rozpoczela nauke w naszym miescie. Po prostu 29 sierpnia wieczorem M dostal sms, ze Mloda bedzie rano u nas. Do konca nie bylo wiadomo, czy sie uda i nadal sa ogromne problemy, bo: roznice w podstawie programowej, ktore ma uzupelnic do konca tego miesiaca, bo Mloda nie ma karty medycznej, ani ubezpieczenia, bo ma za malo kasy. Pomagamy jak mozemy, ale przeciez nie mozemy wziac za nia pelnej odpowiedzialnosci, ani jej finansowac. Matka dala jej kopa w momencie, gdy przestala dostawac na nia kase jako na dziecko uczace sie i kazala porozumiec sie z ojcem w sprawie ubezpieczenia. Alimenty od ojca przychodzily bezposrednio na jej konto od roku, ale ten zapowiedzial, ze od 2015 juz jej nie zamierza wiecej utrzymywac. Mam nadzieje, ze tak nie zrobi... Mloda ma od niego 800zl, 500 kosztuje bursa (z jedzeniem w tygodniu i oplata 30zl za kazdy weekend) - ale w weekendy nie ma cieplego jedzenia! 300zl na reszte miesiaca to w takim ukladzie za malo - 50 zl bilet miesieczny, obiad w barze mlecznym 15-20 zl, trzeba zaplacic ubezpieczenie w szkole, no i kupic jakies zeszyty, bo o podrecznikach nie ma mowy - pokserujemy cos. Dziewczyna potrzebuje podstawowe kosmetyki, za chwile jakies porzadniejsze buty... Mozemy dac jej na ten bilet i zaprosic na jeden weekend w miesiacu do nas, zeby miala obiad i wtedy moze zaoszczedzic 30zl. Ale ona nie wydoli na tym...

M ma zamiar porozumiec sie z dziadkiem Mlodej, gdyby mogl dac stowke, byloby cos. Ale nie wiemy, czy da. No i juz sie boje co z dlugimi weekendami, swietami, feriami - mamusia kupi bilet? Czy corka wyladuje - no wlasnie, gdzie? Dziadek i babcia (z obu stron) mieszkaja ok. 100km od nas, ojciec - w Warszawie, odleglosc ok. 400km stad. Nawet gdyby miala tam pojechac, nie bedzie miala za co. Losem Mlodej przejmuja sie wszyscy, tylko nie jej rodzice... Moi rodzice np zaproponowali jej prace w weekend, zeby mogla cos sobie dorobic (no ale to na kosmetyki raczej, nie na utrzymanie). A mamusia... nie zadzwonila nawet zapytac, jak sobie corka radzi. Bo wyjechala w Alpy. Na wakacje. Fuck. Jakies pomysly jak jej pomoc? Chcemy, by skonczyla te szkole i poszla na studia. Jest zdolna, jest zakopanym diamentem...