22.09.04, 13:06
Wiecie co.. dzis przeczytalam jeden artykul i poczulam sie jakbym dostala
kopa w zoladek. Byl o gwalcie. I tak poczelam rozmyslac o przemocy. Wiem od
mojego M, ze u nich to sie roznie ukladalo, a w zasadzie to wcale sie nie
ukladalo. I nie raz dochodzilo do !!!obustronnych!!! rekoczynow (choc jak
slucham EKSI to wcale sie nie dziwie smile bo tez mam nieraz ochote jej
przylutowac). Chcialam sie zapytac czy znacie moze nie tyle final i powod
rozstania a przebieg malzenstwa? A moze zdarzylo sie wam byc napastowanym, ze
tak to ladnie ujme.. Ja znam jedna ofiare gwaltu i mysle, ze nie ma gorszej
zbrodni na ciele i psychice. Jak mozna?
Obserwuj wątek
    • jayin Re: Gwałt 22.09.04, 15:04
      Powiem ci jedno. Nie bierz tego do siebiesmile
      To moje zdanie na ten temat.
      Ale może ja jakaś "przeczulona" jestem.

      Nigdy nie byłabym z facetem, który uderzył z premedytacją jakąkolwiek kobietę.
      "Domowe rękoczyny" tym bardziej "nie wchodzą w grę".
      Podniesienie chociażby ręki na mnie - absolutnie.

      Do rękoczynów dochodzi, jak nie ma już argumentów do dyskusji slownej,
      a "rękoczyniący"/"rękoczyniąca" ma zakodowane w sobie reagowanie siłą na pewne
      sprawy/sytuacje. I tego się nie da z człowieka wykorzenić.

      Oczywiście jest jeszcze opcja: akcja-reakcja.
      Ale o ile mogę (o, ja feministka..wink - usprawiedliwić kobietę, która "odda"
      facetowi, o tyle facet, który "odda" kobiecie - jest dla mnie nikim.
      Może dlatego, ze kobiety z natury są wg mnie "słabsze" (chociaz zdarzają się i
      herod baby smile. Ogolnie uznaje zasadę; Słabszy ma prawo się bronić (no,
      niezależnie, niech już będzie, od płci). Silniejszy - jak go ten słabszy
      zacznie atakować - niech nie oddaje ciosu za cios, tylko spacyfikuje
      oponentkętongue_out (oponenta być może też smile.

      Tyle o przemocy w związkach/małżeństwach.

      J.
      • ashan Re: Gwałt 22.09.04, 15:11
        jayin napisała:

        >
        > Nigdy nie byłabym z facetem, który uderzył z premedytacją jakąkolwiek kobietę.
        > "Domowe rękoczyny" tym bardziej "nie wchodzą w grę".
        > Podniesienie chociażby ręki na mnie - absolutnie.
        >

        Dokładnie tak. Z naciskiem na "jakąkolwiek". I tym bardziej, gdyby była to jego
        eks.

        pozdrawiam
        a.
        • chalsia Re: Gwałt 22.09.04, 15:22
          I w tym kontekście tak sobie teoretyzujęsmile)) co do swojego własnego przypadku:
          - nexia nie wie (co by mnie wcale nie zdziwiło, no ale ma szansę sie dowiedzieć
          w RODK), że on (nawet nie jeden raz) po rozstaniu podnosił na mnie
          rękę
          - wie o tym i jak widać nie przeszkadza jej to, no bo przecież "to była moja
          wina, że on uderzył"

          Jak widać (truizm oczywiście) ludzie są różni, a miłość (nastepny truizm) jest
          BAAARDZO ślepa.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
      • alka23 Re: Gwałt 22.09.04, 15:17
        no to moze masz racje.. pacyfikacja bylaby tu lepszym okresleniem na to co
        zrobil, ale z tym zakorzenieniem sie przemocy to nie jest do konca tak. Ze
        znanych mi rodzin, praktycznie kazda ma jakas taka zadre w zyciorysie. Moze to
        poelga na tym, ze ludzie w jakis sposob sie docieraja? Kazda generalizacja jest
        zla, mi chodzi raczej o mechanizm jej powstania a nie osadzanie bylego zwiazku
        mojego facia.
        • jayin Re: Gwałt 22.09.04, 15:26
          alka23 napisała:

          > mi chodzi raczej o mechanizm jej powstania

          Ala,

          Docieranie - docieraniem, ale przemoc wynika nie z różnic między ludźmi, tylko
          z pokładów ich charakterów, genów nawet itd.

          Uwarunkowania uruchomienia takiego mechanizmu "traktowania partnera" są
          rozliczne - i ciężko faktycznie generalizować. Bo nie da rady.

          Są tacy, co w ogóle nie podniosą ręki, są tacy, co podniosą, ale się pohamują
          (czyli są zdolni do odruchów przemocy, ale się kontrolują świadomie), a są tacy
          co się z wrzaskiem rzucają i pazurami na inną osobę.

          I docieranie nie ma tu nic wspolnego smile

          (patrzę m.in. po moim "docieraniu" się z J, które pomimo, że znamy się już
          sporo czasu, trwa nadal - ale pomimo mojej wrednej wybuchowości - tak,
          przyznaję się...wink - ja nikogo nie biję, ręki nie podnoszę, nawet na myśl by
          mi to nie przeszło, a J potrafi mnie tak czy siak spacyfikować bez rękoczynów,
          chyba, że do tego można np. zaliczyć zduszenie w przytulaniu niepokornej i
          marudzącej babysmile
        • ashan Re: Gwałt 22.09.04, 15:53
          a ja powiem tak: "...miłość tak pięknie tłumaczy zdradę i kłamstwo, i grzech..."
          i przemoc też, jak widać... smutne to.
          Przemoc raczej nie ma wiele wspólnego z docieraniem się...
          a.
    • monikaaz Re: Gwałt 22.09.04, 18:58
      Nie bylam "napastowana", ale raz, juz pod koniec naszego malzenstwa, moj eks
      podczas wyjatkowo okropnej klotni rzucil mna o sciane i zlapal mnie za gardlo
      jakby chcial udusic. Mnie wtedy opanowal dziwny spokoj, powiedzialam mu "no
      dus, na co czekasz?" i sie opamietal, ale ten incydent przypieczetowal maja
      decyzje o rozwodzie, mimo, ze nidgy wczesniej na mnie reki nie podniosl. Ale
      uwazam, ze w jakimkolwiek zwiazku najwazniejsze jest zaufanie i poczucie
      bezpieczenstwa przy drugiej osobie, a tego juz nie bylo.....
      Choc milosc jest slepa i gdybym go nadal bardzo kochala, to nie wiem czy jakos
      bym sobie tego zamachu nie wytlumaczyla 'moja' wina....
    • capa_negra Re: Gwałt 22.09.04, 20:04
      Mojego męza biła jego była zona - od rzucania garmi do okładania na oslep -
      znajomi nie pytani o tym wespominają...
      Mój "były nażeczony" raz mnie dusił...
      Kiedyś bylam napastowana, na szczęście do gwałtu nie doszło - było to miejsce
      publiczne i na szczęscie ktoś nadszedł... długo zmywałam z siebie "brud" nie
      wyobrażam sobie co by było gdybym została zgwałcona - poprostu koszmar
    • natasza39 Re: Gwałt 22.09.04, 22:48
      "nie raz dochodzilo do !!!obustronnych!!! rekoczynow (choc jak
      > slucham EKSI to wcale sie nie dziwie smile bo tez mam nieraz ochote jej
      > przylutowac)."

      Ochota na "przylutowanie" komus, a faktyczne "przylutowanie" to dwie rózne
      rzeczy. Moje zdanie jest takie, a mam w tym wzgledzie doswiadczenia, bo mój sp.
      małzonek jak mnie kiedys zlal, to wyladowalam na pogotowiu, a więc moje zdanie
      jest takie: Facet który kiedys uderzyl jakaś kobiete uderzy nastepna na bank!!!
      Po prostu choc nadal bedzie ja kochal po prostu jej "przylutuje" bo go wtedy
      wkurzy. I nie mów mi ze jak kocha to nie uderzy, bo to nie ma nic wspolnego z
      miloscia. Mój mnie kochal i lał.Po laniu przepraszal, obiecywal, ze nigdy
      wiecej, plakal i calowal moje stopy, a za pare miesiecy robil powtórke z
      rozrywki. Raz zdeptał "tabu". I nic tego nie naprawi. A co do gwałtu... Tak to
      jest przezycie dla kobiety tak okrutne, że nigdy sie nie da tego zapomniec.
      NAwet jak zpycha sie to w pokłady podświadomosci wraca, w najmniej oczekiwanych
      chwilach.
      • alka23 Re: Gwałt 23.09.04, 08:11
        Nataszko.. znam osobiscie jeden przyklad jednorazowej przemocy, ktora
        zadzialala w zwiazku jak "lek na cale zlo" smile nie mowie, ze to jest dobre
        rozwiazanie. Absolutnie! Ale w tym przypadku pomoglo.. choc byc moze wyjatek
        potwierdza regule.
    • madalenka25 Re: Gwałt 23.09.04, 08:47
      tak.. zadziwia mnie zawsze gotowośc kobiet do tłumaczenia przemocy w rodzinie
      bo on niechciał, bo to ja byłam winna, bo.. i tu zaczynają sie tysiące
      usprawiedliwień

      doświadczyłam przemocy i znam to uczucie bezradności i chęci "mordu" po
      wszystkim
      mój eks kiedyś mnie mało nie udusił za sos do mięsa bo on chciał inny
      wyrzuciła go z domu jak wytrzeźwiał - po dwóch miesiącach przyjełam bo błagał
      bo mała itp
      wytrzymał 4 lata i drugi raz był ostatnim kiedy podniósł na mnie rękę
      a najgorsze jest to że zrobił to przy córce i przy teściowej, która kiedy ja
      byłam tłuczona głową o ścianę a on mnie dusił odwróciła się żeby nie wiedzieć
      gdyby mój brat wtedy nie interweniował to nawet niechcę myślec co by było
      mała do tej pory reaguje bardzo nerwowo na to gdy kots krzyczy

      dlatego uważam że gdy mężczyzna raz uderzy to drugi raz nie będzie miał oporów

      choc z drugiej strony znam parę ona histeryczka w złości zaczyna się robić
      niebezpieczna dla otoczenia i jak on jej nietrzepnie raz porządnie w pysk to
      nic nie pomaga, nawet środki na uspokojenie

      • alka23 Re: Gwałt 23.09.04, 09:05
        No wlasnie.. czesto przez ta elastycznosc pojecia cierpia niewinne osoby.
        Cieszy mnie, ze dalas sobie z tym rade i powiedzialas dosc. Ale przez reakcje
        twojej tesciowej widac symptomy podobnego traktowania.. kto wie przez kogo.
        Kiedy przerwiemy ten impas przemocy?
        • madalenka25 Kiedy? 23.09.04, 09:30
          myślę, że to kwestia uświadamiania i wychowania małych dziewczynek i chłopców
          to nauczenie ich rozwiązywania problemów bez użycia przemocy
          to świadomośc własnej wartości i poczucia godności
          wzorem mężczyzny był dla mnie zawsze mó sp Dziadek - szarmancki, bardzo
          szanujący kobiety bez względu na wiek - tak wychowywał też swoich synów
          i miał różne grzeszki na sumieniu( kto ich nie ma) ale zawsze powtarzał,że jak
          masz uderzyć Kobietę to walnij się w łeb i potem dopiero wracaj do tematu

          a moja była teściowa kiedys powiedziała gdy ja burzyłam się o alkohol
          oj pije - ciesz się , że cie nie bije...

          a kobiety tłumaczą bo często brak im sił i odwagi by wyrwać sie z obłędu, bo
          nie mają wsparcia - bo tak naprawde to żyjemy w kraju strasznej obłudy
          bo gdy dziewczyna zgłasz gwałt - to z pewnością sama prowokowała
          gdy żona zgłasza pobicie - to sprawa rodzinna, bo pewnie zasłużyła itp
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka