truskava 06.10.04, 08:35 Wsiada baba do autobusu i pyta się kierowcy: - Panie a jaki to autobus? - Czerwony. - No ale dokąd? - Do połowy, dalej są szyby. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sherlock_holmes Re: Mały dżołk z rana... 06.10.04, 10:34 A ja mam tez cos motoryzacyjnego - wzorem Renault, Mercedes zmienia znaczek :P www.joemonster.org/article.php?sid=3870&mode=thread&order=0&thold=0 W tym przypadku zmiany sa widoczne na pierwszy rzut oka :P Odpowiedz Link
whiteblue Re: Mały dżołk z rana... 06.10.04, 22:35 sherlock_holmes napisał: > A ja mam tez cos motoryzacyjnego - wzorem Renault, Mercedes zmienia znaczek :P > www.joemonster.org/article.php?sid=3870&mode=thread&order=0&thold=0 > W tym przypadku zmiany sa widoczne na pierwszy rzut oka :P > Ciekawe czyje te stringi i czy wyprane? Odpowiedz Link
sherlock_holmes Re: Mały dżołk z rana... 07.10.04, 08:42 No fuj - i caly czar prysnal :) Odpowiedz Link
whiteblue Re: Mały dżołk z rana... 06.10.04, 22:52 Po czym rozpoznać policjanta z drogówki,wychodzącego z pracy w cywilnych łachach z komendy? ---------------------------- po wypchanych kieszeniach! Odpowiedz Link
sherlock_holmes Re: Mały dżołk z rana... 07.10.04, 11:40 Przyjeżdża facio do warsztatu z usterką i pyta się mechanika ile to będzie kosztowało. Na to mechanik: - U nas się liczy godzinowo, niezależnie od usterki. Płaci pan nam za godzinę. - Rozumiem, a jaka jest stawka godzinowa? - Tam jest tabela, proszę sobie obejrzeć. Facio podchodzi do tablicy i czyta: "Stawka godzinowa - 15zł Stawka godzinowa jeżeli klient siedzi obok i patrzy - 25zł Stawka godzinowa jeżeli klient siedzi obok, patrzy i komentuje - 35zł Stawka godzinowa jeżeli klient patrzy, komentuje i ... pomaga - 100zł" Swieta prawda :) Odpowiedz Link
mrzagi01 Re: Mały dżołk z rana... 07.10.04, 12:59 ginekolog postanowil zmienic profesje i zapisal sie na kurs mechanikow samochodowych, ktory ukonczyl i przystapil do egzaminu praktycznego. egzamin polegal na wykonaniu na oczach punktujacej komisji naprawy samochodu. po egzaminie przewodniczacy podaje wyniki: "diagnoza- bdb- 100 pkt. demontaz rowniez 100 pkt. naprawa i montaz wspaniale 100 pkt..... ...no i komisja postanowila przyznac panu dodatkowe 100 pkt, za to ze wszystko pan zrobil przez rure wydechowa..." Odpowiedz Link
sherlock_holmes Przyszła pora na Pola :) 08.10.04, 09:09 www.joemonster.org/mg/displayimage.php?album=137&pos=13 Odpowiedz Link
sherlock_holmes Re: Mały dżołk z rana... 16.10.04, 08:15 Kierowca dostał swoje zdjęcie z fotoradaru (90 km w zabudowanym) i mandat na 200 złotych. Będąc facetem z poczuciem humoru wysłał policji również zdjęcie - owych dwustu złotych. Jakież było jego zdziwienie, gdy z policji przyszła odpowiedź: Zdjęcie pary kajdanek... Odpowiedz Link
sherlock_holmes Re: Mały dżołk z rana... 16.10.04, 08:16 I jeszcze jeden: Wariat wychodzi ze szpitala, a ponieważ lubi samochody idzie kupić Mercedesa. Ale za swoje 50 dolców stać go na zakup tylko kierownicy. Więc zaczyna biegać po mieście z kierownicą udając, że prowadzi samochód. Podchodzi do stacji paliwa i prosi o tankowanie. Facet zdziwiony macha mu ręką przed oczyma, aby sprawdzić czy z nim jest wszystko w porządku. Wariat krzyczy: - Mówiłem „zatankuj”, a nie „wycieraj szybę” ! Odpowiedz Link
sherlock_holmes Re: Mały dżołk z rana... 19.10.04, 11:47 Karteczka włożona za wycieraczkę samochodu: "Szanowny panie, jeśli pier**li pan swoją żonę podobnie jak parkuje, jestem pewien, że jest pan rogaczem" Odpowiedz Link
sherlock_holmes Re: Mały dżołk z rana... 22.10.04, 15:09 Cos z motoryzacji tez w tym jest :) Z balangi wraca do domu facet z krokodylem. Po kilku minutach marszu krokodyl zaczyna marudzić płaczliwym głosem: - Oooo... jej, jak mnie nogi bolą, weźmy taksówkę...! Tak marudzi i marudzi, aż w końcu facet bez słowa zatrzymuje taksówkę, wsiadają, jadą, po niedługiej chwili krokodyl zaczyna płaczliwym głosem: - Oooo.. jej... jak mi niedobrze... ooo... jak mi niedobrze... muszę wysiąść... zatrzymaj taksówkę... Facet w końcu zatrzymuje taksówkę, wysiadają, krokodyl pędem w krzaczki... Wychodzi z krzaczków, ociera pysk idą dalej. Po paru minutach marszu krokodyl znowu zaczyna płaczliwie: - Oooo... jej... jak mnie nogi bolą... weźmy taksówkę...! Sytuacja powtarza się. Krokodyl wyłazi z krzaczków i znowu zaczyna prosić: - Ooo... jej... jak mnie nogi bolą... weźmy taksówkę...! Na to facet odwraca się w jego stronę i mówi wyraźnie już zły: - Krokodyl! Zamknij się!! Bo wytrzeźwieję i... znikniesz! A tak a propos - czyta to ktos w ogole? Odpowiedz Link
truskava Re: Mały dżołk z rana... 24.10.04, 15:10 sherlock_holmes napisał: > > A tak a propos - czyta to ktos w ogole? > Niektórzy chyba czytają... Dostałem mailem: Któregoś tam pięknego wieczoru jeździlismy z kolegami w poszukiwaniu klem do akumulatora - bo samochód nie chciał odpalić. Trafiliśmy w końcu na stacje benzynacje naszego monopolisty, za kasą urocze dziewczę, więc kolega podchodzi i pyta się: - Są klemy? Pani obsługująca z rozbrajającym uśmiechem również pyta: - Do rąk czy do twarzy? Odpowiedz Link
dwiesciepompka Re: Mały dżołk z wieczora 25.10.04, 22:29 Gość spóźnił się do kina. Seans już się zaczął, w sali ciemno, nic nie widać. Podchodzi do pierwszego z brzegu rzędu i pyta: - Przepraszam, czy to pierwszy rząd? - Nie, 15 - pada krótka odpowiedź. Idzie dalej. - Przepraszam, czy to pierwszy rząd? - Nie, 14. - Przepraszam, czy to pierwszy rząd? - Nie, 13. - Przepraszam, czy to pierwszy rząd? - Nie, 12. itd., aż wreszcie... - Przepraszam, czy to pierwszy rząd? - Tak, to pierwszy rząd! - tym razem w głos jest dość zniecierpliwiony. - Bomba! Przepraszam, czy to pierwsze miejsce? - Nie, 15. - Przepraszam, czy to pierwsze miejsce? - Nie, 14. - Przepraszam... Itd., aż... - Przepraszam, czy to pierwsze miejsce? - Tak, to pierwsze miejsce! - warczy zapytany. Gość siada, wyciąga chipsy, otwiera, już ma zacząć jeść gdy... - Chce pan spróbować? - zwraca się grzecznie do sąsiada. - Nie. - A pan? - Nie. - A pana żona? - To nie jest moja żona. - Przepraszam. A pani chce? - Nie! - A może pan łysy chce spróbować? - Nie!!! Gość wciął chipsy i wyciąga colę. Niestety, na butelce jest kapsel... - Ma pan otwieracz? - Nie. - A pan? - Nie. - A pana żona? - To nie jest moja żona. - Przepraszam. A pani ma? - Nie! - A może pan łysy ma otwieracz? - Nie!!! Jakoś jednak się uporał z kapslem, podnosi butelkę do ust, ale... - Chce się Pan napić? - Nie. - A pan? - Nie. - A pana żona? - To nie jest moja żona. - Przepraszam. A pani chce ? - Nie! - A może pan łysy chce się napić? I nagle z głębi sali dobiega histeryczny wrzask: - Łysy! Kurwa! PIJ!!! Odpowiedz Link
truskava Re: Mały dżołk z rana... 26.10.04, 08:09 Wiele mówi o niektórych typach turystów :-) Zagadka - Kto to jest turysta? - Jest to człowiek, który jedzie setki kilometrów po to, żeby zrobić sobie zdjęcie obok własnego samochodu. Odpowiedz Link
whiteblue Z pamiętnika rozwodnika. Dobre. 26.10.04, 18:54 Jest to fragment autentycznego pamietnika samotnego > > faceta około "50" i po rozwodzie.Hehehehe. "Jednym z moich problemów życiowych są skarpety. > > Problem dziur w skarpetach, singli walających sie po szufladzie, > > multikolorowości itd. Dość, powiedziałem. Komunizm jest rozwiązaniem. > > Wyrzuciłem stare zróżnicowane społeczeństwo skarpeciane i wprowadziłem > nowe na jego miejsce. Kupiłem 10 par identycznych czarnych skarpet. Dziura, ok, > jedna leci do kosza zastępuje ją druga. Brak pary, no problem, wszystkie są > > biseksualne, mogą być lewymi i prawymi. Nie było już starych panien, > dziurawych > > wyrzutków bez przyszłości w szufladzie. A gówno, powiedziały skarpety i > wyszły z pralki w różnych odcieniach czerni i porozciągane z różną > > intensywnością. O kurwa mać, powiedziałem ja, gdy zobaczyłem to już > wysuszone towarzystwo. Zasrani hipisi. Ale się władowałem. Faszyzm, tak faszyzm > > będzie wyjściem. Ten sam kolor, lepsza jakość i różne serie takich > samych skarpet. Było lepiej. Do czasu. Zawsze z tej pieprzonej pralki > wychodziły zdekompletowane. I zawsze w liczbie nieparzystej. Było nieźle dopóki nie > zostało po jednej z każdej serii. Czy one są kanibalami? A może mi spieprzają > oknem? > > Piszę ten tekst, bo znowu kurwa siedzę w dwóch różnych > > skarpetach." > > > > Odpowiedz Link
tomek854 Re: Z pamiętnika rozwodnika. Dobre. 26.10.04, 19:00 Buahahahaha :) Nie mam 50 lat a poblem ten sam :) Hawking twierdz ze to jest taki specjalny rodzaj czarnych dziur skarpecianych w pralce :) Odpowiedz Link
sherlock_holmes Re: Z pamiętnika rozwodnika. Dobre. 27.10.04, 20:58 Od lat sam robie pranie i jeszcze nigdy mi pralka nie wyciela zadnego numeru :) Odpowiedz Link
whiteblue Re: Mały dżołk z rana... 26.10.04, 22:38 Wkurzony facet stoi w łazience i wyrywa sobie włosy łonowe, >rzucajšc nimi na lewo i prawo. Nagle wchodzi do łazienki żona: > - Kochanie co ty robisz?!! > > Mąż na to: > >- Nie chce stać, to nie będzie leżał na miękkim! > > > > > Odpowiedz Link
whiteblue Re: Mały dżołk z rana... 26.10.04, 22:43 Jaka jest najgorsza rzecz, jaką można powiedzieć kumplowi, który narzeka, że jego żona jest oziębła? - "Wcale nie." ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++ Facet oglšda się nago w lustrze, nagle jego członek zaczyna się podnosić. - Spokojnie, spokojnie to tylko ja! > > > ------------------------------------------------------------------- > Odpowiedz Link
mejson.e Powtusz... 26.10.04, 23:11 Na "Samochodzie" jest link do strony z zabawnymi historiami. Ta mi się podobała: jaa_ga 26.10.2004 22:19 "Dworzec Łódź Kaliska. Środek nocy. Jesteśmy jedyną parą pasażerów oczekujących na ostatni pociąg do Wa-wy... Oprócz nas - na ławce chrapie pijaczek...cisza, jak makiem zasiał... Nagle przerywa ją (tę ciszę) głos z dworcowego megafonu: -Pociąg osobowy z Łodzi Kaliskiej do Warszawy wjedzie na tor 4. przy peronie II! W tym momencie pijaczek leniwie unosząc się na łokciu mówi: - poftusz koorvva... -Powtarzam: pociąg osobowy z Łodzi Kaliskiej..." Mejson Odpowiedz Link
tomek854 Re: Powtusz... 27.10.04, 00:33 - No to zacznijmy kochanie. Najpierw usiądźmy sobie wygodnie - Dobrze. A teraz powiedz mi jak to się robi? Tyle o tym słyszałam od koleżanek - Najpierw weź go do ręki - ALE OBŁĘDNE!!! - Zapewniam cię, nie ma w tym nic obłędnego. Chwyć go za główkę jestną ręką - Tak? i co dalej? - No właśnie, widzisz jak dobrze idzie? - I co teraz? - Teraz possij - No ty chyba żartujesz? - Nie, nie żartuję. Zacznij ssać - Obłędne! Naprawdę ludzie tak robią? - Tak - Jesteś pewny? - Tak. Mówiłem ci że jestem doświadczony. Dla mnie to nie pierwszy raz. Uwierz mi, possij chwilę - (ssie) Hmmmmmmmmmmm....... - No i co? - Słonawy w smaku - No, to chyba dobre nie? - Nawet nie głupie. I co teraz? - Teraz rozsuwasz nóżki - Co? Co ty powiedziałeś - Rozsuwasz nogi - Tak miałeś na myśli? - Tak, tylko musisz je odgiąć bo będzie ciężko dojść. Pokażę ci. - Aaaa, teraz rozumiem - Właśnie. I znowu bierzesz go w rączkę - Hmmmmmmmm.... Hmmmmmmmmmm - Jak go już wyciągniesz to wsadź go do buzi - Taaak? - Oooo, właśnie tak - A co zrobić z tym żółtawym? To też się połyka? - Zależy od upodobania. Można połknąć jak się chce - Spóbuję.. hmmm... PYCHAAA... sam spróbuj... - Hmmm, no nie głupie - ... - Popatrz teraz na mnie. Spróbuję wyciągnąć to różowe palcami - Oooooo! - Czasem są małe problemy. Można wtedy pomóc ustami - Hmmmmmmmm.. - Można też possać, to czasami pomaga (...ssie) - hmmmmmmmmmmmmmmm! - Aaa. Teraz poszło - Taaaaak, czułam - I jak? Smaczne było? - Muszę przyznać że nie głupie - Chcesz więcej? - Tak, chętnie. Powiedz mi tylko czy to musi być tak cholernie skomplikowane? - No, kochanie, ja ci na to nie poradze. Tak się je raki Odpowiedz Link
typson Re: Powtusz... 27.10.04, 02:00 bardziej hardkorowe niz fabka WRC i oktawian avant quatro razem wziete !! Odpowiedz Link
krakus.mp Lokaj. 27.10.04, 21:19 Witam. Janie, przynieś szklankę wody! Zawołał milord do lokaja. Jan posłusznie przyniósł szklankę wody. Milord ponownie woła "Janie, jeszcze jedna szklanka wody" Jan posłusznie przynosi szklankę wody. Wraca do siebie,gdy milord woła."Janie ,następną proszę" Jan pospiesznie przynosi i gdy wchodzi do gabinetu milorda,zauważa w końcie pokoju ogień. Milordzie,przepraszam ale tu jest potrzebne wiadro a n ie szklanka! Wtem milord się odzywa: Nie wymądrzaj się durniu,gdy się chałupa pali! Pzdr. Odpowiedz Link
tomek854 Re: Lokaj. 28.10.04, 13:58 Ja wole to w tej wersji: -NIech Jan poda szklanke wody... -czy z sokiem, jasnie panie? -Janie! NIe pora na żarty gdy biblioteka płonie! Odpowiedz Link
krakus.mp Jaś. 28.10.04, 13:55 > Pani pyta dzieci kim chciałyby być jak dorosną. Zgłasza się Jasiu i mówi, > że > chciałby zostać lekarzem od dewiacji seksualnych. > - Jasiu, czy ty masz pojęcie co to są dewiacje seksualne? > - Mam i mogę to Pani wytłumaczyć na przykładzie zagadki. Idą trzy kobiety > i > jedzą lody, ale jedna tego loda ssie, druga go liże, a trzecia gryzie. > Czy > może mi Pani powiedzieć, która z tych kobiet jest mężatką? > - Wydaje mi się, że ta która ssie - mówi nauczycielka. > - Niestety - mówi Jasiu - mężatką jest ta, która ma obrączkę na palcu, a > to > co Pani mówi to są właśnie dewiacje seksualne. Pzdr. Odpowiedz Link