jowita771
04.08.06, 10:30
wiem, że dla Was to normalne, że widujecie dzieci swoich mężów i niemężów,
ale ja widziałam pierwszy raz i jest to dla mnie przeżycie. mój facet widuje
córkę rzadko, bo mieszkają daleko. jak przyjeżdzają, eksia nie raczy go
zawiadomić, ale zawsze znajomi doniosą i wtedy on jedzie zobaczyć się z
dzieckiem. wcześniej raczej nie dzwoni, bo jak się umawia telefonicznie, a
dopiero potem idzie, to dziecka prawie nigdy nie ma. chociaż ostatnio było
inaczej, może idzie ku lepszemu? był u córki kilka razy, widział się dwa
razy, bo tyle się udało. i ja miałam okazję zobaczyć pasierbicę, bo wpadliśmy
na nią. nawet nie zamieniłam z nią słowa, zresztą chyba mnie nie zauważyła,
była zajęta tatą i siostrą. myślałam, że zagadnę ją w takiej sytuacji, ale
zbrakło mi odwagi, wydawało mi się, że jest onieśmielona spotkaniem. ni z
tego nie z owego wpadła na tatę, a tata niósł dziecko. dobrze, że nie
posłuchał eksi i powiedział córce dużo wcześniej o małej siostrze.
kiedyś przez telefon powiedziała chłopu, że ona nie chce takiej siostry, że
imię brzydkie i w ogóle. eksia ją tak nastawiła. teraz jak zobaczyła małą, to
chyba była nastawiona pryjaźnie, eksia kazała jej się przywitać i pocałować
siostrę. potem spotkały rodziców mojego chłopa i pasierbica od razu
pochwaliła się im, że widziała siostrzyczkę.
w sumie to wszystko było szybko, ale wydała mi się bardzo miłym dzieckiem.
to tyle, musiałam się wygadać.