Dodaj do ulubionych

Pomieszkiwanie

12.08.05, 08:44
Drogie Macoszki...smile mieszkam (z córą) ze swoim M już od ponad 2 lat.
Pomieszkujemy u jego rodziców, my na dole, oni na górze. Nie wchodzimy sobie w
drogę, stosunki z nimi mogę uznać za poprawne. Mieszkanie zostało specjalnie
przystosowane na "przyjęcie" nasze dwójki więc mamy około 60 m. Nie mamy
zalegalizowanego związku, jego córka wpada do nas kiedy chce, rodzice
powiedzmy, że się nie wtrącają, ale jest jedno ale. Ta sytuacja zaczyna mi
ciążyć. Ciąży mi to, że nie czuję się tam jak u siebie, ciązy mi,że ktoś
kiedyś mi zarzuci że przyszłam na gotowe i nic mi się nie należy. Ciąży mi to,
że nie mogę tego mieszkania nazwać swoim domem, i to, że nie zapracowałam na
to. On oczywiście stara się mi wybić z głowy takie mysli, ale one ciągle
wracają. Mijają trzy lata od naszego "bycia razem", a mam wrażenie, że nadal
stoję w miejscu. NIe mam włąsnego kawałka, do którego mogłabym wspokojnie
wracać i wiedzieć, że jest to tylko moje... to taki mały brak poczucia
bezpieczeństwa. Ile lat można tak pomieszkiwać? Jak sądzicie? Może przesadzam
z tymi swoimi wywodami..., ale fakt, takiego pomieszkiwania zaczyna ciążyć. Bo
jestem w tej rodzinie, ale jako kto?? I ile lat można tak ciąznąć? Co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 08:56
      Ja nie mialabym ochoty mieszkac u tesciow czy rodzicow dluzej, niz chwile -
      na przeczekanie. To, czy macie slub, czy nie, mniej wazne jest.
      A skoro Ci to ciazy, to naciskaj na kupno czegos swojego. Zdrowiej, moim
      zdaniem.
      • covery Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 09:05
        Erin: co to znaczy zdrowiej? co masz na myśli?
        On nie chce się wyprowadzić... jemu jest dobrze. Przeraża go wizja spłacania
        kredytu przez 30 lat za mieszkanie, które kosztuje 150.000 zł.
        • kleo1 Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 09:13
          Co to znaczy, że przeraża? Takie są realia!
          Sama nie wiem, my mieszkamy w wynajętym mieszkaniu, moi rodzice pomagają na ile
          mogą, bo ja nadal studiuję, a Potwór pracuje, mamy bardzo ograniczone wydatki,
          akurat na czynsz i jakieś tam jedzenie. Nie przeszkadza nam taka niestabilna
          sytuacja z mieszkaniem. Z drugiej strony w życiu bym nie chciała mieszkać z
          Teściami(pomimo, że Teść mnie uwielbia a i Teściowa też bardzo lubi), czułabym
          się zapewne tak jak Ty, zwłaszcza, że to jest mieszkanie w bloku i jeden pokój
          byłby Nasz...
        • e_r_i_n Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 09:16
          Mysle, ze zdrowiej, jesli nie mieszka sie z rodzicami czy tesciami.
          Jesli rodzina ma swoje mieszkanie/dom. Zdrowiej dla relacji miedzy rodzinami,
          a takze dla samego zwiazku.

          covery napisała:

          > On nie chce się wyprowadzić... jemu jest dobrze. Przeraża go wizja spłacania
          > kredytu przez 30 lat za mieszkanie, które kosztuje 150.000 zł.

          Ale Tobie dobrze nie jest. A to chyba tez wazne?
          Rozumiem niechec do brania kredytow. Tez mi sie to nie usmiecha. Ale duzo
          bardziej wole kredyt i wlasne mieszkanie, niz zycie 'na kupie' z rodzina.
    • golden_fish Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 09:25
      Tak nie bardzo rozumiem, co Tobie tak na prawdę przeszkadza. Czy tak na prawdę
      chciałabyś posiadać poczucie bezpieczeństwa wynikającego z faktu, że jesteście
      pełnoprawną rodziną ? Piszesz, że stosunki z rodzicami M. są poprawne, więc
      fakt mieszkania z nimi w jednym domu Tobie nie przeszkadza. Dlaczego masz
      jakieś wyrzuty sumienia, że "przyszłaś na gotowe" ?? Wcale nie jest
      powiedziane, że za jakiś czas Ty będziesz musiała wysiliś się bardziej i
      postarać się np. o nowy dach albo inne remonty albo o sprawy o których nawet
      nie wiesz, że mogą sie przydarzyć. Dlaczego masz wyrzuty sumienia, że Twój M.
      dzieli się z Tobą tym co ma ?? A Ty nic z siebie nie dajesz ??

      Pozdrawiam,
      Rybka

      • covery Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 09:29
        Owszem daję co miesiąc ze swojej pensji. Zastanawiam się nad tym ile lat mogę tak pomieszkiwać... i czekać na moment kiedy trzeba będzie się wyprowadzić. Tylko dokąd? Jak mam stworzyć córce dom, kiedy sama go szukam. Chcę wreszcie się zakorzenić, ustatkować...
    • covery Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 09:25
      M sądzi, że skoro ma wygodne mieszkanie u rodziców, całkiem osobne bez sensu jest zapozyczanie się na tak długi okres... boli mnie to nie ukrywam, bo ważna jest dla niego strona praktyczna, a nie to, jak ja się z tym wszystkim czuję...
      • m-m-m Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 09:52
        Dobrze mówi: ON MA WYGODNE mieszkanie u rodziców. U SWOICH rodziców.
        Nie Twoi rodzice i Ty nie masz. Jesteś na doczepkę.
        Co gorsza jak jemu coś się stanie to Ci rodzice powiedza Ci: fora ze dwora!
        Więc albo się on z toba ożeni (i myślę, ze dla Ciebie to najlepsze), albo
        kupujecie coś razem.


        Jak zwykle kolejny wygodny do nieprzyzwoitości facet...
    • leeya Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 09:47
      Covery,
      Ja mam pytanie, bo chyba czuje o co Ci chodzi, ale musze dopytacsmile Czy Twoja
      corka jest z poprzedniego zwiazku czy jest to corka Twoja i M.?

      Leeya
      • covery Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 09:49
        To jest moja córka. Mój obecny ma równiez córkę. Wspólnych dzieci nie mamy. Pozdrawiamsmile
        • naturella Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 09:51
          Covery, kredyt nie jest taki złysmile Mój mąz zostawił mieszkanie eks i synowi, a
          ja wzięłam kredyt 120 tys. na 25 lat. Na początku schizowałam strasznie, ale
          teraz jest to po prostu kolejny rachunek do spłacenia...!
          • covery Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 09:56
            Ja nie boję się kredytów. Całe szczęscie, że można sprzedaż mieszkanie obciążone kredytem. To mój partner ma obawy, bo skoro ma mieszkanie u swoich rodziców po co się zapozyczać?
            • naturella Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 10:01
              No właśnie po to, żebyś Ty czuła sie komfortowo... Zapożycz się sama i niech to
              będzie mieszkanie Twoje i córki.
        • leeya Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 10:15
          smile
          Wlasnie tak mi sie wydawalo, ze to Twoja corka, a nie Waszasmile Stad pewnieTwoje
          obawy i brak poczucia bezpieczenstwa. Bo rozne wypadki chodza po ludziach i w
          razie czego... nie masz nic SWOJEGO czy raczej WASZEGO (Twojego i corki).
          Mieszkanie u rodzicow nie jest az tak straszne, tym bardziej, ze macie
          komfortowe warunki, jak piszesz, ale mieszkanie u rodzicow konkubenta/partnera
          juz nie jest tak komfortowe.. Bo pewnie gdyby to byli Twoi rodzice Tobie byloby
          latwiej, ale jak ON by sie czul? Moze w ten sposob mu to przedstaw? Co prawda o
          zwiazkach to nie powinnam sie wypowiadac, bo jestem samodzielna mama, ale
          zwiazek, w ktorym jedna osoba czuje sie niekomfortowo, nie ma poczucia
          bezpieczenstwa po to, aby sie dostosowac do partnera jest "chory" i
          wymaga "leczenia" - zmiany czy kompromisu, ktora zapewni dobre samopoczucie oby
          stronom. W Waszej sytuacji jest ciezko na taki kompromis.. Bo jemu dobrze tak
          jak jest, a z kolei Twoje rozwiazanie (tzn. kredyt na wlasne mieszkanie) jest
          dla niego ciezki do przelkniecia.

          Tak mysle, co JA bym zrobila w tej sytuacji... Najlepszym wyjscie bylby slubsmile
          Ale jak znam siebie, to bym na to nie naciskalasmile Pewnie skorzystala bym z
          drugiego wyjscia - wzielabym kredyt i kupilabym mieszkanie SAMA. Mialabym
          przynajmniej pewnosc, ze bedzie to mieszkanie tylko i wylacznie dla mojego
          dziecka lub w przyszlosci dzieci. I zadna ex mojego faceta ani jego dzieci nie
          poloza kiedys na tym lapki. Trudno, jestes matka i dbaj o interesy swoje i
          swojej corkismile

          Leeya
          • natasza39 Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 10:24
            Tutaj juz był taki wątek, kai.
            Jej M kupując mieszkanie na siebie i spłacajac kredyt sam tez był właścicielem
            tego mieszkania i dziewczyna miała podobne dylenaty, co do współwłasności i
            ewentualnego pożegnania, czy tzw. wypadków losowych.

            Zatem kupienie mieszkania wyłacznie na M i spłacanie przez nieho kredytu
            faktycznie w stanie formalno-prawno-własnosciowym Twoim nic nie zmieni.
            Nadal bedziesz, wraz z córka mieszkać "u kogoś".

            W tej sytuacji to albo ślub brać i wspólnie mieszkanie kupować, albo samemu
            pomysleć o kredycie i mieszkaniu.
            Ja się osobiście Twojemu M nie dziwię. Jesli Ty byłabys w jego sytuacji i
            mieszkała u własnych rodziców nie musząc spłacac horrendalnego kredytu, to tez
            pewnie nie usmiechałoby Ci się przeprowadzanie gdzie indziej i branie na parki
            wszystkich spłat.
            Rozumiem go tym bardziej, że to ja jestm u siebie i w razie co wystawiam
            walizki za próg i do widzenia bez ciagnacych się spraw o podziały majatku.
            Tym niemniej nie okazuję tego swojemy M nigdy.
            Może własnie w tym rzecz, że on daje Ci do zrozumienia, że nie jesteś i siebie?

            Niestety nie da się inaczej rozwiazać tego problemu.
            Jesli chce sie mieć cos swojego to trzeba sobie to samemu kupić.
            Life is brutal and plugawes! Niestety....
            • jayin Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 10:54
              natasza39 napisała:

              > Tutaj juz był taki wątek, kai.
              > Jej M kupując mieszkanie na siebie i spłacajac kredyt sam tez był właścicielem tego mieszkania i dziewczyna miała podobne dylenaty, co do współwłasności i ewentualnego pożegnania, czy tzw. wypadków losowych.

              Właśnie... Wszystko pięknie, ładnie, ale niestety trzeba liczyć się z KAŻDĄ możliwością i wypadkiem losowym. I lepiej się czuć bezpiecznie - mając coś swojego. Lub będąc współwłascicielem.


              > Zatem kupienie mieszkania wyłacznie na M i spłacanie przez nieho kredytu
              > faktycznie w stanie formalno-prawno-własnosciowym Twoim nic nie zmieni.
              > Nadal bedziesz, wraz z córka mieszkać "u kogoś".

              Hmmm... A nie mogą mieszkania kupić dwie osoby - i wziąć wspólnie kredytu? Albo dwóch osobnych - każdy na 50% wkładu potrzebnego na zakup mieszkania - i wtedy ich zabezpieczeniem w banku są udziały w polowie mieszkania (czyli odpowiednio do wysokości pobranego kredytu przez każde z nich?)

              Wtedy mieszkanie byłoby wspólne - i każde czułoby się "u siebie":=)

              Da się tak? Bo ja na bankach się aż tak nie znam, kredytów mieszkaniowych nie brałam - ale... Może taka kombinacja byłaby realna?
              • geos Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 12:32
                jest taka możłiwośc!
                My tak kupiliśmy mieszkanie.
                Co prawda kredyt wziął na siebie M. bo ja nie mam stałych dochodów, zwłaszca nie
                miałam ich przez ostatnie dwa lata - byłąm za granicą.
                Ale bez problemu możnabyło wziąc ten kredyt na nas dwoje!
                Mieszkanie kupilismy po połowie, każde z nas jest właścicielem 1/2.
                Kredyt był wziety w dawnym ptf a teraz to sie oni nazywaja Santander Consumer -
                nie wiem czy to dobrze napisałam, mieli bardzo dogodne warunki spłąty.
                I tak naprawde kupilismy to mieszkanie, żebym ja sie czuła bezpieczna i miala
                odwrót, mimo, że wkrótce bierzemy ślub.
                Więc potwierdzam, że da sie tak to załatwić :o)
                • jayin Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 13:10
                  geos napisała:

                  > Ale bez problemu możnabyło wziąc ten kredyt na nas dwoje!
                  > Mieszkanie kupilismy po połowie, każde z nas jest właścicielem 1/2.

                  O. I to wg mnie jest najbardziej bezpieczne i fair rozwiązanie dla obojga.
                  smile
    • anthonka Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 10:22
      Myślę, że kompromisowe wyjście jest takie: mieszkacie sobie nadal u teściów a
      Ty kupujesz swoje mieszkanko, które możesz wynająć, a kasę z wynajmu
      przeznaczyć na spłatę rat kredytu. Wtedy i Twój M będzie zadowolony, bo z jego
      punktu widzenia nic się nie zmieni i Ty zyskasz większe poczucie
      bezpieczeństwa, bo w razie czego masz dach nad głową dla siebie i Córci, a i
      finansowo nie jesteś w plecy.
      • natasza39 Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 10:25
        bardzo dobry pomysł!!!
        Pomysl nad rozwiazaniem anthonki
    • covery Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 10:47
      Dziękuję Wam za wsparcie i rady.. fakt trudno tu wypracować kompromis, ale pomysł z zakupem i wynajmem mieszkania jest do przemyslenia. Pozdrawiam Was serdeczniesmile
    • jayin Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 10:50
      Covery

      Mi też byłoby bardzo nieswojo mieszkać "na gotowym". Z jednej strony - OK, bo "gotowe", ale.. Mimo wszystko.. Niekomfortowo. Z wielu względów. Nie czułabym się jak u siebie, nie miałabym poczucia "stabilizacji mieszkaniowej" (bo nie moje mieszkanie/częśc domu), czułabym się non stop jak lokator w wynajmowanym pokoju, lub kilku :=) A w wynajmowanych już się dość namieszkałam. Teraz to tylko swoje, swoje, swoje. Albo wspólne wink Ja na szczęście mam "zaplecze mieszkaniowe" własne już teraz - ale wspólne mieszkanie wymaga WSPÓLNEGO MIESZKANIA/DOMU. Wg mnie. Inaczej zawsze będą jakieś zgrzyty. Chociażby w psychice. Nawet jeśli twój M - uważa, że tak jest dobrze, że powinnaś się czuć jak u siebie, że on się z tobą podzielił wszystkim.

      Lepiej faktycznie wyprowadzić się na swoje. Kupić mieszkanie. Powiem ci, że kredyt jest czasami mniejszym obciążeniem dla dwojga ludzi - niż płacenie czynszu/wynajmu i innych takich. A macie SWOJE.

      Jeśli twojego M ciężko przekonać do zmiany mieszkania na "wspólne" - to chociaż w tym "nie twoim" zrób SWOJE porządki...wink Nie wiem... Przemeblowanie? Kup coś swojego? Zamieńcie JEGO kanapę/łózko - na NOWE, wasze. Itd. itp. Taki ersatz własnego mieszkania dla ciebie to będzie i może łatwiej będzie ci tam mieszkać, do czasu aż go przekonasz, że lepiej na swoim.

      I ZDROWIEJ smile Naprawdę. Tzn tak jest wg mnie. Mieszkać bez teściów/rodziców. Jakkolwiek się ich mocno nie szanuje/kocha. Oni się mniej stresują waszymi problemami, a wy nie będziecie mieć nad sobą "parasola" - opieki/ciekawości/nerwów być moze/współegzystowania koniecznego w jednym domu.

      pozdr.

      J
    • covery Re: Pomieszkiwanie 12.08.05, 13:34
      Jesteście wsparciem w trudnych chwilach, kiedy przede mną ciemnośc, bardzo Wam dziękuję... pozdrawiam serdecznie (jadę jutro na urlop z Niemężem... mam nadzieję na owocne rozmowy)wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka