Dodaj do ulubionych

co dało mi forum??

22.02.05, 20:31
Ostatnio wiele nagatywnych słów padło pod adresem atmosfery jaka panuje na
forum. Tez w pewnym momencie przyłączyłam się do głosów krytki. Ale teraz
myslę,że nie dokońca byłam sprawiedliwa....

Często moga zabolec słowa krytki, zwłaszcza wtedy kiedy komus na głowę
spadaja problemy, których nijak nie moze rozwiązać.
Moimo to uważam,że WARTO pisać. Choćby po to by zobaczyć czy problemy, które
się ma, naprawdę sa nie do udźwignięcia lub po to, żeby oddac sparawiedliwość
tym, którzy pozkazuja nam co może byc nie włąsciwe w naszym postepowaniu.

no ale w końcu nie odpowiedziłam na pytanie...:
-,,spotkałam,, osoby, które maja podobne radości/smutki co ja-wniosek z tego
taki,że doświadczenie innych pozwoliło z dystansem mi spojrzec na swoja
postawę
-łatwiej jest tez mi odróznić krytyke dla krytki od konstruktywnego podejścia
do tematu



pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: co dało mi forum?? 22.02.05, 20:37
      No to ja się też przyłączę:
      - przede wszystkim poznałam kilka wspaniałych osób, z czego dwie stały mi się
      bardzo bliskie;
      - dzięki forum nabrałam dystansu do pewnych spraw i zrozumiałam, że świata sama
      nie naprawię, mimo wielkich chęci;
      - upewniłam się, że często pozory mogą mylić (zarówno in plus, jak i in minus);
      - nauczyłam się, jak czasami 'ugryźć się' w palce, żeby nie wywoływać awantur;
      niestety przekłada się to na mniejszą aktywność, bo niewiele mogę napisać, aby
      owej afery nie wywołać, a jest parę spraw, które trzeba będzie w najbliższej
      przyszłości rozwiązać i chciałoby się poradzić... ale cóż...;
      - nauczyłam się, tak jak gosza, odrózniać dyskutantów od aferzystów i udało mi
      się w końcu nauczyć tych drugich ignorować;

      Generalnie uważam, że forum to dobre miejsce, oby tylko nie zatraciło sensu
      swojego istnienia przez osoby najmniej nim zainteresowane.
    • nareene Re: co dało mi forum?? 22.02.05, 21:04
      Muszę przyznać, że czytając Wasze posty wiele się nauczyłam. Zrozumiałam też,
      że nie jestem sama w takiej sytuacji, to bardzo podnosi na duchu. Niestety
      straciłam chęć pisania. Może moje wątki są zbyt naiwne, może nie umiem
      właściwie przedstawić problemu i tym samym narażam się na słowa krytyki. A może
      po prostu za bardzo przejmuję się tym wszystkim... Jak będę już (o ile będę)
      macochą "ustabilizowaną" na pewno dużo się zmieni. Na razie kołowrotek -
      rozwód, nerwy, chyba nie muszę pisać. Pozdrawiam smile
      • podenka Re: co dało mi forum?? 22.02.05, 22:59
        Mimo, że rzadko piszę czytam codziennie (a także samodzielną mamę). Dzięki
        forum zdecydowanie lepiej rozumiem co i w jaki sposób rządzi ludźmi wokół mnie
        (Ex, M, kolejne Next); pozwala to rozsądniej układać życie biorąc pod uwagę
        ewentualne odczucia i uczucia innych. Mi naprawdę pomaga.
        Dzięki.
    • lilith76 Re: co dało mi forum?? 23.02.05, 09:11
      spotkałam fajne dziewczyny, które rozumieją, że czasami ma prawo być coś nie
      tak i, że nie zawsze do końca "wiedziały gały co brały". pocieszyłam się, że
      rodzina nietradycyjna nie jest w tym kraju wyjątkiem i patologią tylko całkiem
      częstym i niekiedy dobrze dającym sobie radę tworem społecznym.

      szkoda, że jestem już magistrem, bo napisałam bym z "macoszek" pracę
      magisterską wink. zawsze mogę pójść na kolejny kierunek wink
      • darcia73 Re: co dało mi forum?? 23.02.05, 11:57
        Kiedy zostałam samodzielną w ogóle nie zastanawiałam się pojęciem "macocha"
        jako takim czyli partnerka ojca mojego dziecka. W codziennym życiu staram się
        unikać ostrych konfliktów, więc ze swoją obecną nekst żyjemy w zgodzie.
        Uzgodniłyśmy pewne zasady i starym się ich trzymać. Zdarzają się spięcia, bo
        każda ma w wielu sprawach inny punkt widzenia, ale rozmawiamy ze sobą. Ja jej
        pomagam w niektórych sprawach urzędowo-podatkowych ona jest moją osobistą
        fryzjerką, zresztą bardzo dobrą. To z nią rozmawiam a nie z moim eks, który
        nigdy nie powie prawdy a swoim dzieckiem się nie interesuje i nie mam do niego
        zaufania. Ona zawsze powie mi cała prawdę i wszystko bez kręcenia i owijania w
        bawełnę. Współczuję jej takiego partnera ale nigdy nie powiem nic za bardzo
        negatywnego na jego temat przy niej. Chciałabym, aby ich sytuacja finansowa
        uległa poprawie i żeby byli szczęśliwi.
        Większość negatywnych emocji związanych z macochami pojawiło się po postach
        czytanych najpierw na samodzielnych a potem od początku utworzenia tego forum.
        Negatywny obraz „macochy” wykreowany został w mojej wyobraźni na podstawie
        wypowiedzi z forum. Potem dopiero łączyłam to z różnymi historiami
        zaczerpniętymi z życia, bo ogólnie w moim bardzo konserwatywnym środowisku, nie
        spotykałam się z takimi sytuacjami lub nie zwracałam na nie uwagi. Dla
        niektórych moich znajomych mój rozwód był strasznym szokiem a co poniektórzy
        chcieli na siłę swatać mnie ze swoimi znajomymi rozwodnikami z przychówkiem. Ja
        miałam już swojego faceta, co ich wcale nie zniechęcało. Dużo było rożnych
        zabawnych sytuacji ale mogłam dzięki temu popatrzeć obiektywnie na tych
        rozwodników. Straszne typy. Do mnie nie pasowali.

        Czyli jednym słowem – ogólnie (z pewnymi wyjątkami) nie przepadam wirtualnie za
        osobami będącymi „macochami” dzięki temu forum.
    • pelaga Re: co dało mi forum?? 23.02.05, 13:24
      Dzieki forum zrozumialam dlaczego ojciec mojego dziecka nie widuje sie z nim i
      dlaczego walczy od dwoch niemalze lat o obnizenie alimentow. Zrozumialam
      dlaczego moje dziecko nigdy nie pojedzie z ojcem na wakacje i dlaczego te
      nieliczne wizyty, ktore odbyly sie w miejscu zamieszkania (czyt. w miescie)
      ojca odbyly sie w domu babki, a nie ich wspolnym.
      Dzieki temu forum zrozumialam, ze mialam za ludzkie podejscie do next, do
      mojego exa i ich wspolnego dziecka.
      Dziekuje Wam za uswiadomienie mojej naiwnosci.
      I dowiedzialam sie tez, ze nie powinnam w przyszlosci wiazac sie z facetami po
      rozwodzie, jesli nie dogadam sie sama ze soba, czy jestem w stanie zaakceptowac
      jego przeszlosc ze wszystkimi konsekwencjami.
      • lilith76 Re: pelaga i darcia 23.02.05, 14:10
        skoro opinię o jednostkowej next (swojej, czy wśrod znajomych) wyrabiacie sobie
        przy pomocy - po swojemu zinterpretowanych - wątków z tego forum, zamiast zadać
        sobie trud osobistego poznania takiej osoby, to gratulucję oszczędzenia sobie
        wysiłku.
        • pelaga Re: pelaga i darcia 23.02.05, 14:49
          Lilith ja znam mojego exa next, kiedys mi sie nawet wydawlo, ze mamy POPRAWNE
          stosunki. Kiedys o tym pisalam. Bylam na tyle glupia, ze kupilam ich dziecku
          prezent, jak sie urodzilo, nie zdazylam go dac, bo dostalam pozew o obnizenie
          aliemntow i zmienilam zdanie. Dodam, ze aliemnty to 20% wynagrodzenia pracy
          zasadniczej z nieograniczona mozliwoscia nieobciazonego alimentacyjnie
          dodatkowego zatrudnienia. Jednak interpretacje zachowan next moge dopiero teraz
          w pelni przeprowadzic, jak rowniez dopiero teraz dostrzegam jej wplyw na
          zachowania exa, wczesniej tlumaczylam sobie, ze kolesie go napuszczaja. A o
          reszcie juz wyzej bylo.
          No i tez moge Ci pogratulowac oszczedzenia sobie wyslilku zapoznania sie z moja
          sytuacja, zanim wyrazisz swoje poglady pod moim adresem.
        • darcia73 Re: pelaga i darcia 23.02.05, 14:55
          lilith - czytaj proszę Cię uważniej.
          Niegdzie nie napisałam, z e opinie o mojej nekst wyrobiłam sobie na podstawie
          forum. Wprost przeciwnie. Przejdź proszę do mojego postu i przeczytaj o moim
          stosunku do partnerki mojego eksa.
          Niestety z postów macoch (nie wszystkich, ale jest taka tendencja) zieje złość,
          nienawiść, zazdrość, zaborczość itd.
          Jest to uogólnienie, nie zaprzeczę, ale to są moje INDYWIDUALNE odczucia. Nigdy
          w realu nie osadzam osób, jeśli ich nie poznam. Rzeczywistość internetowa jest
          trochę inna. Bo tutaj trudno jest kogoś dobrze poznać. Można sobie wyrobić
          opinię po tym co dana osoba pisze. A o tym jak się pisze przesądza dobry lub
          zły humor, jakieś doświadczenia, sprawy, które w danej chwili mają wpływ na
          nasze emocje.
          A poznać można tylko w realu lub naprawdę przez długi czas pisywania do siebie
          np. maili.
          Moje odczucie jest negatywne. Szczególnie denerwują mnie te „katalizatory”
          rozpadów małżeństw, oczywiście w kwestii moralnego podejścia do niszczenia
          cudzego życia. Zmarnuje życie innej kobiecie a potem wyzywa ja od wrednych eks.
          Gdyby te katalizatory się nie pojawiły w wielu wypadkach małżeństwo mogłoby
          przetrwać kryzys i istnieć. A jeżeli małżonkowie nie mogliby się ze sobą
          porozumieć, to wszystko umarłoby w sposób naturalny.
    • triss.m Re: co dało mi forum?? 23.02.05, 14:00
      czytam forum juz od.. wiosny zeszlego roku? nie pamietam dokladnie. co mi dalo?
      poczucie, ze jest wiele dziewczyn w podobnej sytuacji. i ze w razie czego,
      mozna pogadac z kims, kto zrozumie. chwilowo problemow niet, kontakty
      wywalczone, dzieciaki lubia do nas przyjezdzac. najwiekszy problem to
      odleglosc, 2gi koniec Polski.
    • kwiatek1974 Re: co dało mi forum?? 23.02.05, 14:05
      co dało mi formu bardzo dużo, nie bedę sie rozpisywała bo po co, wiem tylko
      jedno że to jest to czego mi brakowało
    • m-m-m Re: co dało mi forum?? 23.02.05, 14:51
      Dla mnie forum to kopalnia informacji prawnych. Oczywiście wiedzę tę
      doprecyzowałam w innych żródłach, ale wiele haseł mam stąd.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka