdy droga, ale nie można się załamywać. Jak dziś nie jest odpowiedni nastrój, to jutro lub pojutrze, ale nie przestwaj walczyć. Ochłoń, odsapnij, lampka wina i do roboty.
    • altz Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 30.08.13, 19:54
      Nie ma co robić zadymy, ale granice wypada postawić.
      Ja bym powiedział, że jeśli chcą spać, to nie na tym łóżku, bo to jest moje łóżko i sobie nie życzę. Co innego, gdyby dziewczyna przyjechała z chłopakiem, to bym się zgodził, ale to jeszcze nie ten wiek. wink
      Zdarza się, że ludzie gdzieś w ekstremalnych sytuacjach śpią obok siebie, żeby było cieplej, i wtedy nikt nie ma pretensji o to.
      Ale tutaj, sorry, moje łóżko, to moje łóżko, śpi mąż i za obopólną małżonków zgodą gość i nikt poza tym. Tak samo: moja szafa, moje biurko czy szlafrok.
      • olewka100procent Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 01.09.13, 23:15
        spanie z 12 latką wydaje mi sie bardzo dziwne, przecież taka dziewczyna już zaczeła dojrzewać, na pewno ma już okres , nie wiem nie ogarniam tego
    • rybkka24 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 02.09.13, 09:22
      spanie ojca z córką...no cóż nie doszukując się podtekstów jeżeli oboje maja tak nieodpartą potrzebę bliskości w tej formie to niech ją realizują, ale warunek jest jeden: nie w Twoim łóżku.
      czy nm nie może spać z córką w JEJ łóżku?
      zakładam ze ma takowe.jeżeli jest przypadkiem za małe to trzeba kupić większe niestety, bo Twoje łóżko jest dla nich niedostępne, zakomunikuj to jasno i dobitnie, postaw ostrą granicę bo Twój nm chyba nie słyszy dobrze o czym mówisz.
      co do reszty, po przeczytaniu Twojego posta odniosłam wrażenie że za bardzo próbujesz zrozumieć ojcostwo nm-a, a za mało próbujesz zrozumieć siebie i swoje uczucia.
      Faktem jest że Twoje dzieci są dla Ciebie najważniejsze ale nie kosztem Waszego związku i Twojego faceta.
      Niestety Twój nm realizuje swoje rodzicielstwo kosztem Ciebie i waszego związku tj:
      - spanie z córką Waszym łóżku mimo Twojego sprzeciwu
      - realizowanie ferii jesiennych kosztem Waszego czasu choć mógłby zorganizować coś na miejscu

      To są takie sprawy które mogą dać poczucie bycia na drugim miejscu i poczucie mniejszej ważności a to może generować ogromny złość i żal.
      Facet kosztem Was realizuje swoją potrzebę bycia "super rodzicem"
      Nie działa racjonalnie i rozważnie, tak, aby wszystkim było dobrze,
      tylko na pierwszym miejscu ma być dobrze jemu, potem dzieciom a na końcu Tobie (może nie zawsze tak robi, ale tak sugeruje opisane przez Ciebie postępowanie)
      i to wszystko za Twoim przyzwoleniem, ogromną wyrozumiałością i tolerancją.
      Na rozum wszystko rozumiesz, ale tak naprawdę nie chcesz być spychana Ty i Wasz związek na dalszy plan.
      Wg mnie przydałoby się ciut egoizmu i więcej wymagań bo facet przyzwyczaił się że
      "wszystko rozumiesz" i nie trudzi się poukładaniem wszystkiego tak aby każdy był zadowolony.

      Czy ty go tak pomijasz i odsuwasz na dalszy plan przy swoich dzieciach?
      Bo po Twoim poście odnoszę wrażenie że Ty i Wasz związek jesteście na dalszym planie PO rodzicielstwie, a można to dobrze zgrać nie olewając nikogo z rodziny, tak?

      Może za bardzo chcesz stworzyć idealną rodzinkę patchworkową i Ci się ulewa co i raz np teraz??
    • rybkka24 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 02.09.13, 09:29
      >Mam wrażenie, ze wszystko się wokół nich
      > kreci, a ja mam coraz mniej przestrzeni we własnym domu i w naszym związku.


      Zagubiliście proporcje i jak wcześniej facet jest chyba przyzwyczajony że Ty wszystko rozumiesz/zrozumiesz
      A czy Twoje dzieci nie są też przypadkiem na drugim planie bo jego są najważniejsze?
      Czy on nie tworzy My i Wy?
      Wyjeżdżasz ze swoimi dziećmi w jakieś fajne miejsce tylko w trójkę?
      kosztem waszego czasu/Twojej siły/pieniędzy.
      W waszym związku jest chyba jakaś duża nierównowaga?

      Przepraszam że tyle pytań, ale post pisany w emocjach może być jednostronnysmile
      • litera29 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 30.05.14, 10:12
        Chyba rozumiem Cię doskonale. Mój dom - mój azyl. Kiedy wkracza ktoś ( mówmy szczerze) "obcy" chcesz kontrolować sytuację, pilnujesz swojego azylu. Nie wyobrażam sobie, że moja już 14-letnia córka dwa lata temu sypiała u boku tatusia w jednym łóżku. Potrzeba bliskości - potrzebą bliskości, ale wydaje mi sie to nienormalne. I wcale nie chodzi o podteksty seksualne - zwyczajnie w tym wieku dziewczyny już nie sypiają z tatusiami! Dziewucha ogarnięta jakaś, czy pierdołowata? Przez pół roku na czas wizyty opuszczałam swoją sypialnię, bo przyjeżdżał pasierb: zmiana pościeli, ja na kanapę z M. Nie czułam tego, dlaczego muszę opuszczać swoje własne łóżko? I na okrągło bawić się co 3 dni w zmianę pościeli? Moje łóżko, mój azyl, moja prywatność! Młody nie sypia w pokoju gościnnym, bo jest gościem! Poza tym słysząc teksty pasierba, które mówił do mojej córki: "To juz jest mój pokój", "To jest moje łóżko" zdrętwiałam. Córka też chroni wyraźnie azyl naszego domu i jasno daje mu do zrozumienia, że jest gościem, że jego dom jest u mamy, nie tutaj. Wtedy poprosił tatę, by przygotował mu, wyremontował całe poddasze, bo kiedyś tam chce zamieszkać. Oczywiście prośba wypowiedziana na ucho, bym nie słyszała. No, ale usłyszałam. Całe poddasze to połowa naszego domu. Tez krótko skwitowałam, że jeśli kiedykolwiek będzie wyremontowane, to dla nas, ewentualnie dla córki, jak wyjdzie za mąż i nie będzie miała gdzie mieszkać. Po czym dodałam, że jest tu gościem, a swój pokój ma u rodzicielki. Niestety czasami trzeba krótko i zwięźle, bo okaże się, że opanuje cały nasz dom, będzie rościł sobie prawa, do czegoś co jest tylko moją własnością, na którą obecny M. przyszedł na gotowe. Nie wyobrażam sobie, by pasierb kiedykolwiek zamieszkał z nami, tym bardziej, że rodzicielka ma 3 razy większy dom, a mojego M. odesłał zupełnie z niczym.
        • optymist75 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 30.05.14, 10:28
          No droga Litero ,cos czuję,że poleje się krew po takim tekście:
          " Młody nie sypia w pokoju gościnnym, bo jest gościem! Poza tym słysząc teksty pasierba, które mówił do mojej córki: "To juz jest mój pokój", "To jest moje łóżko" zdrętwiałam. Córka też chroni wyraźnie azyl naszego domu i jasno daje mu do zrozumienia, że jest gościem, że jego dom jest u mamy, nie tutaj. Wtedy poprosił tatę, by przygotował mu, wyremontował całe poddasze, bo kiedyś tam chce zamieszkać. Oczywiście prośba wypowiedziana na ucho, bym nie słyszała. No, ale usłyszałam. Całe poddasze to połowa naszego domu. Tez krótko skwitowałam, że jeśli kiedykolwiek będzie wyremontowane, to dla nas, ewentualnie dla córki, jak wyjdzie za mąż i nie będzie miała gdzie mieszkać. Po czym dodałam, że jest tu gościem, a swój pokój ma u rodzicielki. Niestety czasami trzeba krótko i zwięźle, bo okaże się, że opanuje cały nasz dom, będzie rościł sobie prawa, do czegoś co jest tylko moją własnością, na którą obecny M. przyszedł na gotowe. Nie wyobrażam sobie, by pasierb kiedykolwiek zamieszkał z nami, tym bardziej, że rodzicielka ma 3 razy większy dom, a mojego M. odesłał zupełnie z niczym."

          No wiesz,różne teksty serwowałam mojemu M jeśli chodzi o jego dzieci,hodowanie ich,zachowanie,nieprzestrzeganie reguł panujących w naszym domu ,ale nigdy nie wypaliłam ,że młodzi są u nas tylko gośćmi w przeciwieństwie do ich mamy która to regularnie powtarza.
          Zdecydowanie żyje się prościej gdy dzieci mają swój plac w domu taty.
          • litera29 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 01.06.14, 13:50
            optymist75 napisała:

            > No droga Litero ,cos czuję,że poleje się krew po takim tekście:
            Zdecydowanie żyje się prościej gdy dzieci mają swój plac w domu taty.
            > .......................................................................................................
            > Gorzej, gdy mieszkanie małe i tego placu zwyczajnie nie ma, bo wszyscy siedzą sobie na głowiesmile Jest gościem, i tak zawsze będzie - nie mieszka u nas, tylko przebywa od czasu do czasu. Jak moje dziecko jedzie do swojego taty tez jest tam gościem, nie żąda swojego pokoju z szafą, biurkiem i koniecznie telewizorem. Sama mówi, że woli być tam gościem, bo jest jak gość traktowana i po latach uważa, że woli na noc wracać do siebie, do swojego łózka, bo tu jest jej azyl. 14-latka wyjaśniła mi, że nie potrzebuje dwóch domów, dwóch pokoi ( w każdym domu jeden), że kontakty z tata jej wystarczą, a swój dom i pokój ma jeden, mimo, że dwoje rodziców.
            • optymist75 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 01.06.14, 18:53
              litera29 napisał(a):

              > optymist75 napisała:
              >
              > > No droga Litero ,cos czuję,że poleje się krew po takim tekście:
              > Zdecydowanie żyje się prościej gdy dzieci mają swój plac w domu taty.
              > > .........................................................................
              > ..............................
              > > Gorzej, gdy mieszkanie małe i tego placu zwyczajnie nie ma, bo wszyscy si
              > edzą sobie na głowiesmile Jest gościem, i tak zawsze będzie - nie mieszka u nas, t
              > ylko przebywa od czasu do czasu.

              Mieszkamy w 40m2 mieszkanku,chłopaki mają gdzie spać i to oddzielnie,w naszym dużym pokoju/gościnnym czy stołowym.Jeszcze by tego brakowało bym uciekała z własnej sypialni bo dzieci nie mają gdzie spać.Mało tego mają też po szafce wypełnionej ubraniami.

              Jak moje dziecko jedzie do swojego taty tez je
              > st tam gościem, nie żąda swojego pokoju z szafą, biurkiem i koniecznie telewizo
              > rem. Sama mówi, że woli być tam gościem, bo jest jak gość traktowana i po latac
              > h uważa, że woli na noc wracać do siebie, do swojego łózka, bo tu jest jej azyl

              Widzisz chłopaki uważają dom ojca za swój dom i urządzili nam jazdę,po tym jak mamusia zrobiła im pranie głów,że dom jest tam gdzie ona mieszka,a u ojca są tylko gośćmi.
              Dzieci wcale tak nie uważają.I traktujemy ich jak domowników,o ile nie są właśnie hodowani wink
              I nie chcą od nas wyjeżdżać bo tu mają swój azyl.
              • litera29 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 04.06.14, 15:56
                optymist75 napisała:


                > Mieszkamy w 40m2 mieszkanku,chłopaki mają gdzie spać i to oddzielnie,w naszym d
                > użym pokoju/gościnnym czy stołowym.Jeszcze by tego brakowało bym uciekała z wła
                > snej sypialni bo dzieci nie mają gdzie spać.Mało tego mają też po szafce wypełn
                > ionej ubraniami.
                >.......................................................................................................................
                No więc własnie - pokój gościny, zy stołowy może sie przeciez nadawać do spania dzieciaka.Też nie widze w tym problemu, tym bardziej, że ma swoja komodę, miejsce na swoje zabawki, gry, ubrania.
                optymist75 napisała:
                > Widzisz chłopaki uważają dom ojca za swój dom i urządzili nam jazdę,po tym jak
                > mamusia zrobiła im pranie głów,że dom jest tam gdzie ona mieszka,a u ojca są ty
                > lko gośćmi.> Dzieci wcale tak nie uważają.I traktujemy ich jak domowników,o ile nie są właśn> ie hodowani wink> I nie chcą od nas wyjeżdżać bo tu mają swój azyl.
                ..........................................................................................................
                Tak się składa,że mój pasierb tez niechętnie wraca do mamy. Mówi,że tu ma większy luz, może pograć na kompie, pooglądać z nami filmy, razem pobawić się, odrabiać lekcje przy których nikt nie tłucze go po głowie, a w domu jest zupełnie inaczej. Widać nie wszystko zalezy od osobistego pokoju, wystarczy własne miejsce na rzeczy i do spania - resztę załatwia atmosfera i sposób spedzania czasu. Krzywda najwidoczniej się mu wielka nie dzieje, jest zadowolony
        • mamameg Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 30.05.14, 11:01
          Proponuję umieścić pasierba w komórce pod schodami, żeby znał swoje miejsce suspicious
          • litera29 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 01.06.14, 13:56
            mamameg napisała:

            > Proponuję umieścić pasierba w komórce pod schodami, żeby znał swoje miejsce :&#
            > 62;
            ........................................
            Nie mamy komórki pod schodami smile :0W ogóle nie mamysmile
            Pokój gościnny to jakaś kara? Sama nazwa wskazuje, że w nim sypiają goście.
            Grzechem jest mieć własne łózko i sypiać w nim i zwyczajnie nie lubić, jak ktoś w nim sypia co trzy noce i muszę iść na kanapę? Wszyscy inni moi goście sypiają w gościnnym, to pasierb chyba tez może.
            Nie widze problemu.
            • liz-beauty Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 01.06.14, 18:13
              Nie twierdze, ze przeprowadzka Wasza na kanape to dobre rozwiazanie, juz chyba lepiej, by syn meza tam spal. Jednak pasierb nie jest zwyczajnym gosciem, powinien czuc sie w domu ojca jak w domu. Skoro nie moze miec swojego pokoju u Was, niech ma jakis wlasny kąt, wlasną polke, jakies swoje rzeczy. Nie mozesz walic do niego tekstem, ze jest (tylko) gosciem. Jest synem Twojego meza, nie mieszka z Wami, ale to sie moze zmienic! A jesli za cztery, piec lat Twoja corka pojdzie na studia i wyjedzie, a M zaproponuje oddanie jej pokoju synowi? Jaki bedzie Twoj argument, ze nie?
              • liz-beauty Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 01.06.14, 18:19
                Moj syn ma 2 i pol roku, a pasierb 17 i licze na to, ze jak wyjedzie na studia, to jego pokoj damy Malemu. A Mlody oczywiscie bedzie mial nadal gdzie przenocowac jak przyjedzie na weekend/wakacje, ale nie musi miec juz pokoju tylko dla siebie, skoro przez wiekszosc czasu bedzie poza domem (o ile jego plany sie powioda). Tak samo moze myslec Twoj M o pokoju corki.
                • litera29 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 05.06.14, 08:47
                  liz-beauty napisała:

                  > Moj syn ma 2 i pol roku, a pasierb 17 i licze na to, ze jak wyjedzie na studia,
                  > to jego pokoj damy Malemu. A Mlody oczywiscie bedzie mial nadal gdzie przenoco
                  > wac jak przyjedzie na weekend/wakacje, ale nie musi miec juz pokoju tylko dla s
                  > iebie, skoro przez wiekszosc czasu bedzie poza domem (o ile jego plany sie powi
                  > oda). Tak samo moze myslec Twoj M o pokoju corki.
                  ................................
                  Nie myśli o tym, bo nie ma pojęcia co to są studia i że mogłaby opuścić dom mamy, skoro ma dopiero 14 lat smile Poza tym nie zakładam (ani córka),że na studia wyjedzie daleko, skoro kierunki,które ją interesują ma na miejscu pod nosemsmile Może sie wiec zdarzyć,że opuści dom dopiero, kiedy wyjdzie za maż, więc nie ma co "gdybać" na dzień dzisiejszy smile
              • mamameg Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 02.06.14, 09:43
                Podpisuję się pod tym. Pasierb zdecydowanie nie jest gościem, jest synem twojego partnera.
                Poza tym pomiędzy wierszami dajecie mu do zrozumienia, że jest kimś gorszym od twojej córki-ona jest częścią rodziny a on gościem.
                • litera29 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 02.06.14, 13:07
                  mamameg napisała:

                  > Podpisuję się pod tym. Pasierb zdecydowanie nie jest gościem, jest synem twojeg
                  > o partnera.
                  > Poza tym pomiędzy wierszami dajecie mu do zrozumienia, że jest kimś gorszym od
                  > twojej córki-ona jest częścią rodziny a on gościem.

                  Skoro stale nie mieszka z nami - jest gościem. II wcale nie w negatywnym tego słowa znaczeniu. Czuje się tu swobodnie, chcętnie przyjeżdża, nie zawsze chce wracać do swojego domu, ma swoje półki, swój telewizor, miejsce na swoje "graty". Nigdy nie daliśmy mu do zrozumienia, że jest mniej ważny, niż moja córka - prawa i obowiązki mają po równo, choć ze względu na to, że nie jest z nami 24 h na dobę, ma i tak znacznie więcej przywilejów.
              • litera29 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 02.06.14, 13:02
                liz-beauty napisała:

                > Nie twierdze, ze przeprowadzka Wasza na kanape to dobre rozwiazanie, juz chyba
                > lepiej, by syn meza tam spal. Jednak pasierb nie jest zwyczajnym gosciem, powin
                > ien czuc sie w domu ojca jak w domu. Skoro nie moze miec swojego pokoju u Was,
                > niech ma jakis wlasny kąt, wlasną polke, jakies swoje rzeczy. Nie mozesz walic
                > do niego tekstem, ze jest (tylko) gosciem. Jest synem Twojego meza, nie mieszka
                > z Wami, ale to sie moze zmienic! A jesli za cztery, piec lat Twoja corka pojdz
                > ie na studia i wyjedzie, a M zaproponuje oddanie jej pokoju synowi? Jaki bedzie
                > Twoj argument, ze nie?

                Chyba nie do końca mnie dobrze zrozumieliście. Nie twierdziłam przecież, że nie ma własnego kąta. Ma swoją komodę, w której są jego rzeczy, przebywa z moją córką w jej pokoju, gdzie zajmują się różnymi rzeczami. Ma półkę w łazience na swoje przybory , ma możliwość dojścia do kompa, telewizora, które stają się jego gdy przyjeżdża. Ludzie, chodziło mi tylko o to (nawiązując do postu), że nie lubię, kiedy sypia w naszej sypialni,a może sypiać w gościnnym pokoju:, gdzie również ma możliwość oglądania telewizji, grania na kompie. Uciążliwa jest dla mnie bezustanna przeprowadzka co trzy dni ze wszystkimi gratami pościelowymi !To, że powiedziałam mu, że jest u nas gościem, nie było twierdzeniem jednoznacznym ze słowami "Nie chcemy Cię tu", a wyjaśnieniem, że jakoś rozsądnie trzeba się pomieścić i nie może liczyć na wyremontowanie specjalnie dla niego czegoś, co obecnie jest w stanie surowym i zwyczajnie na takie atrakcje nas nie stać. Kiedy nie ma córki - sypia w jej pokoju. Natomiast, kiedy córka wyjedzie na studia musi mieć, gdzie wrócić. Ja wracając ze studiów co dwa, trzy tygodnie, wiedziałam,że czeka na mnie mój kąt, i chcę, by ona wiedziała, że nikt nie zajął jej miejsca w naszym domu. Musi mieć do czego wracać, gdzie znajdzie wszystkie swoje rzeczy osobiste, prywatne. Od razu sugerujecie,że chcę go zamknąć w komórce - wolne żarty - lubi do nas przyjeżdżać, lubi u nas nocować, cieszy się na każdy przyjazd, nie zawsze chętnie wraca do domu. Nie jest grzechem wyznaczenie granic we własnym domu, tym bardziej,że wcale na tym nie ucierpiał. Poza tym jego tata sam zaproponował spanie dziecka w gościnnym pokoju, bo sypialnia małżeńska to przecież i jego prywatne miejsce. Z resztą kiedy tygodniami remontowałam pokój córki - nie sypiała w moim łóżku, tylko przenosiła się do gościnnego. Nie widzę więc powodu, by pasierb miał specjalne względy. A być gościem to czasami wielka wygoda - wielu rzeczy nie trzeba robić, z wielu jest się poniekąd zwolnionym. "Gość" to nie kara.
                • mamameg Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 02.06.14, 13:45
                  I serio nie widzisz jak bardzo nierówno ich traktujesz? Pasierb nie może mieć własnego pokoju/ własnego miejsca/nie jest częścią rodziny,bo nie mieszka z wami, ale jak córka wyjedzie na studia i będzie was odwiedzała co dwa trzy tygodnie(czyli pewnie rzadziej niż pasierb?) to musi mieć swój pokój, musi mieć gdzie wracać, nadal jest częścią rodziny. Ja nie mówię, że musisz oddawać swoją sypialnię ale chociaż mu tak co chwila nie dawajcie do zrozumienia, że nie jest członkiem rodziny

                  A być gościem to czasami wie
                  > lka wygoda - wielu rzeczy nie trzeba robić, z wielu jest się poniekąd zwolniony
                  > m. "Gość" to nie kara.

                  Myślę, że dla dziecka wystarczająco bolesne jest że jego ojciec spędza dużo więcej czasu z obcym dzieckiem(twoją córką), nie trzeba mu jeszcze dokładać nazywając go gościem i dając mu do zrozumienia, że jest u was przelotnie.
                  • litera29 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 02.06.14, 16:29
                    mamameg napisała:

                    > I serio nie widzisz jak bardzo nierówno ich traktujesz? Pasierb nie może mieć w
                    > łasnego pokoju/ własnego miejsca/nie jest częścią rodziny,bo nie mieszka z wami
                    >
                    > O Jezu, kobieto, czytaj między wierszami! Tłumaczę,że spędza czas z moją córką w jej pokoju lub siedzi z nami w pokoju gościnnym. Niestety nie mam więcej pokoi!A dobudować się nie da! Nikt mu nie daje co chwila do zrozumienia, że nie jest częścią rodziny. Wręcz przeciwnie- zabieramy go wszędzie i na wszystkie uroczystości rodzinne, tym bardziej,że baaardzo często jest z nami u nas. I czuje się tu dobrze, chętnie u nas bywa. Coś sie tak uczepiła tego oddzielnego pokoju? Sam mówi od samego początku o sobie wchodząc do mieszkania z uśmiechem na twarzy: "Goście przyjechali" a Wy robicie z igły widły i zbaczacie zupełnie z tematu.
                    >
                    • liz-beauty Pokój 02.06.14, 18:15
                      Litero, rozumiem, ze nie macie dodatkowego pokoju - do niedawna mieszkalismy na 45 m kw, moj maz jest profesorem literatury i blokuje jeden pokoj na gabinet, Mlody, wtedy gimnazjalista, zajmowal jeden, trzeci pokoj byl nasza sypialnia i jednoczesnie salonem, w dodatku byl przejsciowy. Urodzilam dziecko. Dopoki lezalo w lozeczku, bylo jeszcze jako tako, ale kiedy zaczelo raczkowac i chodzic, stalo sie niemozliwie ciasno i bylam juz tak zmeczona ciasnota i brakiem intymnosci, ze zaczynalam myslec o wyprowadzce - ja z Malym - do moich rodzicow, gdzie mialam swoje dwa pokoje, ktorych nikt nie zajal i wziaz na mnie czekaly. Ale nie o tym. Teraz mamy calkiem przyzwoity metraz, ale nadal Maly swojego pokoju nie ma. W momencie, gdy pojdzie do szkoly, a Mlody wyjedzie na studia, zamierzam o ten pokoj zawalczyc. Maly musi miec biurko, gdzie bedzie odrabial lekcje i swoje polki na ksiazki itp. A Student, uwazam, nie musi miec juz wtedy pokoju na wylacznosc. Troche sie obawiam podobnego do Twojego argumentu meza - ze Mlody musi miec nadal swoje miejsce i do czego wracac, ze nie mozna mu odebrac czegos, co jest jego, ani poprzestawiac jego rzeczy. Na szczescie mam jeszcze troche czasu, by to wszystko przemyslec, ale problem jest.
                      Natomiast Wasza sytuacja jest troche podobna - a co jesli Pasierb zechce zamieszkac u Was? Nie bralas tego pod uwage? Naprawde nie widzisz, ze jestes troche niesprawiedliwa - Twoja corka "musi" miec pokoj jako studentka (in spe), a Pasierb nie musi, bo jest gosciem?
                      • litera29 Re: Pokój 03.06.14, 18:05
                        liz-beauty napisała:

                        > Litero, rozumiem, ze nie macie dodatkowego pokoju - do niedawna mieszkalismy na
                        > 45 m kw, moj maz jest profesorem literatury i blokuje jeden pokoj na gabinet,
                        > Mlody, wtedy gimnazjalista, zajmowal jeden, trzeci pokoj byl nasza sypialnia i
                        > jednoczesnie salonem, w dodatku byl przejsciowy.
                        > talo sie niemozliwie ciasno i bylam juz tak zmeczona ciasnota i brakiem intymno
                        > sci, eraz mamy calkiem przyzwoity metraz, ale nadal Maly swojego pokoju n
                        > ie ma. W momencie, gdy pojdzie do szkoly, a Mlody wyjedzie na studia, zamierzam
                        > o ten pokoj zawalczyc.
                        > Natomiast Wasza sytuacja jest troche podobna - a co jesli Pasierb zechce zamies
                        > zkac u Was? Nie bralas tego pod uwage?
                        ....................................................................................................................
                        do studiów córki jeszcze spoooro czasu. Nawet nie wiem, czy w ogóle wyjedzie na studia, bo wszystkie filie ma na miejscu. 10 lat budowałam dom sama - "Mały, ale nasz" - powtarzałam sobie i córce. Niestety nie brałam pod uwagę,że ponownie wyjdę za mąz i powiększy mi sie rodzina. Potem dopiero poznałam M., wyszłam za mąż. Wprowadził się. Z M. rozmawiałam o małej ilości metrów naszego domu, on to doskonale rozumie. Sam widzi, ze 14 latka mieszka tu całe swoje życie i prawdopodobnie mieszkać będzie, dopóki nie wyjdzie sama za mążsmileNie naciska, bo nie ma na co, warunki takie są i koniec. Wątpię, czy pasierb kiedykolwiek zamieszka z nami, (nawet jakby chciał) - pewnie Jego mama nigdy sie na to nie zgodzi. Więc jakoś nie ma takiego tematu. Razem z mamą mieszka w ogromnym domu z wielkim ogrodem, a jest ich tam tylko dwojesmile Powtarzam,że ma swój kąt u nas, sam widzi ( i on sam i mój M.),że nie ma dodatkowego pokoju ani możliwości i pieniędzy na stworzenie go, więc nikt się nie rzuca. Co będzie jeżeli stwierdzi kategorycznie , że chce z nami zamieszkać i przeciwstawi się mamie? Myślę,że wspólnie z m. wtedy zaczniemy myśleć jak rozwiązać ten problem. Na dzień dzisiejszy jakoś się mieścimy, mój gabinet i tak mieści się w przedpokojusmile
    • lea.777 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 02.06.14, 13:57
      Hej,

      Rozumiem Cię, znam temat z autopsji. Spanie partnera z dorastającym dzieckiem.
      Mój nm w swoim domu przez długi czas spał albo sam, albo ze swoim dzieckiem w łóżku (do niedawna). Razem sypialiśmy i sypiamy wyłącznie u mnie. Dla mnie to przykre i niezrozumiałe, rozstawaliśmy się już z tego powodu.
      Psycholog zalecił mi ostrożność w ocenie sytuacji. Wytłumaczenie: osoby z rozbitych rodzin mogą w przesadny sposób okazywać sobie uczucia.
      Ja takiego okazywania sobie uczuć w rodzinie nie rozumiem.
      Wiele godzin na ten temat przegadaliśmy. Inteligentny facet, a w tym temacie wydawał się potwornie ograniczony. Tak samo jak Twój motywował wspólne spanie zaspokajaniem potrzeby bliskości.
      Dla mnie to raczej lenistwo. Żeby usunąć nawyk należy wykonać pracę.

      Jeśli partner nie zdaje sobie sprawy z problemu, niech poczyta, niech się dowie, niech idzie do psychologa. A przede wszystkim jeśli w nosie ma, jak ty się z tym czujesz, to nie widzę przyszłości dla takiego związku. Tak samo jak nie widziałam dla swojego. Dlatego odeszłam i dopiero wtedy moje problemy zostały zauważone, a nawyk usunięty.

      Niestety, samo usunięcie takiego nawyku może nie wystarczyć, bo wchodzenie w nieswoje role to problem, który raczej nie ogranicza się do wchodzenia ojcu do łóżka. Przynajmniej u nas.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia w rozmowach z partnerem. Wiem, że nie są one łatwe.
      • violadamore Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 02.06.14, 20:17
        Na szczescie ten problem mamy juz za soba, moj facet, choc chyba do konca nie zakapowal, w czym ja widze problem, to uszanowal moje veto i sytuacja sie nie powtorzyla. smile To bylo juz prawie rok temu, bohaterka sporu tez przez ten czas wydoroslala i mam wrazenie, ze dzis juz by sie tatusiowi do lozka nie pakowala wink.
    • lea.777 Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 02.06.14, 13:59
      smile Dopiero teraz zauważyłam, jak stary jest ten wątek. Mam nadzieję, że rozwiązaliście problem. smile
    • violadamore Re: Znowu zjezdzam w dol :-( 02.06.14, 20:12
      My wynajelismy dodatkowo poddasze, zeby dzieci mojego chlopa mialy u nas swoj kat. Zachwycona nie bylam, ze dochodzi nam 250€ oplat za w sumie dwa weekendy w miesiacu, kiedy dzieci u nas spia, ale nie umialam powiedziec mojemu facetowi, ze goscinna kanapa w salonie powinna im wystarczyc. I tez zalezy mi na tym, zeby czuly sie u nas dobrze, chetnie przyjezdzaly i wiedzialy, ze sa (wazna) czescia naszej rodziny i maja w niej swoje miejsce. Na Waszym miejscu wyremontowalabym to poddasze, i ile finanse pozwalaja. Dla pasierba albo dla Twojej corki, aby kazde mialo jakis kat dla siebie. Rozumiem, ze Cie wkurzyl proba zaanektowania Waszej sypialni, ale obiektywnie rzecz ujmujac, potrzeba posiadania wlasnego miejsca w domu ojca jest uzasadniona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka