Dodaj do ulubionych

Puściły mi nerwy

18.10.04, 08:24
Cześć.
W ostatni weekend poprostu puściły mi/nam już nerwy przez młodego mojego M.
Mały ma 5,5 roku i jest niesamowicie rozpuszczonym dzieckiem.Wcześniej tak
nie było.Praktycznie co weekend go zabieramy do siebie i co kolejne spotkanie
jest coraz gorzej.Nie słucha się,bije,krzyczy.Wcześniej tak nie było.Jak coś
mu się powiedziało to zrobił to.Są chwile,że jest najukochańszym maluchem ale
czasem poprostu ręce mi opadają.Ja rozumiem,że dzieci też mają swoje
humory,ale to dziecko ma 5,5 roku i już tak się zachowuje?!
Powiedzcie mi dziewczyny czy Wy również macie bądź miałyście podobne
doświadczenia?Jak sobie z nimi radzić?Co zrobić,żeby mały się nas słuchał w
każdej sytuacji?
Do tej pory żadko kiedy miał zakazy,ale to dlatego,że był grzeczny.Natomiast
teraz jak mu czegoś się zabroni to przede wszystkim bije i wyzywa.
Już nie wiem co mam robić ani normalna rozmowa ani krzyczenie nie pomaga.
Matka małego ma brata w wieku 19 lat.Jak się pytamy młodego kto uczy cie tych
wszystkich brzydkich słów itp odpowiada,że wójek Ł.Natomiast ona twierdzi,że
to nieprawda,że to z przedszkola wynosi takie rzeczy.Czy to możliwe.
Pomóżcie!!


Dzięki.
Obserwuj wątek
    • new_live Re: Puściły mi nerwy 18.10.04, 08:37
      Podstawowy blad polega na tym, ze to Ty bierzesz sie za wychowywanie dziecka i
      rozliczanie matki dziecka...
      Wybacz ale to nie Twoja rola.
      Dziecko - wymaga pomocy jesli jest tak jak mowisz- ale moze miec na to wplyw
      wiele czynnikow. 1. Np. podzial an dwa swiaty
      2. Wlasnie fakt , ze Ty bierzesz sie za wychowanie- wybacz nie twoja rola , nie
      twoje miejsce
      3. Przechodzi jaka faze buntu- ale od tego sa rodzice.

      Jakie klopoty by nie mial ten maly . Rodzice dziecka powinni sie umowic i po
      tym porozmaiwac i zastanowic sie jakie kroki powezma.
      Jako matak wybacz nie tlumaczylabym sie przed Toba. - a tak a propo - dzieci
      przynosza brdzydkie slowa z przedszkola .
    • m-m-m Re: Puściły mi nerwy 18.10.04, 08:57
      Tak, to zdecydowanie nie Twój problem. Jeśli ojciec dziecka nie widzi nic złego
      w zachowaniu syna podczas weekendów to Ty nic nie poradzisz. Może Ci to
      przeszkadzać, ale spróbuj przymknąć na to oko i staraj się wytłumaczyć M., aby
      synem się zajął (czy to porozmawiał z matką dziecka, czy to zaprowadził je do
      psychologa), inacze bedziesz miał tylko poszarpane swoje nerwy, a i tak
      problemu nie rozwiążesz. Nie słucha się,bije,krzyczy

      Nie słucha się,bije,krzyczy

      Ale kogo się nie słucha? Jeśli tylko Ciebie, to nie dziwne, bo nie jesteś jego
      rodzicem i tak w ogóle to jeśli ojciec go nie nauczy, to Ciebie się słuchał nie
      będzie nigdy. Jeśli nie słucha się ojca to juz większy problem, a czkolwiek do
      rozwiąznia jedynie przez rodziców dzieciaka.

      Już nie wiem co mam robić ani normalna rozmowa ani krzyczenie nie pomaga

      Oczywiscie, że nie, bo nie Ty powinnaś z dzieckiem rozmawiać, a już na pewno
      nie krzyczeć.
      • bejbiko Re: Puściły mi nerwy 18.10.04, 09:23
        Ale kogo się nie słucha? Jeśli tylko Ciebie, to nie dziwne, bo nie jesteś jego
        > rodzicem i tak w ogóle to jeśli ojciec go nie nauczy, to Ciebie się słuchał
        nie będzie nigdy. Jeśli nie słucha się ojca to juz większy problem, a czkolwiek
        do rozwiąznia jedynie przez rodziców dzieciaka.

        - To nie jest tak, że my macoszki mamy stać z boku i być gotowe na to by kupić
        loda, zagrać w piłkę czy poczytać bajkę. Owszem, nie jesteśmy odpowiedzialne za
        wychowanie ale jako osoby starsze, do których powinno się mieć szacunek możemy
        poprosić np. aby zawiązał buty bo idziemy na spacer, aby odstawił kubek do
        zlewu itp. Jeżeli dziecko to olewa, wyzywa nas to znaczy, że faktycznie jest
        źle wychowane. Nie pisz m-m-m, że nie dziwne, że się macoszki nie słucha bo nie
        jest jego rodzicem. Dzieciak powinien słuchać starszych, i pani w przedszkolu i
        babci i cioci...
        Rodzice powinni tak wychować maluszka aby do każdej osoby dorosłej odnosił się
        z szacunkiem.... może dla małego to nawet nie zrozumiałe pojęcie... ale postawy
        można nauczyć, "proszę, dziękuję, przepraszam" to chyba podstawa wychowania.
        Kropelka pisze, że to nie tylko do niej mały przejawia takie zachowanie..... a
        fakt faktem, że dzieci z przedszkola przynoszą takie słowa... Znam taki
        przykład bardzo dobrze.
        I owszem jest to trudne ale mama powinna zwrócić więcej uwagi na zachowanie
        dziecka i działać kiedy wymaga tego sytuacja. Możecie jedynie zasygnalizować
        jej ten problem... ojcu, który ma go na weekend też nie uda się tego rozwiązać.
        • new_live Re: Puściły mi nerwy 18.10.04, 09:29
          Zgadzam sie z bebiko- co do szacunku do kazdego czlowieka.
          Ale problem jest problemem rodzicow. Nie matki- ale rodzicow....
          I oni razem po spotkaniu np. u psychologa winni dalej przyjac plan
          postepowania...
          • kropelka25 Re: Puściły mi nerwy 18.10.04, 09:39
            Hej dzięki za szybki odzew.
            Jedynie bejbiko dobrze mnie zrozumiała pod względem wychowania małego.
            Ja nie mam zamiaru go wychowywać bo to nie moje dziecko,ale jeśli przyjeżdża do
            nas na weekend to chyba mam prawo coś mu powiedzieć jeśli np. coś zbroi.Co ma
            niby robić,stać i patrzeć bo to nie moje dziecko?
            Ojciec małego też mu tłumaczy,i to nic nie daje.
            Rozmawiał w niedziele z jego matka i ona na to,że co ona ma zrobić jak on to
            przynosi z przedszkola?
            • new_live Re: Puściły mi nerwy 18.10.04, 09:44
              Ja czytalam ze jednym ze spososbow kroe polecaja psycholodzy jest ignorowanie
              tych brzydkich slow..
              Wprawdzie ja takiego nie stosuje.
              Moze moj spsosb sie przyda
              Ja tlumacze znaczenie tych slow. Moze niech ojciec tlumaczy mu tco to znaczy ,
              i ze to obrazliwe.
              Wiesz zachowanie dziecka- jesli naprawde jest agresywne i takie wojowanicze-
              musi z czegos wyplywac.
              Pytanie czy takie zachowanie jest u was czy w domu??
              trzeba by blo dojsc z czego wypwa , z czym sie wiaze i to zmienica. Najlatwiehj
              yto dojsc rozmowa. Moze niech czesc czasu spedza ojciec sam z chlopce i prubuje
              gadac - a jak to nie da rady nich idziedzie do psychologa,. Ja wierze ze dzieci
              nie sa agresywne i zle z same z siebie. Po prostu czasem cos je gnebi z czym
              sobie nie radza....Jesli matak nie chce wspolpracowac- ojciec sam musi dojsc z
              czago to wynika.
              Sama dyscypkina nice przyniesie rezutataow. po prostu ptrzeba pozanc gdzie
              lezyc porblem
              • kropelka25 Re: Puściły mi nerwy 18.10.04, 10:18
                Mały zachowuje się tak samo i u nas i w domu i u babci.Może zaczyna do niego
                powoli dochodzić,że mieszka tylko z mamą.Dzieci napewno w przedszkolu chwalą
                się co robią z tatą itp.
                Nie chce absulotnie ingerować bezpośrednio w to co się dziecie w trójkącie mama-
                dziecko-tata,ale chce coś podpowedzieć mojemu M.,który czasem jest równie
                bezsilny jak i ja.
                • new_live Re: Puściły mi nerwy 18.10.04, 10:21
                  Kropelrka.. Hipotez moze byc wiele. On tez moze sie pochwalic - bo jest u was i
                  spedza z tetm czas..
                  Zamaist hipotez- trzeba cos ustalic.
                  Moaja rada- proby rozmowy z malym - dojsc co naprawde jest problemem.
                  2. Wizyta u dobrego dzieciego psychologa
                  3. Jesli relacje matak ojciec- sa kiepskie- dazyc do ich poprawy . Ja taj robie-
                  bo na dziecko to ma dobry wplyw..
            • jayin Re: Puściły mi nerwy 18.10.04, 10:36
              kropelka25 napisała:


              > Ojciec małego też mu tłumaczy,i to nic nie daje.

              To albo mu źle tłumaczy, albo z drugiej strony (tzn. od strony mamy) - nie dostaje podobnych tłumaczeń i nie zmienia zachowania, bo mama tego tak bardzo nie wymaga jak ojciec i dziecko idzie po najmniejszej linii oporusmile, albo po prostu jest nadpobudliwym dzieckiem z trudnym charakterem, ktore nie ma ustalonych ani u matki ani u ojca "ram" w ktorych mogłoby się zmieścić i ułożyć. Oczywiście w neiktórych przypadkach takiego "nadpobudliwego" dziecka konieczna bywa pomoc psychologa dziecięcego.

              > Rozmawiał w niedziele z jego matka i ona na to,że co ona ma zrobić jak on to
              > przynosi z przedszkola?

              Jeśli chodzi o brzydkie słowa - to niewiele się da zrobić. Serio. Można tłumaczyć, że to brzydko tak mówić, można karać dziecko za takie słowa, można samemu nie kląć i uważać, że skoro dziecko w domu nie słyszy przekleństw, to przestanie tak mówić - ale... Towarzystwo przedszkolne ma tak przemożną najczęściej siłe oddziaływania "grupowego", że te rodzicielskie próby wykorzenienia z dziecka przekleństw np. niewiele dadzą - szczególnie, gdy jest ono na etapie "fascynacji" nowymi słowami. Czasem to mija po tym okresie "fascynacji" - kiedy faktycznie dziecko samo widzi, ze rodzice nie klną, że denerwują się, kiedy ono klnie, kiedy zaczyna rozumiec, ze to brzydkie slowa. A czasem nie.

              Widzę to po naszej Domowej Małej. Jest teraz w przedszkolnej zerówce i czasem przynosi jakieś takie kwiatki słowne, że skóra cierpnie. Ale nie w formie SPCEJALNEGO klniecia, czy wyzywania rodziców czy kogokolwiek smile bo na szczęście nikt na to sobie nie pozwoliłby i młoda o tym doskonale wie, zresztą ma przykład "domowy" Jak sie do siebie odnosimy i na tym wzoruje swoje zachowanie wobec nas. Te "kwiatki" obecnie to raczej coś w formie zwierzenia się w tajemnicysmile: "Wiesz... A Ania dzisiaj powiedziała tak i tak...". Chociaż kiedyś, jak miała chyba 4,5 roku, przyłapałam ją, jak w kącie mruczała do swojego misia niespecjalnie ładnie, kiedy "był niegrzeczny" - a "przyparta do muru" powiedziała, że to dziewczyny w przedszkolu tak mówiły do lalek i tak się razem bawiła z nimi... Brrrr...
        • m-m-m Re: Puściły mi nerwy 18.10.04, 11:11
          To nie jest tak, że my macoszki mamy stać z boku i być gotowe na to by kupić
          loda, zagrać w piłkę czy poczytać bajkę. Owszem, nie jesteśmy odpowiedzialne za
          wychowanie ale jako osoby starsze, do których powinno się mieć szacunek możemy
          poprosić np. aby zawiązał buty bo idziemy na spacer, aby odstawił kubek do
          zlewu


          Aby dziecko miało szacunek do starszych musi byc tego nauczone...przez
          rodziców, a nie macochę, ojczyma , ciocię, dziadka, czy sąsiadkę.
          No właśnie: możemy poprosić, a nie dziecku obcemu cokolwiek kazać, albo na nie
          krzyczeć. (czyli de facto: wychowywać).
          Jeśli mój pasierb coś robi nie tak, to go proszę o ponowne wykonanie tej
          czynności. Jego ojciec zaś ma prawo na niego krzyknąc, zakazać lub nakazać ,
          jak i i karać jego zachowanie.
      • jayin Re: Puściły mi nerwy 18.10.04, 10:18
        Racja, że nie twoja sprawa, jak to dziecko jest wychowywane.
        I nie masz ani obowiązku ani właściwie prawa wnikać w to, jak rodzice wychowują dziecko.

        ...Dopóki nie zacznie robić "szkód" (pod tym pojęciem rozumiem zarówno bałagan jak i każde inne "akcje" jakich jest w stanie dokonać dziecko w domu - łącznie z malowaniem obrazków farbami na ścianach smile w twoim domu i dopóki bezpośrednio na tobie nie będzie trenować swoich "niewychowanych" zachowań. Jeśli wtedy nie ma obok rodzica, to nie zrobisz faux-pas, jeśli sama zwrócisz dziecku uwagę i nie pozwolisz mu na robienie powyższego.

        Bo co jak co, wychowanie zostawmy rodzicom i owszem, ale sobie nie dajmy wejść na głowętongue_out Chyba, że jesteśmy zachwycone takimi wybrykami młodego pokolenia i maksymalnie pobłażliwe smile Bo i takie "masochistki" się zdarzają.
    • chalsia Re: Puściły mi nerwy 19.10.04, 01:04
      Skoro dziecko dopiero od niedawna tak się zachowuje, to znaczy, że nie jest
      rozpuszczony, tylko że coś się zmieniło albo stało.
      I nie rozumiem czemu oczekujesz by "mały się nas słuchał w każdej sytuacji".?
      Co to? WOjsko? czy robot?
      To człowiek - po pierwsze. Tak Jak i Ty. Czy Ty też robisz wszystko co Ci każą
      albo o co Cię poproszą?
      To dziecko - po drugie. Czy Ty jako dziecko też ZAWSZE i w KAŻDEJ sytuacji
      słuchałaś rodziców? Przypomnij sobie.
      A zakazywanie czy krzyk to akurat nie najlepsze metody egzekwowania
      czegokolowiek. I nic dziwnego, że wzbudzają złość. A dziecko w tym wieku
      jeszcze może nie umieć inaczej niż biciem czy wyzywaniem (przyniesionym z
      przedszkola) dac upust negatywnym emocjom.

      Pozdrawiam,
      Chalsia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka