Dodaj do ulubionych

Ach ta exsia

01.12.04, 22:01
Dziewczyny,
Jestem z mym M już 3 lata. Macocha weekendowa i wakacyjna 6 cio letniego
dziecka. Mój M jest 2 lata po rozwodzie. Kontakty z eksią ograniczają się
jedynie do spraw dziecka. Eksia od pewniego czasu zaczęła wydzwaniac do M
prawie codziennie z jakimiś błahymi sprawami, nimby dotyczącymi dziecka niby
nie. A to List jest do odbioru, a to zdejmij sweterek w przedszkolu. Dzwoni z
takmi " pierdami" jakby dzwoniła do swego męża. I wkurza mnie to strasznie,
bo ona nadal właśnie go tak traktuje. Mój M też jest wkuty bo nie chce byc "
chłpcem na posyłki" a poza tym on ma swoją rodzinę i co go obchodzą jej
sprawy do załatwienie. Postanowiliśmy radzić sobie z tym tak, by nie odbierać
jej telefonów , a przy każdym telefonie do dziecka pytać o co chodziło, no bo
gdyby była jakas pilna sprawa to mogłaby sie nagrac na sekretarke prawda? czy
wy też tak macie, i jak sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • nooleczka Re: Ach ta exsia 02.12.04, 10:47
      my też tak mamy i wcale sobie z tym nie radzimy sad Eksia dzwoni po 15 razy
      dziennie i sama nie wie o co jej właściwie chodzi. Wydaje mi się, że jej się
      nudzi samej w domu i wydzwania sobie dla rozrywki, a najlepszą rozrywka jest
      szarpanie nerwów mojemu M. Ostatnio M zaczął wyłączać stacjonarny z gniazdka.
      Jego syn ma własny tel. komórkowy, ale eksia woli dzwonić do tatusia, to jej
      daje większa satysfakcję.

      Na koniec chciałam zaznaczyć, ze piszę o jednej konkretnej kobiecie, a nie o
      całej wyimaginowanej "populacji".
      Żeby znów nie było awantury smile
      • konkubinka Re: Ach ta exsia 02.12.04, 11:19
        No wlasnie tu tkwi problem , zeby umiec wyposrodkowac takie zachowania.
        My wiele dalibysmy zeby eksia dzwonila i mowila i miala sprawy.Przegiecie w
        druga strone- totalny brak checi i mozliwosci rozmowy.
      • poxywka Re: Ach ta exsia 02.12.04, 11:43
        przypuszczalnie Wasze exsie sa samotne (bo inaczej nie wyobrazam sobie takiej
        sytuacji) ? nalezy je wiec jak najszybciej wyswatac; musi pomoc!

        pozdrawiam
        poxywka
        • nooleczka Re: Ach ta exsia 02.12.04, 12:01
          Ba! Żeby to swatanie było takie proste! (chociaż leeyę i szymona mi sie udało
          hihihi)
          Mój luby juz ją próbował swatać, nawet z dobrym skutkiem, bo kilku się
          przewineło (oczywiście nie naraz tylko po kolei), nawet się malinkami na szyi
          chwaliła smile Niestety, żaden długo nie wytrzymał i wszyscy pouciekali sad
    • lilith76 Re: Ach ta exsia 02.12.04, 11:58
      eks mojego M też często dzwoni (raz dziennie) i też dzwoni z "pierdami", ale
      mnie to jakoś nie wzrusza, bo w końcu mają wspólne dzieci i jakieś tam sprawy
      trzeba ustalać, każde jest odpowiedzialne za dzieci. nie odbieram tego jako
      zaznaczanie terenu. wolę żeby dzwoniła z "pierdami" niż z problemami
      egzystencjonalnymi typu: "jestem samotna", "posłuchaj ostatnich plotek z
      osiedla", czy "nie wiem na jaki kolor włosów się zdecydować". nie staram się
      teraz być złośliwa.

      ciekawe jest tylko, że zaczęła tę telefoniczną kanonadę teraz. być może coś
      zmieniło się w jej dotychczasowym życiu.
    • madalenka25 Re: Ach ta exsia 02.12.04, 12:20
      to ja jestem eksia prawie doskonałasmile)))))
      nie dzwonię, nie piszę, unikam jak ognia, spotkania bez ograniczeń - byle by
      chciał, nie przypomniam o alimentach, ba nawet się nie upominam jak zapomni
      zapłacić ...

      do doskonałości brak mi tylko posypania głowy popiołem bo powinnam sie
      przejmować a ja się śmieje... i to go chyba boli najbardziej
      • gosza26 Re: Ach ta exsia 02.12.04, 12:38
        własciwie to mogłabym załozyć wątek o tym samym tytule sad. Powtarzac sie nie
        będę, bo ani to nie jest przyjemne dla mnie ani dla czytającychsmile. Natomiast u
        nas wszystko dawno przekroczyło granicę ,,poprawności politycznej,,. Dochodziłó
        to asurdów podczas, których nawet św. franciszkowi brakłoby cierpliwości. Na
        ale na wile sobie pozwalał M. wcześniej i to są tego konsekwencje. Dopiero jak
        dostał na papierze czarno na białym, że jest to ktoś kto nie respektuje żadnych
        norm społecznych zrozumiał,że tylko sądownie może rozwiązać swoje problemy...


        Gratuluje wszystkim, którzy mają normalne stosunki z next, eks....i bardzo
        zazdroszcze..
        • konkubinka Re: Ach ta exsia 02.12.04, 12:40
          a propos Madalenki, no i ja nie dzwonie z pierdolami ale czasem pisze sms jak
          cos trzeba powiedziec.Ale to moze wypada srednio raz na miesiac.
          • madalenka25 Re: Ach ta exsia 02.12.04, 12:57
            mój były jasno powiedział że sobie nie życzy a ja sie tylko stosuje a że wredna
            ze mnie małpa - to konsekwentnie

    • m-m-m Re: Ach ta exsia 02.12.04, 14:29
      A my mamy telefon z wyświetlającym sie numerem dzwoniącego. Jeśli dzwoni ex,
      tel. od niej odbiera wyłącznie pasierb, jeśli go nie ma, nie odbieramy, tylko
      włącza się sekretarka (ustawiona na cicho), sekretarki z wypowiedzią ex tez
      niekt nie przesłuchuje tylko od razu jest resetowana i w ten sposób ex nie ma
      dostępu, chyba, żepasierb chce z nią rozmawiać, bo my nie mamy jej nic do
      powiedzenia , i nas nie obchodzi co ma ona i tyle. Jeśli zadzwoni z obcego,
      nieznanego numeru,podnosimy słuchawkę słysząc jej głos natychmiast odkładamy ją
      zpowrotem bez wysłuchiwania co ona ma dopowiedzenia, wyświetlony zaś tel. zaś
      jest zapisywany na trwałe w grupie "nie odbierać".
      • nooleczka Re: Ach ta exsia 02.12.04, 15:21
        m-m-m napisała:

        > zpowrotem bez wysłuchiwania co ona ma dopowiedzenia, wyświetlony zaś tel. zaś
        > jest zapisywany na trwałe w grupie "nie odbierać".

        Wy to macie dobrze... Podejrzewam jednak że gdyby Twój pasierb mieszkał z nią,
        to już nie byłoby tak różowo.
        • konkubinka Re: Ach ta exsia 02.12.04, 18:10
          dokladnie.I gdyby to onamiala Wasz telefon w grupie"nie odbierac" to bylaby dla
          Was rzecz bardzo zla i niewygodna.Wiem, bo my chyba do takiej grupy nalezymy u
          eksi, ktora defakto bardzo o dziecko nie dba i przez brak porozumienia mamy
          bardzo maly na to wplyw
          • m-m-m Re: Ach ta exsia 03.12.04, 09:11
            Gdyby to ona miała młodego u siebie i tel. z funkcją nie odbierać, to pewnie M.
            kupiłby młodemu prepaida i młody i tak miałby z nim kontakt, a na kontakcie z
            ex by mu nie zależało. Młody dostał od niej taki tel., ale zaraz go sprzedał
            koledze, bo nie chiał by ona miała go ciągle "na linii". I w ten sposób jest
            możliwość kontaktu z dzieckiem, jednozcześnie wtedy, gdy owo dziecko też chce.
    • triss.m Re: Ach ta exsia 02.12.04, 20:19
      u nas generalnie jest spokoj, chyba ze ex wybiera sie na wczasy w moje okolice
      i chce zwiedzic moje mieszkanie np wink bardzo malo dzwonia do siebie, moj M
      stara sie ustalac wszystko z dzieciakami. Starszy dogaduje sie z matka,
      woli 'zalatwiac' sam, bo nie lubi gdy sie kloca. tak sie porobilo niestety, bo
      stosunki miedzy nimi (ex i moj M) byly napiete. czasem, gdy nie moga sie na cos
      zgodzic (sprawy dzieci), to dzwonia do siebie i atmosfera gestnieje. ale
      ostatnio jest spokojnie. tylko obserwuje, ze dzieciaki czuja sie nieco
      odstawione na boczny tor przez matke, bo zbyt zajeta swoim facetem i nowymi
      planami na przyszlosc. ale moze to przejsciowe. nie wiem wlasnie jak to bedzie
      z dogadaniem sie w sprawie swiat w tym roku.
      • kwiatek1974 Re: Ach ta exsia 03.12.04, 11:42
        Nasza ex teżswojego czasu wydzwaniała,a najlepiej wychodziło,jej pisanie
        smsów,nie byłam jej dłużnasmile) teraz mam spokój swiety nie pisze nie dzwoni,
        chyba za mój napisze list o widzenia z córką to ta jak napisze to na 3 kartki
        podaniowe o wszystkim smile) nawet o tym,jak byłoim dobrze w łóżku tylko najleprze
        było że oni pourodzeniu córki ze sobanie sypiali, zawsze jak miałam zły chumor
        i przychodził list miałam polewke aż płakałam ze śmiechu,teraz totalny spokuj
        dzis wysłałam tylko małej prezent na mikołaja,czekamy na wyrok rozwodowy i
        legalnie zaczniemy zabierać córke mojego M tak bardzo chce aby poznała swojego
        braciszka.
        • leat Re: Ach ta exsia 03.12.04, 16:31
          moja pisała maile,raz sie ze mną umówiła na pogaduszki - 2h nawijałą najpierw
          jaki M jest be a potem że pół dnia siedzieli w łóżku i to znaczyło że BARDZO
          się kochali-żałosne.
          Szkoda tylko że moja pasierbica za każde spotkanie ze mną miała ciosane kołki
          na głowie. Ja wychodze z założenia że liczy się dzieciak, który ma mamę i tatę
          oraz jeszcze kogoś kto dba o to aby było mu dobrze-nie wiem dlaczego eksie nie
          potrafią tak do tego podejść.
          • lilith76 Re: Ach ta exsia 03.12.04, 16:39
            leat, czy to znaczy, że jesteś "podwójną macochą" - dziecka eksi i dziecka
            Suki???
            czy mi się już nicki mylą.
            • leat Re: Ach ta exsia 03.12.04, 17:06
              zgadza się, choć ja czuję się macochą tylko mojej pasierbicy z nią mam kontakt,
              darzęsympatią i tylko względem jej poczuwam się do czegokolwiek - tu jestem
              macochą pełną gębą
              (jestem drugą żoną mojego M)
              a tamta sprawa sad - M próbuje dowiedzieć się o grupy krwi
              może to dziwnie zabrzmi ale tak wiele bólu to już sprawiło że nawet M nie chce
              mieć nic wspólnego z tamtymi
              • lilith76 Re: Ach ta exsia 05.12.04, 15:42
                M nie ucieknie od tej sprawy do końca - bo alimenty, sprawy związane z dziedziczeniem, nie daj Boże jeśli coś się stanie matce dziecka, to wy będziecie jego jedynymi opiekunami.
                badanie grup krwii jest średnio pomocne, bo może:
                1. wykluczyć na 100% ojcostwo, lub
                2. dać jego przypuszczenie, nigdy pewność.
                jeżeli wyjdzie wam wyjście numer 2 nadal będziecie żyć w niepewności. w internecie można znaleźc firmy, które robią badania DNA i nie wymagają nawet materiału genetycznego matki, wystarczy próbka śliny ojca i dziecka. ale ich wynik nie może być wykorzystany w sądzie.
                • lara27 Re: Ach ta exsia 05.12.04, 19:22
                  W chwili obecnej jest ok. Eksia dzwoni jak ma jakąś ważna sprawę dot. małego a
                  coraz częściej różne sprawy sa załatwiane przez małego, którego (jak zadzwoni
                  eksia) proszę do telefonu. Więc M nie ma potrzeby rozmowy z nią ani odwrotnie.
                  Dodam że eksia od dawna ma partnera, więc może coś w tym jestwink
                  Ale wcześniej tak sielankowo nie było ale to już mało istotne ważne że się
                  wszystko unormowało.

                  lara
                  • kubowa Re: Ach ta exsia 05.12.04, 20:48
                    a co zrobic z next, ktora wydzwania do mnie i mojego dziecka?
                    • lara27 Re: Ach ta exsia 05.12.04, 21:28
                      Kubowa a po co ona dzwoni?
                      Jesteśmy z M już parę lat razem i nigdy nie miałam potrzeby dzwonić do eks i
                      małego. No bo w jakiej sprawie?

                      lara
                      • kubowa Re: Ach ta exsia 05.12.04, 21:53
                        to dobre pytanie, na ktore ja odpowiedzi uzyskac nie mogesmileja osobiscie do ex
                        nie dzwonie nigdy. nigdy nie mam do niego zadnej sprawy. to on czesto ma
                        spotkanie do odwolania czy jakies inne sciemnianie, ale wtedy pisze smsa do
                        mojego meza i to caly kontakt. nie wiem, o co chodzi next i czemu nie
                        wystarcza jej kontakt z moim synem wtedy, kiedy jego tatus sie nim opiekuje
                        oraz zupelnie nie rozumiem, do czego ja jej potrzebna jestem. bo ona jest dla
                        mnie conajmniej zbedna. swoja droga jestem ciekawa, czy rowniez wydzwania to
                        tych siedmiu next, ktore byly miedzy mna a nia?smile)
                        • natasza39 Re: Ach ta exsia 05.12.04, 22:13
                          Pewnie baba nie ma zajecia zadnego. Jakby miała jak wiekszość next na głowie
                          chłopa, dzieci swoje, jego i nasze, prace, dom, rodzine, hobby, przyjaciól i
                          inne takie (co kazdy normalny człowiek ma) to nie chciałoby sie jej wydzwaniac
                          i innymi głupotami zajmowac.
                          I tu moze będe obrazoburcza, ale jak ludzie nie maja zapełnionego dnia to ich
                          celem jest zatruwanie zycia innym.
                          Zmień numer i zlewaj babe!
                          • kubowa Re: Ach ta exsia 05.12.04, 22:33
                            na to pytanie tez nie znam odpowiedzi. nie mam pojecia czy ona ma zajecia, czy
                            ich nie ma, nie znam jej i poznac nie chce. wiem, ze dzieci swoich czy cudzych
                            nie ma, nie jest tez jeszcze zona exa. uwazam jednakowoz, ze nie powinna
                            mieszac mi w moich garach, tylko korzystac z garow exa na tyle, na ile jej
                            pozwoli. moze ona ma wizje jednej, wielkiej, szczesliwej rodzinki? ale jesli
                            tak jest, to znaczy, ze ex oszczedzil jej 99% faktow z naszego malzenstwa i
                            rozstania, bo taka opcja w gre nie wchodzi!
                            obiektywnie, nie dziwie sie tez wam, next, ze nie chcecie, aby ex wam mieszaly!
                            w koncu albo wasi m rozeszli sie z ex, albo nie! nie mozna byc 'troche w
                            ciazy'.
                            • nooleczka off topic -kubowa 06.12.04, 16:17
                              Kubowa, jak miło Cie tu widzieć smile
                              • kubowa Re: off topic -kubowa 06.12.04, 22:03
                                ach, nooleczkosmile bo mnie post ow zainteresowalsmile sama wiesz czemusmile) no i
                                postanowilam skorzystac i ja z poradywink
                • leat lilith czy ojciec musi...... 06.12.04, 14:33
                  czy gdyby coś stało się matce to czy ojcec musi zając się dzieckiem z którym
                  nie miał żadnego kontaktu? czy biorąc pod uwagę przeszłośc ja jako macocha mogę
                  odmówić przyjęcia dziecka pod swój dach?
                  • m-m-m nie do mnie, ale się wtrącę 06.12.04, 16:40
                    Niestety tak, jako ojciec dziecka musi się nim zająć, jedynie może w sądzie
                    (teraz zresztą też) zrzec się praw rodzicielskich, wtedy dziecko trafi do domu
                    dziecka , a ponieważ ma uregulowaną sytuację prawną, ma ono szansę na adopcję.
                    Słuchaj, chyba nie wiesz cały czas co ten Twój facet zrobił:
                    na akcie urodzenia dziecka podał się jako ojciec tegoż dziecka, taki sam ojciec
                    jakim jest dla Twojego dziecka i dziecka z poprzedniego związku. PRAWNIE ma
                    teraz TROJE dzieci, i nie ma nic do rzeczy, czy dzieckiem się zajmuje czy nie.
                    Po nim tych TROJE dzieci dziedziczy w częściach równych (!), prwnie wszystkim
                    TROJGU dziecim należą się teraz od niego alimenty.
                    A Ty jako macocha nie możesz odmówić przyjęcia dziecka pod swój dach, bo to
                    dach też OJCA tego dziecka i to on decyduje, czy będzie je wychowywał, czy też
                    odda je do domu dziecka i zrzecze się praw do niego.
                    Na tej samej zasadzie nie mogłabyś odmówić przyjęcia córki z jego pierwszego
                    związku, ale jeśli on jako ojciec wyrazi chęć jej wychowywania Ty nie masz
                    prawa decydować co on ma zrobić i tyle. Możesz go jedynie prosić.
    • lilith76 Re: do leat! 06.12.04, 16:42
      kiedy chcę odpowiedzieć pod twoim pytaniem wylogowuje mnie!!!

      oczywiście twój M może zrzec się praw rodzicielskich - łatwo przyszło, łatwo
      poszło. uznanie dziecka za swoje było jak pstryknięcie palcem, zrzeczenie się
      praw może być równie proste. to fajna zabawa.
      skoro on uznał dziecko za swoje, a ty zdecydowałaś się spędzić z nim życie - to
      bądźcie logiczni i konsekwentni!

      dziecko jest w tym wszystkim najmniej winne i szkoda przelwać na nie nienawisć
      do matki. okażesz się nie lepsza od Suki.

      niech M ustali na 100% kwestię ojcostwa a potem - w razie pozytywnego wyniku -
      niech weźmie odpowiedzialność za swoje plemniki. może na drugi raz będzie
      zdradzać z prezerwatywą.
      • leat m-m-m i lilith 07.12.04, 13:02
        po pierwsze nic nie muszę, dom jest mój i żadnego bękarta pod swój dach nie
        wezmę - M będzie musiał wybierać między mna a gówniarzem
        po drugie nie mam dzieci z M - to on ma 2 i dla jednego poczuwam się macochą,
        drugie mam gdzieś
        cynizm przez Ciebie lilith przemawia ale to podoba mi się - z prezerwatywką czy
        nie, zdradzi - wylatuje
        • lilith76 Re: m-m-m i lilith 07.12.04, 13:39
          upewnijcie się co do ojcostwa, bo może cała ta dyskusja ja zbędna, a wy cały
          czas jesteście przez nią wykorzystywani albo za chwilę możecie być.

          chyba, że ojcostwo twojego M jest pewne. przecież jak ma się cień wątpliwości,
          to nie daje się sobie wcinąć cudzego dzieciaka!
          • m-m-m Re: m-m-m i lilith 07.12.04, 13:57
            Słuchaj, napisałam Ci jak jest prawna konsekwencja wpisania sie jako ojciec na
            akcie urodzenia dziecka.
            Tak, konieczne jest ustalenie ojcostwa.
            Wiesz, przykro mi czytać, że ktoś o dziecku mówi "bękart", sama jestem
            dzieckiem ludzi rozwiedzionych i teraz macochuję chłopakowi, który od matki
            własnej wycierpiał wiele złego. Wiem, jak bardzo boli to, że rodzice nie są
            razem. To wystarczający powód, by dodatkowo nie "dobijać" dziecka niestosownymi
            określeniami.
            Co do zajmowania się dzieckiem: jako macocha nie możesz zabronić M. zabrania
            dziecka do siebie , bo to on jest rodzicem i na nim ciąży obowiązek opiekuńczo-
            wychowawczy. Ty nie masz wobec tych dzieci zobowiązań, ani nie masz władzy
            rodzicielskiej, w świetle prawa nie możesz zabronić twojemu M. opieki nad
            dzieckiem jeśli on wyrazi taką chęć. Tyle prawo, a reszta to już sprawa
            sumienia i wyniku badań DNA.
            Pozwolisz, ze wyjdę z tej dyskusji. Pozdro.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka