tomek854
24.05.05, 12:23
KURWA
www.slowopolskie.pl/
26-letni wrocławianin, któremu sąd rejonowy odebrał już prawo jazdy, po
pijanemu zabił na drodze 4 osoby
Tylko on przeżył
Simona Salwirak, (SUO)
Miał 3,25 promila alkoholu we krwi. Mimo to Maciej G. wsiadł do samochodu. W
drodze z Sułowa do Wrocławia spowodował śmiertelny wypadek. Sam z
obrażeniami nie zagrażającymi życiu trafił do szpitala
fot. Paweł Relikowski
– Jestem załamany. Nie wiedziałem, że zginęło tyle osób – powiedział naszej
reporterce sprawca tragedii.
Kilkanaście minut po godzinie 3 w nocy policjanci z trzebnickiego
komisariatu zostali wezwani do wypadku pod Wisznią Małą. – Nasi
funkcjonariusze zastali zmasakrowane ciała i płonący samochód – opowiada
starszy aspirant Iwona Mazur z trzebnickiej komendy.
Maciej G. wracał z Sułowa z imprezy u znajomych. Mimo że był kompletnie
pijany, wsiadł za kierownicę swojego mercedesa. Jak się okazuje, w ogóle nie
powinien prowadzić samochodu. Jak się okazuje w ogóle nie powinien siadać za
kierownicą. W 2003 roku sąd rejonowy ukarał Macieja G za jazdę po pijanemu
na motocyklu. Wpadł podczas rutynowej kontroli. Miał ponad 3 promile
alkoholu. Sąd zabrał mu prawo jazdy na trzy lata i skazał na rok więzienia w
zawieszeniu na 3 lata.
Do domu, do Wrocławia, Maciej G. zabrał ze sobą znajomego, 24-letniego
Marcina M.
Maciej G. jechał bardzo szybko. Na drodze krajowej nr 5 pod Wisznią Małą,
między Trzebnicą a Wrocławiem, na prostym odcinku drogi, stracił panowanie
nad samochodem.
Zjechał na pobocze i wpadł w poślizg, mimo że droga była sucha, a widoczność
bardzo dobra. Jego mercedes znalazł się na przeciwległym pasie ruchu.
Uderzył prawym bokiem w poloneza trucka jadącego w stronę Trzebnicy. Odbił
się od niego i wjechał w inny samochód. Kierowcą poloneza była 22-letnia
Anna C. Nie miała żadnych szans. Ani ona, ani jej starszy 27-letni brat
Marcin i 21-letnia przyjaciółka Aleksandra Z., którzy z nią jechali. Cała
trójka zginęła na miejscu.
Maciej G. zdołał wydostać się z samochodu, który zaczął się palić. W środku
został jego znajomy. Spalił się żywcem.
Pogotowie zabrało Macieja G. do szpitala powiatowego w Trzebnicy. Ma poważne
obrażenia głowy. – Jego stan jest ciężki, ale nie ma zagrożenia życia. Na
razie nie będziemy go operować – mówi doktor Adam Domanasiewicz z
trzebnickiego szpitala.
W szpitalu odwiedziła go matka i brat. Nie chcieli rozmawiać z prasą.
Rodzice Anny C. nie mogą uwierzyć w to, co się stało. Dziewczyna wracała z
odwiedzin u rodziny. Była już kilka kilometrów od domu. – Była dobrym i
ostrożnym kierowcą. Zawsze tłumaczyliśmy z żoną, że ma jeździć powoli i tak
jeździła. I co z tego? Przed czymś takim nie mogliśmy jej uchronić – mówi
zrozpaczony Edward C., jej ojciec.
Ania studiowała zaocznie bankowość i finanse we Wrocławiu. Pomagała rodzicom
w prowadzeniu niewielkiego sklepu spożywczego. Jeździła samochodem
dostawczym, często przywoziła towar. – Była miła i wesoła. Wszyscy ją tu
znali. Nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Żona jest załamana, wzięła
silne leki. Przed chwilą dopiero dowiedzieliśmy się, że z Anią był też brat.
Do końca policja nie była pewna. Mieliśmy nadzieję, że Marcin został we
Wrocławiu. Policja pokazała nam jego telefon komórkowy i dokumenty. Wtedy
dotarło do nas, że straciliśmy dwoje dzieci – płacze.
Dziś sąd zdecyduje o tymczasowym aresztowaniu Macieja G.
– W poniedziałek nie byliśmy w stanie nawet go przesłuchać. Mężczyzna był
jeszcze pijany – mówi Leszek Wojtyła, zastępca prokuratora rejonowego w
Trzebnicy.
Maciejowi G. zostanie najprawdopodobniej postawiony zarzut nieumyślnego
spowodowania śmierci i prowadzenia pod wpływem alkoholu. Grozi mu do 12 lat
więzienia. •
Adrian Gierczak, podinspektor, zastępca naczelnika wydziału ruchu drogowego
Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu
(– Osobę, która wielokrotnie wsiada za kierownicę pod wpływem alkoholu,
należy odizolować od społeczeństwa. Jak się okazuje, zabranie prawa jazdy
nie jest wystarczającą karą. Zabranie samochodu także, bo przecież można
pożyczyć od kogoś auto. Tymczasem samochód w rękach pijanego kierowcy jest
takim samym narzędziem zbrodni jak nóż czy pistolet. Bardzo surowe kary to
jedyna możliwość walki z pijanymi kierowcami.
A osoba, która wsiada za kierownicę mając ponad
3 promile alkoholu, jest potencjalnym mordercą.