Dodaj do ulubionych

Refleksyjka;-))

31.10.06, 01:39
Pojechałam sobie we czwartek do Puszczy znów.A tak,podelektować się
przepiękną pogodą,pojeżdzić konno(4 godziny dziennie!) i oderwać się od
zadymionego Krakówka.Było cudownie,wypoczęłam,zrelaksowałam się i.... o
zgrozo ani razu nie pomyślałam o mojej drugiej połowie;-((Co gorsza bardzo
się mi wygodnie spało(chrapania nie było!!),nie tęskniło wcale.. Wyłączyłam
nawet komórkę żeby sobie nie przeszkadzać.Wczoraj doszłam do wniosku że nie
wracam tylko jeszcze zostanę do rana..A dzisiaj? Wróciłam,bez słowa zupełnie
przeniosłam się do innego pokoju i dobrze mi z tym niemiłosierniewink)Ja się
chyba nie nadaję do związków,małżeństw i tym podobnych bo chyba po jakimś
czasie zaczynaja mnie nudzić.Wstyd się przyznać ale już tak jest więc po co
będę udawać.Mąż nieco skołowany ale kulturalnie nie pyta czekając na mój
ruch.A ja go jakoś nie mam ochoty wykonać....Miałyście tak kiedyś?
Obserwuj wątek
    • kleo1 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 08:23
      ja mam coś podobnego. Uwielbiam wręcz siedzieć sama w domu, czuję się wtedy
      najlepiej. Moi rodzice byli od zawsze zapracowani(nie mówie o okresie gdy byłam
      mała) i zawsze po powrocie ze szkoły do wieczora siedziałam sama.
      Przyzywczaiłam się do tego i potrzebuję tego jak ryba wody.
      • jowita771 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 11:01
        ja też lubię siedzieć sama w domu, tzn. lubiłam, bo teraz nie wiem, dawno nie
        miałam okazjismile
        kiedys nawet miałam plan byc sama, wybudować sobie mały domek. wyobrażałam
        sobie, jak mi będzie dobrze wieczorami tylko we własnym towarzystwie.
        a teraz, kiedy NM wychodzi zawsze czekam z niecierpliwoscią na jego powrót.
    • kara_b Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 08:24
      u nas teraz zle się dzieje. m wyjeżdza 19.11 na 2 tygodnie. niestety czekam na
      ten wyjazd.no zobaczymy jak to będzie i co będę czuła

      pozdr K
    • lilith76 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 09:13
      Ja się
      > chyba nie nadaję do związków,małżeństw i tym podobnych bo chyba po jakimś
      > czasie zaczynaja mnie nudzić.

      Bo prawdziwy związek zaczyna się dopiero w punkcie, gdzie zaczyna się nuda. Przedtem, to tylko hormony.

      Nie sądzisz, że podchodzisz do życia trochę infantylnie?

      Nie chodzi mi to, że nie zatęskniłaś, że myślić o byciu sama ze sobą (to naturalne), tylko o tym co było tego konsekwencją - wyniesienie się bez słowa wyjaśnienia do drugiego pokoju i myśl, że nie nadajesz się do związku.

      Może się i nie nadajesz, jak wszystkie ośmiolatki.
      • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 11:10
        Tylko że ja chyba męża nie kocham.Przedtem tak mi się wydawało ale
        najwidoczniej byłam w błędziewink) Lepiej póżno niż wcale zorientowac się że
        popełniło się błąd.Nawet za Nim nie tęsknię.Infantylnie-nieinfantylnie,taka
        prawda i nic na to nie poradzę że nudzić wolę się sama a nie z Nim.
        • lilith76 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 11:16
          To po co było tyle szumu - ślub, dziecko, wielki związek, gryzienie się z pasierbami?

          Bo miłość ulatnia się pomiędzy 2-4 rokiem związeku, a w ciągu tych lat rzeba jakoś wypracować relację, która będzie trzymać ludzi razem.

          Życie to nie wesołe miasteczko.
          • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 11:18
            No właśnie-więc chyba zsiądę z tej karuzeli zanim zrobi zrobi mi się niedobrze;-
            )
            • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 11:20
              Poza tym,wiesz co? Chyba faktycznie "coś jest na rzeczy" skoro już trzecia
              kobieta rezygnuje i wycofuje się ze związku z M.Mądry Polak po szkodzie;-(
              • barbara001 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 11:28
                Weronka, a może cię deprecha jesienna dopadła? Bo łatwiej jest zrezygnować niz
                powalczyć, może jest o co?
                • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 11:35
                  Basia może i rację masz.. Dzisiaj rano zadzwoniłą zapłakana znajoma która jest
                  drugą żoną swojego M.Pierwsza żona wystąpiła o podwyższenie alimentów( ok 3000)
                  na dwójkę dzieci w wieku 20 i 25 lat!!!! Poradziłam żeby weszła na to forum bo
                  tutaj bardziej kompetentne dziewczyny do radzenia niż ja...I tak sobie myślę że
                  całe życie taka szarpanina-bez sensu wogóle..Póki co biorę na przetrzymanie i
                  jadę tym razem do Zakopanegowink Zaraz wejdzie Bet66 pod kolejnym
                  ultraintelektualnym i trudnym do rozpoznania nickiem i zacznie swoje wywody na
                  temat partnerstwa i dojrzałościwink))
                  • zonka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 11:38
                    Ale weronka czytając co piszesz trudno się oprzeć wrażeniu że jesteś mocno
                    niedojrzałą i infantylną osóbką. Z uśmieszkami stwierdzasz że z mąż ci się
                    znudził i w sumie to chętnie byś skończyła tą zabawę.
                    Mnie jednak mimo wszystko wcale Taka Twoja postawa nie dziwi smile U każdej innej
                    by mnie zdziwiła ale u Ciebie nie.
                    • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 11:46
                      No widzisz-nie każdy się nadaje do małżeństwa,związku.Myślę że lepiej jest
                      postawić sprawę jasno niż próbować na wiele sposobów
                      tłumaczyć,wnioskowac,radzić.Ja jestem zwolenniczką "krótkiej piłki".I pewnie
                      jeśli przyjdzie mi rozmawiać na ten temat powiem jak jest.Oszukiwanie i
                      owijanie w bawełnę niczego tutaj nie rozwiąże a tylko pogorszy sytuację.
                      • zonka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 12:00
                        jasne że lepiej. Tylko nie wiem czy do Ciebie dochodzi że to nie jest zabawa.
                        Tak po prostu - to życie jeszcze przynajmniej dwóch osób. Twojego męża i dziecka.
                        Ale w takiej sytuacji jeśli jesteś osobą "która się nie nadaje" to faktycznie
                        lepiej być szczerym
                        Pytanie tylko czy tobie tak chwilowo się wydaje czy to poważna sprawa.
                        Bo ja nie bardzo umiem zrozumieć. To okrótnie dziecinne i niepoważne stwierdzić
                        "bo mi się nudzi"
                        Jeśli są jakieś problemy to trzeba odpowiedzialnie podchodzić do życia, nie
                        uważasz? Zamiast milczeć i zmieniać pokój to ...porozmawiać? Zastanowić się
                        dlaczego tak jest? Może z tobą coś nie tak i muszisz popracować nad sobą?
                        Co powiesz mężowi? Znudziłeś mi się?
                        • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 12:04
                          Tylko że ja nie napisałam że mi się znudził.BArdzo trudno mi zdefiniowac to
                          uczucie ale może spróbuję. Po prostu nic nie czuję.Ani nie tęsknię,ani nie chce
                          mi się dzwonić,pytać co i jak w ciągu dnia..Taki zastój i cisza.Głucha.
                          • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 12:08
                            No i chyba lepiej dla M żeby nie katowac go obecnoscią takiej żony.Uczciwiej na
                            pewno.Dziecko takie sytuacje też widzi i odczuwa bardzo boleśnie.To że ja się
                            nudzę ogólnie całą sytuacją nie oznacza że muszę go tez w nią wciągać.
                            • lilith76 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 12:19
                              Weronka, może inaczej bym odebrała ten wpis gdyby był innego autorstwa.
                              Ale pamiętam twoje inne wypowiedzi.

                              Jest coś takiego jak dojrzałość, czyli ponoszenie konsekwencji własnych decyzji. Do ciebie ta smutna prawda nie dociera.

                              >Dziecko takie sytuacje też widzi i odczuwa bardzo boleśnie

                              Widok mamy znudzonej tatą, to rzecz na pewno traumatyczna i naznaczająca na całe życie. Tak jak widok mamy znudzanej po kolei innymi rozrywkami.
                              • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 15:01
                                Na szczęście Ja Ciebie nie oceniam na podstawie wszystkich Twoich wpisów tutaj;-
                                )) Pozyjemy-zobaczymy.Może mi to minie a może nie.Wtedy będę się
                                zastanawiała.Uważasz że lepiej tkwić w takim związku?Póki co zastosuję się do
                                tegowinkO jakich innych rozrywkach rozmawiamy?wink
                                • zonka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 15:16
                                  Weronka znamy się ogólnie wszyscy tutaj właśnie z Postów. O ile na podstawie
                                  jednego ciężko ocenić o tyle na podstawie wielu wyłania się jakaś całość
              • lilith76 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 11:36
                Dla mnie opuszczenie związku bez walki, próby naprawy, to na serio infantylny chwyt.
                Nie znam was, nie wiem jakimi ludźmi jesteście, nie mnie oceniać.

                Skoro opuszczasz związek gdy jest nudno, to znaczy, że problem jest w tobie nie w nim. Bo wychodzi na to, że ty kompletnie nie masz pojęcia co to jest związek. Chcesz fundować córce rotacyjnych "wujków" do końca życia?

                Twój facet dupa, że nie dopytuje się skąd ten drugi pokój.
                • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 11:42
                  W tym sęk że nie jest trudno.Po prostu sobie wyjechałam i do takiego wniosku
                  doszłam bez żadnej konkretnej przyczyny.Dupa-nie dupa-on nigdy nikogo o nic nie
                  pyta wychodząc z założenia że jak będzie ochota do zwierzeń i rozmówi to
                  dobrze.Córce wujków fundować nie będę ponieważ mam "facetowstręt"wink I fajniej
                  mi było BEZ szczerze mówiąc.Lepiej i wygodniej,niestety.Pożyjemy,zobaczymy.
                • ciemnanocka Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 17:56
                  Lilith, jak zawsze sie z Toba zgadzam...
                  Gdybym ja nagle stwierdzila, ze nie kocham mojego chlopa to bym byla strasznie
                  nieszczesliwa.
              • agula_d Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 11:45
                masz rację weronka77 mówiąc "lepiej póxno niż wcale". Jesli czujesz, że to nie
                ten, jeśli wolisz samotność, jesli nie brakuje Ci go... przemysl wszystko raz
                jeszcze i jesli wnioski nadal będą takie same... i jesli uznasz ze nie ma o co
                lub nie chce Ci się walczyć... to uważam że nia ma co tkwić w takim związku? bo
                po co?
                nie mysl polak "mądry po szkodzie" - po prostu szukasz swojej miłości.
                Znajdziesz ją, bądź dobrej myśli. Ja trzymam za Ciebie kciuki.
                • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 11:52
                  No widzisz,o to właśnie chodzi żeby uczciwie nazwać rzecz po imieniu i mieć
                  odwagę cywilna przyznać się do tego.Czasami tak już jest że budzisz się rano i
                  myślisz "co ja tutaj robię?".Nie ma się co nawzajem oszukiwac,lepiej nie
                  będzie.Miłości nowej raczej nie szukam i raczej daleka jestem od tego.Myślę że
                  wystarczy mi już w życiu "ochów i achów"wink)
    • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 12:11
      Idę,wrócę wieczorem powalczyć z wpisami Bet i innymiwink A może nawet zgodzić
      się i posłuchać rad bardziej doświadczonych i dojrzałych.Piękna pogoda ale
      zimno jak diabli w Krakówku.Miłego dnia.
    • ciemnanocka Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 12:17
      hmmm...
      Tak sobie w tym nastroju deprechy jesiennej pomyslalam, ze...
      zrywalam w zasadzie 2 powazne związki.
      Ale nigdy dlatego, ze mi bylo nudno.
      Wydaje mi sie, ze "nuda" to nie jest kwestia tej drugiej osoby, tylko to jest w
      nas...
      Mi tam nigdy nudno nie jestsmile
      W zyciusmile
      • zonka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 12:26
        wiesz co Weronka albo się za tym co piszesz kryje coś więcej albo po prostu
        jesteś dość chłodną osobą i skupioną na sobie.
        A może jednak masz poważniejsze powody tej obojętności?
        Bo jeśli nie, jeśli Twój mąż jest ok i nie masz mu nic do zarzucenia to ja bym
        się zastanowiła nad sobą na Twoim miejscu. Uderza mnie Twoja obojętność i
        powierzchowne traktowanie sprawy. Gdzieś w tym wszystkim mi brakuje odrobiny
        jakiegokolwiek uczucia. Ale przecież jeśli było to nie zniknęło? A jeśli go nie
        było to po co u licha wychodziłaś za mąż?
        No a może jednak to co piszesz to tylko wierzchołek i jednak są głębsze powody
        tego ze się stałaś obojętna...
        Nie wiem ja Ciebie niespecjalnie rozumiem i teraz i w innych sprawach więc może
        po prostu jesteś poza moimi możliwościami zrozumienia smile
        • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 14:58
          Myślę że akurat w tej kwestii w pełni się z Tobą zgodzęwink)
          • lilith76 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 15:09
            Ja też się podpiszę pod zonką - przy każdej opcji, a nie będę wnikać, która jest w tym przypadku.
            Jeśli to czubek góry lodowej, to lepiej rozważyć rozstanie lub terapię małżeńską.
            Jeśli to gdzieś w tobie siedzi, to możesz się zastanowić, czy warto w imię spełniania własnych pragnień ranić innych (jeśli jestem uprawniona do takiego stwierdzenia).


            Weronko, tu nie chodzi o to co czujesz w związku, tylko jak przedstawiłaś problem - opisałaś to tak lekko jakbyś znudziła się swoim yorkiem i radośnie zastanawiała komu go podrzucić, bo teraz trendy jest mieć słodkiego chow chow, którego już nie możesz się doczekać. Może tylko tą lekkością przykrywasz coś poważniejszego.
            To mnie trochę przeraziło.
            • joaska80 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 16:59
              Chyba powinnas sie powaznie zastanowic co powoduje taki stan,bo jakas przyczyna
              musi byc.Wiem dokladnie co czujesz,bo ja przeszlam to samo w poprzednim
              zwiazku.Tylko ja wiem co bylo tego przyczyna.Oboje pracoawlismy cale dnie,on
              takze noce,wiec zawsze bylam sama.A jak juz sie zdarzylo ze znalezlismy sie
              razem w tym mieszkaniu,to nie bylo o czym rozmawiac,nie mielismy zajec,ktore
              moglibysmy razem robic.Moj byly partner sprawdzal tylko czy wszystko posprzatane
              i czy jest cos cieplego do jedzenia.Potem reszte dnia lub wieczoru spedzal na
              komputerze lub ogladaniu TV.A ja zeby tylko nie siedziec z nim w domu
              wymyslalam,ze wlasnie musze isc do sklepu zeby kupic np.cukier,bo zaraz sie
              skonczy.A gdy tylko zamknelam za soba drzwi oddychalam z ulga.KOSZMAR!!!!Nie
              mowiac juz o tym,ze zasypialam specjalnie,jak wiedzialam,ze bedzie chcial
              ogladac jakis film w drugim pokoju albo zanim wrocil z pracy.Takze ostatni okres
              spedzilismy w osobnych pokojach.
              Zakonczylam ten zwiazek,ale wyciagnelam wnioski i wiem dlaczego stalo sie tak a
              nie inaczej.Zlozylo sie jeszcze na to wiele spraw,wiec chyba tak musialo sie to
              skonczyc.
              W kazdym razie nie jest mi obce,to o czym piszesz.
              Teraz jestem z moim obecnym NM i chociaz jest ciezko,to wiesz co najbardziej
              doceniam?To,ze mnie cieszy to wszystko,co z nim zwiazane,jego osoba,to,ze
              jestesmy razem.Naprawde teraz dopiero cieszy mnie sam fakt,ze jestem z druga
              osoba,ze kocham i ze jestem kochana.
              Takze przemysl to dobrze.Ja wiedzialam po prostu,ze to nie ma przyszlosci,i ze
              trzeba sie wycofac.I nie zaluje tego teraz.Pozdrawiam.
    • magdmaz Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 18:41
      Przeczytałam z przerażeniem. Czyli jest więcej, znacznie więcej osób na świecie
      które tak myśli: "jak się nam zacznie nudzić razem, to musimy się rozstać".
      Czyli - w związku dwojga liczy się chemia, nic więcej.
      Dla mnie to było dotąd nie do pomyślenia, ale mój NM tak właśnie myślał.
    • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 18:55
      Ano nie wiem i bije sie z myslami.Mala zawiozlam do mamy na miesiac wiec mam
      czas wszystko przemyslec.Z przerazeniem stwierdzam ze nie bardzo chce mi sie
      wracac do domu..Ogolny taki marazm mnie ogarnal i niechec do wszystkiego..Moze
      ja faktycznie sie nie nadaje..
      • dominika303 Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 19:14
        Już temat zaduszek mnie dobił, ale ten to pobił wszelkie rekordy !!!

        Weronka 77, , każdy przechodzi w związku chwile zwątpienia i zniechęcenia !!
        Każdy kiedyś ma dość!! Ale jest to czymś spowodowane: pasirbami, exią,
        pracą ,upierdliwym szefem, werdną koleżanką, podłymi teściami itp itd!
        Ale to co tobie się przytrafiło mnie totalnie rozłożyło na łopatki sad(
        Totalne znudzenie mężem? Totalne zużycie materiału? Totalne olanie problemu?

        Nie wiem co cię tak zablokowało, nie mam pojecia co cię tak przeraziło, że
        wolisz żyć jako singielka niż jako żona!!
        Ale sposób w jaki to przedstawiasz nie wróży nic dobrego!!
        Może to chwilowy dół, a może to początek końca waszego małżęństwa??
        W kazdym bądz razie pojedz do tego zakopca ( tez go lubię) i porozczulaj sie
        nad sobą, może znajdziesz nowy cel w zyciu?? Oby!!!
        Wiesz w zakopcu jest fajny teart witkacego wybierz sie na jakąś sztukę! Ten to
        dopiero był pojechany w chorych układach rodzinnych i koleżeńskich - może to ci
        uprzytomni czego chcesz, a na co nigdy się nie zgodzisz?????????
        Czasami potrzebujemy jakiegoś katalizatora, aby dostrzec to czego od dawna
        szukamy! Może i tobie uda sie w końcu zaznac szczęścia - czego ci z całego seca
        życzę smile))
        Trzymaj sie cieplutko wink i uważaj na halny smile)))
    • reksia Re: Refleksyjka;-)) 31.10.06, 19:51
      qrcze ja bardzo często poszukuję i potrzebuję samotności...ale po każdym takim
      odosobnieniu z przyjemnością wracam do M i wtulam się...
      Wtulam aż do bólu wink czego i Tobie po powrocie z Zakopca życzęwink
    • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 01.11.06, 00:18
      Wszystko sie pomieszało.. Wrociłam do domu,mąż śpi a pokój do którego się
      wyniosłam-cały w różach pomarańczowych...Pomarańczowa Rewolucja czy też
      Alternatywa?...Smutno mi się zrobiło bo zawsze jest tak...Jesli coś "nie
      gra" ,mąż ma jakieś wyrzuty to od razu-kwiaty,prezenty,pieniądze..Tak jak w
      przypadku pasierbów- kiedyś już tutaj pisałam o tym,że wszystko załatwia w ten
      sposób.Może dla Świętego spokoju,może dlatego że inaczej nie umie..Ja wiem że
      powinnam zamknąć paszczę i się nie odzywac bo facet tyra jak wół na to żeby ani
      mnie ani dziecku zarówno NAszemu jak i pasierbom niczego w życiu nie
      zabrakło.odłożone na studia każdego z nich(może zapragną jakiejś prestiżowej
      uczelni),na mieszkania,start w życiu,prezenty urodzinowe,ślubne-facet myśli 40
      lat do przodu...Dba o chorą matkę,buduje dom ojcu i jego drugiej zonie,wspomaga
      babcie-czlowiek orkiestra,zawsze znajdzie jakis szczegol ktory wymaga
      dopracowania.W efekcie nie ma go w domu od switu do wieczora,przychodzi
      padniety,ma sile tylko na to zeby dojsc do lozka.W weekendy pracuje albo
      nadzoruje pasierba(jest w klasie maturalnej a eksia pojechala z narzeczonym do
      Londynu na stale,zostawiajac 18sto latka samopas!),chodzi z Nim do kina,robimy
      zakupy-bo przeciez nigdy nie ma czasu na to..Wakacje osobno bo on pracuje a ja
      jezdze z mala,czasami sie spotkamy gdzies w drodze..I tak to jest smutno
      niestety.Ja bym wolala sto razy miec mniej i nawet wcale ale zebysmy poszli do
      kina,do lasu,na spacer...Wkurza mnie ta sytuacja,jego zmeczenie,nerwowosc
      wynikajaca z charakteru wykonywanego zawodu..wszystko po trochu.Kiedy bylam
      mala zawsze marzylam zeby moja mama sprzedawala lody w parku zamiast bycia
      dziennikarzem ktorego w domu ogladalam dwa razy w tygodniu...To nie tak ze nie
      doceniam pracy,poswiecenia,wszystkiego dobrego co dla mnie robi..Ale w tym
      wszystkim powoli zaczyna brakowac NAS o ile jeszcze wogole jestesmy;-( Notabene
      jutro tez jedzie do pracy(a w zasadzie juz dzisiaj) bo trzeba skonczyc kolejny
      projekt..ja pojade na groby sama o ile wogole pojade bo smutniej to juz chyba
      byc nie moze..
      • magdmaz Re: Refleksyjka;-)) 01.11.06, 06:57
        Wiesz.
        Z Twojego obrazu wyłania się całkiem normalny i fajny facet. I całkiem normalna
        i fajna kobieta. I stary jak świat problem.
        Weronko, mnie się wydaje, że ten problem WART jest rozwiązania. I że nikt za
        Was tego nie dokona. Czy On zrezygnuje z jakiejś cząstki zycia zawodowego dla
        domu? Czy Ty zaakceptujesz taką sytuację? Nie wiem. Może na początek dałoby się
        wynegocjować wspólny urlop - choćby w listopadzie? Albo tylko we dwoje (jeśli
        masz komu zotawić córeczkę), albo we troje. Starsze dzieciaki niech się zajmą
        sobą same. Bo te kwiaty świadczą o tym, ze problem widzi (ale CO tak naprawdę
        widzi mężczyzna????) i że nie jest mu to obojetne. Wydrukuj koniecznie (dużymi
        czcionkami) ten post i podstaw mu pod nos. Potem powiedz, ze rozpada mu się
        małżeństwo, i że właśnie TERAZ jest moment, zeby nad tym popracować, bo za
        miesiąc, dwa czy pół roku będzie za późno.
        Wiesz - ja też lubie moją pracę i mogłabym się w niej zatracić, ale mam dwoje
        małych dzieci, które mają tylko mnie. I od czasu do czasu dopadają mnie
        opatrznościowe choroby, które każą wyhamować. A poza tym - nie warto. Nie warto
        przegapić życia. Mój syn już nigdy więcej nie będzie miał 5 lat. Moja córka już
        nigdy więcej po raz pierwszy nie pójdzie do szkoły. Uświadom to Twojemu Mężowi.

        A tak już zupełnie nie na temat - mam wrażnie, że gdybyście byli oboje w
        podobnej sytuacji - czyli oboje rozwodnicy z dziećmi z poprzednich małżeństw -
        byłoby łatwiej się nawzajem zrozumieć. Ale i tak wspólne dziecko musi
        poprzestawiać każdy układ.
        Pozdrawiam.
      • zonka77 Re: Refleksyjka;-)) 01.11.06, 11:46
        aha, no to jest jednak jakiśpowód. To o czym piszesz jest już zupełnie innym
        tematem. To nie jest więc chyba kwestia znudzenia. Ty czujesz się po prostu
        samotna. Brakuje Ci zwykłego bycia razem. Niby masz męża a nie masz bo go nigdy
        nie ma. Niby masz wszystko a nie masz - bo nie masz najważniejszego - jego przy
        Tobie.
        A Weronka mówiłaś mu to wszystko o czym napisałaś? Tak na spokojnie ale wprost?
        Mnie się wydaje że jesteś zwyczajnie bardzo osamotniona i stąd ten smutek.
        Smutek a nie nuda.
    • m-jak-magi Re: Refleksyjka;-)) 01.11.06, 11:29
      hmmmm mysle weronko, ze masz takie przemyslenia i tak lekko sobie traktujesz te
      sparwy, bo masz swiadomosc, ze to ty wplywasz i kreujesz taka sytuacje.
      wielokrotnie podkreslasz, ze twoj malzonek kulturalnie nie pyta, czeka na
      rozwoj wydarzen, a ty masz ten komfort, ze wszystko zalezy od ciebie.
      zastanawialas sie jednak nad sytuacja kiedy to nie wszytsko bedzie od ciebie
      zalezalo ???? pewnie nie, bo takiej opcji nie bierzesz pod uwage.
      swoj post napisalas nie pytajac o rade a jedynie dzielisz sie z nami swoimi
      przemysleniami.
      namawiam cie jednak do glebszej refleksji. zastanow sie co bedzie kiedy to maz
      poczuje sie jednak zmeczony zyciem z kobieta, ktora nie dzieli sie z nim swoimi
      emocjami, wykonuje niezrozumiale ruchy ( przenoszenie swojej sypialni do innego
      pokoju ) nie szanuje jego uczuc ( masz chyba swiadomosc ze nie dzielac sie z
      nim swoimi przemysleniami wykonujac jednoczesnie takie ruchy a nie inne - nie
      okazujesz mu szacunku i masz w powazaniu co on w danym moemncie moze czuc.

      pomysl sobie co poczujesz kiedy on ni stad ni zowad postanowi nie wrocic na noc
      do domu a po powrocie ostentacyjnie bedzie cie unikal ??
      poczujesz sie zniewazona ?? ja bym sie tak czula. tak sie teraz czuje twoj maz.
      ktos zarzucal ci infantylnosc - ja mysle ze jestes osoba ktorej dodtad
      paradoksalnie udawalo sie pociagac za sznurki w damsko meskich konfiguracjach i
      nie zdajesz sobie sprawy co to znaczy byc po 2-giej stronie.
      oczywsicie nikt cie nie zmusi do trwania w zwiazku ktory nie ma juz dla ciebie
      zadnej wartosci ale mysle ze kultura i szacunek dla czlowieka z ktorym
      stworzylo sie rodzine i splodzilo dziecko nakazuje szczerosc. traktujesz
      swojego meza jak marionetke. umiesz sobie siebie wyobrazic w takiej sytuacji ???
    • reksia Re: Refleksyjka;-)) 01.11.06, 11:42
      Weronka nie wiem skąd pochodzisz,ale jeśli masz chwilkę wolnego w takiej
      chwili, to 2-3 miesiace charytatywnej pracy w hospicjum.Pomocy przy
      maluszkach.Polecam ;0)

      To miejsce gdzie można znaleźć odpowiedź na tak skondensowane pytanie.Na
      pytanie "o sens" ;0)

      A swoją drogą bardzo przyjemna ta Twoja refleksyjka wink)
      • m-jak-magi Re: Refleksyjka;-)) 01.11.06, 11:46
        reksia to bylo dobre. orzezwiajace i otrzezwiajace rzeklabym.
      • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 01.11.06, 21:06
        Ech ja pomagam owszem...Moze nie w hospicjum ale biednym mamow.Wysylam rozne
        rzeczy,regularnie pomagam Ewelinie o ktorej pisalam na Forum Krakow-takie
        drobne rzeczy ale ciesze sie ze moge pomoc i byc do czegos przydatna.dzisaj
        obchodzilismy trzecia rocznice pierwszej randki-notabene na Cmentarzu miała
        miejsce Rakowickimwink))Pospacerowalismy,obiadek,deser tylo jakos smutno bylo bo
        maż zmeczony praca i warczy na wszystkich.Ma obsesje jakiejs misji chyba bo
        mimo posiadania wielu pracownikow zawsze sam wszystko zalatwia,pracuje w
        Swięta,wakacje tez sobie "zawala".Nic nie mowie ani nie krytykuje zeby sytuacji
        nie pogarszac ani nie powodowac spiec.Moze sie jakos"zluzuje" teraz kiedy
        coreczka u babci.Po raz pierwszy od jej urodzenia tak naprawde bedziemy
        sami.Moze to cos pomoze? POki co spróbuje do kina go wyciagnac-ostatni raz
        bylismy dwa i pol roku temu razem..
        • m-jak-magi Re: Refleksyjka;-)) 02.11.06, 08:08
          weronko - przede wszytskim znajdz czas i motywacje do rozmowy z malzonkiem.
          moze on na swoj sposob odczytuje twoje gesty i rowniez podswiadomie unika
          kontaktu, bo boi sie ze mozesz powiedziec mu cos, czego on nie chce uslyszec.
          niedomowienia sa najgorsze.
          trzymaj sie smile
        • nexika Re: Refleksyjka;-)) 04.11.06, 08:00
          weronka77 napisała:
          > Ech ja pomagam owszem...Moze nie w hospicjum ale biednym mamow.Wysylam rozne
          > rzeczy,regularnie pomagam Ewelinie o ktorej pisalam na Forum Krakow-takie
          > drobne rzeczy


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=601&w=50892261&a=50892261
          • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 04.11.06, 17:58
            Oj Bet faktycznie nieżle na dekiel bije Ci samotnośćwink)Biedna porzucona żono-
            Zuzia,córka Eweliny ma rok i ubranka na 74cmwink Jeśli poszperasz w innych
            wątkach( na przykład na forum Zakupy które tak lubiszwink)to może i doszukasz
            się informacji o rozmiarze ubranek po moim "maluchu"winkmoże nawet uda Ci się
            odnależć i wątek na oddam,przyjmęwink No i trzeba by było wysilić się trochę
            bardziej żeby przewertować Forum Kraków(znasz przecieżwink) żeby o Ewelinie
            poczytaćwink Ale to nie w Towim stylu-Ty polujesz na sensacje,które przekręcasz
            nieudolnie nauczycielko( Body za 120złwink)).Natasza ma racjęwink Za każdy dzień
            spędzony z takim nudnym maszkaronem jak Ty powinno się wypłacac nagrody.Twój
            były(hurraa!!) mąż byłby chyba jednym z najbogatszych ludzi w Polsce!Szperaj
            dalej ale pamietaj żeby częściej nicki zmieniać Staruszkowink)
            • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 04.11.06, 18:17
              Oj niedobra jestem-zamisat współczuć to się nabijamwink A przecież gorzej niż Ty
              nie ma żadna z Nas.Wiesz co,specjalnie dla Ciebie napiszę kilka wątków tu i
              ówdzie żebyś je mogła wklejać w samotne wieczory,zapewniając sobie rozrywkęwink)
    • kicia031 Re: Refleksyjka;-)) 02.11.06, 11:31
      Jakie to ciekawe, ze obraz ktory sie wylania z twojego pierwszego postu nijak
      sie ma do tego, co sie okazalo kiedy podrazylismy glebiej. Ja sama chciałam cię
      napasc i myślałam tylko jak. A potem przeczytałam o braku czasu razem, o braku
      komunikacji, o nadmiarze obowiązków i zaczelam rozumiec – chyba.
      Chyba rozumiem, dlaczego ci się nie chce nawet rozmawiac.
      Ale zmus się, sprobuj mu powiedzieć, albo napisac co się dzieje. Jego reakcja
      powie ci, czy warto walczyc.
      I blagam, nie wysylaj malego dziecka gdzies na miesiąc. Ani to nie sluzy twoim
      wieziom z dzieckiem, ani chyba waszemu związkowi, bo co z tego, ze poukładacie
      sobie rzeczy miedzy soba, kiedy nie jesteście 2-ososbowa rodzina, tyko 3-
      osobowa? Dziecko wroci i wszystko znowu pieprznie?
    • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 03.11.06, 01:32
      Zyję z cyborgiem.Do takiego wniosku właśnie powoli dochodzę. Cyborgiem i
      megaegiostą.Ale od poczatku: mój mąż nienawidzi babć,cioć,wujków,dziadkó-
      ogólnie wszystkich członków rodziny którzy nie są tatą(oczywiście!) albo mamą.I
      to bez względu z owa bacia jest mamą jego czy moją.Od narodzin maluszki jak
      mantrę powtarzał że dzieci ma się po to żeby się nimi zajmowac samemu
      (dziadkowie precz!) jak również wszelkie odwiedziny i dłuższe pobyty u dziadków
      sa niewskazane.Uwazał i nadal tak twierdzi,że każda niania jest lepsza od
      babci. Jest w stanie zapłacić dowolną sumę za opiekunkę,zapewnić jej
      mieszkanie,opłacać komórkę,ba.. nawet udostępnić samochód-wszystko po to żeby
      żadnej z babć nie dać możliwości opieki nad wnuczką.Swoich rodziców
      spacyfikował szybko-przyzwyczajeni do takiego traktowania(poprzednich dzieci
      również im nie pokazał tak szybko-dwa,góra trzy razy je widzieli!!!),nie
      protestowali bo i tak nie mieliby z negocjatorem szans..WIdzieli wnuczkę raz i
      zauważyłam że jest im przykro,wyjazd miał miejsce na moje kategoryczne żądanie
      bo pewnie do dzisiaj nie zobaczyliby dwulatki.. Mąż swoim swyczjem pokrywa
      większość wydatków rodziców,finansuje zakupy sprzetu domowego,budowę
      domu,remont mieszkania matki-wszystko po to żeby pewnie swoje wyrzuty sumienia
      zagłuszyć-tak mi się przynajmniej wydaje..No i chyba po to żeby do NAs nie
      przyjechali przypadkiem..A rodziców ma naprawde fajnych,normalnych,ciepłych.Jak
      mu to mówię to ironizuje...NIestety z moją mamą mu tak łatwo nie poszło bo ona
      nieprzekupnawinkJEstem jedynaczką i nie wyobrazam sobie wychowywania córeczki z
      dala od babci,bez jej bajek,kołysanek,obiadków,wierszyków i wszystkich tych
      cudownych rzeczy z którymi każdej z Nas kojarzy się babcia..Na nic tłumaczenia
      mężowi ze babcia nie rywalizuje z nim o względy dziecka,ze nie chce mu córeczki
      odebrać,że chce pomóc,że malutką kocha,że babcia to babcia a tata to tata...Mąż
      się uparł że nie i koniec.Że nie wolno mi córeczki zawieżć do babci na "zielone
      przedszkole" bo ma siedzieć w domu z rodzicami i koniec. Pediatra tłumaczyła
      wyższość świeżego powietrza,lasu nad zasmrodzonym Krakówkiem-mąż stwierdził że
      mogę jechać z małą dokąd dusza zapragnie-świeże powietrze nie tylko jest u
      babci...Facet niereformowalny i chyba kompleksy ma. Niania doprowadziła mnie do
      szału,ponieważ maluszka ani niczego nie nauczyła(mówić,nocniczek,itp),jedynie
      włączała(podobnie jak tatuś zreszta) bez przerwy Mini Mini,Kubusia Puchatka i
      inne bajki.W rezultacie dziecko wpatrywało się tępo w telewizor 3/4 dnia a na
      wyłączenia pudełka reagowało agresją. No więc,nie dałam się terroryzowac i
      zastraszac,spakowałam małą i zawiozłam do babci.Na miesiąc. PO dwóch dniach
      dziecko ...mówi na tyle ile dwulatek potrafi..siada na nocniczek. Babcia gotuje
      pyszne obiadki zróżnicowane( dotychczas maluszka ani serka białego,ani
      pomidorka,ani sznycelka...mimo że kupowałam potrzebne do zrobienia potraw
      produkty;-(((,czyta dziewczynce fantastyczne,pełne humoru bajeczki wierszowane
      Brzechwy.Chotomskiej i Tuwima,rozmawia z małą-a nie tititi,blabla
      i "dzidziusiowe" gadki niani...,uczy i pokazuje drzewa,zwierzątrka-co ja Wam
      tutaj zresztą będę pisała o tym na czym polega rola babci i dlaczego jej
      obecność jest dla dziecka zbawienna i niezbędna.Mąż naburmuszony,o małą nie
      pyta i nie zamierza-jak sam się przynał,nie interesuje go to co ona robi u
      babci,czeka na jej powrót;on by nigdy nie zawiózł dziecka do babci wberw
      mnie;babcia wszystko robi na pokaz i chce z dziecka zrobić geniusza.Ręce
      opadają bo argumenty powalające..Ciekawe jak wytłumaczy jak mała podrośnie
      dlaczego nie cierpi babci i do niej nie dzwoni ani nie odwiedza.A przecież
      dziecko w końcu tatę o to zapyta. Co złego jest w dbaniu o rozwój dziecka i
      pokazywaniu mu najróżniejszych możliwości z których i tak wybierze te które
      najbardzoej mu odpowiadają?Każda z NAs wie że dziecka nie da się absolutnie do
      niczego zmusić,jesli nie chce się uczyć,neguje nasze propozycje to nic nie da
      się wskórac.. A mała przesczęśliwa,ani razu tata nie powiedziała...mama może
      dwa.Szaleje z koleżankami,biega po lesie,terroryzuje pieska i dwa koty,wcina
      pomidory i kiszone ogórki... A mąż mi już zapowiedział że już nigdy na taki
      wyjazd nie pozwoli chyba że jak mała dorośnie i sama sobie tego zażyczy...A ja
      myślę że jak tak dalej pójdzie to zmienię zasady funkcjonowania Naszego
      małżeństwa na "razem ale osobno".Żaden argument nie trafia,żadna sugestia moja
      lub tęz osoby z zewnątrz.Temat babci wywołuje złośliwości,ironię i nawet
      wściekłość.może jakieś kompleksy ma? Przestaje mnie to obchodzić powoli bo w
      tej kwestii facet ewidentnie przegina.I nie planuję go zostawić,rozwodzić się
      ale jasno wyznaczyć pewne granice i zasady.SMutne to wszystko ale innego
      wyjścia nie ma.Mam dość jego już dwuletniej fobii.DOdam jeszcze że w podobny
      sposób traktował matkę pierwszej i drugiej żony tylko że one trochę krócej dały
      się terroryzowac i postawiły faceta przed faktem dokonanym.Co nie oznacza że
      przyjął to wiadomości-przez cały czas trwania ich związku się "rzucał" jak
      oszalały..
      • kicia031 Re: Refleksyjka;-)) 03.11.06, 09:11
        Wspolczuje ci bardzo.
        Biorac pod uwage to wszystko, co napisalas, jestes bardzo dzielna, ze nie
        skladasz od razu pozwu rozwodowego. Co nie znaczy, ze opcja "razem ale osobno"
        cokolwiek zalatwi. Taki obraz rodziny chcesz przekazac swojej coreczce?
        Moze to nie przypadek, ze obie Exie staly sie Exiami?
        Co sie z tymi facetami dzieje? Dramat.
      • m-m-m Re: Refleksyjka;-)) 03.11.06, 09:26
        Faktycznie to dziwne takie stanowisko męża wobec babci jego dziecka.
        Owszem, dziecka nie powinni wychowywać na co dzień babcia z dziadkiem - widzę
        po moim pasierbie, że jago bardzo dobra babcia przez kilka lat ugruntowała w
        nim takie fatalene nawyki, traktowała go jak przedszkolaka, niestosownie do
        wieku, że do teraz (a minęło 8 lat) różne kwiatki z roszczeniową postawą
        wychowdzą - pasierbowi ciągle tęskno do pełnej obsługi jaką miał od babci,
        która absolutnie niczego od niego nie wymagała, żadnych prac domowych i dlatego
        m. in. teraz ciężko pogodzić mu się z jej chorobą (otępienie starcze) i z tym,
        że to ona teraz wymaga opieki.
        Z drugiej strony całkowite odcięcie od babci nie mieści mi się w głowie.
        Ja uważam, że brak babci to zasadnicze zubożenie rozwoju dziecka.
        Może spróbwac jednak wyjaśnić mężowi , ze do pelnego rozwoju dziecka kontakty z
        babcią są tak samo potrzebne jak kontakty z innymi członakami rodziny w tym z
        rodzicami.
        • barbara001 Re: Refleksyjka;-)) 03.11.06, 10:01
          Oj, Weronka, dziwny ten twój M. To ja odwołuję jesienna deprechę, masz prawo
          być zła. A co zrobili rodzice M samemu M, ze on taki dziki? Piszesz, ze fajni
          sa i ciepli. Ale może wydarzyło się coś w przeszłości? Bo może oni dopiero
          teraz są tacy przyzwoici. Moi rodzice jak mieli czas na moje wychowanie to
          głównie stawiali coraz wyższą poprzeczkę. Jak nie dawałam rady to był ICH
          ogromny zawód. Mój też, tylko że dopiero jak miałam naście lat zrozumiałam
          czyje aspiracje próbuję realizować. Zresztą moje osobiste predyspozycje były
          kompletnie sprzeczne z tym, z czym próbowałam się zmierzyc. I szczerze, to
          fatalnie wspominam moje dorastanie a rodzice z ich metodami, dołującą
          motywacją, wiecznym kwasem na twarzy bo znowu nie do końca świetnie,
          zapracowali sobie na dystans, który utrzymywał się bardzo długo. I do dzisiaj
          jak mam w planach coś zrobić to najpierw robię a potem dopiero im mówię, bo
          wolę już po fakcie gdzie maja mniejszą możliwośc krytyki. Choć odkąd jestem z M
          to moi rodzice nieco wyluzowali, bo bardzo lubią i szanują M i to mi robi dobry
          PR w oczach moich własnych rodziców. I dopiero teraz mogę powiedzieć że mam w
          miarę fajnych starych, bo wcześniej to niestety nie. I może u Twojego M w
          rodzinie też wydarzyło się coś takiego co zniechęciło go do instytucji rodzica
          wtrącającego się w jego życie. Bo taka niechęć z niczego jest dziwaczna, a moze
          jest powód, który można poznać i z czasem pokonać.
          • kicia031 Re: Refleksyjka;-)) 03.11.06, 10:37
            Ale naprawde myslicie, ze problemem jest stosunek do babci? Moim zdaniem
            poblemem jest całokształt i albo zaczna oboje pracowac nad całokształtem, albo
            wszystko padnie z głośnym hukiem. Ja uważam, ze ludzie się nie zmieniaja i nie
            ma co na to liczyc, ale jak jest dziecko to dla czystego sumienia warto jednak
            spróbować sprowadzic związek na właściwe tory.
          • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 03.11.06, 23:48
            Mąż swoich rodzicow określa mianem bezradnych jak dzieci we mgle oraz
            kompletnie nieprzydatnych(cytować ulubionego powiedzonka tutaj nie będę).Że
            beznadziejni,mili i kochający są tylko na pokaz.A tak na codzień zorientowani
            tylko na siebie i tylko sobą zainteresowani.Może i ja jestem zdziecinniała ale
            on to już zupełnie sfiksował.
      • chalsia Off Topic - duża refleksja 03.11.06, 16:57
        "- ona młoda, niepracująca , spędzająca czas na zakupach i innych
        przyjemnosciach typu jazda konna nie rozumie zapracowanego i zmęczonego męża
        - ona mimo tego, ze nie pracuje nie zajmuje się dzieckiem, tylko powierza córkę
        niani i ma pretensje do wszystkich w tym do męża , ze dziecko nie mówi , nie
        rozwija się prawidłowo"

        ktokolwiek nie był autorem tego tekstu, nawet Bett, to jednak się z powyższym
        zgadzam.

        Porażający jest fakt, że niepracująca matka, mająca do pomocy opiekunkę, zwala
        na nianię odpowiedzialność za to, że dziecko miało jak miało. A GDZIE DO
        CHOLERY ONA, MATKA?????
        Z poniższego tekstu wynika, że z dzieckiem w ogóle jej nie było !!!!! i do
        wychowania córki i zajmowania się nią za wiele sie nie przyłożyła.

        Oto dwuletnia dziewczynka niepracującej matki, mającej wszystko, łacznie z
        nianią:
        > Niania doprowadziła mnie do
        >
        > szału,ponieważ maluszka ani niczego nie nauczyła(mówić,nocniczek,itp),jedynie
        > włączała(podobnie jak tatuś zreszta) bez przerwy Mini Mini,Kubusia Puchatka i
        > inne bajki.W rezultacie dziecko wpatrywało się tępo w telewizor 3/4 dnia a na
        > wyłączenia pudełka reagowało agresją. No więc,nie dałam się terroryzowac i
        > zastraszac,spakowałam małą i zawiozłam do babci.Na miesiąc. PO dwóch dniach
        > dziecko ...mówi na tyle ile dwulatek potrafi..siada na nocniczek. Babcia
        gotuje
        >
        > pyszne obiadki zróżnicowane( dotychczas maluszka ani serka białego,ani
        > pomidorka,ani sznycelka...mimo że kupowałam potrzebne do zrobienia potraw
        > produkty;-(((,czyta dziewczynce fantastyczne,pełne humoru bajeczki
        wierszowane
        > Brzechwy.Chotomskiej i Tuwima,rozmawia z małą-a nie tititi,blabla
        > i "dzidziusiowe" gadki niani...,uczy i pokazuje drzewa,zwierzątrka-co ja Wam
        > tutaj zresztą będę pisała o tym na czym polega rola babci i dlaczego jej
        > obecność jest dla dziecka zbawienna i niezbędna.


        Czyli co - do wychowania dziecka, uczenia go i pokazania mu swiata miała być
        niania, ale się nie sprawdziła, no to siup, podrzucimy to kukułcze jajo do
        babci. No fakt, dla dziecka to może i lepiej, bo ma wreszcie kogoś, kto się nią
        z uczuciem i ciepłem zajmuje, skoro ojca w domu nie ma (pracoholik), a matka
        jakoś nie wiadomo gdzie jest, a na pewno weny do wprowadzania córki w życie nie
        ma.

        Gdybym miała do tej pory jakiekolwiek watpliwosci dotyczące poziomu dojrzałości
        Weronki (a już nie miałam), to kwestie związane z dzieckiem tu opisane
        przesądziłyby jednoznacznie.

        Chalsia


        -
        • mrs_ka Re: Off Topic - duża refleksja 03.11.06, 17:09
          Masz rację, Chalsiu. NIestety, ale cały wątek jest dla mnie świadectwem
          porażającej niedojrzałości. Włącznie z emotikonem w jego tytule.

          anegdota cokolwiek a propos:
          przyjaciółka opowiadała mi kiedyś o znajomej z niezwykłym poczuciem humoru. Otóż
          ta pani biorąc ślub i wypowiadając slowa "miłośc, wiernośc i uczciwość
          małzeńską" przy słowie "wierność' skrzyżowała dwa palce, a potem opowiadała
          koleżankom ze śmiechem, że "jak skrzyżowane to się nie liczy".
          W sensie, że to zabawne bylo, jeśli jeszcze się nie domyśliłyście.

          Poległam wówczas przy infantylizmie tej anegdoty i wyznam, że dokładnie to samo
          wrażenie nieokreślonej smarkaterii i niedojrzałości mam obecnie przy lekturze
          tego topiku. A jednoczesnie jest w tej smarkaterii jakiś cynizm i niestety
          również smutek. Piszę "niestety" bo bez względu na to, jakie uczucia we mnie
          budzi pisanina Weronki to jednak sama Weronka nie wygląda na osobę szczęsliwą.
          No i też dlatego, bo Weronka ma już dziecko.


          a.
        • kicia031 Re: Off Topic - duża refleksja 03.11.06, 18:59
          |Sluchajcie, przepraszam, ale zartujecie, czy co? To Weronka nie pracuje i ma
          pretensje, ze niania zle wychowuje dziecko? O boszszsz

          Ale niestety to nie zmienia mojej opinii o panu malzonku - trzecie malzenstwo,
          moglby sie naprawde juz czegos nauczyc - poczwszy od wyboru partnerki.

          I tak sie jeszcze zastanawiam, czy ja przypadkiem nie znam autorki w realu wink))
          • m-m-m Re: Off Topic - duża refleksja 03.11.06, 19:24
            Są takie uklady czasem Kiciu, że faceta stać na utrzymanie żony, dziecka i
            niani dla dziecka.
            Myślę, że Weronce chodzi o coś innego: o zabranianie dziecku kontaku z babcią.
            Poza tym w wielu związkach kobieta zostaje z dzieckiem , bo zatrudnienie niani
            się nie opłaca (zarobiłaby tyle co trzeba by było zaplacić niani).
            Ale są i takie przypadki, że pomimo niepracujacej zawodowo matki przychodzi też
            niania. To tak jak są domy, gdzie kobiety nie pracują zawodowo, panowie
            zarabiają na tyle dużo by jeszcze zatrudnić służbę do sprzatania, kucharkę i
            ogrodnika.
            Oczywiście z punktu widzenia przeciętnej, alternatywa dziecko = pełna opieka
            nad nim ze strony matki i oznacza jej pracę zawodową. Nie jest to jednak regułą.
            I owszem można mieć zastrzeżenia do pracy niani, tak jak do pracy ogrodnika,
            kucharki, czy sprzątaczki i nie czuć się w obowiązku wykonywac pracę za te
            osoby.
            Z punktu widzenia wysiłku jaki np. Ty ponosz: dwoje dzieci, w tym jedno
            malutkie, chłop z muchami w nosie i jeszcze jesteś bardzo aktywna zawodowo taki
            układ niepracującj kobiety z dzieckiem i dodatkowa pomocą dotego dziecka w
            postaci niani może być szokujący.
            No tak, Weronka robi wrażenie osoby nierealnie patrzącej na świat, której się w
            d...przewtraca, ale ja uważam, że poza oczywistym ropieszczeniem jakie
            otrzymała od rodziców i teraz otrzymuje od męża - nie jest jej z tym do końca
            wygodnie.
            Nie umie iść na kompromisy, bo nigdy nie musiała: jej zachcianki były
            spełniane, a teraz jak trzeba z własnycm chłopem negocjować i pójść na jakieś
            ustępstwa ona tego nie potrafi: jak za dawnych czasów mała rozkapryszona
            Weronka tylko umie się obrazić, bo ktoś nie robi tak jak ona chce.
            To jest jedna stroan.
            Druga jest taka, że jako osoba dorosła, przerosła wręcz, takie infantylne
            zachowania mogą być objawem niekoniecznie chcianego uzaleznienia od męża i
            matki - stąd te samodzielne proby separacji od świata i wyjazdy.
            Tam, gdzie jest sama nareszcie oddycha jako dorosła osoba, a nie dziecko.
            Nie wiem co jej poradzić. Nigdy nie mialam do czynienia z tak dziecinnym
            dorosłym.
            • kicia031 Re: Off Topic - duża refleksja 03.11.06, 21:46
              m-m-m napisała:

              > Są takie uklady czasem Kiciu, że faceta stać na utrzymanie żony, dziecka i
              > niani dla dziecka.
              >
              > Ale są i takie przypadki, że pomimo niepracujacej zawodowo matki przychodzi też
              >
              > niania. To tak jak są domy, gdzie kobiety nie pracują zawodowo, panowie
              > zarabiają na tyle dużo by jeszcze zatrudnić służbę do sprzatania, kucharkę i
              > ogrodnika.
              > Oczywiście z punktu widzenia przeciętnej, alternatywa dziecko = pełna opieka
              > nad nim ze strony matki i oznacza jej pracę zawodową. Nie jest to jednak regułą
              > .
              > I owszem można mieć zastrzeżenia do pracy niani, tak jak do pracy ogrodnika,
              > kucharki, czy sprzątaczki i nie czuć się w obowiązku wykonywac pracę za te
              > osoby.
              > Z punktu widzenia wysiłku jaki np. Ty ponosz: dwoje dzieci, w tym jedno
              > malutkie, chłop z muchami w nosie i jeszcze jesteś bardzo aktywna zawodowo taki
              >
              > układ niepracującj kobiety z dzieckiem i dodatkowa pomocą dotego dziecka w
              > postaci niani może być szokujący.

              Nie podoba mi sie twoja sugestia, ze zadroszcze, mam za zle weronce ze ma dobrze
              zarabiajacego meza i w zwiazku z tym moze sobie pozwolic na nianie. Ja tez
              zatrudnialam sprzataczke, ku zdumieniu co poniektorych, rowniez podczas urlopu
              macierzynskiego , bo bylam na urlopie MACIERZYNSKIM, a nie cleanerskim, lub
              kucharskim.

              Nie rozumiem jednak sytuacji, gdy osoba zamozna i nie znajdujaca sie pod presja
              konieczkosci znalezienie kogos taniego i to szybko, bo praca czeka, zatrudnia do
              opieki nad dzieckiem prymitywna i tepa babe, ktorej najwyrazniej brak zarowno
              kwalifikacji do opieki nad dzieckiem, jak i choc odrobiny poczucia obowiazku!
              I nie rozumiem sytuacji w ktorej matka mogaca spedzac z dzieckiem tyle czasu
              ile chce za zaniedbania w rozwoju dziecka obwinia - nianie. Raz ze za wychowanie
              dziecka odpowiadaja rodzice, a 2 ze za nadzor nad pracownikiem odpowiada
              pracodawca, ktory pracownika rozlicza z wykonania zadan, a w razie regularnego
              ich zaniedbywania mowi po prostu Pa.

              I szczerze mowiac nie rozumiem sytuacji w ktorej kobieta uzaleznia sie
              calkowicie finasowo od meza, rodzicow. Zwlaszcza w przypadku uzaleznienia od
              meza to dla mnie rodzaj prostytucji.
              • chalsia Re: Off Topic - duża refleksja 03.11.06, 22:18
                Nie rozumiem jednak sytuacji, gdy osoba zamozna i nie znajdujaca sie pod presja
                > konieczkosci znalezienie kogos taniego i to szybko, bo praca czeka, zatrudnia
                d
                > o
                > opieki nad dzieckiem prymitywna i tepa babe, ktorej najwyrazniej brak zarowno
                > kwalifikacji do opieki nad dzieckiem, jak i choc odrobiny poczucia obowiazku!
                > I nie rozumiem sytuacji w ktorej matka mogaca spedzac z dzieckiem tyle czasu
                > ile chce za zaniedbania w rozwoju dziecka obwinia - nianie. Raz ze za
                wychowani
                > e
                > dziecka odpowiadaja rodzice, a 2 ze za nadzor nad pracownikiem odpowiada
                > pracodawca, ktory pracownika rozlicza z wykonania zadan, a w razie regularnego
                > ich zaniedbywania mowi po prostu Pa.

                O to to. JA również będąc na wychowawczym miałam i panią do sprzątania i
                nianię. Jednak o tym co dziecko ma robić, czego ma się uczyć, kiedy, ile oraz
                co i ile ma zjeść decydowałam ja, mama, a nie niania. I mimo posiadania
                niani,też osobiście zajmowałam się dzieckiem. Teraz pracuję a powyższe nie
                uległo zmianie nawet na jotę.

                Chalsia
                • e_r_i_n Re: Off Topic - duża refleksja 03.11.06, 22:54
                  Ja tez powierzalam moje dziecko w ciagu dnia opiece innych, ale to ja nauczylam
                  go korzystac z nocnika, to ja z nim czytalam ksiazki i ogladalam samoloty na
                  lotnisku.
                  Postawa Weronki jest dosyc powszechna dzisiaj - najpierw za wychowanie dziecka
                  odpowiedzialna jest niania/przedszkole, potem szkola. Rola rodzicow sie gdzies
                  rozmywa. I oczywiscie jesli cos jest nie tak, to powyzsze instytucje sa winne.
                  Rodzic - skad, w koncu placil, wiec i wymagac moze.
            • e_r_i_n Re: Off Topic - duża refleksja 03.11.06, 22:52
              Ja sie w tym temacie musze zgodzic z Chalsia, Mrs_ką i Kicia. Czytajac post
              Weronki na temat dziecka, niani i babci mialam wrazenie, ze Weronka opowiada o
              jakims obcym dziecku znajomej, nie swojej corce.
              Rozumiem, ze matka niepracujaca ma nianie, dzieki ktorej moze miec pare godzin
              dziennie dla siebie (w celach roznych). Ale stwierdzenie, ze NIANIA nie
              nauczyla mowic i siusiac na nocnik, oraz nie gotowala roznorodnych obiadow jest
              porazajacy. Bo oznacza, ze matka z dzieckiem spedza minimalna ilosc czasu.
              Mysle tez, ze zazdrosc o mozliwosc zatrudnienia niani w tej sytuacji miejsca
              miec nie moze. Bo raczej zadna matka nie zazdrosci innej małej ilosci czasu
              spedzanego z dzieckiem...
          • weronka77 Re: Off Topic - duża refleksja 03.11.06, 23:33
            Raczej się nie znamy.Na pewno.
        • weronka77 Re: Off Topic - duża refleksja 03.11.06, 23:10
          Jesteś w błędzie Chalsiu.Od ostatniej dużej dysjusji z moim udziałem na forum
          zmnieniło się bardzo dużo.Niezależna byłam zawsze,nawet mimo zastoju w życiu
          zawodowym kiedy nie pracowałam.POzwalały mi na to własne środki i aktywa z
          wczesniejszego okresy i inne ale to niezbyt wazne.Jestem z wykształcenia
          anglistą i wiadomo nie od dzisiaj ze język nieużywany ubiżeje;-(( TAk więc od
          dłuższego czasu "zapieprzam" jak małe autko jako tłumacz co niestety jest dość
          absorbujące..Daje dużo satysfakcji i jakieś takie małe spełnienie.Jeśli chodzi
          o mój udział w wychowywaniu dziecka którego brak mi zarzucasz to owszem mogę
          się z Tobą zgodzić ale nie do końca. Zapewne zarzucisz mi jeszcze niejedno ale
          zdążyłam się już przyzwyczaic i polemizowac nie będę.Mąż neguje udział
          wszystkich w wychowaniu córeczki.Wyśmiewa i wykpiwa moje z małą spacery po
          Krakowskim Rynku,Wawelu,Kazimierzu twierdzac że na nic jej taka wiedza
          potrzebna że nie musi,że to śmieszne itp.Książeczki,rysunki też mu się nie
          podobają bo "jak będzie chciała to sama powie".Jasne że tutaj się zgodze że
          wybierze to co będzie chciała ale uważam że jeśli już ma wubierać lub
          rezygnować to może lepiej żeby miała z czego.Dzięki Bogu że do wychowania
          pasierbów wkroczyły babcie bo pewnie do dzisiaj puszczałby im wideo. A masz
          może Chalsiu jakąkowliek opinię,radę na temat problemu na linii mąż kontra
          reszta rodziny? Wiem,ze o czymkolwiek bym nie napisała zawsze wypunktujesz moje
          wady,słabe punkty pomijając głowne zagadnienie.Miałam tego świadomość pisząc
          ten post ale na szczęście nie wszystkie dziewczyny lubią "polowanie na
          czarownice"winkCZasami również konstruktywnie poradzą poza wyrażeniem swojej
          opinii na temat autorki.O ile ja jestem niedojrzała to w moim odczuciu Ty
          trochę za bardzo ale w pozytywnym znaczeniu.Zawsze tak trochę moralizatorsko
          piszesz, "na zimno" i głównie oceniasz a nie radzisz.
          • weronka77 Re: Off Topic - duża refleksja 03.11.06, 23:43
            Miało być "ubożeje" a nie ubliżeje.I tak wątek przekształcił się w ocenę mojej
            osoby,na podstawie nieaktualnych informacji(ale nie mam do nikogo pretensji bo
            przecież ich sprostowania nie było) Dlatego ja na wszelki wypadek nie oceniam
            innych macoszekwinkNie umiem gotować,nie lubię,kuchnia działa na mnie
            jak "płachta na byka"-to niezmienne.Liczyłam na to że przez 8 godzin dziennie
            niania w jakikolwiek,nawet najmniejszy sposób ukierunkuje małą ale się
            przeliczyłam najwyrażniej i tutaj moja wina.Ale Mąż biernie się temu
            wszystkiemu przyglądał i dlatego śmiem twierdzić że mało go to wszystko
            obchodzi bo wychodzi z założenia że "wszystko w swoim czasie" i córeczka nauczy
            się sama prędzej czy póżniej.W każdym razie,niani już nie ma i nie będzie.Mąż
            może sobie nawet gryżć tynk ze ściany z wściekłości ale postanowiłam właśnie że
            moja mama z Nami zamieszka.We dwie może damy radę terroryzmowi i autorytarnym
            rządom małżonka.
          • chalsia Re: Off Topic - duża refleksja 04.11.06, 00:12

            pasierbów wkroczyły babcie bo pewnie do dzisiaj puszczałby im wideo. A masz
            > może Chalsiu jakąkowliek opinię,radę na temat problemu na linii mąż kontra
            > reszta rodziny? Wiem,ze o czymkolwiek bym nie napisała zawsze wypunktujesz
            moje
            >
            > wady,słabe punkty pomijając głowne zagadnienie.Miałam tego świadomość pisząc
            > ten post ale na szczęście nie wszystkie dziewczyny lubią "polowanie na
            > czarownice"winkCZasami również konstruktywnie poradzą poza wyrażeniem swojej
            > opinii na temat autorki.O ile ja jestem niedojrzała to w moim odczuciu Ty
            > trochę za bardzo ale w pozytywnym znaczeniu.Zawsze tak trochę moralizatorsko
            > piszesz, "na zimno" i głównie oceniasz a nie radzisz.

            Piszę z reguły wtedy, gdy mam coś do dodania wobec istniejących już w wątku
            postów. Jak mam radę, to jak najbardziej radzę. Skoro tego nie zrobiłam, to po
            prostu znaczy, że nic mądrzejszego/innego niż w dotychczasowych postach nie
            wymysliłam.
            Teraz mi następny morał przyszedł do głowy, można go też jednak potraktować
            jako radę - zalezy JAK się czyta: nie rozwiążesz swoich problemów jeśli
            będziesz się ślizgać po powierzchni swoich emocji, starając się je
            bagatelizować. "no i co z tego?" nie jest dobrym sposobem na szczęśliwe życie.
            Chalsia
            ____________
            Są tacy co lubią gady, ja nie.
            • weronka77 Re: Off Topic - duża refleksja 04.11.06, 00:22
              Chalsiu ale szczerze mówiąc to to życie już chyba szczęśliwe nie będzie...Nie
              uda mi się zlikwidowac niechęci a nawet może i nienawiści męża do mojej
              mamy.Nieuzasadnionej niczym absolutnie.To jak walka z wiatrakami.Odpowiedż
              zawsze negatywna będzie a nawet rozmowa napawa obawą bo facet ma tak mocno
              zakorzenione swoje własne zdanie że nie dopuszcza żadnego innego.Nawet takiej
              dziecinnej Weronki.Nie bo nie i koniec.Tak jest zawsze.
              • chalsia Re: Off Topic - duża refleksja 04.11.06, 15:31
                > Chalsiu ale szczerze mówiąc to to życie już chyba szczęśliwe nie będzie...Nie
                > uda mi się zlikwidowac niechęci a nawet może i nienawiści męża do mojej
                > mamy.

                szczęscie w zyciu w Twoim wypadku niekoniecznie znaczy szczęśliwe małżeństwo z
                Twoim mężem.
                Chalsia
                • weronka77 Re: Off Topic - duża refleksja 04.11.06, 18:00
                  No kto jak kto ale Ty o szczęściu wiesz najwięcejwink Nie negujęwink Zgadzam się
                  całkowicie-niektórzy ludzie to gadywink Mimo że nawet ładnewink
    • nexika Re: Refleksyjka;-)) 03.11.06, 12:19
      Małżenstwo to sztuka kompromisu:
      - nie bedzie dobrego małżenstwa , gdy
      facet ma za soba dwa nieudane związki,
      które rozpadły się też z jego winy
      - gdy facet zeni się z prawie 20 lat młodszą kobietą,
      - ona chce się jeszcze bawić, bywać, zaznać zycia, wyszaleć
      - on musi charować na dom i alimenty - konflikt priorytetów !
      - on chciał mieć atrakcyjną lalkę ; ona odpowiedzialnego faceta - ale to nie
      wyszło, nie sprawdziło się
      - ona młoda, niepracująca , spędzająca czas na zakupach i innych
      przyjemnosciach typu jazda konna nie rozumie zapracowanego i zmęczonego męża
      - ona mimo tego, ze nie pracuje nie zajmuje się dzieckiem, tylko powierza córkę
      niani i ma pretensje do wszystkich w tym do męża , ze dziecko nie mówi , nie
      rozwija się prawidłowo
      - a moze warto najpierw zajrzeć w głąb siebie zanim zrzuci się odpowiedzialność
      na innych, moze warto uświadomić sobie swoje błędy i zaniechania
      - łatwiej zmienić siebie , niż kogoś innego.

      • kicia031 Drogie Panie, Bet is back!!!! 03.11.06, 12:33

      • weronka77 Re: Refleksyjka;-)) 03.11.06, 23:11
        Różnica między mną a mężem to 9 latwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka