Dodaj do ulubionych

Czy Twoj partner zmienił się po ślubie?

08.11.03, 12:27
Witam forumowiczki-macochy i wszystkich czytajacych. Trafilem na to forum bo
zakochany jestem w Macosze mojej starszej coreczki czyli w mojej zone (nie
lubie slowa 'zona'), a Ona sie tu 'udziela'.
Jako mezczyzna ciekawy jestem Waszych opinii o Waszych partnerach ale
rowniez o Was samych.

Troche prowokacyjne pytania ale dyskusja moze byc ciekawa.
Czy zmienilyscie sie po slubie? czy Wasi partnerzy zmienili sie po slubie?
czy dbacie o swoje zwiazki czy raczej osiagnelyscie juz zamierzony cel,
zdobylyscie Go/Ją i mozecie odpoczac?

pozdrawiam
PP
Obserwuj wątek
    • mamaadama4 Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 08.11.03, 19:46
      U nas niewiele sie zmieniło, a jeżeli nawet to nie z racji zmiany statusu
      związku. Z bardzo prostej przyczyny - ślub wzielismy po 7 latach wspólnego
      mieszkania. MNie tylko ogarnął błogi spokój, że wreszcie pewne sprawy prawno-
      finansowe są prostsze. Ale u nas jest tak jak z winem, im starsze tym lepsze.
      danka
      • kasjusz3 Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 08.11.03, 20:11
        Czesc

        Moja odpowiedź będzie zblizona do wypowiedzi Danki, tzn. dla mnie znaczenie ma
        fakt, czy i jak mieszka się ze sobą, a nie faktyczny status związku.
        Przypuszczam, że Twoje pytanie sugerowało zmianę w zachowaniu partnerów po
        wspólnym zamieszkaniu, którą wiele osób automatycznie wiąże ze ślubem.
        Oczywistym jest, że wygląda to inaczej, niż sprzed czasów, kiedy mój partner
        jedynie bywał obecny w mojej codzienności. Kiedy stał się częścią jej samej,
        zaczęło nas łączyć wiele więcej i jest to nieporównywalne do tego, jak
        wyglądał nasz związek przed trzema laty. Codzienność ma to do siebie, że
        potrafi być zwodnicza i rzeczywiście zdarza mi się czasem (i jemu również)
        wpadać w pułapkę myslenia, które opisałeś. Złudnej pewności, że nic się nie
        stanie, bo za dlugo jestesmy razem, życia sobie bez siebie nie wyobrazamy,
        łączą nas relacje rodzinne itd. (malżeństwem nie jesteśmy).

        Nigdy nie zgadzalam się z wszechpanującym przekonaniem, że małżeństwo daje
        jakąś tam pewność, że partnera ma się już na zawsze, i że nic się stać nie
        może, skoro związek został przypieczętowany mocą prawa.Kojarzy mi się to
        trochę z podpisaniem aktu własności na partnera i jest to, moim zdaniem,
        cholernie złudne przekonanie.
        Odejść ze związku można zawsze, a jego status może mieć ewentualny wpływ na
        to, jakim problemom przyjdzie nam stawiać czoła po podjęciu takiej decyzji.

        pozdrawiam
    • ka.ga Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 09.11.03, 09:40
      Tak wprost nie da sie chyba odpowiedziec na to pytanie. Miedzy nami - czyli
      miedzy moim mezem a mna - po slubie praktycznie nic sie nie zmienilo (nawet
      nazwiska smile) Mieszkalismy ze soba dwa lata zanim sie pobralismy. Nadal dbamy
      o nasz zwiazek, w ktorym ja jako zona czuje sie duzo pewniej niz jako nie-
      zona. Ale to ma raczej zwiazek z "okolicznosciami zewnetrznymi" i
      postrzeganiem mnie przez znajomych meza. Zwlaszcza przez tych, ktorzy znali
      tez jego ex.
      Natomiast to, ze wzielismy slub chyba bardzo rozsierdzilo nasza ex, ktora a
      jakis czas przyczaila sie, a po naszym slubie ponownie zaatakowala.
      Slub wplynal tez troche na stosunki z...pasierbica(?) - corka meza. Nie
      wyobrazaj sobie tylko, ze jako narzeczona bylam slodka, obsypywalam Kasie
      prezentami i w ten sposob chcialam pozyskac przychylnosc jej ojca, a po slubie
      wyszla ze mnie prawdziwa zazdrosna macocha. Wrecz odwrotnie. Poki nie bylismy
      malzenstwem maz jakos nie mial odwagi bardzo otwarcie rozmawiac z corka o
      naszej trojce, po slubie mozliwe staly sie "oficjalne" wizyty moje u tesciowej
      wtedy, gdy jest tam takze Kasia. A to daje szanse na podtrzymanie cienkiej
      nici kontaktow.
      • ashan Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 09.11.03, 11:50
        No, no, ciekawość mnie zeżre czyimżeś mężem wink)))
        A co do zadanego tematu smile... U nas po przejściowych kłopotach
        organizacyjnych związanych z przeprowadzką, pójściem mojego syna do szkoły
        itd. wszystko było jak dawniej - łącznie z uczuciem obłędnego wzajemnego
        zakochania smile)). Dopiero teraz (sławny kryzys tzreciego roku? wink))) wychodzą
        takie kwiatki, ze ręce mi opadają. Ale, w sumie, te nieporozumienia, które się
        pojawiają paradoksalnie wzmacniają dbanie o związek. Widać taką górę, na którą
        trzeba wejść, to się gramolimy... Przyznam, ze kilka lat temu spotykając takie
        problemy jak teraz, dałabym długą już dawno... I widzę u mojego szanownego
        podobny objaw - teraz chyba wiemy, że czasami miłość nie wystarczy, trzeba
        jescze mnóstwo dobrej woli i kupy wysiłku (zwłaszcza przy naszych perypetiach
        moje dziecko-twoje dziecko-nasze dziecko)...

        pozdrawiam smile))
        • piotruspan2000 Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 09.11.03, 19:31
          Ciekawosc zzera? hihihi... no to sie nie przyznam wink)

          wszystkim Wam dziekuje za odpowiedz.. oczywiscie wszytskich czytajacych
          zapraszam do podzielenia sie z nami...
          zwiazki to nie takie proste przebywanie ze soba... malo bylo we mnie
          swiadomosci na ten temat... ciekawe co mysla Wasi mezowie...

          przeciez to ich drugi (przynajmniej wink) powazny zwiazek... pierwszy sie
          rozlecial... ponieslismy porazke... czy wyciagamy wnioski... no wlasnie czy
          wyciagamy wnioski???? biada temu co nie wyciaga... moze sie tak samo skonczyc
          jak ten pierwszy (poprzedni)

          jasne ze nie ma znaczenia slub tzn nie powinien.. dla osob swiadomych i
          dojrzalych 'zwiazkowo' to przyjemne swieto a ze wzgledow formalno prawnych
          legalizacja zwiazku.

          ale...

          czy Wasi partnerzy... partnerki... w dalszym ciagu.. po tych kilku latach
          kiedy juz jestescie razem dalej sa tak samo zakochani w Was? ciagle
          otrzymujecie kwiaty z byle okazji? kochacie sie szlenczo w sklepowych
          przymierzalniach? nie spozniacie sie na umowione spotkanie? malujecie sie idac
          do lozka? ubieracie sie aby Mu dech zaparlo? mozecie na niego liczyc jak na
          zawisze? nie wydzieracie sie na niego zbierajac porozrzucane skarpety?
          gotujecie pyszne obiadki? jestescie zapraszane do kin/teatrow/restauracji?

          no wlasnie jak to jest po tych kilku chwilach ze soba?...dalej tacy
          romantyczni?

          pozdrawiam
          Piotruspan....
          • ashan Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 09.11.03, 21:57
            Obstawiam, ze jesteś najukochańszym Aagaci smile)))), ale nie będę nalegać na
            to, zebyś się ujawniał smile))))
            Mój szanowny nie chce, żebym się malowała - na dzień też, co tu mówić o nocy :-
            ). Kwiaty? dostaję (chociaż faktycznie jakoś rzadziej niż dwa-trzy tygodnie
            temu wink). Tak, jestem zapraszana na koncerty i do teatru (tylko, ze
            regularność z jaką odwiedzamy te przybytki przestaje być romantyczna wink), a
            szalonym chwilom tete-a-tete przeszkadzają wszędobylskie (i baaardzo czujnie
            śpiące) dzieciaki. Więc można powiedzieć, ze jesteśmy romantyczni w bardzo
            systematyczny sposób, czyli tacy romantyczni inaczej wink))
            pozdrawiam
            • ka.ga Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 09.11.03, 22:43
              He, he, ja tez wydedukowalam, ze jestes mezem Agaci smile)
              Kazdy zwiazek musi ewoluowac i chyba nie jest dobrze, jesli po trzech,
              czterech czy dziesieci latach zachowujemy sie tak samo. Dbanie o zwiazek nie
              powinno moim zdaniem ograniczac sie do makijazu do lozka, albo
              niespodziewanych kwiatow od meza.
              Ale dobrze, odpowiadam. Tak samo jak na poczatku sluchamy sie wzajemnie i
              duuuuzo rozmawiamy, tylko tematy sie zmienily - kiedys chcielismy SIE poznac,
              teraz chcemy znac swoje ZDANIE. Z tym sexem to jest roznie - ochota, owszem
              jest, ale czesto daje znac o sobie zmeczenie (w przymierzalni nie probowalismy
              nigdy smile) No i na szczescie teraz sex nie ogranicza sie tylko do chemii, jak
              po trzech tygodniach znajomosci, towarzyszy mu cos znacznie glebszego.
              Moj maz, podobnie jak maz ashan, nie lubi makijazu. Ale z radoscia zakladam
              dla niego nowa bielizna (wybrana zreszta albo przez niego, albo przeze mnie
              pod katem jego upodoban), z bijacym sercem biegne na spotkanie gdzies na
              miescie, ale jest to inne bicie niz przed kilku laty, daje sie zaprosic do
              kina czy na koncert, ale tez wiem, ze inne sa intencje, podobnie z kawiarnia...
              Niby gesty te same, ale kryje sie pod nimi cos innego niz na poczatku
              znajomosci.
              Pamietam, ze jakos tak po trzech, czy czterech miesiacach bycia razem moz,
              wtedy jeszcze nie maz, westchnal i powiedzial" "Chcialbym, zeby ten etap tanca
              godowego byl juz za nami".
              A wiec puszenie pior za nami, teraz BUDUJEMY gniazdo.
              • aniaasi Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 10.11.03, 11:51
                Tak, tak, ja też mam podejrzenie, że to mąż Aagaci...smile

                Nie mogę Ci wprawdzie odpowiedzieć na pytanie, bośmy się nie pobrali ale 7 lat
                stażu to już jak niejedno małżeństwo, co?
                A staramy się chyba dalej tak jak kiedyś - teraz jest nasza córeczka, zaraz
                będzie druga, więc to staranie siłą rzeczy jest trochę inne, ale... hmmm,
                niech pomyślę:
                nawet jak nie wychodzę z domu, to się maluję,
                zwijam niezmiennie skarpety w kulki,
                dbam o figurę i jej odpowiednie przykrycie smile
                gotuję co tylko mu się zamarzy,
                mówię "kocham Cię" z własnej nieprzymuszonej woli,
                podziwiam, robię niespodzianki, jestem zazdrosna...

                ale:
                krzyczę jak chrapie,
                wkurzam się jeśli notorycznie instynt odpoczywania bierze górę nad
                odpowiedzialnością i poczuciem przyzwoitości,
                wymiguję się (nieskutecznie) od załatwiania zmiany opon lub ostrzenia noży,
                ale to drobne grzeszki i tak zakorzenione, że próba ich wyplenienia mogłaby
                się zakończyć katastrofą.. smile))

                Poza tym - dostaję kwiaty i prezenty, słyszę komplementy, jestem mile
                zaskakiwana wcześniejszym niż planowany powrotem do domu, nigdy nie słyszę, że
                mam czegoś sobie nie kupować-a wręcz przeciwnie, czuję miły dotyk na włosach
                kiedy mieszam zupę, mam poczucie, że jest dobrze nam obojgu.

                Fakt - szaleńcze maratony seksualne już z rzadka, inny tryb życia (no ale nie
                jesteśmy coraz młodsi przecież...), nieco mniej żywiołowo, ale i bez kłótni,
                bez cichych dni - po prostu dobrze. Nie pamiętam kiedy ostatnio płakałam,
                kiedy się kłóciliśmy.
                A chyba ślub by już teraz tego nie zmienił, co?

                Więc chyba zmieniło się w miarę upływu czasu ale na lepsze. Nie bez wysiłku, o
                nie smile
                Ania
                • aagacia Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 10.11.03, 18:32
                  o wy czarownice wink
    • atagag Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 12.11.03, 08:41
      Nie jesteśmy jeszcze po slubie, a juz widzę duże zmiany u partnera. Ostatnio
      dowiedziałam się, że że dla niego wszystko, a dla mnie nic. Jak on potrzebował
      pomocy (pieniądze na alimenty, podatki, zus-y, itp.) zawsze mógł na mnir
      liczyć, ale kiedy zagadnęłam, czy gdyby zabrakło mi na alimenty, mogę na niego
      liczyć, usłyszałam, że to moja sprawa. Ostanio zagadnęłam o uregulowaniu spraw
      majątkowych. On ma dom, w który włożyłam troche swoich pieniędzy i pracy,
      opłacam wszystkie rachunki, wzięłam kredyt na jego budowę i czego się
      dowiedziałam, że owszem możemy uregulować sprawy, ale na jego warunkach, tzn.
      udział w wartości domu, a nie w środkach jakie włożyliśmy (dom jest więcej wart
      niż pieniądze jakie włożyliśmy w jego budowę). Uważam, że jest to krzywdzące,
      kiedy mu o tym powiedziałam, że czuję sie upokorzona żebrząc, on powiedział,że
      przesadzam. Ponadto mamy dzieci i on za żadne skarby nie chciałby oddać mojemu
      ani grosza, nawet z tego co jest moje. Jednym słowem, żeby mieć, mógłby nawet
      mnie oszukać. Przykro mi, że pieniądze okazały się silniejsze. On pokazał swoja
      prawdziwą twarz. Jest mi ciężko, nie mam z kim porozmawiać, nigdy nikomu się
      nie żaliłam, wszystko dusiłam w sobie. Jednak czuję, że muszę z kimś
      porozmawiać. Dobrze, że istnieje takie forum. Pisać mi chyba będize łatwiej,
      niż rozmawiać.
      • ashan Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 12.11.03, 09:04
        Witaj Atagag smile)). Dobrze, ze tu trafiłaś. Pisz - to pomaga uporządkować
        myśli, uspokoić się, nabrać dystansu do swoich kłopotów.
        pozdrawiam ciepło
        ashan
        • naturella Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 12.11.03, 09:13
          U nas ślub nic nie zmienił. Mieszkaliśmy razem przed dwa lata. Po pół roku
          znajomości skończyły sie te pierwsze endorfiny, czyli to szaleńcze puszenie
          piór, a zaczęła się prawdziwa miłośc, z głęnoką przyjaźnią, wsparciem,
          zrozumieniem... Nawet seks jest inny, taki czulszy, delikatniejszy.
          Określiłabym to tak - więcej przytulania, mniej dyszenia (przepraszam, jeśli to
          kogoś uraziło). Slub w naszym życiu był niesamowicie miłym przeżyciem, ale nie
          wpłynął na nasz związek i nasze uczucie.
          • jayin Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 12.11.03, 11:31
            naturella napisała:
            > Określiłabym to tak - więcej przytulania, mniej dyszenia (przepraszam, jeśli
            to kogoś uraziło). Slub w naszym życiu był niesamowicie miłym przeżyciem, ale
            nie wpłynął na nasz związek i nasze uczucie.

            smile))))
            ale wiesz - im więcej lat na karku, to te proporcje znowu się odwrócą smile)
            tylko, że to dyszenie wynikać będzie już nie z gwałtownych namiętności, ale
            spadku kondycjismile))


            i witam serdecznie atagag na forum! smile

            pozdr.

            Joanna
      • piotruspan2000 Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 12.11.03, 19:01
        Pisz, pisz... jezeli ci latwiej... pisz!

        jestemy anonimowi wiec jakby samo z siebie wychodzi...

        anonimowi to chyba nie do konca... mnie od razy zolzy poznaly ze jestem
        aagaci.. nic sie nie da przed nimi ukryc!

        pozdr
        PP
        • jayin Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 12.11.03, 22:30
          PP - bo to nie tak łatwo NIE ROZPOZNAĆ, jak się ma w kącie latającą miotłę i na
          kolanach czarnego kota. Nawet szklana kula nie jest potrzebna smile to po prostu
          wiedźmia intuicja smile

          pozdr.
          (jak to miło powitać "połówka" naszej forumowiczkismile - nie bijcie się tylko o
          kompa smile))!

          pozdr.

          Joanna
    • asiek25 Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 12.11.03, 11:52
      My też nie mamy ślubu, ale mieszkamy ze sobą od 3 lat. Zamieszkalismy razem po
      3 miesiącach znajomości i teraz wiem, że zdecydowanie za szybko. Nie mieliśmy
      czasu, ąby się dobrze zastanowić nad pewnymi rzeczami i wiele spraw sobie
      przemyśleć. Nie jest już tak samo jak na początku, kiedy zyliśmy jak w amoku,
      wychodząc z domu tylko po jedzenie. Ale on nadal jest bardzo czuły i dobry dla
      mnie, często mówi mi że mnie kocha i nawet kiedy rano wstajemy po imprezie,
      kiedy mam rozmazany tusz na policzkach (bo nie chciało mi się zmyć wieczorem
      makijażu) i rozczochrane włosy - nawet wtedy on mówi mi, że jestem piękna.
      Kwiaty nadal dostaję bez okazji, choć już nie tak często. Za to w kinie bywamy
      częściej. Do teatru to ja go zapraszam. A seks ma teraz zupełnie inne barwy i
      odcienie niż kiedyś... Wiem, że gdybyście zapytali jego o to samo, to
      powiedziałby, że zmieniłam się bardzo i to chyba trochę na gorsze. A dlaczego?
      To już zupełnie inna historia, którą pewnie kiedyś Wam opowiem...
      Pozdrawiam
      Asia
      • aagacia Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 12.11.03, 15:15
        witaj asiu smile milo sie czytac smile
        ciekwe ile juz tu nas jest...?
    • piotruspan2000 Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 12.11.03, 18:59
      Alez Wy kobiety macie intuicje... jak szybko domyslilyscie sie kim jestem..
      hihihi...

      rozgryzlyscie mnie!!!! i to tak szybko... bez pytanie dociekania i szemrania...

      ciekawe te wasze opinie o zwiazkach... o waszych zwiazkach... zwiazek dojrzewa
      w waszych oczach, zmieniaja sie wartosci na glebsze i bardziej 'do
      przezywania'.. o tym sexie z przymierzalni i skarpetach to bylo w przenosni...
      ale ciesze sie ze zostalem zrozumiany...

      zauwazylscie rowniez ze Wasi partnerzy moga nieco inaczej patrzec na te
      zmiany... ciekawe jakie bylyby ich opinie...

      mysle ze to bardzo indywidualne... zalezne od Jego samego i od Zwiazku... i od
      Ciebie...

      Obserwujac zwiazki w pracy, na ulicy, na urlopie, w sklepie itd. nie moge
      oprzec sie wrazeniu ze zwiazek z czasem 'powszednieje'... staje sie szara
      codziennoscia.. ona czyta ksiazki albo gada przez telefon.. on wpatrzony w
      bande facetow ganiajacych za pilka... jakby ze soba a obok siebie... mniej
      przytulania... cieplych rozmow... kwiatow... itd.

      mniej takiej spontanicznosci... milosc tak ale raczej od swieta... nie kiedy
      On chce tylko kiedy Ja chce...

      Mlode zwiazki 'gruchaja' jak galabeczki...
      Starsze, dojrzale zwiazki jak para lwow... On samotnie wypoczywajacy... Ona z
      dzieciakami...

      Co Wy na to?

      PP

      Co Wy na to?
      • atagag Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 02.12.03, 12:44
        Święta prawda, on odpoczywa, a ja obiad, pranie, sprzatanie, dzieci itp, itd.
        Niby jest fajnie, on mnie kocha, zapewnia o miłości, jest czuły, ale ... Nie
        żałuję, że jestem z nim, mimo, że często się kłócimy (złaszcza o dzieci).
        Kocham go, jesteśmy szczęśliwi, ale są zadry i one bardzo bolą.
        • nooleczka Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 15.12.03, 19:58
          Atagag, a dzieci jego? twoje? czy wspólne?


          Pozdrawiam, Ania
          • atagag Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 16.12.03, 08:01
            I moje i jego
            • nooleczka Re: Czy Twoj partner zmienił się po ślubie? 16.12.03, 12:26
              Atagag, napisałaś że się często kłócicie o dzieci, no właśnie... czy to tak
              wygląda jak napisałam w wątku o faworyzowaniu? Bo jeśli tak, to napisz prosze
              coś więcej, jak też jestem "utopiona" w takich kłótniach i nie wiem jak z tego
              wybrnąć.
              Czy też może bardziej chodzi o sprawy majątkowe? To tez znam z autopsji sad
              Wiem jak to jest - jego dziecko, moje dziecko. On nie będzie łożył na moje, ja
              nie będę na jego. Miedzy innnymi dlatego nie mieszkamy razem sad Juz sama nie
              weim do czego ten mój zwiazek prowadzi sad

              pozdrawiam, Ania
    • alfa36 TAK 19.12.03, 18:20
      Wydawalo mi się, że wychodzę za najlepszego faceta na świecie. Szybko okazało
      się, że zaczynamy się kłócić, a ostatnie zdanie zawsze należy do męża. Dodam,
      ze, aby być z nim pokonałam mnóstwo trudnosci. Wyksztalcona, młoda dziewczyna,
      z pozycją zawodową i 10 lat starszy wdowiec z 10 letnim dzieckiem. Nie
      chciałabym znaleźć się wtedy na miejscu rodziców. Ile ja wtedy nocy
      przepłakalam - z jednej strony On - a widzialam wtedy tylko zalety, z drugiej
      ja-wychuchana córeczka rodziców, nie powiem też mialam wątpliwości. Teraz wiem,
      że moja ukochana mama też wylala morze łez. Podziwiam właśnie teraz rodziców za
      spokój, choć wiem ile ten spokój kosztował ich zdrowia. No i w końcu
      postanowiłam -wyszlam za mąż. I wtedy skończyła się sielanka. Kocham mojego
      męża. Wiem, że stara się (w międzyczasie stracił pracę), ale przybiła nas proza
      życia. I kłócimy się - powod ostatnio tylko jeden - jego dziecko. Jestem
      macochą,naprawdę nie potrafię być mamą dla tego dziecka, mogę co najwyżej być
      jego opiekunką, a to w zestawieniu z nastolatkiem daje mieszankę wybuchową. I
      to też jest powod wiecznego niezadowolenia mojego męża. On szukał (wcale się
      nie dziwię)zony i matki. Znalazł tylko żonę. A wracając do głównego watku: może
      mój maż sie nie zmienił, może ja mialam o życiu z nim inne wyobrażenie.
      Piotruspan napisał "czy dbacie o swoje zwiazki czy raczej osiagnelyscie juz
      zamierzony cel". Ja staram się dbać, tyle, że coraz częściej mam wrażenie, że
      moj mąż osiągnął swoj cel.
      • nooleczka Re: TAK 22.12.03, 13:08
        alfa36 napisała:
        > życia. I kłócimy się - powod ostatnio tylko jeden - jego dziecko. Jestem
        > macochą,naprawdę nie potrafię być mamą dla tego dziecka, mogę co najwyżej być
        > jego opiekunką, a to w zestawieniu z nastolatkiem daje mieszankę wybuchową. I
        > to też jest powod wiecznego niezadowolenia mojego męża. On szukał (wcale się
        > nie dziwię)zony i matki. Znalazł tylko żonę.

        Alfa, a nie myśleliście o własnym bejbiku? Ty pokazałabyś mu jak wspaniałą
        matką potrafisz być; on - miałby wtedy i zonę, i matkę. Wilk syty i owca cała.

        Pozdrawiam, Ania
        • alfa36 Re: TAK 22.12.03, 19:57
          Nooleczka, czy myślisz, ze dziecko (wspólne) moze poprawić funkcjonowanie
          zwiąku? Ponoc maluch to oprócz oczywistej radości, także wiele pracy. A tak
          naprawdę to myślę bardzo poważnie o dziecku. Choć trochę sie boję, że bedzie
          nam trudno, ze wrecz przybędzie nam powodów do kłótni.
          • chalsia Re: TAK 22.12.03, 21:49
            Pamietaj o jednej prawdzie - dziecko NIGDY nie rozwiąże problemów. W związku, w
            którym jest dobrze - dziecko wzmacnia więzy, w związku, w którym dzieje się coś
            nie tak, są problemy - dziecko je tylko wyostrza i przez to może doprowadzić do
            jego rozpadu (co bardzo często, o ile nie zawsze, sie dzieje).

            Pozdrawiam,
            Chalsia
          • nooleczka Re: TAK 23.12.03, 14:47
            A co Twój m. na ten temat sądzi? Rozmawiałaś z nim o dziecku?
            Ogólnie zgadzam się z tym co napisała chalsia, ale jeśli Twój luby też chce
            dziecka, to moze odnaleźlibyście szczęscie jako rodzice?


            ania
            • chalsia Re: TAK 23.12.03, 22:23
              Mój eks chciał dziecka. (Generalnie zawsze zdecydowanie bardziej niż ja).
              Już po rozstaniu okazało sie, że on myślał w taki właśnie głupi sposób, że
              dziecko "naprawi" związek. Jemu już coś w naszym związku nie pasowało przed
              poczęciem dziecka. Gdybym wiedziała, że on ma z czymś problem, to nie
              zdecydowałabym się na ciążę.
              To tak gwoli przestrogi.

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • alfa36 Re: TAK 03.01.04, 19:42
                Mój mąż nie nalega i nie nalegał. Mam wrazenie, że nie lubi mówic o dziecku.
                Raczej jego syn porusza ten temat (w Wigilię składając mi życzenia powiedzial,
                ze chcialby wreszcie doczekać sie brata). Byłam juz w ciazy, niestety w 10
                tygodniu poronilam. Moglam więc przez kilka tygodno zaobserwowac zachowanie
                meża. Widziałam, ze sie cieszył, ale wybuchu entuzjazmu przy dwóch kreskach nie
                było. (szczerze mowiąc zawiodłam się, wypbrażałam sobie, że będzie skakał z
                radosci). To dziecko bylo jak najbardziej zaplanowane, ale co bedzie dalej nie
                potrafię przewidzieć. Kłócimy się coraz więcej. Powód jest jeden-zachowanie
                jego syna. Ja mam zupełnie inne wyobrażenie, co do wychowywania dziecka (ale ja
                nie mam żadnych doświadczeń). To, czy się zdecyduję (mój maż po skierowanym
                wprost pytaniu, czy chce mieć dziecko odpowiedzial twierdzaco, ja jednak czuję,
                że tak naprawdę to jest to mu obojętne -kiedyś - zresztą przy okazji kłótni -
                powiedział "ja już dziecko mam"), będzie zależalo od tego, jak ułożą sie
                stosunki między nami. Póki co doszlam do wniosku, że najwygodniej dla mnie
                będzie nie wtrącać się w zycie nastoletniego syna meża-nie zmuszac do nauki,
                pozwolić na totalny bałagan, nie mieć nic przeciwko siedzeniu przed telewizorem
                itd. Tylko nie wiem, do czego to moze doprowadzić.
                Pozdrawiam zimowo, życzac szczesliwego Nowego Roku, bez problemow z bylymi i
                ich dziecmi
                • jayin Re: TAK 03.01.04, 23:09
                  alfa, dla mnie to wygląda tak:

                  - wykształcenie, naukę jego syna sobie odpuść - od tego są rodzice, faktycznie.
                  poziom wykształcenia Jego syna nie wpływa na Ciebie przecież. można odpuścic.
                  niech się zajma tym rodzice.

                  - bałagan - jeśli bałagani w Waszym domu, to egzekwuj. bo to też twoj teren po
                  czesci i masz prawo do wymagan co do tego (zakladam zreszta ze i tak to Ty
                  dbasz o porzadek w domu, jak to w wiekszosci przypadkow damsko-meskich bywa:>
                  wiec nie odpuszczaj sobie ani o cal szacunku dla swojej roboty i trzymania
                  porzadku w domu!) - chyba, ze jestescie w stanie miec jeden pokoj w mieszkaniu
                  WYLACZNIE do dyspozycji Jego syna, wtedy tamniech sobie ma sodome i gomore,
                  byle nic nie uciekalo na wlasnych nożkach do innych pokoi, np. nieuprane
                  skarpetki spod łóżka, czy kurz z półeksmile - na reszcie terenu powinien trzymac
                  sie WSPÓLNYCH zasad waszych. i kropka.

                  podobnie z zachowaniem sie. jesli dziecko bywa niegrzeczne, to pol gwizdka jak
                  sobie rodzice na takie zachowanie dziecka wobec siebie np. pozwalaja. ale ty
                  nie musisz. mas prawo i w razie czego powinnaś wymagac zeby w stosunku do
                  Ciebie byl conajmniej "chulturalny":> (co mam nadzieje ma miejsce???! smile - bo
                  roznie bywa).

                  ogolnie wiec - jesli bezposrednio tyczy sie cos ciebie - masz prawo reagowac,
                  ingerowac itd. jesli nie (tak jak nauka, psucie wzorku przed tv) - to sprawa
                  dziecka i jego rodzicow.

                  pozdr.

                  Joanna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka