Dodaj do ulubionych

Miejsce w stadzie

31.05.07, 10:32
Pasierby rosną i charaktery im się psują uncertain
Wczoraj nocowały, zwróciłam uwagę i usłyszałam od Małego (7 lat) - "Nie ty rządzisz w tym domu". Bo dla dzieci tata to Wódz, a ja jakaś pimpka w rogu.
Zarządziłam rodzinną rozmowę i zostało przez M powiedziane, że dzieci słuchają się dorosłych, ja rozkazuję dzieciom i słucham się jego, on rozkazuje wszystkim.
Potem go opierdzieliłam, bo jak mogę wymagać szacunku od jego dzieci do siebie skoro on sobie robi z tego jaja.
Ma zaznaczyć, że oboje jesteśmy równorzędni w domu.


Ale M powiedział mi coś jeszcze:
- Musisz sobie wywalczyć miejsce w stadzie.
Według niego sama muszę sobie wywalczyć szacunek dzieci za pomocą kar i nagród.
Zastanawia mnie jedno - niby to ojciec ma wymagać od dzieci, a potem kończy się to tak, że dzieciak wali w twarz macosze jakby była tylko służącą albo współlokatorem. Może jednak to nie jest dobra strategia? Może jednak w czasie pobuty pasierbów w domu ojca i on, in jego partnerka powinni jednakowo wymagać od dzieci.

I to miejsce w stadzie - są faceci, którzy od razu pokazują nowej partnerce miejsce na "końcu łańcucha pokarmowego", inni wywalają ze stada starą rodzinę, część każe next samodzielnie sobie wygryźć miejsce.

Tyle dobrego, że M przynajmniej akpcetuje moje wymagania wobec dzieci i mówi im, że mają się mnie słuchać.


A o co poszło?
O to, że dzieciaki skakały po materacu-łóżku robiąc z pościeli bełt. Tata im na to pozwala, bo siedzi przy kompie i go to wali. Mnie to wkurza, bo robi się bałagan i... drobiażdżek, ja na tym materacu też jestem.
Być może własnemu dziecku bym pozwoliła, ale ja nie muszę zawsze być idealna.
Obserwuj wątek
    • konkubinka Re: Miejsce w stadzie 31.05.07, 10:49
      ja nie pozwalam na skakanie swoim dzieciom, zwlaszcza mlodsze ma ku temu
      inklinacje.
      Co do miejsca w stadzie.Biore przyklad z wlasnej macochy i trzymamsie go i bede
      trzymac.Nie jestm matka dziecka M.Dziecko M ma oboje rodzicow .Moge byc tylko
      powiernikiem, doradca.Gdy nie podoba mi sie zachowanie jego corki mowie mu o
      tym i jemu każe interweniowac.
      Oczywiscie sytuacja zmienia sie gdy mieszka sie na stałe pod jednym
      dachem.WTedy nalezy juz dokladnie okreslic swoja role.Moze byc rowniez taka ale
      dziecko musi o tym wiedziec, ze jak cos mi sie nie spodoba ede to konsultowac
      z ojcem a nie milczec.
    • m-m-m Re: Miejsce w stadzie 31.05.07, 10:52
      Tata im na to pozwala, bo siedzi przy kompie i go to wali.
      Mnie to wkurza, bo robi się bałagan i... drobiażdżek, ja na tym materacu też
      jestem


      No i tu jest sedno problemu. Tata nie zwraca uwagi, więc tym bardziej uwaga
      zwrócona przez "obcych" nie ma takiej mocy.
      Pogadaj z M. spokojnie, powiedz mu, że w takim układzie nie ma walki o miejsce
      w stadzie, gdy Ty jesteś z góry na przegranej pozycji.
      Poza tym tekst, że do niego należy ostanie słowo i Ty masz się go słuchać jest
      nie do przyjęcia. Tak. Jesteście sobie równi i Ty się słuchać go absolutnie nie
      musisz.
      Ale on musi Cie popierać i wymagać od dzieci posłuszeństwa wobec Ciebie
      takiego samego jak wymaga tego posłuszeństwa wobec Ciebie.
      Zdaje się, ze Twój M. jest radośnie nieświadomy jakie czekaja Was problemy, gdy
      Twoje "miejsce w stadzie" będzie miejscem nie równożędnym rodzicowi, a
      podrzędnym, jak dzieci.
    • kicia031 Re: Miejsce w stadzie 31.05.07, 12:32
      Zarządziłam rodzinną rozmowę i zostało przez M powiedziane, że dzieci słuchają
      > się dorosłych, ja rozkazuję dzieciom i słucham się jego, on rozkazuje
      wszystkim
      > .
      > Potem go opierdzieliłam, bo jak mogę wymagać szacunku od jego dzieci do
      siebie
      > skoro on sobie robi z tego jaja.
      > Ma zaznaczyć, że oboje jesteśmy równorzędni w domu.

      Nie wierze.
      Swieta jestes.

      A co do dzieci - uwazam, ze dzieci cudzych sie nie wychowuje. od tego sa
      rodzice. natomiast przebywajac w towarzystwie dzieci, zwlaszcza we wlasnym
      lokalu, masz prawo stawiac wymagania odnosnie zachowania, i egzekwowac ich
      realizacje. Tacie moze nie przeszkadzac skakanie po lozku (mnie tez nie
      przeszkadza, wrecz przeciwnie, sama bym poskakala) ale jak to przeszkadza, to
      dzieci nie skacza i ful stop.
    • triss_m7 Re: Miejsce w stadzie 31.05.07, 12:57
      Droga Lilith,
      Powiem Ci szczerze zmrozilo mnie.
      Jak to masz sobie wywalczyc miejsce w stadzie??
      Co Wy stadem bydla jestescie zeby cos wywalczac czy kochajacymi sie i
      szanujacymi ludzmi majacymi troche wiecej zwojow w glowie niz zwierzeta?

      Po drugie to jak siedmioletni dzieciak moze Ci cos takiego powiedziec? Rozmow
      sie porzadnie z M, niech uswiadomi swoim dzieciom, ze Twoje prawa w tym domu sa
      identyczne jak jego i przede wszystkim co im wolno, a czego nie w stosunku do
      Ciebie.

      Jesli M bedzie na takie zachowania pozwalal to zgrzyty beda coraz czesciej.
      Wzajemny szacunek to bardzo wazne. Powinien docenic Twoja dyplomacje i
      opanowanie.
      Pozdrawiam.
      • triss_m7 Re: Miejsce w stadzie 31.05.07, 14:45
        Dodam jeszcze, ze to na Twoim M spoczywa obowiazek wychowania jego dzieci - nie
        na Tobie. To on powinien ich uczyc szacunku do Ciebie, a nie Ty masz "lokciami"
        tego wymagac co gorsza wywalczac. To on ma dawac im przyklad jak sie maja do
        Ciebie odnosic i w stosunku do Ciebie zachowywac.
        Lilith, Tobie chyba nie trzeba tego tlumaczyc!
        • poxywka Re: Miejsce w stadzie 31.05.07, 15:05
          moim zdaniem prawda lezy po srodku
          bez wsparcia M lilith moze nic nie zrobic; ale bez odpowiedniej postawy lilith
          Jej M rowniez niewiele zdziala; jesli w domu on bedzie wyraznie przewodzil a
          lilith bedzie rzadko osoba podejmujaca decyzje nie wmowi dzieciom ze maja Jej
          sluchac; moga sie grzecznie odzywac ale to wszystko; lepiej jak szacunek jest
          oparty na czyms innym niz nakaz z gory; inna sprawa jak bardzo M potrafi
          wesprzec lilith
          zaloze sie ze pasierb m-m-m nie czuje respektu przed Nia wylacznie dlatego ze
          mu ojciec kazal

          pozdrawiam
          poxywka
          • triss_m7 Re: Miejsce w stadzie 31.05.07, 15:27
            Zle mnie zrozumialas Poxywko.
            Absolutnie nie sugeruje Lilith zupelnego wycofania i zostawienia sprawy M.
            Mam na mysli to, ze to on przede wszystkim ma dbac o wychowanie swoich dzieci.
            Lilith jak najbardziej oczekuje szacunku i z jej postu wynika ze sie go domaga.
            Ja skomentowalam zachowanie jej M poniewaz macocha chociazby najbardziej w
            porzadku nie bedzie szanowana przez pasierbow jesli im rodzice pewnych
            podstawowych postaw nie wpoja.
    • marioladabr Re: Miejsce w stadzie 31.05.07, 14:37
      Mnie też zmroziło! Nie wyobrażam sobie, żeby jakiekolwiek dziecko, które jest u
      mnie w odwiedzinach odpowiedziało mi w taki sposób. Nawet jak przyjdzie do mnie
      koleżanka z własnym dzieckiem i nie podoba mi się co to dziecko robi to mówię o
      tym głośno i wymagam żeby zmieniło zachowanie. I jaka walka o miejsce w
      stadzie?! Już samo to że jesteś starsza od dzieciaka powinna być dla niego
      wystarczającym argumentem żeby co najmniej uszanował Twoje zdanie. Ja osobiście
      nie wyobrażam sobie żeby maloletni mógł się tak do mnie odezwać w moim domu.
      Nawet ten najstarszy - pełnoletni już, wie gdzie jego miejsce i jak coś powiem
      to tak ma być. A sposób na skakanie mam świetny - trzeba kupić trampolinę. Są
      takie niewielkie - świetna zabawa nie tylko dla dzieci. Pozdrawiam.
    • poxywka Re: Miejsce w stadzie 31.05.07, 14:43
      moim zdaniem w takich ukladach weekendowych wychowywac nie masz szans; jednak w
      sytuacji gdy dzieci zaklocaja Twoj spokoj lub porzadek zwrocenie im uwagi nie
      uwazam za wychowanie ale dbanie o wlasne terytorium; lilith - mozna powiedziec
      w takim razie ze kazdemu z nas z wiekiem psuje sie charakter smile; im sie rozwija
      poczucie niezaleznosci i przeprowadzaja testy; 5-letnie dziecko tez potrafi
      strzelic taki tekst - skoro tak mowi tzn ze z czegos to wywnioskowalo pewnie ?
      moze naprawde wyglada z zewnatrz jakbys to nie Ty rzadzila;
      skoro piszesz ze M wymaga posluszenstwa wobec Ciebie to grunt; jesli w wyniku
      tej prowokacji dostana jasny sygnal, ze rzadzisz tak samo to przyjma w koncu do
      wiadomosci; wazne, zeby M nigdy przy nich nie podwazal Twoich wymagan;
      jak dzieci ida z wizyta gdziekolwiek i zachowuja sie niezgodnie z wymaganiami
      gospodarzy to oni maja prawo zwrocic im uwage - zwlaszcza jak rodzice nie
      reaguja; pytanie tylko kogo uwaza sie za gospodarza
      pozdrawiam
      poxywka
      • lilith76 Re: Miejsce w stadzie 31.05.07, 16:10
        Ja wiem, że na forum są same kulturalne kobiety, z wysublimowanym poczuciem humoru, ale my czasamy mamy pomiędzy sobą specyficzne powiedzonka i akurat to "miejsce w stadzie" mnie nie martwi.
        Oprócz tego M niemalże wszystko zamienia w żart, co mnie irytuje.
        W dodatku jeśli gówniarsko struga macho.

        I znam dzieci w podobnym wieku, które strzelają lepszymi tekstami, także do osób pierwszy raz widzianych.

        > moze naprawde wyglada z zewnatrz jakbys to nie Ty rzadzila;

        Jasne, że tak wygląda!
        Przecież naczelną radą tego forum jest aby to ojciec wychowywał i przekazywał polecenie. Jeśli więc to ojciec mówi co ma dziecko robić, czego nie robić, jak się zachować, a macocha milczy, to co dziecko myśli? Że macocha - wybaczcie słownictwo - jest g...kompetentna.
        Ostatnio w jakimś bojowym nastroju jestem.

        > pytanie tylko kogo uwaza sie za gospodarza

        Mieszkamy w mieszkaniu, które należało do M, więc dzieci uważają, że to jego dom. Ja mówię, że nasz wspólny, ale co tam.
        Czasami złośliwie myślę, że skoro one takie buchalteryjne, to będą mi pisać podanie o możliwość obejrzenia bajki w telewizorze, bo jest MÓJ. Panieński.


        Na szczęście, gdy proszę o coś, zwracam uwagę, zarządzam sprzątanie pokoju ich ojciec zawsze staje po mojej stronie.
    • chalsia Re: Miejsce w stadzie 31.05.07, 16:11
      Co do skakania po łóżku - z moim dzieckiem postawiłam sprawę jasno - lubi
      skakać, mnie to nie przeszkadza, za to przeszkadza mi rozbebeszona pościel,
      więc jesli chce skakać, to proszę bardzo ale potem łóżko ma być posłane.
      I działa.
      Co do rządzenia - moje dziecko 2 razy bezpośrednio po powrocie z weekendu u
      ojca (czyli od next i ich dziecka też) rzucało tekstem "ja rządzę w tym domu".
      Widać Lilith u Ciebie jak u mojej next jest.
      Chalsia
    • zamia35 Re: Miejsce w stadzie 31.05.07, 20:54
      Nie zgadzam się z tym, że wychowanie to tylko sprawa rodziców. Co to jest
      wychowanie? Wskazywanie dzieciom właściwych zachowań, uczenie ich kultury,
      nauka rozróżniania dobra od zła. Każdy człowiek, który ma jakikolwiek kontakt z
      dzieckiem wychowuje je. Czasem tylko poprzez słowa, czasem przez działanie.
      Macocha jak najbardziej ma prawo, by określać zasady panujące w domu i by je
      egzekwować. Super, jeśli dzieje się to przy aprobacie ojca dzieci. Właściwie
      nie powinno być inaczej. To oni są dorośli i to oni wyznaczają granice.
      Lilith, bardzo dobrze, że po takim komentarzu pasierba ojciec zwołał naradę
      rodzinną, bo takich słów puścić mimo uszu nie wolno. Wyraził swoje zdanie,
      poparł Ciebie i zachował się tak, jak trzeba. Owego sformułowania "wywalczyć
      sobie miejsce w stadzie" nie komentuję, bo wyjaśniłaś, że to taki żargon
      rodzinny. Ważne, że on stanął za Tobą. Tak powinno być. Najważniejsze, by stać
      jednym frontem. To Wy jesteście dorośli i Wy ustalacie zasady. Dzieci powinny
      się podporządkować.
      Nie masz się czym denerwować. Twój partner jest Twoim sprzymierzeńcem i oboje
      jesteście przywódcami w stadzie.
      • ewunia92 Re: Miejsce w stadzie 03.06.07, 13:20
        DOKŁADNIE! Popieram, tak powinno byc bo jak tak nie będzie od poczatku, to bedzie tak jak u mnie.
    • weronka77 Re: Miejsce w stadzie 03.06.07, 20:57
      W poniedziałek dyrektorka szkoły podstawowej w której organizuję kursy
      angielskiego powiedziała mi to samo-tzn że szacunek dzieci musze sobie
      wywalczyć za pomocą kar i nagród..MOim zdaniem,jako metodyka to
      absurd.Zwłaszcza te kary które według Niej to nic innego jak wrzeszczenie na
      dzieci i odsyłanie małych urwisów do szkolnego pedagoga( mówimy o uczniach 2 i
      3 klasy!)zamiast próby dialogu i traktowania dzieciaków po partnersku(dodam że
      to dzieci w 90 procentach z rodzin patologicznych,spragnione jakiejkolwiek
      rozmowy,zainteresowania NImi i nawet ..zabawy.Pozwoliłam sobie nie zgodzić się
      z jej zdaniem( jak zwyklewink i bezczelnie "zakablowałam" do Kuratorium prosząc
      o wizytację na zajęciach.Taki mały "off topic".
      • luna67 Re: Miejsce w stadzie 03.06.07, 23:46
        weronka77 napisała:

        "..zamiast próby dialogu i traktowania dzieciaków po partnersku"


        ???? w jaki sposob chcesz traktowac dzieci po partnersku???? czy ty masz zamiar
        zanizyc sie do ich poziomu tracac autorytet? Wytlumacz mi.
        • weronka77 Re: Miejsce w stadzie 03.06.07, 23:51
          Dlaczego akurat mam zniżać się do ich poziomu? Może wystarczy spróbowac
          rozmawiać z nimi inaczej niż wrzeszczący,pijani rodzice,wrzeszcząca Pani
          Dyrektor i Pedagog wyzywająca ich od "gówniarzy".Jasne,że niektórym dzieciakom
          trudno "przestawić" się na w miarę normalne traktowanie-czyli
          zainteresowanie,rozmowę,chęć pomocy.Ja w każdym razie tak postępuję i wcale nie
          uważam że mój autorytet jest zagrożony.Dzieciaki mnie lubią,okazują to na
          każdym kroku co najwyrażniej jest "solą w oku" innych oraz dyrekcji.No bo
          podobno "nie da się" bez wrzasku i gróżb oraz kar.A jednakwink
        • chalsia Re: Miejsce w stadzie 03.06.07, 23:52
          a według Ciebie autorytet stoi w sprzeczności z partnerstwem ?
          Ciekawe.
          Chalsia
        • kicia031 Re: Miejsce w stadzie 04.06.07, 10:01
          Kwestia autorytetu jest bardzo zkomplikowana, ale na pewno nie wypracowuje sie
          go wrzaskiem i grozbami - mozna wtedy co najwyzej kogos tymczasowo zastraszyc.
          pamietam ze szkoly, ze najbardziej agresywni nauczyciele rzadko cieszyli sie
          autorytem, a np slynny byly dyrektor CODN zwolniony przez Giertycha, ktory
          uczyl mnie geografii w liceum, mial z uczniami stosunki partnerskie, a mimo
          tego cieszyl sie autorytetem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka