Dodaj do ulubionych

bezczelnosc ASO

17.05.04, 16:38
kochani,

jakie sa wasze doswiadczenia z ASO waszych aut??? bo ja to chyba mam pecha.
pojechalam ostatnio do nich z dwiema rzeczami do naprawy: bagaznik mi sie nie
otwieral (po naprawie w warsztacie po kilku godzinach znowu zamek sie zepsul)
i wskaznik paliwa (pisalam tu kiedys o tym) mimo kilkakrotnego walniecia w
deske nadal nie zaskoczyl.
czekalam na naprawe dwie godziny.
po dwoch godzinach okazalo sie, ze wskaznik jest naprawiony, powodem bylo
zabrudzenie "..." (zapomnialam slowa, cos na "p") plywaka i ze jesli usterka
sie powtorzy, to trzeba bedzie zrobic nowy "p... plywaka", co bedzie
kosztowalo kilkaset zl.
bagaznika natomiast nie dalo sie naprawic, bo zamek jest kom pletnie zatarty,
trzeba zamowic u nich czesc, oni sa sprowadza za 2 tygodnie i zaplacic -
oczywiscie- kilkaset zl, jesli to ma byc "zamek pod kluczyk", czyli otwierany
kluczykiem od stacyjki.
w kasie wybulilam 104 zl.
kiedy przejechalam pare krokow, zorientowalam sie, ze wskaznik zuzycia paliwa
nadal nie dziala, a wiec nie zostal naprawiony.
zastanawiam sie, za co zaplacilam te 104 zl. Za przejrzenie stosu starych
pism dla kobiet oraz motoryzacyjnych? za umycie auta i zmoczenie woda
wycieraczek w srodku? za wygniecenie tylkiem skorzanej kanapy w salonie ASO?

zastanawiam sie tez czy zazadac od nich zwrotu kasy czy tez chciec zeby mi
naprawili ten cholerny wskaznik i odjeli od ceny te 104 zl, ktote ktore im
zaplacilam za nic.
zastanawiam sie tez czy nie lepiej olac ten wskaznik, bo i takco do ilosci
paliwa w baku orientuje sie po cyferkach ktore mi sie wyswietlaja na desce.

ktos tu kiedys madrze napisala, ze mechanicy z ASO to glupki w markowych
kombinezonach czy jakos tak. dodalabymj, ze glupki bezczelne.
ale moze to ja mam nie po kolei, ze w ogole bawie w ASO.

pozdrawiam was serdecznie

lip
Obserwuj wątek
    • niknejm Re: bezczelnosc ASO 17.05.04, 17:39
      Zmień ASO.
      Ja ze swojego jestem zadowolony. I jeszcze mam zniżki :-)

      Pzdr
      Niknejm
      • art_0 Re: bezczelnosc ASO 17.05.04, 19:18
        Ja tez jestem zadowolony. Ale ojciec kolezanki - posiadasz Ssang Yung Musso -
        juz nie. Serwisuje je w roznych ASO Daewoo, gdyz za kazdym razem cos nie gra.
        Ogolnie to nie maja pojecia na temat tego auta. No, ale nie o tym chcialem
        napisac. Pewnego razu przebil opone, zatrzymal sie i chcial wyciagnac zapas.
        Zgadnijcie co sie okazalo. Brawo zgadliscie - ktos mu go ukradl! Niestety nie
        jest w stanie ustalic w ktorym ASO to bylo. Jak dla mnie to najwiekszy przekret
        w ASO o jakim slyszalem.

        Art
        • niknejm Re: bezczelnosc ASO 18.05.04, 15:36
          art_0 napisał:

          > Jak dla mnie to najwiekszy przekret
          > w ASO o jakim slyszalem.

          Małe piwo. Pewnemu gościowi nie dość, że wyjęli poduszki powietrzne, to jeszcze
          podłączyli sprytny układzik, żeby symulował obecność tych poduszek. Dzięki temu
          nie świeciła się lampka SRS.

          Ja ze swojego ASO jestem zadowolony - co jednak nie wpływa na fakt, że w czasie
          przeglądów waruję przy aucie. Kiedyś w jednym ASO próbowano mnie wygonić z
          hali. Powiedziałem krótko - ja 'out' to samochód też 'out'. Kazałem opuścić
          auto z podnośnika i wyjechałem stamtąd ku konsternacji kierownictwa i
          mechaników :-) A mieli na mnie zarobić ładną sumkę... Cóż, zarobiło inne ASO...

          Pzdr
          Niknejm
    • sherlock_holmes Re: bezczelnosc ASO 17.05.04, 20:10
      Moj kolega ze szkoly sredniej pracuje jako obsluga klienta w ASO Renault. Kiedys wymienial mi w samochodzie uszczelke pod glowica - sam nie bylem wtedy fizycznie w stanie wykonac ciezkiej pracy. Byl na tyle inteligentny, ze jedna srube dokrecil sila ok. 80Nm, a potem dopiero zabral sie za WKRECANIE pozostalych - po mojej ostrej interwencji. Wczesniej przy sciaganiu glowicy nie spuscil plynu chlodzacego, dzieki czemu musialem jeszcze wymienic olej :(
      Gosc skonczyl technikum samochodowe i jest mgr inz po POlitechnice. Na dodatek jego ojciec od kilkunastu lat prowadzi serwis samochodow - wiec chlopak powinien miec jakies pojecie o samochodach... Jesli taki typ przyjmuje do naprawy samochody, to co sie z nimi dzieje potem?
      PS. W serwisie ojca tego goscia kiedys znajomej regulowali zawory. Troszke sie pomylili i ustawili wydechowe z luzem ssacych i vice versa. Zawory w samochodzie znajomej sa w dwoch rzedach, kolektor ssacy idzie z jednej, a wydechowy z drugiej strony silnika. Jakby bylo malo, nie dokrecili filtru oleju (olej sie wrecz wylewal) i zgubuli prowadnice kabli zaplonowych... Czyli nie tylko w ASO nie potrafia.

      PS2. Postrasz sadem konsumenckim, to im zmieknie rura i moze ci dobrze zrobia w koncu - albo oddadza pienaidze.
    • mejson.e5 Re: bezczelnosc ASO 17.05.04, 20:28
      Nie korzystam z ASO, ale jak to zrobiłem, to z jednej wypuścili mnie z otwartą
      maską i bez żarówek postojowych a w drugiej urwali mi nowe przewody zapłonowe.

      Wolę do pana Witka, jeszcze mnie nie zawiódł...

      Mejson
    • ernest_linnhoff Re: bezczelnosc ASO 18.05.04, 01:26
      W dotychczasowej swej karierze kierowcy korzystalem/am z uslug serwisow: Fiata,
      Opla, Seata, Nissana, Hondy. W sumie zebraloby sie kilkanascie przegladow.
      Moje obserwacje uzbieralyby sie na calkiem pokazna ksiazke ;-) Pierwszy
      samochod kupilem w 95 roku, wtedy jeszcze siec serwisowa nie byla tak
      rozbudowana jak teraz. A moze mam tylko takie odczucie. W kazdym razie pamietam
      pierwszy "przeglad". Zawiozlem banke oleju Quaker State, mechanik zobaczyl i
      pyta:" ten olej to pan pewnie przywiozl bo tani? co to za olej?". hehe.
      Zapytalem go, czy zna klasy lepkosci oleju. I to byl blad taktyczny, bo facet
      sie obrazil i nie odzywal ;-) Bylo tez kilka "wojenek". Z biegiem czasu
      natrafilem jednak na aso, ktore przypadly mi do gustu i tego sie trzymam.
      Potrafia zmienic filtry, plyny itd - a to juz duzo ;-)
    • mrzagi01 Re: bezczelnosc ASO 18.05.04, 09:02
      loveandpeace napisała:

      > ktos tu kiedys madrze napisala, ze mechanicy z ASO to glupki w markowych
      > kombinezonach czy jakos tak. dodalabymj, ze glupki bezczelne.
      > ale moze to ja mam nie po kolei, ze w ogole bawie w ASO.

      sama to powiedzialas ;) ale jezeli twoje auto nie jest na gwarancji zastanow
      sie co czynisz. koniecznosc korzystania z uslug jamochłonów jest jednym z
      argumentow dla ktorych nie decyduje sie na zakup nowego auta z salonu.
      • loveandpeace Re: bezczelnosc ASO 18.05.04, 11:40
        pewnie masz racje... zasugerowalam sie keidys tym ze w oglosZeniach o sprzedazy
        aut podaja czesto jako atut "serwisowany w aso", wiec wydawalo mi sie, ze aso
        to taki szczyt dobrej jakosci serwisowania... czlowiek nigdy ne przestaje sie
        uczyc :-)

        serdecznie

        lip
        • mrzagi01 zasada nr. 2 18.05.04, 14:37
          Nigdy, przenigdy nie jedz na przeglad techniczny do macierzystego serwisu.
          Sukinkoty wynajda cuda, liczac ze zrezygnowany czlowiek pozwoli im wymienic pol
          auta zeby "miec z glowy". Majac Uaza przestalem nawet jezdzic do kumpla do ZE
          bo za kazdym razem "przy okazji" usilowal mi opylic jakas lewizne ;).
          najlepiej przeglady robic tam gdzie naprawiaja ciezarowki- im wieksze tym
          lepiej.
    • typson Re: bezczelnosc ASO 18.05.04, 12:14
      kaske, przynajmniej czesc powinni Ci zwrocic. Jest cos takiego jak rekojmia.
      Mozesz tez w ramach ugody zarzadac, by zmienili Ci ten czujnik ale juz nie
      placic za robocizne.

      Wskaznik powinnas miec sprwawny. Nie zawsze mozna tankowac do pelna. Czasem
      mozesz nie miec tyle gotowki a karty nie beda przyjmowac. I wtedy lepiej miec
      wskaznik.

      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka