Wprawdzie otrzymałam dość kuszącą propozycję od jednej z samodzielnych, by
polerować swoją aureolkę na "macochach", ale wiecie jak jest - lśni swoim
blaskiem, więc nie będę nadgorliwa

Poza tym boję się, że jak tak będę
tarła, tarła, to mi się kółeczko wygnie

)))
Dziewczyny, znikam z forum z dwóch powodów: raz, że od dłuższego czasu nie
czuję się już macochowo, bo jakoś resztki przeszłości wyparowały, problemów z
dzieckiem M. nie mam, życia eksiowo-neksiowego też nie, więc? A dwa, że
odpoczywać częściej muszę, już mi nie dużo zostało, ale jeszcze ciągle mało,
by mieć pewność, że dzidziol będzie zdrowy, gdyby wcześniej na świat zawitał.
Ponawiam prośbę, by odezwały się te dziewczyny, do których maile nie dotarły -
pisałam, że mi się gazetowa poczta spierdzieliła, więc jeśli komuś jestem
winna list, to muszę wiedzieć (ostatnio odpisywałam regularnie na wszystkie,
więc powinno być OK, ale jeśli nie - odezwijcie się).
Na "macochy" tudzież "samodzielne" nie będę już wpadać, bo atmosfera
pyskówkowa mi nie służy, a że wiecie iż w temacie "dziecko" jestem konserwą,
to różne rzeczy mnie drażnią i nie umiem być obojętna na wiele spraw czy
wątków. Zresztą - odnoszę wrażenie, że w tym temacie powiedziałam już co
miałam powiedzieć i nie ma co się powtarzać - wyszukiwarka jest i działa, co
widoczne było na początku tego roku

Jeżeli ktoś zechce ze mną pogadać, to zapraszam na priv. Bywam też na forum
Oddam/Przyjmę, gdzie trafiłam dzięki konkubince i tam się aktualnie
spełniam

Ponadto jestem też na naszym ciężarówkowym forum, ale Wam pewnie
jest obojętny temat wieczornej zgagi, bólu w krzyżu czy innych problemów wagi
państwowej - np. "w czym prać wyprawkę dla malucha"

)) Są to tematy
aktualnie bliższe temu, co się dzieje w naszym życiu

I tak krótko, podążając za modą na forum czyli "dwa" słowa podsumowania

Z M. układa nam się całkiem nieźle i mogę spokojnie powiedzieć, że jest coraz
lepiej, a więc nie powtórzyła się historia naszych pierwszych małżeństw: od
euforii do obojętności. Docieranie się, choć bywa trudne, dostarcza także
wielu pozytywnych wrażeń

)) Jestem zakochana jak kiedyś, kocham i czuję się
kochana więc w zasadzie moje priorytetowe potrzeby są zaspokojone
Jeszcze pracuję i pociągnę tak długo, jak tylko mój współpracownik zechce mi
pomagać (nie chciałam iść na L4 i na razie się trzymam - pracuję w domu).
Ciążowe hormony dawały mi w kość i dają nadal, więc bywa, że M cierpi, no ale
trudno - nikt nie powiedział, że będzie letko

A całkiem poważnie to mogę
napisać, że życie rodzinne kwitnie, jesteśmy ze sobą szczęśliwi i chyba coraz
rzadziej zdarza się nam przypominać, że jesteśmy "posklejani" (najbardziej
chodzi tu o mnie i moje uczucia do młodej). Najstarsza latorośl już chyba na
zawsze do mnie przyrosła, zakończyliśmy spotkania z psycholog i w ogromnym
skrócie tylko powiem, że jestem dla małej (i wg niej) matką. Po prostu. Synal
zrobił się okropny - katuje mnie jak to tylko zbuntowany niespełna dwulatek
potrafi - czyli wrzeszczy, ryczy, łyka gile i patrzy na mnie jak na
okrutnicę, bo mu np. mojej komórki do zabawy nie chcę dać

)) Dom wariatów -
mówię Wam, a niedługo będzie jeszcze weselej

)))
Tak więc żegnam Was drogie forumki - nie tylko macoszki, bo mamy dzielne
samodzielne też

Dzięki za dobre słowa w chwilach ciężkich, za otwarcie
oczu na kilka spraw, za to, że potrafiłyśmy prezentując skrajnie różne
poglądy darzyć się szacunkiem i przyjaźnią (pokazywać palcem nie będę - w
końcu z tą pamięcią nie jest u nas najgorzej, co?).
Trzymajcie się ciepło, życzę Wam dużo, dużo radości z życia - by choć w
połowie odzwierciedlało Wasze plany i marzenia
pozdrówki
lidka