tomek854
03.08.06, 20:44
1. Karta tacho
Cholery mozna z nimi dostac. Bajka mowi, ze moge miec polska, angole ze i
owszem, ale jak jezdze w polskiej firmie, bo nikt mnie nie ma prawa zatrudnic
bez brytyjskiej - nawet do polskiego prawa jazdy musze miec.
Tak na marginesie - brytyjska kosztuje 38£, ciekawe ile polska?
2. Autko
Juz mam dosyc autobusow, a ze w szybkim tempie robie sie obrzydliwie bogaty,
mysle sobie za miesiac sprawic jakies autko, bo roboty mam na strasznych
zadupiach.
Ceny autek tutaj sa jakies z kosmosu pobrane, ale jedna zaleznosc odkrylem -
im blizej do przegladu, tym tansze. Bardzo wymagajacy przegladysci tu sa.
Zalozenie jest, ze ma tanio jezdzic, ale musze w stanie tym byc sie bujnac do
polski od czasu do czasu. Co radzicie? Cos malego, czy raczej cos wiekszego?
Silnik nie moze byc wiekszy niz 1.6, bo mnie ubezpieczenie zabije, wiec
raczej srednio z dieslami.
Mysle kupic cos, co ma pare miesiecy MOTu jeszcze, bujnac sie do PL (bo i tak
musze), podstawic do lexusa zeby wypiescil i wrocic tu na przeglad. Mam
kolege, z wyksztalcenia mechanika, to mnie przypilnuje, zebym totalnego
barachla nie wzial.
W zakresie cenowym ktory mnie interesuje widzialem jak na razie
- forda ka, 2001 rok, wyglada na wypieszczony.
- pare vauxhalli corsow
(jezdzilem obydwoma w dlugie trasy i o dziwo na moj wzrost sa ok)
- nissana micre (ale on jest niewygodny jak na moj wzrost, nie chce go)
- cityrovera
- mg (taki byly rowver, podobny do lanosa, nie wiem, jaki to model
- takiego malego protona
- vauxhalla astre kombi, odpowiednik naszej astry 1
- vauxhalla cavaliera, odpowiednik naszej starej vectry.
- fiata punto II
No i teraz poradzcie czego kategorycznie nie brac ;-)
Najbardziej by mi lezala ta astra kombi, bo jezeli to nie pali za duzo, to
bym zawsze mogl jakies bambetle powozic sobie w te i we wte. Z drugiej strony
jednak jak bede wiekszosc jezdzil sam albo w dwie osoby, a do Polski tez
raczej nie za czesto, to po co mi takie bydle? Wiec moze Ka albo Corsa? Albo
nawet seicento jakies - co by tanie bylo w uzywaniu. Wielcy kochankowie nie
potrzebuja wielkich samochodow.
Co prawda widzialem tez pieknego forda granade (czyli nasze scorpio)
wypieszczone jak nie wiem, skora klima, ale silnik 2.9 to ja dziekuje ;-)
A no i protony i inne wynalazki w swietle remontu w PL z wiadomych przyczyn
odpadaja ;-)
3. Raczka mnie boli. Nigdy nie myslalem, ze tyle sie czlowiek musi umeczyc
tym zmienianiem biegow. Szczegolnie w dupe dala mi taka scania, wcale tak
pieknie ta skrzynia tam nie chodzi jakbym chcial. (Taka 8 z dzieleniem na
przycisk). Za to wszystko inne super - szczegolnie hi-fi clariona. Dzwiek
zajebisty ;-) I cichutko w srodku. Co prawda teraz juz tak ladnie nie
wyglada, jak mi ja dawali (prawie nowka) bo peklo wiaderko farby...
Za to teraz smigam caly tydzien volvo FL. Jezdzi ok, ale wyglada jak z mad
maxa. Polacy ktorych spotkalem mysleli, ze to ma ze 12 lat, a ma 5. Wszystko
pogiete i przerdzewiale - masakra.
Musze konczyc, czas mi sie konczy, pzdr. ;-)