Znowu zaraz wywołam jakiegoś tasiemca ale muszę się zapytać bo mnie to gnębi
od czasu wątku alfy i wypowiedzi naszego nieocenionego kwiatka
Więc tak. Jak to jest z tą poprawnością forumową. Bo dla mnie to jakaś
dyskryminacja, przeciw której się buntuję. Czy jak dzieci M. się źle
zachowują albo po prostu są niesympatyczne z natury to nam, macochom, nie
można słówkiem pisnąć, a jak już to wzorem Amerykanów mam go
nazywać "zachowującym się inaczej" czy co? Przecież dorośli też są mili albo
nie, mądrzy albo głupi, sympatyczni albo wredni, uczciwi albo pazerni, albo
pracowici albo leniwi itd itp. A dzieci to niby wszystkie takie cacy. To od
kiedy przepraszam jest ta granica, że nagle jak sie staje dorosłym to takie
cacy dziecko pokazuje swoje prawdziwe ja? 16 lat, 18, 25? Bo ja tam myślę, że
to raczej płynnie przebiega a pewne rzeczy to i od maleńkości można
obserwować.
Ja tam widzę, że dziecko jednej mojej przyjaciółki to słodki chłopczyk, a
dziecko drugiej przyjaciółki to sama matka w przypływach rozpaczy by na targu
sprzedała (żart oczywiście). Mało tego, uważam, że córka mojego M. to słodka
dziewczynka zaś chłopca w mej głowie określam sobie dość często jako
rozpieszczonego bachorka. Ale gdybym tak na forum zapuściła takie określenie
to zaraz by się z tego zrobiła awantura na cztery fajerki. To co,
przepraszam, pasierb to jakiś nieboszczyk że albo o nim dobrze albo wcale?