mejson.e
19.09.04, 22:35
Nosi wilk razy kilka...
Dzisiaj powtórzyłem błąd sprzed 60 kkm - założyłem, że inni jeżdżą tak, jak
mnie się wydaje, że jeżdżą.
Zapomniałem o prawie Murphy'ego.
Skręcam sobie w prawo w główną na skrzyżowaniu, przede mną stary maluszek z
emerytem na pokładzie, patrzę w lewo - przejechał samochód i zrobiło się pusto.
Mimo zamkniętych okien słyszę ryk silnika malucha - rusza z miejsca, więc i ja
ruszam, spojrzałem jeszcze ostatni raz w lewo i ... bum!
Maluch ruszył się o pięć centymetrów i zatrzymał a ja nie...
Efekt - u malucha: urwana plastikowa listwa (wyłamany zatrzask), wylazł też
blachowkręt trzymający końcówkę zderzaka i odpadła nitka szpachly z nadkola; u
mnie: wgięty na centymetr błotnik.
Podobny numer miałem 60 kkm temu - tam facet nie tylko się zatrzymał, ale
nawet cofnął.
Znowu zapomniałem, że wycinki sytuacji obserwowanych na drodze podczas
krecenia głową i ślepiami w kierunkach możliwych zagrożeń, nie zawsze
podpowiedzą nam pełny przebieg zdarzeń w otoczeniu.
Trzeba jeździć tak, jak pracują w CIA - sprawdzić, potem jeszcze raz a gdy już
jesteśmy pewni, ze sprawdzono na 100%, wtedy ... sprawdzić jeszcze raz.
I jak tu się teraz wymandrzać z taką cenzurka w dzienniczku ... ?
Oj, Mejson, Mejson...