matie.skowron
14.07.08, 12:25
Czytam Was już prawie dwa lata. Praktycznie codziennie. Wiele razy
chciałam napisać, ale brakowało mi odwagi. Przeczuwałam, że
zaczniecie mi doradzać,żebym zakończyła ten zwiazek bo nie nadaję
się do życia z facetem z przeszłoscią. Teraz już jakby za późno - w
listopadzie ma sie urodzić nasz synek.
Fakty są takie. Ja 34, on kilka wiecej. Razem od ponad dwóch lat.
Sytuacja zastana rozwodnik (odeszła Ex, ma już zresztą nową rodzinę
i kolejne dziecko) z córką (teraz 11 letnią).
Kontakty z malą do tej pory sporadyczne z racji odległosci. Za
chwilę wszystko sie zmieni bo wracam do Wwy.
A problem taki, że nie mogę się odnaleźć. Nie potrafię się pogodzić,
ze ma dziecko. Kiedy słyszę jak powtarza do niej przez telefon jak
bardzo ją kocha wszystko mi w srodku wyje. Jak opowiada jaka śliczna
i kochana to samo. Jak jest gotowy na kazde wezwanie finansowe czy
jakiekolwiek inne. Jak przez pół roku planuje wakacje, zeby malej
się podobało. Jak rozwiesza po całym mieszkaniu jej zdjęcia.
Wiem, że obiektywnie to bardzo dobrze świadczy o człowieku, ale ja w
tej sytuacji nie potrafię być obiektywna.
Za chwilę po raz pierwszy zamieszkamy razem, mala będzie pewnie
przychodzić na weekendy. Znam ją niewiele, ale może dlatego, że
nigdy na siłę nie starałam się przymilić wiem, ze mnie polubiła.
Oczywiście niezaleznie od moich uczuć nigdy nie sprawiłabym jej
najmniejszyej przykrości.
Właściwie nie wiem czego od Was oczekuję. Chyba nadziei, ze jednak
moze się wszystko ułożyć. Albo jak sobie wytłumaczyć. Chce dać temu
zwiazkowi szansę nie tylko dla dziecka. M to czuły, szczery i bardzo
odpowiedzialny facet. Mówiłam mu od poczatku o moich problemach, ale
wszystko było w wersji bardzo łagodnej i prawie kolorowej.
Czytam posty dziewczyn i widzę ze jednak można. To mnie jakoś
podbudowuje. Napiszcie, zwłaszcza, jesli byłyście w mojej sytucji,
tzn. wyłacznie jako "macochy" a nie już matki. Bo to jednak
specyficzna sytuacja ktora przynajmniej jesli chodzi o obciążenie
psychicznie niewiele ma dla mnie wspólnego z wersją ona, on i ich
dzieci z poprzednich małżeństw.