mejson.e5
23.07.04, 17:49
Wydostałem się dzisiaj z W-wy w kierunku wschodnio-południowym (nie było to
łatwe) i przede mną nieprzyjemnosć pakowania i przyjemność długiej jazdy na
Słowację.
Przyjemność, bo lubię długie trasy, szczególnie gdy nigdzie się nie spieszę i
sam ustalam rytm jazdy.
Dlatego długo jeszcze nie zrozumiem pędzących na złamanie karku, z rodziną w
kabinie i rowerami czy deską na dachu.
Pędzących na ... wypoczynek.
Ponieważ nawet moje pełne zrozumienie zachowania takich kierowców wcale mnie
od ich towarzystwa na drodze nie uwolni, postanowiłem wyjechać przed świtem -
o trzeciej rano, po krótkim ale jednak zawsze - wypoczynku.
Mam szansę osiągnąć zakopiankę przed ósmą rano, więc może do granicy zbyt
często bał się nie będę.
Marzy mi się, by z tych wakacyjnych wyjazdów powrócili wszyscy forumowicze,
nie wspominając rodziny czy przyjaciół. By nieobecność kogoś na forum była
efektem zwykłego lenistwa a nie nieszczęścia.
Odpukuję w niemalowane!
A wam jak się zdarza jeździć na upragniony urlop - z gazem i fasonem czy
uprawiając dostojny "crousing"?
Czy wsiadacie do samochodu totalnie zmęczeni pakowaniem i przygotowaniem
samochodu, wykonując ostatnie służbowe telefony?
Czy zrelaksowani wsiadacie nie myśląc gorączkowo,
czego-to-tym-razem-zapomnieliście?
Mnie się to jeszcze nie udało ;-).
Pozdrawiam i odmeldowuję się na dwa tygodnie!
Mejson