ca.melia
29.09.08, 18:45
...takie słowa już po raz kolejny usłyszła mój M. od swojego synka i
wprowadziły go one w osłupienie i smutek.
Jakiś czas temu pisałam, że synek świata poza nim nie widzi, a
każde wyjście z naszego domu konczyło się dramatycznym scenami
pełnymi płaczu, zapierania się nogami i błagania żeby mógł u nas
zostać "na zawsze, na wszystkie dni."
Stąd pewnie szok w związku ze zmianą zachowania.
My stosunku do Małego nie zmieniliśmy, natomias zmieniła Mama.
Po pięciu latach niezbyt wielkiej obecności w życiu Małego nagle
przeszła głęboką matamorfozę i zaczęła mu swój drogocenny czas
poświęcać. Zawiesiła służbowe wyjazdy, odłożyła wizyty u kosmetyczki
i fryzjera, zaczeła jakiś miesiąc temu z Małym spać.
Moim zdaniem to właśnie przyczyna nagłego przypływu uczuć do Mamy.
I jest to oczywiście z jednej strony wspaniałe, bo widać jak Maluch
tego potrzebował, z drugiej strony widzę jak przykro jest mojemu M.
Prawie ze łzami w oczach zawoził dziś synka wcześniej do domu, a
ten taszczył w łapce siatkę ze swoimi wszystkim zabawkami, które
miał u nas w domu, bo postanowił je od nas zabrać.
Nie powiem, żeby i mnie to nie zabolało, bo kocham dzieciaka i
tyle. Ale też uważam, że należy szanować jego decyzje, nawet jesli
to decyzje 5 latka.
Najbardziej boję się, że to nagła zmiana w zachowaniu Mamy jest
chwilowa,ponieważ pod koniec października odbędzie sie rozprawa
sądowa o ustalenie kontaktów i alimenty. Jakoś ciężko mi uwierzyć,
że nagle, po 5 latach przedkładania własnych potrzeb nad potrzeby
Malucha, zmieniła się tak gruntownie. Aż strach pomyśleć co się
będzie działo jeśli jej ten "zapał matczyny minie", a jakoś mi to
wszystko na "zagrywkę taktyczną" wygląda. Obym się myliła, bo mimo
smutku, wiem, że Mały jest przeszczęśliwy obecnie z Mamą.
Tylko jak pomóc M. uporać się z pewnego rodzaju nagłum
odrzuceniem? Jak mu to tłumaczyć? był całym światem dla synka od
urodzenia i nagle już nie jest.
Pomóżcie proszę.
Pozdrawiam serdecznie