Dodaj do ulubionych

Tragiczny mąż!!!

03.11.06, 10:27
Bardzo się ciesze, że jest takie forum! Witam wszystkie wspaniałe macochy!
Mam wielki problem, z którym chciałabym sie podzielić z Wami oraz prosić o
pomoc! Zaczne od początku. Jestem macochą od 6 lat ( w tej chwili córka męża
ma 7 lat). Mamy wspólnego synka w wieku 2,5 roku. 1 małżeństwo mojego meżą
było tzw. szybką wpadką i po miesiącu znajomości okazało sie , że będzie
tatusiem. Życie szybko pokazało, że po tak krótkim czasie te dwie osoby nie
umieją wspólnie życ. Mąż odszedł od żony po kilku miesiącach pożycia. Po
jakimś czasie pojawiłam się ja. Mąż wtedy bardzo potrzebował bratniej duszy,
wydawało mi się , że jest wspaniałym cżłowiekiem. Tworząc ten związek
wiedziałam doskonale , że jego córka potrzebuje taty i nigdy nie robiłam
problemów z kontaktami. Mieszkaliśmy blisko więc praktycznie codziennie
dziecko było u nas. Niestety przez wielkie wyrzuty sumienia względem córki,
mąz stara sie jej wszystko rekompensować tracąc wszelkie rozumy! Każde moje
zachowanie poddawane jest dogłebnej analizie i zawsze znajdzie się coś do
czego mąż sie czepnie. Problemy zaczęły narastać kiedy po 4 latach okazało
sie, że jestem w ciąży. Ze zdwojoną siła mąż usiłuje udowodnić córeczce swoja
miłość, popadając w obłęd! Odkąd urodził się synek, wizyty mojej pasierbicy
kojarza mi sie wyłacznie z nerwami i stresem oraz przypiepszaniem sie do mnie
o wszytko! Dodam, że przy córce mąż nie okazuje ani mi ani synkowi uczuć. Dla
pełniejszego obrazu podam przykład: w tym roku zdecydowałam sie wyjechać
wspólnie 1 raz na wakacje + teściowa, która miała odciażyc nas nieco i jak
dzieci pojdą spac, zostawać z nimi abyśmy mogli sie rozerwac. Wczasy
wygladały tak, że od rana były kłotnie, żadne ubranie które ja wyciagnęłam
dla jego córki sie nie nadawało, tatuś sam musiał stroić księżniczkę ( ok
odpuściłam sobie), pół godziny wybrzedzania przy posiłakach bo księżniczka
tego nie lubiła tamto jej nie smakowało i mimo opłaconych posiłków i moich
uwag, tatuś zabierał córeczke na zew, żeby pojadła. Przez 2 tygodnie ani razu
nie wyszliśmy wieczorem wspołnie odprężyc sie ,bo księżniczka tak sprytnie
manipulowała tatusiem , że jak nie płaczem ze nie zostanie z babcią to
szantazem ze chce wracać do mamusi. Nie można zwrócić żadnej uwagi, dziecko
nie jest nauczone mowić dzień dobry czy nie mlaskać przy stole... Ale uwaga
zwrócona w dobrej wierze traktowana jest jak zamach na córkę. Traktuję jego
córkę jak cżłonka rodziny i staram sie zachowywać naturalnie, a nie jak małpa
w zoo, przylepiony uśmiech na twarzy jak wchodzi jego córka! Przykładów mogła
bym podawać tysiące. Rozmowy dają efekt na krótką metę. Tłumacze mu ze takimi
atakami na mnie, wiecznym czepianiem sie o wszytko niczego dobrego nie wskóra
a wręcz przeciwnie... napewno w nastepnym roku nie pojade wspołnie na
wakacje, może kiedys. Nadmienie, że jak nie ma małej mąż zachowuje sie w
miarę normalnie. A przekraczając próg domu z córką dostaje jakiegoś fioła!
Muszę sie z nim kłocić o takie sprawy jak, np. powiedziałam ze ograniczymy
wizyty córki do przyjazdów co 2 dzień ponieważ przeprowadizliśmy się dalej a
po 2 chodzę z synkiem na rehabilitację to oczywiście była cała afera i po co
ta rehabilitacja??? Synek ma sporo problemów ze zdrowiem a ten zadaje takie
głupie pytania!!! Oczywiście nie za bardoz angazuje sie w sprawy związane z
synkiem bo jego całym życiem jest corka. Muszę mu tłumaczyć takie podstawowe
sprawy jak to, zeby nie przyprowadzał chorej córki bo mały jest wcześniakiem
i łapie w mig wszystkie infekcje!! Zaczynam mieć wrażenie,że jestem potrzebna
chyba jako sprzataczka a nie jako kobieta, żona! Proszę Was kochane macoszki
o pomoc bo nie mam już siły walczyć. Mam nawet w biurku pozew rozwodowy bo
już odchodze od zmysłów jak przetłumaczyć męzowi, że ja niechce żle , że mam
dośc życia w stresie i wiecznego zwracania mi uwagi, jezeli dziecko zjadło 3
batony to za 4 mam prawo powiedzieć ze juz wystarczy bo nie można jeść tak
dużo słodyczy! Czemu wszystko odbierane jest negatywnie? Jak sie nie odzywam
JEST ZLe jak odezwe jeszcze gorzej..
Obserwuj wątek
    • natasza39 Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 11:00
      Koszmar po prostu, jak się to czyta. Nie wiem co napisac. Ja chyba odeszłabym
      od takiego faceta.
    • nexi4 Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 11:03
      Witaj,
      Polecam Twojej uwadze watek "hodowla ksiezniczek". A tak poza tym moze tez
      powinnas "pograc" na jego uczuciach i powiedziec, ze synek jest przez niego
      zaniedbywany? Tak sobie tylko mysle. Mam taka sama sytuacje, no moze prawie, bo
      my nie mamy wspolnego dziecka, wiec jest latwiej postawic sprawe na ostrzu
      noza. Ale powiem Ci jak ja to roazwiazuje: jego corka jest tylko jego, ja
      przestalam ingerowac i interesowac sie nia w jakikolwiek sposob. Poprosilam
      takze, aby staral sie widywac z nia poza domem, bo dla mnie takie sytuacje sa
      meczace a ponadto kiedy moje dziecko patrzy jak sie Jego corka zachowuje bierze
      z niej przyklad za to obrywa mu sie ode mnie, bo przyklad jest
      delikatniemowiac taki sobie. Mam wrazenie, ze po tym jak rowniez po tym jak
      jego wlasna czesc rodziny zaczela ignorowac jego dziecko z powodu jej
      zachowania zaczal troche "widziec". nie wiem jak to dalej sie potoczy, ale mam
      mnadzieje, ze w dobrym kierunku. Dle niego jest to szkola zycia mozna
      powiedziec, bo od czasu kiedy ich spotkania przebiegaja poza moim domem musi
      wykazac sie fantazja i pomyslowoscia w zorganizowaniu dziecku czasu i przy
      okazji ma tez okazje niejednokrotnie sie wkurzyc. Zupelnie jak "rodzony ojciec"
      tak wiec mysle, ze taki uklad dziala dodatkowo na plus ich wzajemnych bliskich
      relacji. Mala odgrywa swoje frustracje tylko na nim i tylko on moze sobie z
      nimi radzic. Dla mnie pomimo, ze na poczatku chcialam aby jego corka byla
      czlonkiem naszej rodziny stala sie zupelnie obca osoba, bo skoro nie mam prawa
      do wplywania na jej wychowanie to nie mam takze obowiazku zbierania "zniwa" po
      efektach wychowania jej przez jej rodzicow. Dalekie to jest co prawda od mojego
      wyobrazenia na temat tego jak to powinno funkcjonowac, ale to jest wlasnie
      kompromis.
      • kitka1977 Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 12:36
        Witam Cię serdecznie odpowiem na twoje pytania:
        1.Wątek hodowla księżniczek przerobiłam z uwagą i to parę razy.

        2.A tak poza tym moze tez
        > powinnas "pograc" na jego uczuciach i powiedziec, ze synek jest przez niego
        > zaniedbywany?
        Próbowałam w ten sposób ale niestety nie da sobie nic wytłumaczyć bo jego córka
        jest najbardziej poszkodowana bo nie ma taty cały czas. Więc ja mu tłumacze ,
        że przebywanie z synem w jednym pomieszczeniu nie jest oznaką jego miłości.
        Dopiero niedawno nieco sie nim zaczął zajmować bo synek wkoncu zaczął mówić i
        głośno wołać tatusia, żeby łaskawie poświęcił mu troszkę uwagi. I tu pojawił
        się następny problem bo córka jest zazdrosna i nie nauczona , że tata może
        komus innemu poświęcić czas. W ostatni piatek miała u nas nocować ale tatuś
        troszkę zająl się małym i księżniczka z zazdrości się popłakała i powoiedziała,
        że nieche tu spać i chce wracać do mamy i oczywiście tatuś o 23 w nocy zebrał
        się by wieść córkę wedle życzenia przez pół Warszawy. Oczywiście nie widział
        tego, że mała była zazdrosna tylko jak wrócił zapytał sie mnie ..CZY TY COŚ
        ZUZI POWIEDZIAŁAŚ?????!!!! Odpowiedziałam tak, spytala sie 3 razy co chce na
        kolacje!!!! Może nie tym tonem spytalam????
        4. Pomimo tego, że moja teściowa ze 3 razy płakał przez mojego mężą na
        wspaniałych wczasach to i tak jak synek powie na białe - czarne to ona mu
        przytaknie. Zero obiektywizmu. Przestałam i jej się zalić bo nie mam na co
        liczyć. Sytuacja robi sie coraz gorsza!!! Jak daje palca to mąz całą ręke chce
        jak się stawiam to są wiecznie awantury! Szkoda mi tylko mojego synka, że musi
        w tym wsyztkim uczestniczyć. Zdecydowanbie lepiej sie czuję jak, np. jestem z
        jego córka sama. Nie ma tej chorej atmosfery ale do niego nic nie dociera. On
        nie widzi problemu w sobie tylko we mnie. Mała doskonale zaczyna wykorzystwyac
        tą sytuacje, ale on zaslepiony nawet nie dopuszcza do siebie takich mysli.
    • kicia031 Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 12:35
      Kitko, strasznie mi przykro czytac to co piszesz, i dalo mi to duzo do
      myslenia. Sprobuje napisac pozniej, jak troche mi sie to wyklaruje w glowie...
      Tymczasem przesylam wirtualne wsparcie.
    • reksia Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 12:38
      podpisuje się pod Burzą
      I pozdrawiam










    • nexika Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 12:43
      A mniało być tak pięknie, a nie jest.
      Dlaczego ?
      Czy ktos tu stać na wyciagnięcie ogólnych wniosków z zycia drugich zwiazków?
      • barbara001 Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 12:44
        Nexika, a co ty taka zajadła jesteś?

        • natasza39 Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 12:57
          barbara001 napisała:

          > Nexika, a co ty taka zajadła jesteś?

          barbara, nie poznajesz naszej starej, ociekającej jadem bet?
          Znowu tu przylazła i sika po wątkach swoimi "muondrościami"
        • kicia031 Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 13:46
          Bo to bet jest przeciez wink))
      • kitka1977 Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 13:08
        nexika napisała:

        > A mniało być tak pięknie, a nie jest.
        > Dlaczego ?
        > Czy ktos tu stać na wyciagnięcie ogólnych wniosków z zycia drugich zwiazków?

        Myśle, że forum dla filozofów jest pod innym tytułem!!!
      • reksia Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 14:25
        nexika napisała:

        > A mniało być tak pięknie, a nie jest.
        > Dlaczego ?
        > Czy ktos tu stać na wyciagnięcie ogólnych wniosków z zycia drugich zwiazków?



        Tak ,mnie stać!
        Mój związek jest notorycznie niszczony przez działania Exiary,chcesz ogólnych
        wniosków masz mój.
        Pazerne,niedojrzałe emocjonalnie Exy i sądy,te w których decyzje podejmowane są
        nierzetelnie i którym bardzo daleko do niezawisłości.Przez które podejmowane
        decyzje wpływają na życie ludzkie w bardzo,ale to bardzo dużym stopniu,bo
        decydują nawet(w takich sytuacjach)o tym jakim papierem podcierasz sobie
        tyłek.Czy będzie Cie stać na "miękki jak aksamit" czy "szary ciągnący się jak
        moja jesienna deprecha"


        • nexika Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 14:29
          jak wszystkiemu winne exie,
          to dlaczego ci męzowie tak źle funkcjonują?
          • reksia Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 14:48
            mój funkcjonuje całkiem poprawnie;P powiem więcej jestem wręcz BARDZO
            zadowlona z JEGO FUNKCJONOWANIA...miau...
    • kitka1977 Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 13:00
      Wiem, że masz całkowitą rację. Ja głupia kobieta dałam się sprytnnie
      wyrolować.Chciałam mieć rodzinę,spokój uwzględniając jego córkę. POwoli się
      uczę na swoich błedach ale czasem brak mi sił. Własnie jakis czas temu jak maż
      wszedł z córką do mieszkania i spojrzałam na jej oczy , dotknęłam czoła a tam
      parzy od gorączki, w przedpokoju powiedziałam, ze niestety ale dzis koniec
      wizyty niech jedzie z mała do lekarza i grzecznie wyprosiłam ich z domu.
      Oczywiście nie szczedziłam słów pod adresem mamusi i jego; jak mozna wypuscic z
      domu tak chore dziecko!!!! Gołym okiem było widac ze ledwo co żyje A ten głupek
      jeszcze do malucha ja wziął. Aby tylko na siłe widzeiec sie z córeczka.
      Odnośnie terapii tez o tym myslałam bo bardzo chetnie bym się wypowiedziala do
      kogoś obietywnego ale nie wiem gdzie sie udac i nie wiem czy mąż który nie
      widzi zadnego problemu w SOBIE pojdzie na cos takiego. Co do wizyt domowych -
      staram się byc wporządku- wychodziłam z założenia , że dziecko nie jest niczemu
      winne i powinno w miarę normalnie funkcjonowac. Synek kocha swoja siostre a ona
      nie ma rodzeństwa bo mama jej nie znalazała sobie innego faceta. Jak widać
      zbieram teraz podziękowania za to że chciałam mieć normalną rodzinę. Przykład z
      wczoraj: po pracy pojechaliśmy po księżniczke.. w samochodzie
      córka- ale fajnie pada śnieg
      mąż do mnie podniesionym tonem: Słyszałaś co mówiła Zuzia??!!!!
      odpowiadam tak i co z powyższym mam przytaknąc czy co innego???
      jedziemy trasą i były flagi USA mąż pyta sie córki jakiego państwa to flaga??
      córka; Warszawy
      Ja; po poprzednim milczeniu otwieram usta i mówie, że Warszawa nie jest
      państwem tylko miastem na co mój mąż: dobrze mówisz zuzienko, warszawa tez ma
      flage, ciocia chyba nie wiedziała!!! Ja tłumacze , że rozmawiamy o państwach
      wiec poprawiam dziecko, że W-wa nie ejst państwem i znów jakieś głupie
      teksty!!! POd domem palnełam drzwiami i miałam speirdzielony cały wieczór.
      Zaczynam chyba nienawidzieć mojego mężą a przez niego i córkę. I co ja mam
      robić????
      • nexi4 Re: Tragiczny mąż!!! 06.11.06, 11:36
        Czytam i czytam i widze siebie sprzed dwoch lat. Tez sie wkurzala, chcialam
        zeby M zobaczyl wady swojej corki tak jak widzial niedostatki mojego syna,
        ale........... No wlasnie nie wiem jak dokladnie sie to stalo, ale przestalam
        oczekiwac. I pomoglo. Przestalam miec nadzieje i zajelam sie soba i swoim
        dzieckiem. coiezko bylo, bo runal w gruzach misterny plan na rodzine bez wad.
        Ale cos dzieki temu zyskalam: swiety spokoj. I argument: nie krytykuj mojego
        dziecka, bo Twoje nie jest bez wad. A jego corka nie jest dla mnie bliska i
        nigdy nie bedzie. Staram sie ja traktowac dokladnie jak to robia ciocie:
        zainteresowanie tylko na zadanie. Zadnych uwag, bo w koncu co mnie obchodzi jej
        przyszlosc i jaka szkole i czy wogole ja skonczy? No i M troche widzi jak
        prowadzony jest moj syn i jak sie zachowuje w stosunku do doroslych. Widzi i
        czasem ja widze jak bardzo brak mu czulosci od wlasnej corki. I mysle, ze
        gdzies z tylu glowy wie dlaczego tak jest i zaczyna sobie zdawac sprawe z
        konsekwencji takiego chowu dla jej przyszlosci.
        Ale tak konkretnie: w sytuacji ktora opisalas ja bym chyba "olala" czy to flaga
        panstwa czy masta, bo tak naprawde to tylko dla Ciebie i M mialo znaczenie a
        nie dla dziecka. Oczekujesz od malej ze bedzie chciala byc czlonkiem waszej
        rodziny: nie bedzie, bo jest sfrustrowana tak jak Ty i Twoj. Porzuc nadzieje na
        to, ze bedzie zadowolona z czegokolwiek, jezeli nie masz wyjscia i musisz sie z
        nia widuwac, okazuj tylo tyle zainteresowania ile ona chce. Nie naklaniaj, nie
        wychowuj, wszelkie dzialania wychowawcze rob poprzez swoje dziecko. Ona jest
        zazdrosna, niech bedzie, jak pojedzie do mamy tym lepiej dla Ciebie: czas bez
        niej jest szansa dla Was. Strasznie to egoistycznie brzmi, ale tak naprawde
        tylko taki sposob moze odniesc jakis skutek. Co do M: przygotuj sie na to, ze
        bedziesz sama. Znajdz prace, uniezaleznij sie, nie oczekuj wsparcia. Poplacz,
        pokrzycz i odzyskasz poczucie bezpieczenstwa, a wtedy staniesz sie solidnym
        negocjatorem, a nie przestaszonym i zaszczutym kroliczkiem, ktory w dodatku
        nawet nie chce uciekac, wiec po co go gonic. Faceci sa prymitywniw swoich
        mechanizmach fizjologicznych i emocjonalnych, zeby ich kochac trezba to
        zrozumiec i zakceptowac, bo czymze jest milosc bez zrozumienie i akceptacji.
        Wyobraz sobie swoje zycie bez niego, to naprawde nie jest trudne i na boga?:
        noe oczekuj!!!!!! Niczego, wtedy to czego pragniesz przyjdzie samo!
        • kitka1977 Do nexi4 06.11.06, 14:02
          Bardzo dziekuję za te cenne rady. Powoli powoli dochodzę właśnie do takiego
          wniosku - olać i jeszcze raz olac, zająć sie sobą i swoim syneczkiem. Jak mała
          nie umie mówić dzień dobry, czy nie mlaskać przy jedzeniu to pożniej tatuś sie
          będzie wstydził a nie ja. Generalnie mam wielką ochotę powiedzieć coś do słuchu
          ex bo ja bym tak nie puszczała dziecka na całe dnie , zeby mi obaca baba je
          wychowywała, nie wspominając , że dziecko idzie do ojca odrazu po szkole a ex
          nie interesuje czy ja mam obiad czy nie mam nic w lodówce, poprostu ma to
          gdzieś. Mój mąż jest tak zakochany, że nawet jakby córka na niego pluła,
          mówiłby ze to deszcz.... Jak widać walka z wiatrakami a życ w takiej atmosferze
          pod jednym dachem to nie dla mnie. Postanowiłam odchować maluszka nie prosząc
          się o łaskawą pomoc męża i więcej znikać z domu. Trochę samotności nie
          zaszkodzi mojemu mężowi, może bedzie miał czas żeby przemyśleć sobie pewne
          sprawy ( w co wątpie). Z jednej strony pocieszam się fakem, że wkoncu córeczka
          nieco podrośnie i będzie wolała przebywać z koleżankiami niż z tatusiem. Szkoda
          tylko , że takie sytuacje jak, np. córcia ma humory to nie jedzie do tatusia
          nie dają mojemu mężowi do myslenia ( ale czego tu sie spodziewac???!!!).
          • nexi4 Re: Do nexi4 06.11.06, 14:49
            No chyba nie do konca sie zrozumialysmy. Piszesz sama o sobie "obca baba",
            jakkolwiek bym nie chciala uniknac konfrontacji to nie uwazam siebie za "obca
            babe". Nie uczestnicze czynnie w jej zyciu, ale obca z cala pewnoscia nie
            jestem . Tymbardziej baba. Ja troszeczke widze z Twojej wypowiedzi, ze bardziej
            niz jej mlaskanie czy towarzyskie nieobycie przeszkadza Ci postawa M. I tutaj
            chyba jest punkt zwrotny od ktorego zaczyna sie tzw. "sprzezenie zwrotne".
            Wiesz, jest takie powiedzenie "blizsza koszula cialu" i to wlasnie tutaj widac.
            Im bardziej ty jestes anty, tym bardziej u M uaktywnia sie znany nam wszystkim
            i jakze lubiany "gen ojca", ktory kaze mu bronic swoje dziecko. No bo waszemu
            wspolnemu jako rodzona matka nie zagrazasz przeciez. Tak wiec im bardziej Ty
            mowisz nie tym bardziej M mowi " z cala pewnoscia tak". I tak w kolko. A to
            przeciez krew z krwi i kosc z kosci i najmniejszego znaczenia nie ma tutaj fakt
            niezaradnosci mamy jegopociechy. Ona i tak jest juz zpobrzydzona dla M przez
            nia sama i dlatego nie masz szans poprzez jej punktowanie na wygrana batalie.
            Zostaw ja w spokoju, dziecko nie jest "obce" tylko nie Twoje. A to roznica.
            Marze o takiej chwili gdy corka mojego M poprosi mnie o rade czy pomoc. Wiesz
            co wtedy zrobie? Wszystko co moge, zeby jej pomoc. Ale zanim to nie nastapi
            palcem w bucie nie kiwne w jej strone, ale nogi tez nie podloze.
            • kitka1977 Re: Do nexi4 06.11.06, 15:04
              no włąsnie chyba nie do konca sie zrozumiałyśmy. "Obca baba" napisałam w
              przenośni. Nie jestem az taka wstrętna. Rzeczywiście największym problemem jest
              własnie moj M. To jego postawa i wieczene szykanowanie mnie sprawia, że za
              wszelką cenę chce unikać spotkań. Zdecydowanie wole przebywać z moim synkiem i
              jego córka ale sama!!! ( Synek bardzo kocha swoja siostrę). Staram się
              zachowywać jak ciocia i traktować mała jak członka rodziny. Tylko jak moj maż
              nie ma humory przy naszym synku i nie ma usmiechu od ucha do ucha to ja sie
              jego nie czepiam a on jak przyprowadza córkę to wszytko chciałby robić
              sztucznie!!!! Przylepiony uśmiech, słodki ton a nie zawsze tak jest, mam gorsze
              i lepsze dni jak każdy.
    • triss_m7 Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 13:10
      Oj, troche daleko zabrneliscie ze swoimi problemami... Ja tez radze zastosowac
      pomysl z terapia malzenska. Ktos patrzac na Was z boku widzi obiektywnie i moze
      Twoj M wtedy uswiadomi sobie w koncu, ze delikatnie mowiac ma w glowie nie po
      kolei.
      Tak na prawde to Twoj M stwarza cala te chora sytacje.
      Jesli nadal bedzie sie upieral, ze to Twoja wina (bo Ty jestes uprzedzona, zle
      nastawiona i inne tego typu niekonczace sie pierdoly) to postaw sprawe na koncu
      ostrza. Powiedz mu po prostu ze nie masz ochoty na takie traktownie Ciebie i
      Waszego dziecka bo nie jestescie z drewna i tez macie swoje uczucia. Zapytaj
      jeszcze kto pierze jego brudy, gotuje, sprzata, z kim chce sie zestarzec? Bo Ty
      nie zabraniasz mu kochac swojej corki, nie zabraniasz mu kontaktow z nia, Ty
      chcesz byc traktowana normalnie, z czuloscia niezaleznie od tego czy mala jest
      akurat u Was, czy to widzi czy w jakiejkolwiek innej sytuacji. Jestescie na
      tyle dlugo juz malzenstwem (a zwlaszcza ze sytuacja nie spadla na nia z nieba)
      ze chyba przyjela do wiadomosci ze tata oprocz niej ma synka i zone.
      Nie daj sobie wiecej wmawiac, ze to z Toba cos nie tak.
      Powodzenia!
    • swieta_1 Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 14:01
      Trzymaj się dzielnie Kobieto. A może masz możliwość wyjazdu na jakiś tydzień - dwa, gdzieś do rodziny albo kumpeli? Wyjedź, odpocznij, może trochę inaczej spojrzysz na wasze wspólne życie. Czy Twój mąż zaprasza córkę też wtedy kiedy jest sam w domu, czy wtedy kiedy Ty jesteś?
    • reksia Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 14:27
      szczerze powiedziawszy to co opisałaś to koszmar...brrr
    • kitka1977 Re: Tragiczny mąż!!! 03.11.06, 15:12
      Zaczynam powoli tracić zmysły!!! Popadam w depresje i zaczynam doszukiwać się
      czegoś w moim zachowaniu. Ale za kazdym razem dochodzę do wniosku, że byłam
      prowokowana przez męża! XCzasem mi sie wydaje, że on nie umie życ z kobietą.
      Cały czas nie umie pogodzić się z faktem , że przez jedną zakrapianą imprezkę
      zmieniło się całkowicie jego życie. Exia to też temat rzeka -ma wiele do
      zyczenia- mieszka z rodzicami (notabene więcej małą zajmuje sie babcia niż
      mamusia), ciągle jej nie ma , nie umie nic zrobić a mając 34 lata na obiad
      podaje tosty. Obecnie od wczorajszego wieczoru nie rozmawiam z mężem i nie mam
      zamiaru odzywać sie pierwsza! Bardzo dziękuję za wszystkie rady, mam nadzieję
      że dołącze do grona stałych bywalczyń forum. W tej chwili to tylko Wam mogę sie
      wygadać!
    • kitka1977 Re: Tragiczny mąż!!! 07.11.06, 09:00
      Dzięki wszytkim za słowa otuchy jak również za te nieco mnie ganiące. NIestety
      mój przypadek jest beznadziejny i już za daleko to wszytko zabrnęło! Wczoraj
      następna awantura, mąż rzucił obrączką! NIe mam już siły rozmawiać, próbować.
      Wydaje mi się, że to tylko ja chciałam cos naprawiać. On w swoim zachowaniu nie
      widział nic niestosownego. EEEEE szkoda gadać i pisać. Widocznie tak miało być.
      • andy322 KITKA 07.11.06, 14:35
        wysąłłam Ci kitka maila na gazetę
        • kitka1977 Andy322 07.11.06, 15:46
          Ja również wysłałam odp tylko nie widze potwierdzenia. Jakbyś nie dostała to
          napisz - jeszcze raz odpisze
          • andy322 Re: Andy322 07.11.06, 17:27
            dostalam i znów wysłałamwink trzymaj się
            • kitka1977 Re: Andy322 08.11.06, 09:55
              wysłałam
              • kitka1977 Re: Andy322 08.11.06, 10:44
                odp
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka