ernest_linnhoff
24.10.07, 20:31
Pojechalem sobie do pewnego serwisu "ogumieniowego" zalatwic pewna sprawe. Juz
przy wjezdzie zauwazylem jakiegos typka, ktory nerwowo popalal jakies "dizle"
emitujac chmure dymu. Jak sie okazalo to byl wlascicciel jakiegos van'a ktory
przyjechal na przelozenie opon. No i git. Pogadalem troche z wlascicielem
serwisu i wyszedlem na zewnatrz zadzwonic. Wracam do hali, patrze a przy
szybie odgraniczajacej biuro od stanowisk z podnosnikami stoi 3 klientow z
nosami przyklejonymi do szyby. What is "grane"? Okazalo sie, ze jeden z
mlodych chlopakow nie dal rady odkrecic sruby przy kole, wiec zalozyl klucz i
przedluzyl ramie rurka. I jak nacisnal, zapieczona sruba zaskrzypiala. I w tym
momencie wlasciciel auta przylecial z wrzaskiem co to kur.. ma znaczyc. No i
zaczela sie jazda. Pierwszy raz widzialem takiego "ohydaka" ktory bije piane o
odglos przy odkreceniu sruby. "Kibice" zza szyby staneli po stronie mlodziana
- "ja bym panie mu qrwa z powrotem zapakowal te opony i niech wypierd..a" /
"ale dziadzisko". Szkoda mi bylo tego mlodego, chcial dobrze, wlasciciel
serwisu wzial go w obrone, ale widac bylo ze pierwszy raz spotkal sie z taka
chamska reakcja i jest mu zwyczajnie przykro.