22.06.06, 12:05
Chcialabym jeszcze raz podziekowac wszystkim, ktorzy udzieli mi porad w
poprzednim watku o problemach w moim związku. Chciałam wam powiedziec, ze
podczas dlugiego weekendu sięgnęliśmy dna – awantury osiagnegnely poziom
niespotykany wczesniej i atmosfera była naprawdę ciezka. Ale wyniknęła z tego
taka korzysc, ze do chłopa wreszcie dotarlo, jak powazna jest sytuacja i
wczoraj udalo się nam przeprowadzc konstruktywna rozmowe. On powiedział
troche ( troche, bo w przeciwieństwie do mnie się nie przygotowal wink) o tym,
co mu przeszkadza, ja powiedzilam duzo więcej, bo spisałam to sobie na
karteczce wink). Będzie myślał o tym co usłyszał i wrocimy do tematu.
Czuje troche wiekszy optymizm teraz, może rzeczywiście uda nam się wyjsc z
tego kryzysu? Nie wiem, czy nie będziemy się musieli odwołać do jakiejs
terapii, bo niestety miedzy checia zmiany wzorcow zachowan, a ich rzeczywista
zmiana niestety często zieje przepasc.
Ale wiecie co, cały czas mysle, ze jednak szkoda, ze nie porozmawiałam z
Exia wink). Byłoby mi latwiej zrozumiec chłopa, nawet jeśli obraz
przedstawiony przez Exie bylby wykrzywiony. I tak samo zastanawiam się, czy
mojemu chlopu by nie pomoglo (hipotetycznie, bo nie wyobrażam soebie tego w
praktyce) porozmawianie z moim Exem. Dowiedziałby się wielu rzeczy o mnie –
nawet negatywnych, to tez wazne, i może latwiej byłoby mu mnie zrozumiec? Ale
oczywiście takie rozmowy się nie odbędą, wiec mogę sobie gdybac do woli.
Obserwuj wątek
    • beatea Re: Update 22.06.06, 12:12
      czyzby padł kolejny mit, ze drugie zwiazki są lepsze od pierwszych?
      • kicia031 Re: Update 22.06.06, 12:19
        No moj 2 zwiazek jest duzo lepszy od pierwszego, choc daleko mu do idealu. I
        dla chlopa chyba tez mimo wszystko. Chocby dlatego, ze trawa juz tyle ile trwa,
        a poprzednie sie skonczyly jednak wczesniej.
        • zonka77 Re: Update 22.06.06, 12:34
          Kiciu ex mojego M też kiedyś miała kłopoty w związku. Była z facetem od 4 lat i
          sięnie mogli dogadać. Też wpadli na taki pomysł "terapii" - rozmawiali z nami.
          Tzn facet ex rozmawiał z M i ze mną (jego problemy dotyczyły w dużym stopniu
          zachowania i wychowania pasierbicy więc chciał wiedzieć jak ja sobie z nią radzę)

          Powiem szczerze - nie dało to NIC. Tylko i wyłącznie glupie poczucie że
          pobabraliśmy się w związku exji i wywleczono ich wszystkie żale i pretensje
          przed nami i było mi naprawdę głupio że wysłuchuję żali faceta ex żony mojego
          męża. Zresztą mężowi też nie był owcale fajnie tego słuchać.
          Efekt?
          I tak sięrozstali. Ich problemy były ICH problemami. Nie chcieli ich załatwić
          (każde na swoim chciało postawić) więc się rozstali. Rozmowa typu next - ex (w
          tym wypadku facetow) nie wniosła nic poza wylaniem przed exem(w tym przypadku
          moim M) żali do partnerki(ex M)
          A problemów to nie rozwiązało ani odrobinę.
          Natomiast uczucie że nie było to potrzebne mam do dziś.
          • m-jak-magi Re: Update 22.06.06, 12:56
            wydaje mi sie ze terapia ma sens jedynie wtedy kiedy obie strony pragna naprawy
            i licza sie z kompromisem na jaki beda w konsekwencji musieli pojsc. w sytuacji
            kiedy nie ma takiej woli to lepiej nie zaczynac bo to tylko spowoduje eskalacje
            konfliktu, wywlekanie brudow i niesmak.
        • beatea Re: Update 22.06.06, 12:43
          w takim razie te następne będą jeszcze lepsze.
      • lilith76 Re: Update 22.06.06, 13:35
        > czyzby padł kolejny mit, ze drugie zwiazki są lepsze od pierwszych?

        nie dziel skóry na niedźwiedziu - drugi związek się jeszcze nie zakończył.
        wydaje mi się, że w drugim związku jest większa świadomość tego co może pójść
        nie tak i praca nad tym.
        oprócz tego, druga żona, mając świadomość rozwodu w życiu partnera jest
        bardziej czujna na kryzysy, kiedy pierwsza czasami pozwala zachwaścić się
        związkowi aż do punktu, gdzie ma już nic.
        • beatea Re: Update 22.06.06, 13:38
          po części racja lecz nie do końca, bo nie mozna zmienić swojego charakteru,
          usposobienia , natury, chociaż niektórzy nad tym próbuja pracować, le do czasu,
          bo nie da się kontrolować samego siebie ciągle i ustawicznie
          • beatea Re: Update 22.06.06, 13:50
            choleryk nie zmieni się we flegmatyka
            introwertyk w ekstrawertyka
            skąpiec , samolub, egoista w smarytanina
            alkoholik w abstynenta
            zdrajca w wiernego
            • tarzynka Re: Update 22.06.06, 13:59
              > choleryk nie zmieni się we flegmatyka
              > introwertyk w ekstrawertyka
              > skąpiec , samolub, egoista w smarytanina
              Ci wszyscy tam powyżej mogą się związać za to z osobami, którym te cechy będą
              odpowiadać i ich kolejny związek może okazać się dużo bardziej szczęśliwy niż
              pierwszy.
              > alkoholik w abstynenta
              a tu się mylisz, bo alkoholizm to choroba. Całkiem dużo ludzi na nią chorujących
              zachowuje abstynencję.

            • zonka77 Re: Update 22.06.06, 14:22
              Beatea.
              Jesteśmy z M małeństwem od 5 lat. Bardzo szczęśliwym w tym momencie. Jest o
              wiele lepiej niż było na początku.
              Z pierwszą żoną M rozstawał się chyba po 4 latach po raz pierwszy. Miło było
              jakieś 2 lata pierwsze - potem do końca coraz gorzej.
              Jak by nie spojrzeć to dla mojego M drugie małżeństwo jest zupełnie inne i
              jednak lepsze. I nie tylko ja to widzę - widzi to rodzina, widzą to znajomi,
              widzi to nawet sama ex.
              Ludzie się uczą na błędach, starają, mądrzeją i dojrzewają smile
              • beatea Re: Update 22.06.06, 14:27
                ludzie źle się dobierają charkterami, ty mu pasujesz i on tobie i nie ma to
                nic wspólnego z uczeniem sie na błędach.
                • zonka77 Re: Update 22.06.06, 14:49
                  Ma. Mój mąż aniołem nie był.Ja też swoje z nim miałam na początku (i on ze mną
                  potem też)
                  I zdecydowanie uważam że mój mąż się uczy na błędach. Zdecydowanie.
                  Podam Ci konkretny przyklad. Kiedy poznałam męża miał zwyczaj obrażać się nawet
                  na kilka dni. Był mistrzem "cichych dni" Nie rozumiał że można się pokłocić i
                  zaraz pogodzić. Albo wcale się nie klócił albo okropnie. W jego pierwszym
                  małżeństwie to była norma. Żarli się o byle co, każde chciało na swoim
                  postawić.Potem się nie odzywali po 5 dni. Ze mną zrozumiał (i ja też to
                  zrozumiałam w stosunku do siebie) że albo nauczymy się ustępować sobie i szybko
                  przeganiać złości albo też nie będziemy razem i kolejne małżeństwo się rozleci.
                  A tego mój mąż bardzo bardzo nie chciał. Nauczyliśmy się i jesteśmy razem i jest
                  nam z roku na rok coraz bliżej i lepiej.
                  Duże znaczenie miał fakt że to drugie małżeństwo i mąż mi nie raz o tym mówił.
                  Rozumiał że nie ma pecha i nie trafia na "złe baby" tylko i w nim coś jest nie
                  tak. Kazdy ma "coś nie tak" Tylko jeden to w końcu zobaczy a inny nigdy. Nie
                  mówię że trzeba rozwodu zeby się zmienić. Ale czasem rozwód daje tak po glowie
                  że do człowieka dochodzi o wiele więcej niż przedtem. I to że jedno małżeństwo
                  było nieudane nie oznacza że drugie też takie będzie.
                  • beatea Re: Update 22.06.06, 14:56
                    to co opisalaś nie jest uczeniem sie na błędach , tylko twoj facet w koncu
                    dojrzał, dorósł do bycia w związku, bo takie obrazanie się jest dziecinadą
                    • zonka77 Re: Update 22.06.06, 15:43
                      heheheh. Znam takich którzy nigdy nie dorastają. Kobiety też. Co Twoim zdaniem
                      jest uczeniem się na błędach?
                      • zonka77 Re: Update 22.06.06, 15:56
                        to co napisałam to był tylko malutki przykład. Jest wiele rzeczy które psóły
                        pierwszy związek a które nam udało się zwalczyć - obojgu. Trochę uczenia się na
                        błędach (zauważenie ich i niepowtarzanie) dużo dojrzewania, lepsze dopasowanie
                        charakterów i oczekiwań, o wiele więceń starań - to wszystko sprawia że drugi
                        związek jak najbardziej może być trwały i udany i dowodzi że ludzie się jak
                        najbardziej potrafią zmieniać.
                        Nie twierdzę cały czas że te zmiany dokanają się tylko w wyniku rozwodu, ale
                        twierdzę to nieprawda że ludzie się nie zmieniają i że jeśli jeden związek był
                        nieudany to drugi i każdy nastęony też będzie bo ludzie się nie zmieniają.
                        Nie muszę się kłócić - dowody mam we własnym życiu smile
                        • zonka77 przepraszam za ort 22.06.06, 15:57
                          psuły nie psóły! wink
          • zonka77 Re: Update 22.06.06, 14:03
            mozna mozna smile Można się zmienić smile I to bardzo
    • tarzynka Re: Update 22.06.06, 14:01
      Kiciu, to bardzo dobra wiadomość, że zaczęliście rozmawiać. To daje nadzieję.
      Naprawdę beznadziejnie zaczyna być, gdy ludzie już ze sobą nie rozmawiają.
      Trzymam kciuki, żebyście przetrwali ten kryzys i żeby Was wzmocnił, a nie coś
      zepsuł.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka