26.04.05, 14:54
Wczoraj m stwierdził, że przechodzimy największy kryzys od początku naszego
małżeństwa. I rzeczywiście tak jest. Najgorszy jest fakt, ze to powinien być
nasz najlepszy czas. We wrześniu urodzi nam się dziecko. I nie wiem, czy ten
związek nie zakończy rozwodem.
Obserwuj wątek
    • capa_negra Re: Kryzys 26.04.05, 15:05
      alfa - no co ty???
      Zaraz rozwód...
      Pewnie macie rózne problemy jak każdy, pewnie i ciąża a raczej burza hormonów
      tez robi swoje, ale żeby zaraz myslec o rozwodzie???
      Tez bym mogła powiedziec, ze u nas kryzys, a ledwo pare dni temu mieliśmy
      pierwszą rocznicą slubu, ale parę spraw dosłownie wykańcza nas nerwowo -
      głownie budowa i praca.
      Niby między nami nie mam problemów, ale to "otoczenie" dośc mocno rzutuje na to
      co jest między nami.
      Ale trzeba to przetrwać, byle do wrzesnia, byle do przeprowadzki.
      I skończą sie nasze stare problemy, a nowych pewnie przybędzie cały worek.
      Ale takie jest zycie i nie ma ani idealnych par, ani idealnego scenariusza na
      zycie.
      Pamietasz słowa piosenki Riedla - w zyciu piekne sa tylko chwile...
      I chyba trzeba przyjąc je za fakt, bo wbrew pozorom tak jest łatwiej zyć.
      Jesli spodziewasz sie "mniej" to każde "więcej" jest cudowne....
      A jeśli jest jednak "mniej" to rozczarowanie mniejsze.
      A może ja poprostu głupia jestem...
    • lilith76 Re: Kryzys 26.04.05, 15:23
      > Wczoraj m stwierdził, że przechodzimy największy kryzys od początku naszego
      > małżeństwa

      może to dobrze, że sam to zauważył - faceci często o tym, że jest bardzo źle
      dowiadują się/dociera do nich kiedy kobieta stoi spakowana w drzwiach i nic jej
      już nie przekona. jeśli czuje, że jest kiepsko, to jest szansa, że przyjmie
      propozycję prób naprawy, wizyty np. u psychologa?

      Najgorszy jest fakt, ze to powinien być
      > nasz najlepszy czas. We wrześniu urodzi nam się dziecko

      trochę to mit. pojawienie sie dziecka, nawet oczekiwanie na nie, to potężny
      sprawdzian dla związku, relacji pomiędzy dwojgiem ludzi. szczególnie, że
      kobietą targają hormony, nagle zmieniają się jej oczekiwania od mężczyzny, chce
      więcej opieki, zainteresowania.

      nie wiem, czy ten
      > związek nie zakończy rozwodem.

      nie myśl tak. walczcie póki jest szansa. rozmawiajcie, próbujcie.

      ja też mam ostatnio kiepski czas i mój M nie za bardzo wie o co mi chodzi, ale
      czuje, że coś jest nie tak. pewnie uznałabym się za wariatkę, ale ostatnio na
      warsztatach psychologicznych na temat związków (ich etapów) dowiedziałam się,
      że to co odczuwam jest całkowicie normalne.

      trzymaj się i nie poddawaj.
    • nareene Re: Kryzys 27.04.05, 07:53
      Tegoroczna wiosna to czas kryzysów. Rozglądam się i widzę same kłócące się
      pary. Widocznie coś "wisi" w powietrzu. Zobaczysz - to minie. Ciąża jest
      ciężkim czasem dla kobiety. Gdy pojawi się maluszek wszystko powinno zacząć się
      układać.
    • alfa36 Re: Kryzys 29.04.05, 09:19
      Dzięki dziewczyny. Pewnie macie rację z tym, że w życiu piękne są tylko chwile.
      Tylko, dlaczego jest ich tak mało? Jak tak na siebie z boku patrzę, to okazuje
      się, że zrobiłam się złośliwa i dużo bardziej nerwowa niz wcześniej. Hormony
      czy znak czasu (3 lata po ślubie, krnąbrny nastolatek w domu, wyczekiwane
      dziecko w drodze, problemy w pracy)? Pozdrawiam
      • triss.m Re: Kryzys 29.04.05, 09:44
        Alfa zycze zeby sie poukladalo wszystko. Zauwazylam, ze w przyrodzie musi byc
        rownowaga, jak sie uklada w zyciu prywatnym, to pojawiaja sie problemy w
        zawodowym sad Albo jeszcze inaczej, wali sie wszedzie a potem jest super w
        kazdej dziedzinie smile ale ogolnie, zycie jest bardzo stresujace.. a ludzie nie
        zrobili sie wcale mili i dobrzy, jak to szumnie deklarowali w TV wink. Byle
        przetrwac .. ja czekam na lato wink najwazniejsze to jak zwykle rozmawiac,
        rozmawiac, rozmawiac .. o wszystkim ze swoim partnerem. pozdrawiam
      • jayin Re: Kryzys 29.04.05, 10:41
        Alfa,

        Kryzys to jest wtedy jak robisz sobei pozwolenie na broń i knujesz zabójstwo M wink A tak, to tylko PRZEJŚCIOWE problemy. Miną. Oby jak najszybciej.

        Pomyśl, czy chciałabyś nagle nie mieć tego "kryzysowego związku"?... Ani M. Ani krnąbrnego nastolatka.. Ani Maleństwa. Chciałabyś? Chyba nie...
        Dasz radę wink Trzymam kciuki.

        Zawsze mogłoby być gorzej. Np. do tego kryzysowego zestawu miałabyś w domu jeszcze złośliwego kota, kradnącego pilniczki do paznokci i wyłamującego drzwi balkonowe big_grin

        ściskam ciepło

        J.
        • alfa36 Re: Kryzys 29.04.05, 21:08
          Np. do tego kryzysowego zestawu miałabyś w domu jesz
          > cze złośliwego kota, kradnącego pilniczki do paznokci i wyłamującego drzwi
          balk
          > onowe big_grin
          >
          No, nie powiem- uśmiałam sie z tego kota.

          Pomyśl, czy chciałabyś nagle nie mieć tego "kryzysowego związku"?... Ani M. Ani
          > krnąbrnego nastolatka.. Ani Maleństwa. Chciałabyś? Chyba nie...

          Ale wiecie co? Już sama nie wiem, czy bym chciała, czy nie. Mój m dostał
          wypowiedzenie z pracy, a na moje wywody dotyczące wprowadzenia nieco
          oszczędności w domu nastolatek odpowiedział, ze i tak nic w lodówce nie ma.
          Biedne dziecko, nie zjadł dziś pizzy ani hamburgera, są tylko kanapki (czyli
          nic). I jak tu się nie wściekać?
          Dziękuję, też mam nadzieję, ze przetrwam i jakoś to będzie. Oby nie było
          gorzej.
          • m-m-m Re: Kryzys 05.05.05, 19:10
            Mój pasierb też uważa, że w lodówce nic nie ma, czyli właśnie ciastek, frytek,
            lodów itp. Tym się nie przejmuj. A oszczędności zrobić trzeba, skoro M. stracił
            pracę, a uwagi pasierba nie maja żadnego znaczenia.
            Alfa ciagle próbujesz wchodzić w rolę rodzica wobec swego pasierba, w rolę
            matki i dlatego tak Cię to denerwuje.
            Ja mam taka teorię, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
            Teraz Twój M. bez pracy ma szansę więcej być z synem , a Ty okazję by tatusia w
            dwójnasób pogonić.
            Czy mówiłaś swemu M., że oczekiwanie od Ciebie, iż zastąpisz pasierbowi matkę
            było (lub jest) utopią? Że chłopak jest za duży na taką zamianę mamuś? Mam
            wrażenie, że Ty i Twój M. wnieśliście nierealistyczne oczekiwania w ten
            związek: M. chciał byś była jak matka dla jego dziecka, a Ty spełniasz te
            oczekiwanie, ale nic z tego nie wychodzi, bo to nie Twoje dziecko, nie patrzysz
            na niego przez pryzmat uczuć tylko widzisz realistycznie jaki jest.
            Matką będziesz dla SWOJEGO dziecka, a nie dla cudzego. I nie miej poczucia
            winy, a i M. może jakoś to przetrawi. Właściwie nie ma wyboru: musi to
            zaakceptować.
            O rozwodzie nie myśl. Pamiętaj, że pasierb i Twój M. zawsze będą bliską rodziną
            dla Twego dziecka i kontakt z nimi miała będziesz, czy chcesz, czy nie.
            • alfa36 Re: Kryzys 08.05.05, 13:03
              Dzięki, pewnie masz rację. Być moze to sie zmieni, bo rzeczywiście już od
              poniedzialku M cały czas w domu (choc pewnie będzie czegoś szukał). A ja , póki
              co szykuję kanapki i cieszące się niezwykłym powodzeniem naleśniki. Wychodzi
              tanio, ale niestety muszę trochę posiedzieć w kuchni, za czym nie przepadam.
              Ale święty spokój przynajmniej mam i marudzenia nie słyszę. A co do "depozytu
              brzucha", jak nazwała Lideczka ciążę, to będzie synuś. M nieco zawiedziony
              (marzyła mu się córa), natomiast jego syn- zachwycony. No i co? M już straszy,
              ze wychowywać nie będzie, bo przeciez źle to robi. A ja? Już sie boję, że
              wyrośnie niegrzeczna dzidzia i dopiero się narobi...
              • m-m-m Re: Kryzys 09.05.05, 12:35
                naleśniki???

                Toż ja też robię naleśniki, ale nie cierpię smażyć tych placków, nigdy nie
                umiem tak dobrać masy, by kilka mi się nie przykleiło do patelni, szlag mnie
                trafia jak mam takie "niedoróbki". Może masz jakiś pomysł by to się nie
                przklejało??

                Mój paiserb jest na etapie: ze starymi (czyli ja + M.)nigdzie nie jedzie, a
                mamy już opłacony wyjazd nad morze za 3 tygodnie...M. strasznie się denerwuje,
                bo młody sam w domu nie zostanie (strach się bać co by się w tym domu działo
                pod naszą nieobecność wink)) i tylko stwarza nieprzyjemną atmosferę. Szkoda mi
                M., bo naprawdę ma teraz strasznie dużo pracy, jest przemęczony a pasierb tego
                absolutnie nie widzi i jeszcze ojcu "dokłada".

                A Twoja dzidzia? Alfa, sama dzieci nie mam , ale jestem przekonana, że to
                będzie zupełnie inne dziecko niż Twój pasierb i zupełnie inny typ relacji miała
                z nim będziesz. Wychowywanie własnego dziecka to - jak sądzę nie tylko
                obowiązek, ale i przyjemność.
                • alfa36 naleśniki 10.05.05, 08:17
                  Naleśniki robie pół na pół- mleko i wodę GAZOWANĄ(!), resztę na oko. Smażę na
                  patelni teflonowej (ale chyba juz wszystkie takie są). Wcześniej dodawałam
                  zwykłą wodę ale ponoć na gazowanej są bardziej kruche.
                  • m-m-m dzięki 10.05.05, 09:35
                    Woda gazowana do naleśników - a to mnie zaskoczyłaś.
                    Ja niestety, jeśli chodzi o kuchnię, nigdy nie byłam zbyt kreatywna. W każdym
                    razie bardzo Ci dziękuję i na pewno przy najbliżysz nalesnikach dodam tę wodę smile
                  • lilith76 Re: naleśniki 10.05.05, 11:51
                    ja pierwsze naleśniki smażyłam pod okiem M, bo wcześniej przerażał mnie etap
                    przerzucania ich na patelni na drugą stronę. nie wiem dlaczego, ale bałam się,
                    że zrzucę je na podłogę, albo... sobie na twarz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka