03.06.12, 15:06
Wczoraj miałem okazję parę kilometrów przejechać nową c klasą z podstawowym silnikiem i jestem zachwycony. Niecałe 160 koni w podstawowym benzynowym silniku, wykończenie rewelacyjne, w środku przyjemnie dopasowany. I nawet po wyłączeniu esp da się lekko pobawić tylnym napędem - puste ronda, czy nawet głupie włączanie się z podporządkowanej sprawiają mnóstwo frajdy.
Spodziewałem się zawieszenia miękkiego i kanapowego, tymczasem było bardzo fajnie sprężyste i zwarte, tak że chce się czasem szybciej przejechać zakręt.
Ale najbardziej zachwycony byłem światłami, które same sobie decydowały jak mają świecić. Mają kilka ustawień, zależnie od prędkości świecą szerzej lub dalej, a jeszcze lepsze są światła drogowe, które same wyłączają się gdy z przeciwka pojawia się inne auto - rewelacja.

A spalanie? Cóż, cholera wie jakie było, średnia z 650 km wyszła 12.8 ale nikt tego auta raczej nie oszczędzał ;)
Obserwuj wątek
    • sven_b Re: C180 04.06.12, 08:53
      Mercedesy czai Frax. Ja nie rozróżniam. Z nazwami jest coś nie tak. Są np. E200 ale jeszcze W124. Jak dla mnie albo jedno albo drugie. Ale wiem, że to dobre wozy są:)
      • marekatlanta71 Re: C180 04.06.12, 21:02
        Raczej były - Mercedes miał sporo problemów z jakością w ostatnich latach. Podobno jest ostatnio lepiej.
        • franek-b Re: C180 04.06.12, 23:11
          A od kiedy niezawodność świadczy o tym, że auto jest dobre lub nie?
          autokult.pl/2012/05/28/kolejne-ferrari-ff-splonelo-tym-razem-w-polsce
          Ferrari to muszą być wyjątkowo słabe auta w porównaniu do np. corolli, bo psuje się częściej, płonie częściej i do tego więcej pali :-)
          No i taksiarze w DE nie wiedzą co robią bo nieustannie kupują E klasy i robię 400 tyś km w 2 lata.
          • tomek854 Re: C180 05.06.12, 00:18
            Akurat to nie bezawaryjność może być tego przyczyną.

            Nasza firma też Sprinterami stoi ale tylko dlatego, że Mercedes daje gwarancję bez limitu kilometrów. Szef otwarcie mówi, że gdyby nie to, to już dawno byśmy jeździli Vauxhallami Movano albo Fordami Transitami, które co prawda gwarancje mają ograniczane, ale za to psują się o wiele mniej. A i tak się zastanawia, bo Mercedesa serwis jest gówniany a do tego zawsze kombinują jakby tu się wykrecić od naprawy...
            • franek-b Re: C180 05.06.12, 09:20
              > Akurat to nie bezawaryjność może być tego przyczyną.

              Bezawaryjność na pewno nie jest przyczyną, co najwyżej awaryjność.

              > Nasza firma też Sprinterami stoi ale tylko dlatego, że Mercedes daje gwarancję
              > bez limitu kilometrów. Szef otwarcie mówi, że gdyby nie to, to już dawno byśmy
              > jeździli Vauxhallami Movano albo Fordami Transitami, które co prawda gwarancje
              > mają ograniczane, ale za to psują się o wiele mniej. A i tak się zastanawia, bo
              > Mercedesa serwis jest gówniany a do tego zawsze kombinują jakby tu się wykreci
              > ć od naprawy...

              Ale po pierwsze primo nie o to chodzi w tym co napisałem. Kupując auto, kupujesz cały pakiet, i jak widać cały pakiet mimo wszystko lepiej wychodzi niż u konkurencji.

              A po drugie primo, czy naprawdę uważasz, że sprowadzenie wszystkiego do jednego wymiaru tj. bezawaryjnosci jest uprawnione? Czyli, nieważne co auto oferuje np. super się prowadzi, ma lepsze wyposażenie, nowocześniejsze, większą sieć serwisową, tradycje, komfort, większą gamę silnikową, wersje nadwoziowe itd ale 'jest gorsze' bo jest trochę bardziej awaryjne.
              Jeśli tak, to ok, możemy dyskutowac dalej :-)
              • crannmer Bez przezadyzmu 05.06.12, 10:04
                franek-b napisał:
                > A po drugie primo, czy naprawdę uważasz, że sprowadzenie wszystkiego do jednego
                > wymiaru tj. bezawaryjnosci jest uprawnione?

                Nie popadajmy w skrajnosci, bo sprowadzimy sprawe do absurdu.
                Wzgledna bezawaryjnosc i trwalosc jest jednym ze znaczacych cech skladajacych sie na ocene calkowita. I jest cecha tym wazniejsza, im bardziej rzeczony pojazd jest narzedziem do przemieszczania sie, koniecznym w zyciu prywatnym lub/i zawodowym.

                Pojazd moze byc najpiekniejszy, najseksowniejszy i prowadzic sie jak gokart na pokrytej klejem nawierzchni. Ale jesli konieczne sa czeste wizyty w serwisie (o padnieciach i holowaniach nawet nie wspominam) i spore naklady czasowe i finansowe na usuniecie skutkow niesprawnosci (w tym rowniez zachody na organizacje pojazdow zastepczych, odkrecanie niedoszlych do skutku terminow itp. plus stres z tym zwiazany), to zalety i piekno samego pojazdu coraz bardziej przesuwaja sie w tlo.

                Potencjalna zawodnosc i wrazliwosc mozna zniesc w przypadku zabawki i ktoregos z kolei samochodu w parku pojazdow. Jednak w przypadku podstawowego srodka transportu jest to jeden z wazniejszych aspektow.

                Szczegolnie w przypadku problemow zupelnie niepotrzebnych, jak ewidentnie zle zabezpieczenie antykorozyjne niektorych rocznikow Mercedesow. W polaczeniu z zasadnicza niechecia tej firmy do uznawania jakichkolwiek roszczen pogwarancyjnych (gwarancyjnych zreszta tez).
                • franek-b Re: Bez przezadyzmu 05.06.12, 11:37
                  > Nie popadajmy w skrajnosci, bo sprowadzimy sprawe do absurdu.

                  Zdaje się, że nie ja sprowadziłem sprawę do absurdu.

                  > Wzgledna bezawaryjnosc i trwalosc jest jednym ze znaczacych cech skladajacych s
                  > ie na ocene calkowita. I jest cecha tym wazniejsza, im bardziej rzeczony pojazd
                  > jest narzedziem do przemieszczania sie, koniecznym w zyciu prywatnym lub/i zaw
                  > odowym.

                  Już w tym zdaniu dokonałeś roszerzenia przedmiotu dyskusji, czyli powiększyłeś zestaw cech o trwałość.
                  A po drugie istotność jest tak naprawdę wagą subiektywną. Ja zaprotestowałem do sprowadzania sprawy do jednego wymiaru czyli bezawaryjności. Ty piszesz, że jest ważny a czasem bardzo ważny. A moje stanowisko jest takie (i zdaje się, że rynek (doświadczenie) to potwierdza pokazując, że auta o róznym stopniu niezawodności są kupowane), że na ocenę auta składa się znacznie więcej parametrów i każdy indywidualnie określa co jest dla niego ważne.

                  > Pojazd moze byc najpiekniejszy, najseksowniejszy i prowadzic sie jak gokart na
                  > pokrytej klejem nawierzchni. Ale jesli konieczne sa czeste wizyty w serwisie (o
                  > padnieciach i holowaniach nawet nie wspominam) i spore naklady czasowe i finan
                  > sowe na usuniecie skutkow niesprawnosci (w tym rowniez zachody na organizacje p
                  > ojazdow zastepczych, odkrecanie niedoszlych do skutku terminow itp. plus stres
                  > z tym zwiazany), to zalety i piekno samego pojazdu coraz bardziej przesuwaja si
                  > e w tlo.

                  Może tak, a może nie. Dla kogoś kto chce imponować super bryką, by podrywać laski, nie będzie bynajmniej to kategorią wykluczającą.

                  > Potencjalna zawodnosc i wrazliwosc mozna zniesc w przypadku zabawki i ktoregos
                  > z kolei samochodu w parku pojazdow. Jednak w przypadku podstawowego srodka tran
                  > sportu jest to jeden z wazniejszych aspektow.

                  Oczywiście, że tak, ale dla Ciebie. Ponadto jakoś nie mam wrażenia, że pojazdy DB nie spełniają tego wymagania i co roku grubo ponad 1 mln ludzi sądzi podobnie. Ale tutaj odjechaliśmy od tezy zupełnie. Padło stwierdzenie, ze Mercedesy nie są dobre bo bywają zawodne. Ja się z taką tezą nie zgadzam.

                  > Szczegolnie w przypadku problemow zupelnie niepotrzebnych, jak ewidentnie zle z
                  > abezpieczenie antykorozyjne niektorych rocznikow Mercedesow. W polaczeniu z zas
                  > adnicza niechecia tej firmy do uznawania jakichkolwiek roszczen pogwarancyjnych
                  > (gwarancyjnych zreszta tez).

                  Bywa. Tak samo jak samozapłony lexów pewnych roczników też są faktem (co moze potwierdzić nasz forumowy kolega :-) ).
                  • sven_b Re: Bez przezadyzmu 05.06.12, 11:49
                    Ale wiesz Frank, do niedawna było tak, że są na rynku firmy zdolne zawołać swoje auta i usunącć problem jak Toyota, Nissan (wymiana wszystkich diesli 2.8) i są firmy odsyłające z kwitem na zasadzie 'Idż stąd. My sypiemy groszem na French Open i Ocean Race. I pewnie by tak było nadal gdyby nie dwie rzeczy: kryzys i internet, które skutecznie weryfikują zadęcie.
              • tomek854 Re: C180 05.06.12, 17:57
                > Bezawaryjność na pewno nie jest przyczyną, co najwyżej awaryjność.

                Akurat to nie bezawaryjnosć może byc czynnikiem decydującym o zakupie mercedesów, o tym mówiłem.

                > Ale po pierwsze primo nie o to chodzi w tym co napisałem. Kupując auto, kupujes
                > z cały pakiet, i jak widać cały pakiet mimo wszystko lepiej wychodzi niż u konk
                > urencji.

                Ale od roku nie kupujemy już fabrycznie nowych tylko roczne a jeśli chodzi o fabrycznie nowe to testowaliśmy ostatnio Transita... Więc chyba mimo wszystko tak dobrze nie wychodzi... Bo jak zauważył Cranmer, tu nie chodzi o to tylko, że naprawią za darmo jak się popsuje - nasze busy chodzą na okrągło, jak stoi to nie zarabiamy...

                Więc owszem, bezawaryjnosć nie jest jedynym czynnikiem, natomiast koszta generowane przez awaryjność są bardzo znaczącym czynnikiem w przypadku kiedy auto ma na siebie zarabiać - a taki jest cel zakupu auta u nas w firmie i w podobnym celu kupują auta taksówkarze niemieccy.

                Aut na woły robocze nie kupuje się raczej pod kątem tego, czy mają fajne wyposażenie i czy miło się prowadzą...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka