Dodaj do ulubionych

Wolne od...... pasierba ? ....

23.04.08, 13:50
Kochane macoszki ,krąży mi po głowie pewien dylemat i chcę się Was
poradzić.
Otóż planujemy z M mały wyjazd na weekend majowy (1 nocka gdzieś
dalej) i chodzi o to że ja chętnie pojechałabym sama z
M .Najchętniej to nawet córeczkę bym dziadkom "podarowała" na te 2
dni.
Dobrze by nam zrobił taki wyjazd,abyśmy mogli pobyć tylko we
2,wiecie,na codzień nie ma na to czasu.
Tymczasem wiem że M bedzie chciał zabrać syna(16 l.)zawsze jak coś -
gdzieś planujemy on go "ciągnie" dosłownie ,bo młody nie zawsze
chce.Ma już swoje sprawy,wyjścia,narzeczonesmile.
I tu mam szkopuł bo wiem że jak powiem M że nie che brać nikogo to
on powie znowu że robię to celowo bo niechcę jechać z jego synkiem.
W sumie to dla mnie nie atrakcja jechać z młodym i spełniać jego
zachcianki,bo ilekroć on jest z nami to M świra dostaje i ja idę na
bocznicę a trzeba synowi nadskakiwać żeby czuł się świetnie i
następnym razem też zechciał z nami się wybrać.
Co Wy o tym myślicie,czy jak się jest w takim związku to nie można
mieć takich "zachcianek" jak ja -że chcę pobyć tylko z nim ?
Czy już zawsze musze się godzić na obecność młodego i tylko wspólne
wyjazdy?
Dodam że jak w zeszłe lato pojechaliśmybez niego nad morze to młody
robił dym ze 2 tygodnie.?
Obserwuj wątek
    • khaldum Re: Wolne od...... pasierba ? .... 23.04.08, 13:58
      witam w klubie wink

      to się nazywa uaktywnianie genu ojca ... przypuszczam, że każda z nas to
      przerabiała.

      Proponuję z radością obwieścić chłopu, że udało ci się dziadkom córkę sprzedać i
      macie majowy weekend tylko dla siebie smile

      jak zacznie przebąkiwać o synu, to zapytaj czy nie miał by ochoty pobyć z TOBĄ
      sam na sam - hmmm.... i tu sugeruję wstawić typowo kobiece zabiegi manipulacyjne
      wobec płci słabszej wink

      Każdemu się należy raz na jakiś czas -
      taka mała podróż we dwoje - urlop od funkcji rodzicielskich.

      trzymam kciuki
      • reksia Re: Wolne od...... pasierba ? .... 23.04.08, 14:11
        u nas jest odwrotnie smile))
        to mój M narzeka, że wszędzie dzieci taszczę ;P a on by tak chciał
        więcej czasu ze mną ...sam na sam...smile))))))))
        • ilona1004 Re: Wolne od...... pasierba ? .... 23.04.08, 15:04
          reksia...szczęściara jesteśsmile.
          khaldum ,dzięki za podpowiedź,tak -myślałam o takim "babskim
          sposobie"smile sęk w tym że raczej małej sprzedać sie nie da a wtedy
          musimy zabierać -całą brygadę-
          Może ja i jakiaś wredna jestem ale -jeśli małej nie da się zostawić
          to może bez extra zachwytu ale chętnie ją zabiorę-czego o jego synu
          już powiedzieć nie mogę.
          • khaldum Re: Wolne od...... pasierba ? .... 23.04.08, 15:06
            a bo to nie Twoje dziecko....

            polecam sposób sprawdzony: Oddam Dziecko w dobre ręce.
            Jak pogadasz z mamą jak kobita z kobitą, to na pewno dobre ręce się znajdą smile
            • reksia Re: Wolne od...... pasierba ? .... 23.04.08, 16:26
              khaldum napisała:

              > a bo to nie Twoje dziecko....
              >
              > polecam sposób sprawdzony: Oddam Dziecko w dobre ręce.
              > Jak pogadasz z mamą jak kobita z kobitą, to na pewno dobre ręce
              się znajdą smile
              >

              moim zdaniem to świetny pomysł
              >
    • mamba30 Re: Wolne od...... pasierba ? .... 23.04.08, 14:17
      Jak najbardziej masz prawo do takich "zachcianek" i to dużo częściej
      niz raz do roku. Khaldum dała Ci dobrą radę, proponuję ją wprowadzić
      w życie smile
    • micra41 Re: Wolne od...... pasierba ? .... 23.04.08, 21:25
      Im bardziej Twój M będzie nadskakiwał młodemu tym częściej będzie on to
      wykorzystywał.Dzieci potrafią przeginac.Chłopiec powinien czuc,że jest kimś
      bardzo ważnym w życiu swojego taty,ale musi też wiedziec,że ty tak samo wiele
      znaczysz.Porozmawiaj ze swoim facetem szczerze od serca,powiedz mu,że jego
      postępowanie Ciebie krzywdzi.W moim przypadku rozmowy wiele dały.
      • 333a13 Re: Wolne od...... pasierba ? .... 24.04.08, 08:11
        Moim zdaniem wszystko zależy od tego jak daleko od ojca mieszkają
        dzieci i jak często się z nim widują...
        Jeśli np. dzieciaki mają tatę tylko na święta, wakacje i kilka
        weekendów w roku, to myślę że dzieci mają jak najbardziej prawo do
        tego by z rodzicem przebywać... W moim przypadku tak właśnie jest i
        żebym nie wiem jak była "wewnętrznie" niezadowolona z przyjazdu
        Młodego i "pokrzyżowania" planów, to rozum podpowiada, że moje
        potrzeby posiadania "misia" tylko dla siebie mają się nijak do
        potrzeb stęsknionego ojca dziecka i staram się zorganizować wspólny
        czas tak, żeby wszyscy byli zadowoleni (i nie chodzi mi tutaj o
        nadskakiwanie za wszelką cenę).
        Wiem, że nasze potrzeby też są ważne... ale z drugiej strony jeśli
        Ty jako osoba dorosła czujesz się sfrustrowana niemożnością bycia z
        partnerem... to jak może się czuć dziecko???
        • reksia Re: Wolne od...... pasierba ? .... 24.04.08, 08:27
          złote słowa 333a13
      • reksia Re: Wolne od...... pasierba ? .... 24.04.08, 08:24
        Tak na marginesiesmile skojarzyło mi się w związku z wypowiedzią
        micry41.

        M w trakcie kontaktów z synami nadskakiwał chłopakom.Drażniło mnie
        to, bo mojego ganiał wówczas jak przysłowiowego kopciuszka.

        Moje dziecko często płakało z tego powodu po kątach.Poczynając od
        zwykłych domowych obowiązków np. po obiedzie gdzie wszystkie
        dzieciaki miały grać na komputerze, to moje dzioecko gonił do mycia
        naczyń.

        Kiedy przykładowo proponowałam by chłopcy sobie spokojnie pograli,
        ja wykonam tą czynność za synka, słyszałam w odpowiedzi:
        -Kochanie, ale Ty przeciez też masz prawo odpocząć.Przygotowywałaś
        obiad. Dzieci mają pomyć naczynia.Teraz jest jego kolej.

        Pech chciał kolej mojego dziecka wypadała w trakcie
        najatrakcyjniejszych zabaw ( ale to szczegół:/)

        Czasem miałam wrażenie, że M celowo wybiera najsympatyczniejsze
        atrakcje, wtedy gdy akurat mój mały miał do wykonania jakiś
        obowiązek, po to by jego synowie mieli możliwość skorzystania z
        większej puli czasu.

        M nadskakiwał, nadskakiwał.Dziś starszy pasierb rzuca mu
        słuchawką smile)))))))))))))Kiedy M dzwoni bezpośrednio na jego komórkę
        nie raczy nawet odebrać telefonu smile))))Tak jak lekceważy ojca i jak
        go traktuje, to historia smile.
        M ma dla starszego pasierba tylko jedno imię "DAJ".Mam nadzieję, że
        to mu minie, wraz z wiekiem nastoletnim.

        Cóż, nie moja sprawa smileIch dzieci, ich problem smile))

        Moje słoneczko swoje wypłakało,ale naczynia myje na błysk wink.Mam
        nadzieję, że kiedyś ta zaradność mu się w życiu przyda.

        Dziś wiem jednosmile))
        Pasierbowie nie będą już nigdy gościć w moim domu!!
        Niedoczekanie ich!!

        Po tym jak Ex opluwała moją osobę w sadzie , jeśli chce by ojciec
        spotkał się z synami, to niech im nocleg zafunduje na współę z
        tatusiem na mieście.

        Ich dzieci, ich problem moje dzieci nie będą narażane przez ich
        niedojrzałość na trudności i przykrości.

        Wolne od pasierba, pytasz... smile

        Jeśli masz taką potrzebę, to dlaczego nie?

        Przeciez on ma dwójkę rodziców. Niech oni wymiennie zatroszczą się o
        czas wolny młodego.
        • ilona1004 Re: Wolne od...... pasierba ? .... 24.04.08, 17:02
          Reksiu widzi mi się że trafiły nam się podobne "typki"facetów.
          Szczerze mówiąc to- mi to jego "nadskakiwanie" działa na nerwy
          jak ...niewiem,porównania nawet brak.Strasznie mnie wkurza jak M 16
          letniemu dzieciątku schabowego na kawałeczki kroi...niby nic ale
          cholera mnie wtedy bierze,tymbardziej że naszej córki jeszcze nigdy
          w życiu nie karmił.....
          Ja bym nawet cały ten "przychowek" i jego i nasz ze sobą zabrała
          ale..
          No właśnie ale-nie uśmiecha mi sie zwyczajnie patrzeć na to non stop
          ileś dni.a nie potrafię -olać-i nie zwracać uwagi-może z wiekiem mi
          to przyjdzie,narazie nie.
          A synuś jest u nas prawie codziennie,czasem kilka razy dziennie,więc
          większego niedoboru siebie nie mają.
          To tato se pzryjął że syna trzeba brać gdzieby sie człowiek nie
          wybrał.A ja go (młodego) lubię i toleruję ale jak go nie ma..
          Już bywały takie sytuacje że jak mieliśmy się razem gdzieś wybierać
          to ja tak zakręciłam że wolałam nie pojechać wcale..niestety,niż
          potem kilka dni się wkurzać.
          No bo i poco mi jechać i spełniać wszystkie zachcianki młodego
          księcia a nasze dizecko na mojej głowie,,zero pomocy (bo tato ma
          zajęcie) a o sobie już nie wspomnę
          • 13monique_n Informacje uzupełniające 29.04.08, 15:35
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=78825928&v=2&s=0
            Ja wiem, że Ilona sama wybiera, o czym nam pisze, ale tutaj jest
            jedna sprawa dość istotna - w wątku linkowanym powyżej. Syn jej NM
            ma niepełnosprawną matkę i ja się nie dziwię specjalnie, że jego
            ojciec stara się o niego troszczyć.
            Ze swej strony polecam komunikację=rozmowę, jasną, konkretną, bez
            piskliwych tonów i pretensji. To najczęściej pomaga (gdy oboje są w
            miarę dojrzali).
            • reksia Re: Informacje uzupełniające 29.04.08, 18:08
              13monique_n napisała:

              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=78825928&v=2&s=0
              > Ja wiem, że Ilona sama wybiera, o czym nam pisze, ale tutaj jest
              > jedna sprawa dość istotna - w wątku linkowanym powyżej. Syn jej NM
              > ma niepełnosprawną matkę i ja się nie dziwię specjalnie, że jego
              > ojciec stara się o niego troszczyć.
              > Ze swej strony polecam komunikację=rozmowę, jasną, konkretną, bez
              > piskliwych tonów i pretensji. To najczęściej pomaga (gdy oboje są
              w
              > miarę dojrzali).

              to całkowicie zmiania obraz sytuacji!
              Opieka nad osobą chorą to ogromny trud i wyzwanie.Jak dla mnie to
              świętość. Takim osobą wsparcie należy sie w każdej sytuacji i w
              każdej z możliwych form.
    • reksia Re: Wolne od...... pasierba ? .... 24.04.08, 12:01
      Z jednej strony można by postępowanie ojca zrozumieć.

      Ja osobiście (przyznam się smile) ciągam dzieciaki na gdzie tylko
      można. Bo chcę odwrócić ich uwagę, od tzw "życia podwórkowego".
      Rozumiem więc takie postępowanie rodzica.
      Z młodym człowiekiem kontakt przez jego nastoletni egoizm i burze
      hormonów, jest bardzo utrudniony. Wyrabianie w tym wieku dyscypliny
      i obowiązkowości jest tym bardziej moim zdaniem wskazane.

      Rozumiem więc i nawet pochwalam postępowanie każdego ojca, który do
      nastolatka siedzącego przed TV lub kompem , mówi przykładowo: pakuj
      się jedziesz na weekend z nami i spędzisz go na łowieniu ryb, czy
      rozkładaniu namiotu i dźwiganiu po górach własnego plecaka.

      Natomiast oddzieliłabym tą sprawę od dialogu dorosłych, który musi
      nastąpić smileszczególnie w sytuacji, gdy partnerka czuje potrzebę
      bliskiego kontaktu z partnerem, lub czuje się zaniedbana przez
      partnera.

      Jednak są to moim zdaniem dwie różne sprawy

      Czasem więc może warto usiąść na spokojnie przy kawce z partnerem i
      porozmawiać. Na dwa rózne tematy.smile
      1. My i nasza intymność, nasze cudowne chwile i pielęgnowanie ich.
      2. Wychowywanie nastolatka i nasze problemy i potrzeby z tym
      związane.

      • reksia Re: Wolne od...... pasierba ? .... 24.04.08, 12:19
        Na marginesie rozumiem Ilonę i jej kobiece potrzeby.

        Właśnie też wyjeżdżamy z M na długi weekend do Paryża i od kilku
        tygodni chodzę i po prostu cieszę się jak dziecko, mającym nastąpić
        wolnym czasem.
        Raduje mnie myśl o możliwości poprzebywania sam na sam z M. Raduje
        mnie możliwość zjedzenia sympatycznej kolacji w kolorowej knajpce.No
        i ten długi spacer wieczorny...wink

        Tym bardziej że mamy ostatnio problemy i taki wspólny czas jest dla
        nas chyba wskazanywink

        Ilona ja trzymam kciuki za przekonanie partnera, byście tym razem
        mogli czas spedzić razem bez dzieciwink

        Maj to majsmile)
    • marusia1 Re: Wolne od...... pasierba ? .... 24.04.08, 23:58
      W zeszłym roku mieliśmy mieć tydzień dla siebie z moim M. Młody był u dziadków.
      A że krucho było z kasą, to skorzystaliśmy z gościnności teściowej mojej
      siostry. Mieliśmy mieć domek do swojej dyspozycji, góry i las... W efekcie była
      to sprzedaż wiązana, zabrała się z nami teściowa synkiem mojej siory. Młody
      wydzwaniał, kiedy będziemy u dziadków, mój M. chodził wściekły o teściową. Mnie
      ta teściowa nie przeszkadzała, bo i tak wracaliśmy do domku tylko na noc, ale...
      Urlop był do doopy. Jak jechać we dwoje to tylko we dwoje. A jak się nie da -
      pozostaje rodzinnie, bez wyjątków. Chyba, że Twój pasierb będzie wolał np.
      towarzystwo kumpli.
    • elakuz Re: Wolne od...... pasierba ? .... 25.04.08, 07:38
      Kazda para powinna raz w roku pojechac gdzies we dwoje bez dzieci.
      Moze pogadaj z mezem, powiedz, ze potrzebujesz tego, aby naladowac
      akumulatory. Moze warto tez pogadac o jego synu, wyrzuc z siebie, co
      cie denerwuje.
      Jak my sie poznalismy z mezem zaczal zachowywac sie jak idiota,
      zarabiamy oboje i oboje dobrze (on wiecej) i wiecie co, zaczal
      ukrywac, ze cos kupuje swojej corce. Potraktowal mnie jak kogos, o
      kim pisza mamy na forach "samodzielna mama", pazerna na kase, wredna
      macoche. Zrobilam pierwszy i jak do tej pory ostatni raz awanture
      stulecia, polecialy nawet ksiazki, ktore lezaly na mojej drodze.
      I wiecie co, zalapal, przeprosil i zaczal zachowywac sie normalnie.
      Moja metoda taka jest, jak mi sie cos nie podoba to wale prosto z
      mostu, bez podchodow, manipulowania, sztuczek.
      Mysle, ze dla kobiety to trudne, kiedy jest odsuwana na boczny tor i
      trzeba o tym mowic, mowic o swoich uczuciach partnerowi.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • konstancja16 Re: Wolne od...... pasierba ? .... 25.04.08, 10:56
        brawo, ja jestem jak najbardziej za awantura. z latajacymi
        talerzykami, szklem. dobre sa tez ciezkie hantle. musowo cos
        stluka. mozna pojsc po calosci, dobrze jest wybrac taki dzien po
        ktorym przychodzi ktos sprzatac.... bo tak samemu potem zbierac te
        skorupy to srednia atrakcja. ewentualnie mozna zalozyc, ze
        przestraszony i skruszony M/NM bedzie zbieral. jestem w bojowym
        nastroju i mam ochote na jakas awanturke tez... wink)


        a tak juz na powaznie: kazdy ma inny chcarakterek, jedni krzycza,
        inni placza, inni sie obrazaja. na to sie nic nie poradzi. ale
        komunikacja to podstawa. facet sam z siebie niczego sie nie domysli
        (zreszta baba tez, a czesto nawet wymysli sobie cos czego nie ma).
        dlatego trzeba rozmawiac, wyraznie i wprost. nie tlumic w sobie
        tego co boli i nie zaciskac zebow niepotrzebnie. nie czekac az sie
        domysli. potem rosnie taka gula w srodku... bo nam sie wydaje ze ON
        powinien rozumiec, ON nie wie skad ja taka naburmuszona. czeski
        film. ja nie wiem, czy to wynika z tego ze dzieci sie uczy NIE
        MOWIC tego co mysla i czuja czy co. fakt faktem, ze juz nastolaty
        przyjmuja postawe 'zeby tylko sobie nie pomyslal ze ja mysle to co
        naprawde mysle' i potem nie zawsze to przechodzi w doroslym zyciu.
    • malwina331 Re: Wolne od...... pasierba ? .... 25.04.08, 11:20
      JA jestem macochą całodobową więc problemu takiego nie mam. Jak
      jedziemy razem to całą rodzinką. Ale marzy mi się strasznie wyjazd
      we dwoje z M. I zdecydowanie oddałabym gdzieś całą trójkę bez
      wyjatków smile Dlatego zazdroszczę wszystkim tym którzy mogą się
      wyrwać na weekend, urlop we dwoje... Nam muszą wystarczyć jakieś
      kradzione wyjścia do restauracji, do kina. Jak się nie ma dziadków i
      9-miesięcznego smerfa, nic nie jest takie proste... Chociaż czuję
      taką potrzebę wyrwania się na trochę sam na sam. Jesteśmy rodzicami,
      szarpiemy się ze swoimi dziećmi, pasierbami, exami w podwójnych
      czasem ilosciach - nie możemy jednak zapomnieć że jesteśmy parą,
      kobietą i mężczyzną. Jak to się zagubi...
    • ruen1 Re: Wolne od...... pasierba ? .... 29.04.08, 13:00
      Ja nie mam niestety nigdy wolnego do pasierbicy sad Raczej to oni
      mają wolne odemnie i naszego dziecka. Żaden weekend czy długi czy
      krótki, kilka dni na wakacjach, święta itd itp spędzają razem
      zostawiając część naszej rodziny w domu.
      Ostatnie święta spędziłam z naszym synem chorym na zapalenie płuc w
      domu - tatuś z córeczką musieli świętować cytuję "z rodziną" tak się
      spieszyli z wyjazdem, że tatuś nawet nie zaczekał na kontrolę synka
      (ma 3 latka) u lekarza.
      Natomiast pasierbica musi zaliczyć każdy wyjazd jaki się tylko
      pojawi w zasięgu. Wtedy muszę zrozumieć, że syn jest za mały (i
      rozumiem).
      Podróż poślubna oczywiście odbyła się z pasierbicą, 1 pokój, zero
      intymności. Nawet przytulanki to zbrodnia bo córeczce jest przykro
      (11 lat).
      Bycie macochą całodobową jest naprawdę ciężką i niewdzięczną pracą u
      mnie nie ma mowy o kompromisach (ma być tak jak chce tatuś).
      np. Obiad w kuble na śmieci - bo niesmaczny (cóż to nie Paris
      Hillton Hotel) - mojemu maluchowi smakuje.
      Albo wczorajszy dzień - spali razem w pokoju syna ja nieoczekiwanie
      weszłam i co widzę - pasierbica chowa butelkę z wodą pod poduszkę
      sic. (którą notabene przytargałam do domu własnoręcznie)
      a mój maluch ze łzami w oczach prosi - daj się toroszkę napić,
      nieiwele, bardzo cię proszę... nawet nie potrafię opisać co czułam,
      widząć jej zaciętą nienawistną minę i a z drugiej strony mojego
      synka z buzią w podkówkę -to nie była czekolada, chipsy - tylko
      woda.....A teraz komentarz tatusia "ona musi mieć coś swojego".
      I to była ta kropla ......
      • ilona1004 ruen 29.04.08, 13:34
        sytuacja jaką opisałaś jest wydaje mi się nierzadką ...
        mam na myśli że w rodzinach gzie są dzieci "te i tamte" często
        dochodzi do podobnych zdarzeń.
        Jednak w/g mnie dzieje się tak tylko wtedy gdy rodzic(najczęściej)
        ojciec nie potrafi funkcjonować racjonalnie w takiej rodzinie.
        Ty i ja mamy podobne typy mężczyzn,mój również nie potrafi rozsądnie
        zachować się gdy taka akcja ma miejsce.
        To jest nadgorliwość i nadrabianie w tatusiowaniu,rzadkie są takie
        historie gdy to kobieta ma dziecko(dzieci)i wychowuje je z nowym
        tatusiem.
        Mężczyźni chyba poprostu nie potrafią tego.?

        A co czułaś ,wiem bo u mnie też tak bywa...niestetya co pozostaje
        zrobić nam ? niewiem również niewiem jak się zachować w takich
        momentach?
        • zonka77 Re: ruen 29.04.08, 19:17
          Ruen nie wytrzymałabym w takim związku i już. Po prostu. do tego nie chciałabym
          żeby moje dziecko przeżywało. Pewnie przez długi czas usiłowałabym coś zmienić
          aż w końcu by się przelało i nastąpiłby koniec.
      • coccolona Re: Wolne od...... pasierba ? .... 29.04.08, 16:23
        Jak czytam takie posty ruen, to mysle sobie, ze dzieki bogu, ze nie mam wlasnego
        dziecka i ze pasierbica nie moze czegos takiego zrobic Mojemu dziecku. Bo chyba
        bym ja wtedy wlasnymi rekami ukatrupila w przyplywie nienawisci. Wczesniej bym
        jej zywcem oczy wydlubala, wszystkie wlosy z glowy wyrwala i zelaznym,
        rozgrzanym pretem kilka dziur w ciele wypalila.
        Hi hi, nawet jak sobie cos takiego wyobrazam, to czuje ogromna satysfakcje smile)
        • coccolona Re: Wolne od...... pasierba ? .... 29.04.08, 16:28
          A teraz mam kolejna satysfakcje. Mloda suczka idzie do I komunii w tym tygodniu
          i przekabacilam misia, zeby nie pojechal. Tzn chcial, zebysmy pojechali, ale ja
          powiedzialam, ze czulabym sie nieswojo i on stwierdzil, ze mam racje, i ze on
          tez chyba czulby sie nieswojo i nie pojedziesmile
          • konstancja16 Re: Wolne od...... pasierba ? .... 29.04.08, 16:39
            oj, coccolona, czym by to forum bylo bez ciebie. a probowalas juz
            tego sposobu z rzucaniem uroku na Mala? bo z Ciebie to musi byc
            niezla czarownica wink))
            • coccolona Re: Wolne od...... pasierba ? .... 29.04.08, 16:44
              Jestem wyksztalcona, inteligentna osoba, nie wierze w zabobony.
              • konstancja16 Re: Wolne od...... pasierba ? .... 29.04.08, 17:01
                kazdy sposob dobry w drodze do celu. a zakladajac ze istotnie
                jestes wyksztalcona to przeciez nie wyklucza to wiary w zabobony.
                pracowalam kiedys z gosciem (nie tylko wyksztalconym, ale i
                inteligentym dosc tez) co przed kazda wieksza sprawa stawal kabale.
                istnieje juz specjalizacja biznestarot i najwieksi inwestorzy
                gieldowi chodza do biznes-wrozek.....
                • coccolona Re: Wolne od...... pasierba ? .... 29.04.08, 17:23
                  Ja od zawsze swietnie prosperuje, nie potrzebuje tego rodzaju zabiegow.
                  Najwazniejsza w zyciu jest wiara w siebie smile
                  • coccolona Re: Wolne od...... pasierba ? .... 29.04.08, 17:25
                    Ja=moja firma, ale takze na innych plaszczyznach zycia.
                    • coccolona Re: Wolne od...... pasierba ? .... 29.04.08, 20:02
                      > bym ja wtedy wlasnymi rekami ukatrupila w przyplywie nienawisci. Wczesniej bym
                      > jej zywcem oczy wydlubala, wszystkie wlosy z glowy wyrwala i zelaznym,
                      > rozgrzanym pretem kilka dziur w ciele wypalila.

                      No dobra, moze troche przesadzilam. Nie cierpie jej, ale nie posunelabym sie do
                      tak makabrycznych czynow. Nie tylko ze wzgledu na konsekwencje prawne..Tak
                      naprawde nie jestem zla osoba smile
          • chalsia Re: Wolne od...... pasierba ? .... 29.04.08, 22:44
            coccolona napisała:

            > A teraz mam kolejna satysfakcje. Mloda suczka idzie do I komunii w tym tygodniu
            > i przekabacilam misia, zeby nie pojechal. Tzn chcial, zebysmy pojechali, ale ja
            > powiedzialam, ze czulabym sie nieswojo i on stwierdzil, ze mam racje, i ze on
            > tez chyba czulby sie nieswojo i nie pojedziesmile

            no cóż, skoro córka Twojego M to młoda suczka, to w takim razie nie może być
            inaczej, że Ty stara suka jesteś a M to pies (i to tchórzliwy) a nie miś.
            • coccolona Re: Wolne od...... pasierba ? .... 30.04.08, 13:20
              No nie przesadzajmy, ze stara smile
              Ale suka potrafie byc i to jescze jaka smile)(w stosunku do osob, ktorych nie znosze)
          • kicia031 Re: Wolne od...... pasierba ? .... 30.04.08, 17:48
            Mloda suczka idzie do I komunii w tym tygodniu

            Cocacola, ty musisz byc naprawde zdesperowana, skoro sobie wybralas psa na
            zyciowego partnera. Wspolczuje.
        • ruen1 Re: Wolne od...... pasierba ? .... 30.04.08, 09:46
          Dzięki dziewczyny smile)
          Trochę mi lepiej. A na długi weekend jadę nad morze tylko z moim
          synkiem.
    • ilona1004 dalej.. 29.04.08, 21:35
      za szybko poleciało i sie zamotałam...
      poza tym tutaj również dałam wątek identyczny,dokładnie tak samo
      napisane.
      Więc mam nadzieję że zaraz nie zostanę posądzona o nieuczciwość.
      A jeśli chodzi o chorą matkę to sprawa nie jest tak oczywista jakby
      sie mogło wydawać,my młodego nie wzięliśmy do siebie głównie dlatego
      że on nie chciał się przeprowadzać.Zresztą nie miało to większego
      znaczenia bo mieszkamy dosłownie kilka bloków od siebie.
      A on (syn) nie jest skazany na opiekowanie się chora matką.
      Prawda jest taka że matka -syna nie chciała od samego początku ,gdy
      nawet jeszcze byla zdrowa i nie było ałożonej sprawy rozwodowej.Jak
      się poznałyśmy to mi w oczy powiedziała że mamy my go wziąć bo ona
      go nie chce.Jednak on chciał inaczej(to już odrębny temat).
      Nie jest tak ze on tam został sam z matką kaleką na pastwę losu.
      Jak tylko "ona"miała ten wypadek to cały czas tam z nimi mieszka
      ktoś z rodziny,najczęściej jej matka,a gdy jej nie ma (żony) matka
      mojego NM.
      Więc myślę że nie można powiedzieć by mu sie krzywda działa czy
      był "opuszczony"tymbardziej że to już nie dziecko które nic nie
      rozumie.
      • cleopa Re: dalej.. 30.04.08, 11:11
        wytłumacz mi jak funkcjonuje twoj facet...przeciez jest mężem tej
        kobiety a mieszka z Toba ..trudno Wam bedzie uzyskac rozwod i
        prawdopodobnie alimenty beda też na zonę nie tylko na syna..Szkoda
        ze zgodzilas sie na taka sytuacje..pomijam fakt ze ludzie pewnie
        tez pepla bo skoro mieszkacie kilka domow dalej..rany co za
        sytuacja..I wlasciwie to dopiero teraz współczuje pasierbowi
        twojemu za los ,sytuację w która go zamieszał jego tata na pewno
        nie jest mu latwo to wszystko znieśc..
    • kicia031 Re: Wolne od...... pasierba ? .... 30.04.08, 17:34
      Albo wyjazd bez wszystkich dzieci, labo ze ewszystkimi dziecmi - przynajmniej
      oferta wyjazdu musi byc, choc moze sie zdarzeyc, ze dziecko, zwlaszcza
      nastoletnie, nie chce jechac z rodzina. Wtedy mozna pojechac z jednym dzieckiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka