Czyli po ponad miesiącu poszukiwań, po obejrzeniu całej masy strasznych strucli kupiłem:
1. Nie to co pierwotnie zamierzałem (miał być wpierw sedan - E90 lub W204, potem mały SUV).
2. Starsze niż pierwotnie chciałem.
3. Ale od dobrego znajomego członka rodziny.
4. Z pewną historią.
5. Z pewnymi rzeczami do "ogarnięcia" od zaraz... ale budżet przewidywał większy wydatek, tak więc nie ma najmniejszego kłopotu z tym.
A tak wygląda "nowy" nabytek:
Jeszcze nie umyty, jeszcze nie posprzątany... ale już widać, jaki dzik :D