Wiecie co.. dzis przeczytalam jeden artykul i poczulam sie jakbym dostala
kopa w zoladek. Byl o gwalcie. I tak poczelam rozmyslac o przemocy. Wiem od
mojego M, ze u nich to sie roznie ukladalo, a w zasadzie to wcale sie nie
ukladalo. I nie raz dochodzilo do !!!obustronnych!!! rekoczynow (choc jak
slucham EKSI to wcale sie nie dziwie

bo tez mam nieraz ochote jej
przylutowac). Chcialam sie zapytac czy znacie moze nie tyle final i powod
rozstania a przebieg malzenstwa? A moze zdarzylo sie wam byc napastowanym, ze
tak to ladnie ujme.. Ja znam jedna ofiare gwaltu i mysle, ze nie ma gorszej
zbrodni na ciele i psychice. Jak mozna?