Dodaj do ulubionych

pytanie do braktalentu

03.10.13, 13:27
Swego czasu pisałać:
Jeżeli rodzic alimentujący odkrywa, że środki dostarczane przez Niego na utrzymanie dziecka są wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem może reagować. Istnieje szereg instrumentów prawnych umożliwiających taką interwencję. Nie spotkałam się jednak z częstym ich wykorzystywaniem. Na ogół rodzic alimentujący załamuje ręce i jęczy, lub wnioskuje o przyznanie opieki, czy obniżenie alimentów. ŻADNE z tych rozwiązań nie wpływa pozytywnie na zmianę sytuacji DZIECKA, więc sądy orzekają tak jak orzekają.
Czy ,mogę prosić o odpowiedź jakie są to instrumenty? Nasza prawniczka twierdzi, ze nie ma możliwości rozliczenia (sprawdzenia) alimentów, nawet przy podejrzeniu, że nie sa one zgodnie z przeznaczeniem (czyli na dzieci) wydatkowane.
z góry dziękuję
Obserwuj wątek
    • karolana Re: pytanie do braktalentu 03.10.13, 14:59
      To ja się przyłączę.
      Usiłowaliśmy uzyskać wyjaśnienia na temat tego NA CO przeznaczane są alimenty.
      Dostaliśmy śmieszną rozpiskę, wg której szanowna ex wydaje na dzieci dwukrotność alimentów, co jest zgodne z orzeczeniem sądu, ale kompletnie nie ma pokrycia w rzeczywistości.
      Zapytani o zdanie prawnicy orzekli jak jeden mąż i jedna żona, że w zasadzie NIE MA MOŻLIWOŚCI kontrolowania wydatków kwot alimentów, gdyż rodzic, któremu powierzono pieczę wydaje pieniądze "zgodnie z uznaniem, mając na względzie dobro małoletnich", bo po to właśnie m.in. została powierzona piecza. Co de facto oznacza, że matka wydaje kasę na co jej przyjdzie ochota i nie musi się z niczego tłumaczyć, gdyż sąd a priori założył, że matka będzie dbała o dobro dzieci.
      I nawet mając twarde dowody na niegospodarność nie możemy nic zrobić poza wnioskiem o zmianę pieczy i zniesienie alimentów, co akurat w naszym wypadku jest do zrobienia i nie odbije się negatywnie na dzieciach, bo będzie jedynie usankcjonowaniem stanu faktycznego.
      Zatem chętnie dowiem się CO można było zrobić zamiast "załamania rąk i jęczenia, lub wnioskowania o przyznanie opieki, czy obniżenie alimentów".
    • proszepani13 Re: pytanie do braktalentu 03.10.13, 15:03
      podłączam się do pytania. Wszak PO odpuścił sobie, co jak napisała brak talentu nie wpłynęło pozytywnie na zmianę sytuacji dziecka, ale prawnicy i pracownicy opieki społecznej z którymi się kontaktował odradzili szarpanie się, o ile dzieci nie są głodne i mają co ubrać. Stwierdzili, że doświadczenie pokazuje iż w takich sytuacjach, osoba sprawująca opiekę zawsze się tłumaczy, że brak jej środków i następuje podwyższenie alimentów. Czyli rodzicowi dochodzącemu na dziecko rodzicowi zostaje jeszcze mniej, a dodatkowa kasa jakoś się rozpływa.
      • altz Re: pytanie do braktalentu 03.10.13, 18:01
        proszepani13 napisał(a):
        > Stwierdzili, że doświadczenie pokazuje iż w takich sytuacjach,
        > osoba sprawująca opiekę zawsze się tłumaczy, że brak jej środków
        > i następuje podwyższenie alimentów.

        Trafne spostrzeżenie, tak to działa. Ale nie każdy sąd daje się na to nabierać.
        Jeśli ma się zestawienie kosztów, to jest jakiś punkt zaczepienia.
        Można podliczyć nie wykonywane pozycje z zestawienia i wnieść do sądu o potrącenie tej kwoty z alimentów z wnioskiem o pokrywanie te kwoty przez drugiego rodzica. Sąd na to czasami przystaje, bo bez różnicy jest, kto kupi dziecku buty czy opłaci inne koszty, byle to było zrealizowane.
        • proszepani13 Re: pytanie do braktalentu 04.10.13, 07:58
          My jeszcze nie spotkaliśmy takiego sędziego. Na wyszczególnienie, co ojciec musiał kupić dzieciom bo matka nie kupiła, odpowiedź była taka, że przecież ojcu nic się nie stanie, jak coś od siebie da dzieciom.
          • altz Re: pytanie do braktalentu 04.10.13, 10:17
            proszepani13 napisał(a):
            > My jeszcze nie spotkaliśmy takiego sędziego. Na wyszczególnienie, co ojciec mus
            > iał kupić dzieciom bo matka nie kupiła, odpowiedź była taka, że przecież ojcu n
            > ic się nie stanie, jak coś od siebie da dzieciom.

            Można się przyczepić do takich nierozmytych pozycji w kosztach, jak kurs angielskiego, opłata na Komitet Rodzicielski, ortodonta, komputer. Jak jest rozmyte typu odzież, to sędzia nie ma możliwości cokolwiek zrobić.
            Próbować trzeba, inaczej nic się nie zmieni przez lata. Ja znam dwa przypadki pozytywne, dajcie mi szansę poznać następne. wink
    • chanceelise Re: pytanie do braktalentu 04.10.13, 10:36
      Im więcej Was czytam tym bardziej widzę, że historię się powielają... W tym starym wątku o alimentach było coś o kosztorysie, zestawieniu wydatków, Wy tez mówicie żeby się do tego odwołać..U nas nic takiego nie było, jakieś ogólniki nie potwierdzone ŻADNYMI dokumentami (poza rachunkiem za mieszkanie i media), większość wydatków (te największe) matka planuje więc na razie ich nie udowadnia - ale podwyżkę otrzymała. Nie chcę się powtarzać, ale podzielam Twoje odczucia Karolana. Ojciec ma byś skarbonką i tyle, a jak starania o zapewnienie zawyżonych alimentów uniemożliwią mu kontakty z dziećmi, już nikogo nie interesuje. On ma obowiązek. Matki nikt z otrzymywanych pieniędzy nie rozlicza, a próba ukazania tego w sądzie obraca się przeciwko ojcu. Taka sytuacja wink Do tego, jako że nie jesteśmy małżeństwem w ogóle dla sądu nie liczę się ani ja, ani fakt, że M wraz z moimi dziećmi tworzymy nową rodzinę, która jest również rodziną i drugim domem dla pasierbów. Nie tego sąd nie widzi. Braktalentu powiedziałaby, że sad myśli o dobru dzieci....Czyli wystarczy,że ojciec przeleje alimenty (z dziećmi się nie spotka, bo zasuwa w weekendy żeby na nie zarobić) i już dobro dzieci zapewnione?
      • altz Re: pytanie do braktalentu 04.10.13, 12:05
        chanceelise napisał(a):
        > U nas nic takiego nie było, jakieś ogólniki nie potwierdzone ŻADNYMI dokumentami
        > (poza rachunkiem za mieszkanie i media), większość wydatków (te największe) matka
        > planuje więc na razie ich nie udowadnia -ale podwyżkę otrzymała.
        Trzeba się postarać o tabelę z kosztami, choćby podczas sprawy o podwyższenie alimentów i potem jest podstawa do tego, żeby matkę rozliczać.
        Można wnieść o alimenty na młodsze dzieci i na tej podstawie wnosić o obniżenie na pierwsze. Sąd musi mieć szansę na jakieś działanie.

        > Matki nikt z otrzymywanych pieniędzy nie rozlicza
        I słusznie, ale z wykonanych zadań już można rozliczać.

        > Czyli wystarczy,że ojciec przeleje alimenty (z dziećmi się nie spotka,
        > bo zasuwa w weekendy żeby na nie zarobić) i już dobro dzieci zap
        > ewnione?
        U mnie też była podobna sytuacja. Mówiłem przed rozwodem, że wszystko się zmieni. Nie wierzyła. Też staram się zarabiać przede wszystkim na alimenty, potem myślę o sobie.
        Co jakiś czas i tak pojawiają się komunikaty z tamtej strony barykady, że "gdybym chciał, to bym mógł". Ogólnie mówiąc, myślę, że po rozwodzie nie szanuje się facetów bez pieniędzy, ci bogatsi mogą sobie wiele kupić, co powinni dostać za darmo.
        • karolana Re: pytanie do braktalentu 04.10.13, 13:06
          altz napisał:

          > > Matki nikt z otrzymywanych pieniędzy nie rozlicza
          > I słusznie, ale z wykonanych zadań już można rozliczać

          > Co jakiś czas i tak pojawiają się komunikaty z tamtej strony barykady, że "gdyb
          > ym chciał, to bym mógł". Ogólnie mówiąc, myślę, że po rozwodzie nie szanuje się
          > facetów bez pieniędzy, ci bogatsi mogą sobie wiele kupić, co powinni dostać za
          > darmo.

          A co ma zrobić facet, który z powodów zdrowotnych NIE MA MOŻLIWOŚCI zarobienia na te pieprzone alimenty, a za to jest wstanie zajmować się dziećmi na pełen etat???



          A guzik. Wystarczy, że matka POWIE, że coś robi, że przypisze sobie cudze działania i ma święty spokój, a ojciec dostaje po łbie, że "deprecjonuje działania i osobę matki".
          • proszepani13 Re: pytanie do braktalentu 04.10.13, 13:35
            karolana napisała:
            > A co ma zrobić facet, który z powodów zdrowotnych NIE MA MOŻLIWOŚCI zarobienia
            > na te pieprzone alimenty, a za to jest wstanie zajmować się dziećmi na pełen et
            > at???

            ma się ubezpieczyć i palnąć sobie w łeb. Będzie za co utrzymać dzieci i ex
    • tully.makker z 2 strony 04.10.13, 10:48
      Kiedys wyliczylam koszt utrzymania mojego sredniego, wtedy przedszkolaka. Bez zadnych szalenstw, tanie ciuchy, nie doliczalam kredytu ani kosztow paliwa, choc mam samochod po to wlasciwie wylacznie zeby wozic dzieci. Jedna zajecia dodatkowe za 120pln miesiecznie. Nie doloiczalam kina, teatru, wystaw ani zabawek. Doliczylam koszt ciociobabcinek opieki w postaci 2 wyplat po 1000pln rocznie.

      Wyszlo mi 1600pln. Strasznie duzo.
      Nawet zakladajac, ze rodzic niezamieszkujacy zpalaci tylko polowe tej kwoty, to i tak mamy duza sume pieniedzy, ktora naprawde trudno NIE wydac na dziecko.
      • proszepani13 Re: z 2 strony 04.10.13, 13:02
        Tully, ja mam świadomość, że niemal każda kwota jest możliwa do wydania na dziecko. Co więcej, daleka jestem od osądzania ex, że sobie coś tam kupiły, wyjechały, zafundowały, czy zrobiły coś zupełnie dla siebie. Mogą, podobnie jak każdy z nas JEŚLI GO NA TO STAĆ. Myślę że większości, a i mi chodzi o to, że w niektórych przypadkach alimenty nie idą w całości na to, na co oczekiwano, czyli na konkretne potrzeby dzieci.W naszym przypadku PO zauważył, że po rozwodzie, cały dom zapchał się nowym sprzętem elektronicznym, meblami itd. ogólnie podwyższył się bardzo standard mieszkania do poziomu, na jaki nigdy nie było ich stać jako małżeństwa. I generalnie wszystko wydawałoby się ok, bo przecież i standard życia dzieci się podniósł, zresztą tak tłumaczyła to ex. Ale problem w tym, że dzieci straciły na zajęciach pozalekcyjnych, na wyjazdach, wyjściach. I to już nie jest ok, bo PO uważa, że od nowej kuchenki, ważniejsze jest wyjazd na wakacje (stara nie była stara i działała). I właśnie w takich przypadkach ojciec jest bezradny. Można sobie kupić nowiutki samochód i powiedzieć, że to do wożenia dzieci. Ale jeśli będąc małżeństwem jeździło się starym gruchotem, ale dzieci miały zapewnione potrzeby ponadpodstawowe, to wydaje mi się, że ojciec powinien mieć prawo żądać, aby dalej te potrzeby były zaspokajane, a niekoniecznie musi być kupiony nowy samochód, szczególnie, jeśli dochody wykazują, że jest to już dobro ponad stan.
      • karolana Re: z 2 strony 04.10.13, 13:11
        Tully, myśmy też ostatnio musieli policzyć ile wydajemy pieniędzy na dzieci. Wyszło nam ok 1700 (nie licząc alimentów) miesięcznie w sumie na dwoje, przy czym "gołe" koszty utrzymania przez pół miesiąca (bez zajęć dodatkowych, kosztu wyprawek szkolnych, leczenia, itp) wyszły po ok 400 zł, co oznacza ok. 800 miesięcznie na dziecko plus dodatki, które w 90% pokrywamy my.
        Oznacza to mniej więcej, że matka wydaje na dzieci mniej niż dostaje alimentów bądź kwota alimentów pokrywa w 100% koszt utrzymania dzieci kiedy przebywają u niej.
        • ledanna Re: z 2 strony 04.10.13, 14:51
          Powinny być zapisy prawne, które obligują rodziców do udowodnienia/udokumentowania wydatków na dziecko. Obojętnie czy to paragon, ręcznie napisana informacja, KP, ksero przelewu czy wydruk. Wiadomo, są wydatki które ciężko udokumentować, ale to zazwyczaj mniej niż 10%, jeśli tylko się chce.
          Wiadomo - koszty utrzymania, czynsz, opłaty za prąd - ale czynsz matka musi i tak zapłacić, bo w tym mieszkaniu mieszka, a opłaty za wodę czy prąd aż tak drastycznie się nie zwiększają, łatwo by to obliczyć.
          A potem matki chcą więcej i więcej, a dzieci nie mają ani zajęć pozalekcyjnych, ani mądrych gier, lepszych ubrań itp, a szanowna rodzicielka ma się dobrze.
          U nas była tak sytuacja, gdzie rodzicielka właściwie bez dochodów, mieszkała u rodziców utrzymywała się przez rok z alimentów od mojego M (plus dziecko miało od M i jego rodziców ubrania, buty, atrakcje, wakacje). I zdarzyło się, że dziecko zimą nie mogło wyjść przez 2 tygodnie na sanki, bo tych sanek nie miało, bo "mama nie ma pieniążków", a szanowna ex palaczka i na paczkę dziennie ją jakoś stać było...
          A jak kupi coś Młodej to Młoda cała happy i dumna bo "mama mi kupiła" - owszem, kupiła, ale za pieniądze M.
          I jak tu żyć normalnie....?
          • altz Re: z 2 strony 04.10.13, 16:07
            ledanna napisał(a):
            > A jak kupi coś Młodej to Młoda cała happy i dumna bo "mama mi kupiła" - owszem,
            > kupiła, ale za pieniądze M.

            Dzieci chcą mieć fajnych rodziców, radzących sobie i wyjątkowych. Dlatego to jest odpowiedź na potrzeby dziecka. smile
            • ledanna Re: z 2 strony 04.10.13, 17:21
              Pewnie tak, ale też widzę, że to co robi M jest przyjmowane od Młodej z łaską jakby to był jego obowiązek wszystko kupić, zapewnić - mówię o prezentach, atrakcjach, telefonach itp. i czasem jest to jeszcze pogardliwie traktowane "phi, taki tam używany smartfon mi tata dał", a jak mama kupi chociaż małą drobnostkę to jest święto lasu.
              Aż czasem ma się ochotę powiedzieć że na Gwiazdkę dostała od mamy prezent tylko dlatego, że M wpłacił dokładną kwotę i wskazując zabawkę - bo exia nie miała żadnego prezentu dla Młodej. No i ta zabawka była super w wspaniała (bo od mamy), a wszelkie inne zabawki poszły w kąt.
              Albo jak w chwilach buntu słyszy się - nie potrzebuję, a jakby co mama mi kupi - że owszem mama kupi, ale za pieniądze od taty... Trudno się gryźć w język...
              • altz Re: z 2 strony 04.10.13, 17:54
                ledanna napisał(a):
                > Pewnie tak, ale też widzę, że to co robi M jest przyjmowane od Młodej z łaską j
                > akby to był jego obowiązek wszystko kupić, zapewnić - mówię o prezentach, atrak
                > cjach, telefonach itp. i czasem jest to jeszcze pogardliwie traktowane "phi, ta
                > ki tam używany smartfon mi tata dał", a jak mama kupi chociaż małą drobnostkę t
                > o jest święto lasu.
                Ludzie się przyzwyczajają, jak ktoś weźmie jakieś obowiązki na siebie, to niechby raz przestał to robić, to będzie afera. smile
                Też mam taką zagwozdkę, zastanawiam się czy czegoś nie zafundować dzieciom i mam w związku z tym wątpliwości.

                > Albo jak w chwilach buntu słyszy się - nie potrzebuję, a jakby co mama mi kupi
                > - że owszem mama kupi, ale za pieniądze od taty... Trudno się gryźć w język...
                Będzie większa, to będzie można to powiedzieć. Możliwe, że się sama wcześniej domyśli.
                Mama kupuje, bo ma własne dochody, rodzinne i alimenty. wink
          • tully.makker Re: z 2 strony 08.10.13, 09:30
            Obojętnie czy to paragon, ręcznie napisana informacja,
            > KP, ksero przelewu czy wydruk. Wiadomo, są wydatki które ciężko udokumentować,
            > ale to zazwyczaj mniej niż 10%, jeśli tylko się chce.

            Chyba cie Pan Bog opuscil, kobieto.
            naprawde myslisz, ze rodzic ktory ma na glowie 90, a czasem i 100% obowiazkow zwiazanych z wychowaniem dziecka ma jeszcze sie zajmowac prowadzeniem buchalterii, ile wydal na marchewke na ryneczku? Tak mysle o sobie - ja akurat nie samotna matka, mam mnostwo wsparcia w rodzinie rowniez, ale majac male dziecko takie rzevcyz moglabym robic tylko w nocy, kolejna czynnosc do wykonania kosztem snu.
            • ledanna Re: z 2 strony 08.10.13, 09:59
              Mam nadzieję, że jeszcze mnie nie opuścił wink

              Takie myśli nachodzą mnie kiedy szlag człowieka trafia, kiedy myśli, że pieniądze które mają być przeznaczone na dziecko przeznaczane są na exie, a nie ma jak tego udowodnić...
              Samo zbieranie paragonów nie zabiera czasu. A potrzebne by były jeśli upomni się o nie Sąd.
              Takie gdybanie, bo wiadomo, że się tego nie da wyegzekwować....

              U nas znowu exia była naciskana, żeby wykupiła obiady dla Młodej w szkole (bo dziecko wychodzi bez śniadania z domu, zje "drugie" śniadanie na zimno w szkole", a na obiad może liczyć najwcześniej o 16 jak się exia wyrobi...) - oczywiście wykupiła, ale nie exia tylko matka M. Taki sposób działania exi - po co mam wydawać na dziecko kasę, skoro tę kasę może wydać ojciec dziecka, babcia, ciocia czy wujek.
              • mamameg Re: z 2 strony 09.10.13, 11:39
                > Samo zbieranie paragonów nie zabiera czasu. A potrzebne by były jeśli upomni si
                > ę o nie Sąd.

                Ale taką na przykład żywność kupuje się dla całej rodziny, to co z tym zrobić? brać osobno dla dziecka? podkreślać, to co zje dziecko? W szkole czy przedszkolu też za część wydatków ciężko otrzymać paragon czy fakturę, bo są zwyczajowo pobierane bez potwierdzeń(co wcale nie jest dobre, wciąż się bujamy z nieuczciwą skarbniczką, która zdefraudowała klasową kasę).
                • tully.makker Re: z 2 strony 09.10.13, 11:41
                  No wlasnie. Ile marchewek zjadlo dziecko, ile mama, a ile chomik? I jak liczyc to, co zjadl chomik dziecka - jako naklady na dziecko? na matke? Nawet jak nienawidzi gryzoni i zgodzila sie na chomika dla swietego spokoju?

                  Ludwiku Dornie, Sabo, nie idzcie ta droga.
                  • ledanna Re: z 2 strony 09.10.13, 11:47
                    No wiem, że to nie jest proste.

                    Ale w takim razie jakie macie pomysły, żeby nakazać ex wydawać pieniądze na dziecko a nie na siebie? i przy okazji przymusić ją, żeby te pieniądze wydała rozsądnie i oszczędnie?

                    wiem, nie da się, ale mnie to zwyczajnie wkurza i frustruje.

                    Bo w sumie wydać kasę nigdy nie jest trudno. Ale wydać ją rozsądnie i z umiarem, jeśli nie zarabia się kokosów nie jest prosto.
                    Też mnie coś trafia jak Młoda co chwila opisuje co jadła i w 80% są to kupione gotowce do odgrzania/usmażenia. Ok, sama też czasem takie kupuję, ale przecież one są sporo droższe niż gdyby je zrobić samemu...
                  • karolana Re: z 2 strony 09.10.13, 11:53
                    To którędy droga?
                    Jak ojciec ma się dowiedzieć w jaki sposób są wydawane JEGO pieniądze na JEGO dziecko?
                    Jak ograniczyć wydawanie przez mamusię pieniędzy DZIECI na jej wydatki?
                    W jaki sposób zapobiec temu, by mamusia palaczka wydawała pieniądze na fajeczki zamiast opłacenia mieszkania, w którym mieszkają dzieci?
                    Bo kontrolować nie, bo to dodatkowa praca dla biednej, pokrzywdzonej kobietki.
                    Nie płacić nie, bo wbrew prawu.
                    To co? Zamknąć jadaczkę, emigrować, ograniczyć się do wysyłania kasy?
                    Bo chyba tylko to zostaje...
                    • ledanna Re: z 2 strony 09.10.13, 12:00
                      No chyba tylko tak... ma płacić i się zamknąć i nie wtrącać, a najlepiej jak najczęściej brać dziecko i mu dodatkowo kupować, bo mamusi nie wystarcza to co on płaci...

                      Nie zrozumcie mnie źle, bo nie mam za złe że tyle płacimy na dziecko. Obciąża to nasz budżet domowy, ale tragedii nie ma. Nie miałaby pretensji nawet gdyby M trochę więcej płacił, ale żeby to WSZYSTKO szło na dziecko. Bo tak to człowiek się tylko wkurza i frustruje.
                    • tully.makker Re: z 2 strony 09.10.13, 14:39
                      A mysleliscie, zeby zmniejszyc alimenty przekazywane do rak matki kosztem ustalenia konkretnych rzeczy, za ktore placu ojciec? Typu - co miesiac obiady w szkole, takie a takie zajecia dodatkowe, takie a takie czesci garderoby? Czy sad by poszedl na cos takiego?
                      • karolana Re: z 2 strony 09.10.13, 14:56
                        tully.makker napisała:

                        > A mysleliscie, zeby zmniejszyc alimenty przekazywane do rak matki kosztem ustal
                        > enia konkretnych rzeczy, za ktore placu ojciec? Typu - co miesiac obiady w szko
                        > le, takie a takie zajecia dodatkowe, takie a takie czesci garderoby? Czy sad by
                        > poszedl na cos takiego?

                        Od stycznia jest wniosek o ZNIESIENIE alimentów, ponieważ
                        a) dzieci są z nami pół miesiąca, w tym czasie to my je utrzymujemy, nie matka
                        b) ponosimy dodatkowe koszty, których nie ponosi matka
                        jeśli ktokolwiek powinien płacić to ona nam.
                        • tully.makker Re: z 2 strony 09.10.13, 15:47
                          No wasza sytuacja to kompletnie insza inszosc. Mi chodzilo o taki mprzypadek, ze rodzic mieszkajacy z dzieckiem nie lozy na nie proporcjonalnie to ot5rzymywanych srodkow i braki nadrabiac musi drugi rodzic, de facto placac 2 razy.
                          • karolana Re: z 2 strony 09.10.13, 16:33
                            Tully ja w ogóle uważam że system alimentów jest źle zorganizowany. Jest oparty na założeniu że główny opiekun (matka) jest osobą z gruntu uczciwą i dbającą o dobro dzieci. I w wielu sytuacjach tak jest, ale doskonale wiemy że zbyt wiele matek wykorzystuje to bezwzględnie.
                            Co przeszkadza założenie konta, na które OBOJE rodzice wpłacaliby określoną kwotę i z niej pokrywane byłyby wydatki?
                            Albo żeby podzielić obowiązki - matka płaci za codzienne utrzymanie, a ojciec np
                            za żłobek, przedszkole, ubrania, podręczniki, itp.
                            Dlaczego ojciec nie może zrobić zakupów spożywczych czy kupić proszku do prania?
                            • chalsia Re: z 2 strony 09.10.13, 23:26
                              > Tully ja w ogóle uważam że system alimentów jest źle zorganizowany. Jest oparty
                              > na założeniu że główny opiekun (matka) jest osobą z gruntu uczciwą i dbającą o
                              > dobro dzieci. I w wielu sytuacjach tak jest, ale doskonale wiemy że zbyt wiele
                              > matek wykorzystuje to bezwzględnie.
                              > Co przeszkadza założenie konta, na które OBOJE rodzice wpłacaliby określoną kwo
                              > tę i z niej pokrywane byłyby wydatki?
                              > Albo żeby podzielić obowiązki - matka płaci za codzienne utrzymanie, a ojciec n
                              > p
                              > za żłobek, przedszkole, ubrania, podręczniki, itp.
                              > Dlaczego ojciec nie może zrobić zakupów spożywczych czy kupić proszku do prania
                              > ?

                              z tego samego powodu, tylko - ze tak powiem - w drugą stronę
                              juz widzę eksa jak jedzie 60 km w jedną stronę z zakupami spożywczymi, chłe chłe
                              albo jak TERMINOWO robi opłaty związane z dzieckiem, skoro ma problem z pamiętaniem, że alimenty są płatne DO 10-tego każdego miesiąca ( a trwa to już LATA)

                              >Co przeszkadza założenie konta, na które OBOJE rodzice wpłacaliby określoną kwo
                              > tę i z niej pokrywane byłyby wydatki?

                              to akurat nie stanowiłoby zabezpieczenia przed wydawaniem na cele nie związane z dzieckiem
                              • batka.makatka00 Re: z 2 strony 10.10.13, 09:09
                                Tully ja w ogóle uważam że system alimentów jest źle zorganizowany.


                                Jest - to prawda ale działa na obie strony. Założyłam sprawę o podwyższenie alimentów z 400 zł, kiedy córka miała 18 lat. Ojciec na kierowniczym stanowisku, ze średnią ok. 5500. Sędzina nakazała mi sporządzić tabelę kosztów. Wyszło, że córka zjadając średnio 0,70 jogurtu, 1 i 3/5 bułki dziennie, zdzierając rocznie 1 i 7/8 par butów i zużywając 14 i 7/9 paczek podpasek oraz inne podobne detale, z wakacjami włącznie, wymaga nakładów miesięcznych ok. 1800 zł. Ojciec spotyka się z córką 2 razy w roku, o prezentach zakupach nie mam mowy. Sędzina zasądza od ojca 600 zł bo ten bidulek taki maly misio, a ja zarabiam ponad 2 tysi to przecież mi wystarczy. To co się stało, że się zesr....?
                                Jestem z tych co to i przyjmuje i płaci alimenty. Nie rozumiem działania sądów, nawet się nie staram zrozumieć. Natomiast wiem, że ex i tak uważa, że tą kasą pozwala mi na wystawne życie. Generalnie jak ktoś jest ch... to nic tego nie zmieni. Zachodze w głowę jak ja wybrałam tego gościa i jak to się stało, że dzieci takie udane, po mamusi wink
                                • tully.makker Re: z 2 strony 10.10.13, 09:13
                                  Jak czytam takie historie, to nie rozumiem. Moj parter mial zasadzone 600pln alimentow na corke 16 lat temu, kiedy jego dochody jako wlasie konczacego studie elektornika plasowany sie w granicach 1500 - 2000pln. I nie narzekam, uwazam, ze to w porzadku i sprawiedliwie, i zgodie z potrzebami dziecka. jakim cudem mozna wydac taki wyrok, jak twoj? Odwolalas sie?
                                  • batka.makatka00 Re: z 2 strony 10.10.13, 09:42
                                    Nie było czasu na odwołanie bo córka kończyła 18 za m-c i nie była gotowa na stawanie przeciw ojcu. Teraz minął prawie rok i sama złożyła pozew albowiem rozmowa z tatusiem nie przyniosła rezultatów. Dziewczyna studiuje, wynajmuje lokum, dorabia, nie można jej nic zarzucić a ojciec twierdzi, że jest pod kreską i nic nie poradzi, tylko pocztą pantoflową później się dowiadujemy, Ze był a to na Seszelach czy innej Bali. No mówię Ci. Ostatnio jak pojechał do Grecji to córa się śmiała, że musi być biedny dlatego tam pojechał, bo taniej niż w Polsce. Uśmiałyśmy sie jak norki!
                                    • tully.makker Re: z 2 strony 10.10.13, 10:47
                                      Sooorwiel!
                                      • batka.makatka00 Re: z 2 strony 10.10.13, 11:46
                                        W sumie teraz jest o tyle dobrze, że się nie wtrynia w nasze życie. Martwię się tylko o młodą żeby jej pierwsze zetknięcie z wymiarem, chłe, chłe, sprawiedliwości nie było zbyt traumatyczne.
                                        Przygotowuję ją na wszelkie scenariusze ale jak trafi na sędzinę paszteta, która zobaczy śliczną, pewną siebie laskę, świetnie ubraną (choć w second handach) to różnie to może być. Sorry ale właśnie takią mam opinię, im ładniejsza kobieta jest stroną, tym, poza innymi względami, surowsza ocena kobiet sedzin. Trywialne, nie?
                                        • tully.makker Re: z 2 strony 10.10.13, 12:18
                                          Moj adwokat od rozwodu twierdzil, ze posiadam naturalny talent do wystepowania przed sadem. Przydaje sie - podkreslic niezdrowa chudosc i bladosc, przyciasna odziez - wiesz, zakiecik waski w ramionach typu zabiedzona sierotka, mozna podkreslic since pod oczami. Buty na plaskim obcasie, prosta fryzura. Oczywiscie czysto, zeby przy tym nie wygladac na patologie.
                                          jak sad zobaczyl taka tully w zestawieniu z Exem, ktory wazyl 2 razy tyle co ja i wystroil sie w garnitur hugo boss, to wygrana mialam w kieszeni wink
                                          • batka.makatka00 Re: z 2 strony 10.10.13, 22:31
                                            hahahahahaha!!!
                                            dobre, do zastosowania!
                                            ale wiesz mój też był wystrojony - na oko miał na sobie z 10 tysi ale łapki mu się tak trzęsły, że ją chyba litość wzięła (tę w todze)
                                            • tully.makker Re: z 2 strony 11.10.13, 09:36
                                              To moj ex psychopata zachowywal kamienna twarz, trudno bylo mu wspolczuc wink

                                              Zreszta moje zadania nie byly w sumie wygorowane biorac pod uwage sytuacje, najlepsze bylo to, ze jak przygotowujac sie do rozwodu poszedl do adwokatki, to ta mu szybko poradzila, zeby sie zgadzal jak najszybciej, zanim nie zmienie zdania, bo moze duzo gorzej dostac po dupie jak pojdzie na udry.
            • karolana Re: z 2 strony 09.10.13, 11:48
              tully.makker napisała:

              > Chyba cie Pan Bog opuscil, kobieto.
              > naprawde myslisz, ze rodzic ktory ma na glowie 90, a czasem i 100% obowiazkow z
              > wiazanych z wychowaniem dziecka ma jeszcze sie zajmowac prowadzeniem buchalteri
              > i, ile wydal na marchewke na ryneczku? Tak mysle o sobie - ja akurat nie samotn
              > a matka, mam mnostwo wsparcia w rodzinie rowniez, ale majac male dziecko takie
              > rzevcyz moglabym robic tylko w nocy, kolejna czynnosc do wykonania kosztem snu.

              Mamy małe dziecko. Mamy na głowie 90-100% obowiązków związanych z wychowaniem 3 dzieci. A jednak OD NAS wymaga się zbierania każdego kwitu i dokumentowania wydania każdej złotówki.
              Bo????????????????????????????????????????????????????????????????????????
    • batka.makatka00 Re: pytanie do braktalentu 12.10.13, 00:53
      chanceelise przepraszam, zawłaszczylam Twój watek, samo tak przychodzi na wspomnienie rzetelności działania sądów. Jak widać z przykładów, co kraj to obyczaj.
      Wracając na właściwe tory, z mojej strony, nikt nie mógłby mi udowodnić, że wykorzystuję alimenty niezgodnie z przeznaczeniem. Chyba, żeby córka dostawała baaardzo dużo a ja żyła baaardzo ponad stan a i to niekoniecznie dałoby się udowodnić. Prędzej, sadzę da się udowodnić rodzicowi jakieś patologiczne zachowania. Trochę to działa jak tajemnica poliszynela, Ty wiesz, exia wie, sędzia wie, wszyscy wią ale weź to i udowodnij.
    • proszepani13 Re: pytanie do braktalentu - a odpowiedzi ni ma 15.10.13, 09:25
      Wątek się rozbuhał, a braktalentu milczy. A szkoda...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka