bassooner
02.01.13, 13:24
odebrałem godzinkę temu Tośkę ze szkoły. odebrałem też jej kolegę z klasy, ale i z ulicy - Mikołaja. bawią się akuratnie na pięterku ale ogólnie fajnie dogadują też. ja siedzę w kuchni i gotuję buraczkową na obiad, Mania ogląda kucyki no i właśnie zeszła Tośka... ubrana w ciemno - fioletową suknię żony co jej sięga do kostek (bo żonie przed kolano), do tego czarne rajstopy, botki z Zary o dwa numery za duże, bo ciocia zbyt przyszłościowo zakupiła, czerwony kwiat wpleciony z boku we włosy, wyperfumowana Diunem lubej, co to go na specjalne okazje szczędzi (Miki wypsikany moją) i poprosiła o dwa szampany Piccolo, bo mają do góry randkę... zapytała też lekko sepleniąc, bo dysponuje brakiem dwóch jedynek "czy mogą u siebie zanocować?.... przecież mamy po siedem lat!"...
pytanie: czy muszę już myśleć o jakiejś flincie?