Dodaj do ulubionych

Bulterier na spacerze ;)

18.04.06, 17:29
W zaiste Wielki Czwartek wieczorem wyprowadziłem na spacer
wyleniałego „bulteriera” ;)

Był dwudrzwiowy, baaardzo rasowy (BMW), dobrze umięśniony (635 CSi), z niezłą
metryczką – urodzony w 1984 roku. Przebieg 387 tys. km. Ale serce jak dzwon,
bo drugie, wszczepione w 1991 roku.

Zwierz zahartowany w bojach.
Od 1993 roku w Polsce. Czterech właścicieli, pierwszy w Niemczech, potem
jakiś warszawiak, dalej lekarz z Zakopanego, teraz obecny pan.
Ostatnio pies był trzymany bez budy, przez poprzednie parę lat prowadzony na
spacery codziennie, niezależnie od pogody i pory roku.
Jak na takie traktowanie, ma się całkiem nieźle.

Zębiska zdrowe jak u młodego psa, oddech świeży. Tylko futro trochę
zmierzwione i matowe, skóra tu i ówdzie poobcierana. Ruda zaraza dobrze
widoczna tylko w jednym miejscu, pod akumulatorem. Typowe u bulterierów z
hodowli BMW. Przypuszczalnie kilka innych miejsc kwalifikujących się do
interwencji wet-blacharza, ale żadnej tragedii. Cielsko integralne, proste,
bez blizn po starciach, z ledwo widocznymi śladami wcześniejszych operacji
blacharskich, powstrzymujących rudą zarazę.

Pies był wynudzony długą bezczynnością. Ostatni krótki spacer zrobił 6
tygodni temu. Tym ostrożniej wyprowadziłem go na 200-kilometrową samotną
przechadzkę.

Ja nie znałem bulteriera, on mnie też, tylko raz obwąchiwał.
Przed wyjściem zawarłem z nim pakt o nieagresji.
- „Ja cię nie będę szarpać za smycz i szczuć, a ty mnie nie pogryziesz”.
Ale on i tak zaraz pokazał mi, kto rządzi. Spodziewałem się, że kłapnie
zębami, a on.... lekko pokopał mnie sprzęgłem. „Brało” o wiele wcześniej niż
standard. Wot, taka mała fanaberia właściciela.

Przez pierwsze parę kilometrów bulterier boczył się na mnie, nie za bardzo
chciał iść. Trochę z zaspania, trochę z podejrzliwości.
(- Co to za nowy pan mnie wziął?)

Na dobry początek przyjaźni dostał 30 litrów świeżego picia (Pb98).
Na stacji, jak to pies, od razu zaznaczył teren (nie całkiem szczelna rura
wlewu).

Gdy wróciłem z kasy, łypnął na mnie przyjaźniej, z pełniejszym brzuchem,
prawie nieśmiało zamerdał ogonem ;) Gdy przekręciłem klucz w stacyjce,
zamruczał coś niby przymilnie, choć dla postronnych zabrzmiało to groźnie i
chropawo (bo wydech do rekonstrukcji).

Ruszyliśmy, po chwili się ożywił. Chyba zajarzył, że nie-jego-pan chce go
wziąć na jakiś fajny spacer, o wiele dłuższy niż tylko wkoło domu.

Nieśmiało wyszliśmy za miasto. Bulterier był wyraźnie spragniony ruchu,
zapomnianych zapachów i świeżego powietrza. Nawet trochę za bardzo... Smycz
musiałem trzymać cały czas krótko, oburącz, bo pies na nierównych ścieżkach
non-stop węszył i szukał drogi, podniecony perspektywą wycieczki.

(Coś w przednim zawieszeniu przeszkadzało utrzymywać precyzyjnie kierunek na
wprost. Przy trzymaniu rąk w układzie zegarowym 9-3, ledwie odczuwalna była
reakcja na skręt w lewo do godz. 8, lub w prawo do godz. 4. Każdą odpowiedź
układu kierowniczego w tym zakresie odbierałem jako za słabą, gumowatą,
niepewną i mocno spóźnioną. Co ciekawe, w dłuższych zakrętach, przy skręconej
kierownicy – a więc po wykasowaniu nadmiernych luzów w podwoziu – przypadłość
zanikała. Zadany tor jazdy dało się utrzymać bez problemów).

Oj, pies nie dał mi tym odpocząć ani chwili. Chyba, żeby się na moment
zatrzymał. Tymczasem droga była kręta, wąska, co chwilę imponujące wyrwy w
asfalcie (do omijania, żeby łap nie pokaleczyć), do tego wioska za wioseczką.

Po 25 kilometrach zrobiłem przerwę techniczną.
Jedno oczko psa nie mrugało jak trzeba.
(Pożyczyłem żarówkę do lewego tylnego kierunkowskazu ze światła cofania).
Prewencyjnie zajrzałem do pyska. Ostrożnie, bo gdybym się zapomniał, stary
pies gotów byłby odgryźć mi łeb (maska nie trzyma samodzielnie pionu).
Sucho, ciepło, bez niepokojących zapachów i śladów wycieków. Zajrzałem pod
dekielek wlewu oleju. Żadnych dymów, ani wyziewów spalin. Pachniało tylko
benzyną właśnie odparowującą z oleju, gdzie trafiła po krótkich, częstych
przeprowadzkach psa na podwórku.

Stary potwór cierpliwie zniósł zaglądanie do pyska i grzebanie w oku.
Odetchnąłem chwilę, wytarłem ręce, poklepałem go po brzuchu i poszliśmy dalej.

Za Paczkowem znaleźliśmy pustawą, szeroką, równą ścieżkę, prostą jak
strzelił. Ostrożnie, nie zanadto, poluźniłem smycz. Na więcej nie pozwalała
moja słaba znajomość nie usłuchanego stwora.
Stary bulterier natychmiast poczuł luz na szyi. Podniósł łeb, wciągnął
powietrze w nozdrza. Rozochocił się, że aż jego znudzone chropowate
bulgotanie przeszło w czystszy radosny skowyt, gdy z premedytacją opóźniałem
zmiany biegów na wyższe:
– Naaaar-reeeeeeeeeeesz-cieeeeeeee :!:
W końcu wrzuciłem piątkę, pierwszy raz tego dnia. I polecieliśmy umiarkowanym
kłusem 120-130 km/h.
(Hmmmmm, nawet to za krótkie sprzęgło zaczęło mi się podobać, bo dzięki temu
zmiana biegów była bardzo szybka, choć wciąż pewna i bezzgrzytowa).

Po paru minutach przyjemnego biegu dogoniliśmy jaką krowę dalekobieżną.
Niestety, było to już na wielokilometrowym krętym podjeździe przed Złotym
Stokiem.
Tedy cierpliwie przeczekałem za krową, chwilami na 2. biegu w tempie 30 km/h,
jakiś kilometr, czekając na okazję. Znudzony bulterier wywalił jęzor i zaczął
dyszeć. Wskazówka temperatury uciekła w prawo, do 3/4 skali, więc
prewencyjnie włączyłem grzanie.
Wreszcie widoczność otwarła się na chwilę do 300 metrów. Wrzuciłem dwójkę,
szepnąłem - Bierz ją! – i mocno popuściłem smycz. - Wraaaaaaaarrrrr! –
rozdarł się zachryple pies, że aż włoski stanęły mi dęba na karku.
Ledwie poderwał się do sprintu, już byliśmy przed krową. Prędziutko spiąłem
smycz – Powoli, stary, powooooooli..... – bo następny zakręt zbliżał się w
oczach.
Pies spokorniał, spuścił łeb, zaczął węszyć i szukać drogi. Znów zacząłem
odczuwać obecność kości nadgarstków, od tego zdecydowanego trzymania
wyrywającej się smyczy.

Grzecznie przeszliśmy przez Kłodzko. Tu zblazowany potwór znów zaczął wywalać
jęzor. Zatrzymując się w mieście, gdy ruch wymuszał, szczęśliwie ani razu nie
zapomniałem, że ręczny hamulec jest nieczynny (wytarte szczęki). Normalnie
mam odruch zaciągania pod każdymi światłami.

Spory ruch na trasie Kłodzko – Łagiewniki pozwolił popuszczać smycz tylko
chwilami, najczęściej z okazji wyprzedzania następnej krowy.

Wróciliśmy po ósmej.
Pies był wyraźnie zadowolony, bardziej rześki niż 3,5 godziny wcześniej.
Zadzwoniłem do kumpla, któremu obiecałem, że dam posłuchać „ścieżki
dźwiękowej”. Bulterier ostatni raz tego dnia dał głos, już na postoju -
Wraarrr! Wraaaaaaaarrrr! – po czym grzecznie ułożył się do spania pod
chmurką.

Wysiadłem z lekko mokrymi plecami, obolałymi nadgarstkami i – jak się
okazało – odruchami ciągłych korekt kierownicą, które chwilę później
niepotrzebnie przeniosłem na Pipidówkę. Na pożegnanie pogłaskałem bulteriera
po kształtnym, ciepłym łbie.

Pies, choć przynależny do rasy podobno niebezpiecznej i wyglądający groźnie,
okazał się mieć bardzo dobry i zrównoważony charakter. To jest taki duży,
masywny basior, w razie potrzeby piekielnie szybki, a w razie potrzeby bardzo
cierpliwy. Robiący wrażenie pewnego siebie, spokojny, przewidywalny i trudny
do wyprowadzenia z równowagi (jeżeli w pełni sprawny). Nawet nastoletnie
dzieciaki można byłoby wypuszczać z nim na spacery, po krótkiej nauce czego
mu nie robić, żeby nie gryzł.

Wcale mnie nie kusił, żeby szczuć nim inne zwierzęta ;)
Najprzyjemniej biegało się z nim umiarkowanym kłusem, około 130 km/h.
Działo się tak trochę przez niedostatki zdrowotne, ale przede wszystkim przez
jego nie wyczynowe maniery. To nie jest wyścigowy chart, który żyje 6 lat na
pełnych obrotach, a potem zdycha z przetrenowania.

Szkoda tylko, że ten pies za często stawiał koślawo te swoje
Obserwuj wątek
    • rapid130 Bulterier na spacerze ;) cd. 18.04.06, 17:31
      Szkoda tylko, że ten pies za często stawiał koślawo te swoje nieszczęsne
      przednie łapy, kwalifikujące się do natychmiastowej interwencji wet-ortopedy.

      Wziąć, go czy nie wziąć?
      Hmmmm.......
      Bo to w gruncie rzeczy ten stwór wdzięczny jest.
      Da się doprowadzić do stanu wystawowego, relatywnie niedużym kosztem, chociaż
      sporym nakładem czasu i fizycznego wysiłku troskliwego pana. Skrywa dwie
      tajemnice (co siedzi w przednim zawieszeniu, do tej pory nikt nie tykał tylnej
      osi). Widać na nim sporo drobnych śladów domowych metod leczenia. Skutecznych,
      ale niezbyt efektownie wyglądających. Brakujące części są w 75 % w zapasie.
      Plus obecny właściciel złota rączka chętny do pomocy, jeżeli ktoś
      odpowiedzialny bulteriera zechce przygarnąć.

      Nic to, będę oglądać jeszcze jednego psa.
      Też starego, też hodowla BMW, ale już nie bulterier.
      Rasa o wiele popularniejsza, kolekcjonersko mniej wartościowa.
      Do tego suczka, o wiele łagodniejsza ;), ale ponoć dużo dużo zdrowsza, trzymana
      przez jednego właściciela od nowości przez 20 lat w ciepłym klimacie (Monako) –
      platynowe E28 525e automat, z potwierdzonym dokumentacją przebiegiem 119 tys.
      km i fakturą zakupu jako nowego. Według naszego kynologa od rasy E28, przytarta
      nakładka hamulca świadczy, że miała kręcony licznik. Ja myślę, że po prostu
      większość przebiegu spędziła nudząc się w korkach na Lazurowym Wybrzeżu,
      przytrzymywana hamulcem w miejscu.

      Pewnie po drugich oględzinach zdecyduję, którego psa przygarnąć.

      * * *
      W sumie E24 635 CSi jest jak kawał mięcha. W porównaniu do współczesnych
      wyrafinowanych propozycji menu, to wręcz prymitywne danie. Ot, taki połeć
      świeżej wołowiny, krwisty i soczysty, lekko podsmażony. Ale taki, od którego
      zapachu ślina do ust ciśnie się falami.
      • plawski Re: Bulterier na spacerze ;) cd. 18.04.06, 17:55
        Rapid, chylę czoła.
        Chłopaki z WO powinni się od Ciebie uczyć, choć przyznam, że niektóre ich
        teksty też są wyśmienite. Z dużym zaciekawieniem przebrnąłem przez tą, dosyć
        przecież niebezpieczną, opowieść. I powiem szczerze, że chętnie poznałbym już
        jakąś kolejną...
        • plawski Powinieneś jeszcze dodać jakieś foty, żeby 18.04.06, 17:59
          wesprzeć naszą wyobraźnię.
          Czy to taki model?

          tiny.pl/gtvn
          • typson Re: Powinieneś jeszcze dodać jakieś foty, żeby 18.04.06, 18:12
            to taki model!

            A o tym konkretnym aucie debatowalismy z rapidem ze dwie godziny ktorejs nocy :D
          • rapid130 Re: Powinieneś jeszcze dodać jakieś foty, żeby 18.04.06, 20:22
            > Czy to taki model?
            >
            > tiny.pl/gtvn

            A ten konkretny egzemplarz, z nowym panem, mam wziąć w Poznaniu pod cichą
            opiekę (na prośbę ex-właściciela). Żeby obaj właściwą drogą podążali. ;)))

            Kto wie, czy nie byłby mój, ale ten piękny zinoberrot - jak na mój gust -
            dobrze wygląda na mniejszych BMW. Ta Szóstka jest jeżdżącą płachtą na byczki w
            Golfach GTI, a mnie próby współzawodnictwa na drodze tylko wkurzają.

            Bulterier jest w kolorze grafitowy metalik.
      • mejson.e Pokochać bulteriera? 18.04.06, 18:12
        Lubię psy ale wobec bulterierów zachowuję sporą rezerwę, by nie powiedzieć
        wprost - niechęć.
        Ale po takim arcydziełku byłbym w stanie nie tylko przestać nie lubieć bulterierów.
        Byłbym w stanie je pokochać! ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • pizza987 Re: Bulterier na spacerze ;) cd. 18.04.06, 20:31
        Piękny tekst!!

        Ja bym jednak nakręcił się na 635CSi. Za kilka lat będzie jeszcze większym rarytasem niż już jest obecnie, A to po prostu psisko z klasą. I nigdy jej nie straci.

        A szkoda żeby trafił w łapy jakiegoś amatora walk psów, który go skundli wiadrowatym wydechem (pseudoRemus, albo inną wiadropochodną końcówką), potnie tapicerkę żeby zmieściło się "odpowiednie" audio z subwooferem z płyty wiórowej i co gorsza zagazuje (żeby nie było niejasności: nie jestem przeciwnikiem gazu, ale nie odpowiada mi w klasykach). Po czym pozwoli jakiejś panience w szpilkach skakać po fotelach ryzykując ich podziurawienie, a kumplom żłopać piffko w czasie jazdy na kolejną dyskomłockarnię. Ale zdaję sobie sprawę że będzie to nieco kosztować. A trzymam kciuki za wybór i czekam na dalsze relacje.
      • jawa99 Re: Bulterier na spacerze ;) cd. 18.04.06, 20:42
        Naprawdę świetny tekst, bardzo miło się czyta. A kto by pomyślał że
        wyprowadzanie psa na spacer może być takie przyjemne ;) A co do samego
        samochodu, to wydaje mi się ciekawszą propozycją od E28, (które też jest bardzo
        przyjemne) a to ze względu na częstość (a raczej rzadkość) występowania.
        Chciałbym mieć taki problem :) życzę udanego testowania i trafnego wyboru, no i
        myślę że częsciej będziemy otrzymywali relacje ze spacerów :D
    • niknejm Re: Bulterier na spacerze ;) 20.04.06, 16:01
      Trochę to grzanie się jest niepokojące. W Hondach po uzyskaniu temperatury
      roboczej wskaźnik zastyga jak zaklęty między 1/3 a 1/2 skali. I ani drgnie,
      choćby nie wiem co. Jeśli wskaźnik sie rusza i oscyluje, to pierwsza oznaka
      jakiejś (zwykle poważniejszej) usterki.

      Pzdr
      Niknejm
      • typson Re: Bulterier na spacerze ;) 20.04.06, 16:07
        to raczej zalezy od konstrukcji silnika. Np M52 w BMW ma aluminiowy blok i
        pomimo visco bardzo ladnie trzyma temperature. Z kolei cala masa silnikow audi
        ma to do siebie, ze temperatura sie waha od 80 z kawalkiem do 100-110 i nie jest
        to powod do niepokoju. Co kraj to obyczaj. Moje nissany tez tak mialy (ze
        sprawnym termostatem) ze czy +30 czy -30 wskazowka zawsze idealnie w pionie. Do
        tego w primerze wentylator uruchomil mi sie wszystkiego moze z 15 razy przez
        kilka lat uzywania (ponad 100 kkm)
      • rapid130 Re: Bulterier na spacerze ;) 20.04.06, 16:34
        niknejm napisał:

        > Trochę to grzanie się jest niepokojące.

        To wyglądało na nie całkiem sprawne wisko, bo na trasie temperatura spadała do
        połowy, a nawet ciut przed nią. Chociaż spotkałem się już z twierdzeniami paru
        ekspertów, że silniki w starych BMW mogą dochodzić do 3/4 skali temperatury. I
        nie jest to objaw chorobowy.
        • waga71 Re: Bulterier na spacerze ;) 26.04.06, 00:21
          nie musi to byc objaw chorobowy, ale wisko na wstępie i tak bym sprawdził
          powyżej 1/2 uwazałbym - miałe przykre doświadczenia -najgortsze to niewielkie
          pęknięcie głowicy w 525 - z czasem się powiększyło - a ubuwało bardzo mało
          płynu)
        • waga71 Re: Bulterier na spacerze ;) 26.04.06, 00:22
          Aha, jesli to będzie 635 to serdecznie gratuluję :)
          • typson Re: Bulterier na spacerze ;) 26.04.06, 00:33
            pieniądz czeka, towar w drodze ;)
    • rapid130 Re: Bulterier na spacerze ;) 25.04.06, 19:24
      Bulterier jednak przegrał wyścig z suczką ;)

      Umowy na zakup E28 jeszcze nie podpisałem. Ale jestem już pewny na 97 %, że ją
      biorę. Była jazda próbna, było konsylium z udziałem kilku właścicieli E28,
      którzy niejedno takie auto oglądali. Orzekli "Grzech nie brać".

      To ten egzemplarz:
      www.otomoto.pl/index.php?sect=show&id=C1011233
      • typson Re: Bulterier na spacerze ;) 25.04.06, 22:01
        temat tego auta zdążylismy juz omowic dokladnie. Dlatego zaraz przesle Ci mailem
        namiary na folie do szyb i konkretny wydech. Polecam tez redlight spary do swiateł!

        :D:D
        • pizza987 Re: Bulterier na spacerze ;) 25.04.06, 22:07
          typson napisał:

          > temat tego auta zdążylismy juz omowic dokladnie. Dlatego zaraz przesle Ci maile
          > m
          > namiary na folie do szyb i konkretny wydech. Polecam tez redlight spary do swia
          > teł!
          >
          > :D:D

          Poszukałbym jeszcze pana Miecia co założy do tego gaz. Taki w miarę tani i żeby korek było dobrze widać ;))

          Wybór ciekawy, co prawda podtrzymuję większy podziw dla 635 CSi ale taki sprzęt to także ciekawostka o ile rzeczywiście jest w takim stanie
          • sherlock_holmes Re: Bulterier na spacerze ;) 25.04.06, 22:09
            Panowie - podstawa to ryflowane aluminiowe "dywaniki" w środku, pokrowce-podkoszulki na fotele i białe tarcze zegarów wydrukowane na drukarce na papierze 80g oczywiście ;)
            • typson Re: Bulterier na spacerze ;) 25.04.06, 22:14
              i nakladni na pedały!
            • pizza987 Re: Bulterier na spacerze ;) 25.04.06, 22:19
              sherlock_holmes napisał:

              > Panowie - podstawa to ryflowane aluminiowe "dywaniki" w środku, pokrowce-podkos
              > zulki na fotele i białe tarcze zegarów wydrukowane na drukarce na papierze 80g
              > oczywiście ;)
              >

              Podkoszulki to ja mam, ale nie mam beemki..... A jeżeli chodzi o ryflowane dywaniki to przypomina mi się sprzed kilku lat chyba gazetka "Auto GT" albo coś w tym stylu. Koleś podrasował elegancko trabanta i wnętrze miał z ryflowanej blachy łącznie z deską rozdzielczą. Jak sam podsumował trochę go poniosło....
              • pizza987 Re: Bulterier na spacerze ;) 25.04.06, 22:26
                I tak z Plawskim i Typsonem już dziaij ustaliliśmy że w ogłoszonym za chwilę konkursie na najbardziej festynairskie auto ogłaszam się zwycięzcą. Howgh!!
                • plawski Re: Bulterier na spacerze ;) 25.04.06, 22:28
                  pizza987 napisał:

                  > I tak z Plawskim i Typsonem już dziaij ustaliliśmy że w ogłoszonym za chwilę ko
                  > nkursie na najbardziej festynairskie auto ogłaszam się zwycięzcą. Howgh!!

                  Niestety, miałem duuuże szanse z Hindusem ale nie dałem rady.
                  Królika Bugsa nie przebiję...
                  >
                  • rapid130 Re: Bulterier na spacerze ;) 26.04.06, 18:55
                    typson napisał:

                    > temat tego auta zdążylismy juz omowic dokladnie. Dlatego zaraz przesle Ci
                    > mailem namiary na folie do szyb i konkretny wydech. Polecam tez redlight
                    > spary do swiateł!
                    >
                    > :D:D

                    pizza987 napisał:
                    > Poszukałbym jeszcze pana Miecia co założy do tego gaz. Taki w miarę tani i
                    > żeby korek było dobrze > widać ;))

                    sherlock_holmes napisał:
                    > Panowie - podstawa to ryflowane aluminiowe "dywaniki" w środku, pokrowce-
                    > podkoszulki na fotele i > białe tarcze zegarów
                    > wydrukowane na drukarce na papierze 80g oczywiście ;)

                    (....)

                    Apage satanas! APAGE!!
                    :D :D :D :D
              • typson Re: Bulterier na spacerze ;) 25.04.06, 22:28
                > Jak sam podsumował trochę go poniosło...

                no, przynajmniej mial dystans do siebie samego.


                A dzisiaj jadąc z Plawskim obsmialismy kolecia, ktoremu przednie lampy w corsie
                swiecily na zielono. Koles miał wyraz twarzy jak idź stąd, generalnie chłopak
                raczej z bemowa a nie ze srodmiescia (wtajemniczeni są wtajemniczeni). Pozniej
                sie wleklismy za nim i obserwowalismy, jak jego samica lata po calym przedziale
                pasazerskim, bo oczywiscie korsarz byl utwardzony, obnizony, z wydechem itp.
                Zastanawiam sie, jaka przyjemnosc czerpia laski z tłuczenia sie takim sprzetem?
                nie to, zebym mial cos na przeciw tuningowi - jak ktos lubi fajna jazde kosztem
                wypadania dyskow to jego brocha. Ale jak juz zabrał dupe do galerii mokotów na
                wieśmaka to moglby taryfe wziąć

                jest pewne wyjasnienie tego faktu - kiedys przeprowadzilem interesująca dyskusje
                na temat funkcji kobiety myjącej auto na targach tuningowych. Szczegóły tu:

                www.bmw-klub.pl/forum/viewtopic.php?t=24504
                proponuje pooglądac zalinkowane zdjęcia
                • sherlock_holmes Re: Bulterier na spacerze ;) 25.04.06, 22:34
                  Prawqde mówiąc zwykła Corsa już sie trzęsie na polskich drogach, nie wybrażam sobie co jest po oberżnięciu sprężyn.
                  • typson Re: Bulterier na spacerze ;) 25.04.06, 22:43
                    jak pisalem - ch.j z corsą, co trzyma baby w takich autach (wyszprejowane na
                    srebrno wycieraczki, wnetrze, ciete sprezyny, niski profil, zielone postojówki,
                    filotetowy całokształt)
      • rapid130 Re: Bulterier na spacerze ;) 26.04.06, 18:42
        BTW,
        E28 525e Automat ma zupełnie inny charakter, niż E24, niż E30 (które są jak
        pistolety. Jeden profesjonalny, drugi miniaturowy, dla początkujących, ale oba
        na ostrą amunicję).

        E28 jest bardzo mercedesowskie jak na BMW ;)
        Absolutnie nie zachęca, żeby jechać dynamicznie.
        To nie pasuje do jego stylu.
        Ten wóz daje inny rodzaj przyjemności.
        Przemawia przezeń spokój, ale też pewność i świetne maniery.
        Działa jak Relanium, tylko bez efektów ubocznych i nie usypia.
        Dopiero kick-down budzi w niej wybuchowość typową dla BMW, choć w formie
        złagodzonej automatem.

        I te jej maniery przydały mi do gustu.
        Co niektórzy znajomi z klubu trują mi, że mam styl jazdy bardziej pasujący do
        Mercedesa, niż BMW - płynnie, grzecznie, po bożemu, umiarkowanie szybko.
        E28 525e wydaje się stworzona do takiej jazdy - mięciutko wybierająca
        nierówności, cicha, grzeczna, bardzo komfortowa, wystarczająco sprawna, a tylko
        w razie potrzeby błyskotliwie szybka. Widzę, że się z nią łatwo dogadam ;)

        - Witamy na pokładzie "Princess Stephanie of Monaco". Prosimy pasażerów o
        zapięcie pasów. Lot będzie przebiegał bez turbulencji, przy dobrej pogodzie, z
        prędkością przelotową 110-120 km/h (czyli +-2000 obr/min :O (4. bieg ma w tym
        aucie imponująco długie, hamerykańskie przełożenie ;)

        Ta konkretna Piątka jest jak angielski dżentelmen, który przeważnie zachowuje
        się powściągliwie, kulturalnie i z wielką klasą, ale w ostateczności umie też
        dać chamskiemu oponentowi w pysk ;)
    • sherlock_holmes Re: Bulterier na spacerze ;) 25.04.06, 20:52
      Ech, moje marzenie... Jeśli E28 2.0 R6 (stan igiełka - gośc przywiózł auto, którym powoził parę lat w Reichu) zrobiło na mnie ogromne wrażenie, co dopiero E24. Może kiedyś też mi dane będzie stanąc przed Twoim dylematem...
      Za E28 przemawia rozsądek, za E24 serce. szkoda, że wybrałes bardziej głową niż sercem - za aprę lat E24 będzie jeszcze wiekszym unikatem, "rekinie" piątki nadal będą ujeżdżane przez zbyt ambitną młodzież :(
      PS. Tekst wybitny, nawet dla mnie, obsesyjnie nie cierpiącego rotweilerów (w sumie rotweiler to mieszaniec, sztuczna krzyżówka. Może lepiej było okreslic E24 choćby ostrym owczarkiem niemieckim?).
      • rapid130 Re: Bulterier na spacerze ;) 26.04.06, 18:13
        sherlock_holmes napisał:

        > Za E28 przemawia rozsądek, za E24 serce. szkoda, że wybrałes bardziej głową
        > niż sercem - za parę lat E24 będzie jeszcze wiekszym unikatem, "rekinie"
        > piątki nadal będą ujeżdżane przez zbyt ambitną młodzież :(

        Generalnie, teraz jest najlepszy moment na kupowanie youngtimerów.

        Fakt, że E24 dałaby dużo więcej frajdy, ale tylko zadbana i w bardzo dobrym
        stanie. Ale podliczyłem za i przeciw. I wyszło mi, że w perspektywie 6-12
        miesięcy mogłoby nastąpić dotkliwe "dupnięcie" finansowe, gdyby w E24
        wyskoczyłaby poważna usterka, której do tej pory nie wykryłem.

        Przy zakupie tej E28 mam dużo większą rezerwę finansową.

        Z dwojga dobrego, wolę dopieścić do perfekcji bardzo dobry egzemplarz E28 i
        cieszyć się jazdą nim, choć z dużo mniejszą adrenaliną, niźli walczyć ze
        sfatygowaną E24, która już swoje 13 lat na polskich drogach odbębniła.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka