konkubinka
17.12.03, 11:48
no właśnie..naprawde jestem bez sił.Bez sił do eks , bez sił do mojego eks ,
bez sił do mojego M.
Mam wrazenie ze jestem wsrod niewidzialnych scian i do nich mowie .
Kurcze , nie wiem co zrobic.Moze poprostu przesadzam?Moze jestem za dobra
macochą?Moze ojczym powinien byc surowy .Wczoraj powiedzial mi ze
rozpieszczanie dziecka nalezy do jego ojca , a do ojczyma nalezy dbanie o
porzadek i zawozenie dziecka do szkoly.Niektore z was znaja moj problem.Moj
Pan nie akceptuje mego dziecka , ja daje jego corce z siebie wszystko.Wczoraj
dostalam atrakcyjna propozycje wyjazdu za granice z dziecmi.Gdy M uslyszal o
tym (a od miesiecy slyszy ze odcejde jak tylko bedzie okazja)powiedzial ze
chce uszczesliwic starsze dziecko kosztem mlodszego , ze chce odseparowac je
od niego , ze chce zwiac.
I znowu to ja.Wszytsko na moich barkach.A on nie widzi nic.Tylko swoje ego.A
wystarczyloby sie odrobine zmienic i bylibysmy szczesliwa rodzina.
Dzis caly dzien wyje , bo jak nie pojade to strace szanse ale przeciez moje
dzieci maja tu ojcow.