megaa
06.07.07, 10:10
Witam, jestem tu po raz pierwszy chociaz nie ukrywam ze podczytuje od
jakiegos czasu. Kilka slow o sobie, nie jestem macocha, lat 30 z plusem,
wychowuje synka, nie czuje sie ani jako eks ani jako next. Jakos specjalnie
nie mam rozterek a tego powodu, uwazam ze jestem zadowolona z zycia,
samodzielna pod wieloma wzgledami i w przewazajacej wiekszosci czasu
usmiechnieta. To tyle a teraz dlaczego sie tutaj znalazlam. Dlugi okres czasu
bylam zaaobsorbowana glownie synkiem i praca, nie mialam ochoty na zaden
zwiazek, unikalam wszelkich okazji i nie dazylam do czegos nowego. Ale z
biegiem czasu zaczelam sie zastanawiac czy moze warto dac i sobie i zyciu
jeszcze jakas szanse, ze moze nie powinnam od razu byc na nie i jezyc sie. Z
uwagi na fakt ze nie jestem juz bardzo mloda wiec licze sie z tym ze partner
(jak na razie to czysta hipoteza) również bedzie mial jakies doswiadczenia
zyciowe, zobowiazania stad wlasnie moja obecnosc tutaj. Biore pod uwage fakt
ze podobnie jak ja moze również miec dzieci. Zaczelam Was podczytywac chcac
zobaczyc jak wyglada zycie macochy ale z drugiej strony ciekawia mnie
przemyslenia ojczyma. Po lekturze Waszych postow wiem juz ze nie zawsze jest
rozowo i ze macocha nie musi wcale polubic dziecka partnera i ze często tak
sie wlasnie zdaza, oczywiscie nie generalizuje bo wiem ze sa przypadki
również odwrotne. Teraz jest dopiero moje GLOWNE pytanie, czy Wasi nowi
partnerzy zaakceptowali Wasze dzieci i jak ta sytuacja wyglada „w praniu”,
czy potrafilyscie zwiazac sie z kims kto delikatnie mowiac bez entuzjazmu
podchodzi do Waszego dziecka. Czy wczesniej mialyscie podobne dylematy jak
ja. Jak na razie zastanawiam sie nad tym i sa to rozwazania czysto
teoretyczne, nie pojawil sie zaden misiu zuczek czy inne jakies tam
okreslenie dla ktorego calkiem stracilam glowe a przede wszystkim zdolnosc
do obiektywnego spojrzenia na osobe wlasnie tego zuczka i realna ocene
sytuacji. Byc moze stad te watpliwosci.