sven_b
11.09.16, 08:44
Przez ostatni miesiąc obejrzałem kilka samochodów, głównie Toyot 4x4 i jednoznacznie stwierdzam, że jeden sprzedawca na dziesięciu rozumie termin 'stan kolekcjonerski'. Za to wszyscy deklarują, że zajmują się tym profesjonalnie i z chęcią tym określeniem się posługują. Sprzedając LC60 pokazałem człowiekowi listę z zakresu prac z dołączonymi fakturami, zdjęciami i wykazem części. Tutaj, z moich poszukiwań jeden sprzedawca potrafił przedstawić faktury, które w ok. 60% pokrywały się w deklarowanymi wymianami. Reszcie natomiast musiałbym zaufać, bo ograniczyli się do przekazu na gębę. Za to baśnie snują niebywałe np. o wymianach podzespołów, w któe ten model nie był wyposażony:) Albo tak banalne pytanie jak 'Ile to auto u pana stoi'. Trzy dni i jest dużo telefonów. Mówię, że ja to auto widzę od marca z tym, że tydzień temu był refresh fot. Jegomość na to, że coś pomyliłem. A mnie pozostało stwierdzić, że pewnie sprzedawców z profenalistami. I odjechałem. Ech, dziwić się, że tyle tego zalega na placach, bo klient głupi, znajdzie i za chwilę przybiegnie:)