Tak mnie jakos naszlo i posmutnialam. Moze to tylko ciazowe humory ale jest
mi jakos samej z tym ciezko. M w pracy w rozjazdach i moze dopiero bedzie w
domu kolo czwartku. A na mojej glowie wszystko. Mam jednak wrazenie, ze
dobrze sobie ze wszystkim radze i w imie naszej milosci i naszej dzidzi
(ktora coraz wieksza rosnie w moim brzuszku) przetrwam ciezsze czasy.
To wszystko jednak takie niesprawiedliwe. Ale od poczatku: M zawsze dbal i
dba o syna z pierwszego malzenstwa. Maly mnie lubi i lubi tez spedzac z nami
czas. Niedawno sie pobralismy i z wytesknienie oczekujemy potomstwa
(rozwiazanie w pazdzierniku). Jednym slowem sielanka, ale ….
Moj maz nie jest typem mezczyzny, ktory przy klopotach z pieniedzmi chcial
obnizyc alimenty bo twierdzil, ze moga przyjsc lepsze czasy i po co sady,
adwokat i poswiecony temu czas jak lepiej poszukac lepszej pracy. Przez pare
misiecy zylismy (ja w ciazy i M) majac taka sama kwote na miesiac co wynosily
alimenty. Radzilismy sobie, troche sie zadluzylismy co teraz splacamy.
Wspolnymi silami przez wszystkich znajomych i wczesniejsze kontakty
szukalismy dla M lepszej pracy. Znalezlismy

Praca ambitna, interesujaca,
dajaca mozliwosci awansu w przyszlosci. Jednym slowem: marzenie! Minusem
jest, ze nie na miejscu czyli samochod, samolot, noclegi w hotelach i tylko
weekendy (tez nie zawsze) w domu. Przed podjeciem pracy rozmawialismy o tym i
stwierdzilismy, ze mamy jednak pecha i za dlugo nie mozemy pobyc ze soba
razem w jednym miejscu. Przypomne, wczesniej to ja w ten sposob pracowalam i
to ja dojezdzalam do niego na weekendy. Samo zycie, zawsze odwrotnie.
Uzgodnilismy, ze w tym momencie dla mnie najwazniesze jest, czyli moja rola
jest dbac o siebie i o dzidziusia a on musi zadbac o nas i nasza przyszlosc
(powiekszajaca sie rodzine) i pamietac o swoim dziecku (czyli nie obnizac
alimentow tylko poszukac lepszej pracy). Znow rozlaka, ja sama u lekarza i ze
wszystkimi klopotami, on martwiacy sie, ale dzwonicy tylko z daleka. Wiem, ze
sie tym wszystkim bardzo martwi i chcialby byc przy mnie. Ja tez chce ale nie
pokazuje mu tego zyby sie jeszcze berdziej nie martwil bo i tak z daleka w
niczym mi nie pomoze. Wiem, sami wybralismy taki los z nadzieja, ze w
przyszlosci bedzie lepiej, wyjazdy sie unormuja itd. Sami ponosimy tego
konsekwencje i wszystko byloby ok gdyby nie to ze inni potrafia liczyc tylko
komus innemu i na kogos innego, a nie na siebie. Ex mojego meza widzac nowy
slozbowy samochod, zmiane nr telefonu kom., przez co zmiane pracy itd, nie
pytajac sie nikogo o nic wystapila przez sad o podwyzszenie alimentow. Nie
zastanowila sie nad tym ze sprawa, adwokat kosztuje a u nas sie wcale moze
tak bardzo finansowo nie poprawilo i moze w ogole nie dostanie wiecej.
Czytajac watek o alimentach zastanawialam sie nad roznymi racjami ale przy
niej wszystko bierze w leb.
W tej sytuacji w przyszlosci nie bedziemy miec skrupulow w obnizeniu
alimentow jesli sytuacja nasza finansowa sie pogorszy skoro ona tak
postepuje. Przez takie postepowanie ucierpi tylko dziecko. Tak sobie mysle,
ze na cholere czlowiek dazy do lepszego, gania za praca, mysli o innych,
wyrzeka sie dla siebie wygod i jak w naszym przypadku teraz bycia razem i
razem dojrzewania do przyjscia na swiat naszego dziecka. Na cholere bylo nam
to wszytko! Teraz czaka nas sprawa w sadzie, stracony czas i pieniadze.
Zaczynam rozumiec mezczyzn, ktorzy unikaja placenia alimentow, przepisuja
wszystko na obecnae partnerki albo pracuja cale zycie na czarno. Dochodze do
przykrych wnioskow, ze nie warto byc czlowiekiem, dbac i dazyc do lepszego.
Zobaczymy jeszcze jak ta sprawa sie zakonczy. Mam jednak nadzieje, ze sad
okaze sie sprawiedliwy i nie nauczy nas byc w przyszlosci wrednym i
bezwzglednym

Ludwinia
PS: do tego mam jeszcze mieszane mysli co do solidarnosci dzieci z pierwszego
i nastepnego zwiazku. W pelnej rodzinie jesli ktores z rodzicow ze wzgledu na
prace nie jest na codzien w domu to dzieci musza sie z tym pogodzic i
wspolorganizowac zycie w tykiej sytuacji. Natomiast w rodzinach rozbitych czy
dzieci juz nie maja takiego obowiazku? Wiem, bylo juz to w watku o
alimentach ale nadal mam zamieszane w glowie.
Chyba za duzo mysle